piątek, 21 września 2012

8.Nos alegramos de verte, tío

Przed hotelem nie było już żadnego paparazzi'ego. Z  uśmiechem weszłam do hotelu i ruszyłam w stronę swojego pokoju, gdzie dalej panował ład i porządek.  Nie byłam wcale wykończona, ani zmęczona więc od razu włączyłam komputer i postanowiłam napisać do Olalli.

Dzień Dobry ;D
Bardzo miło mi, że pani do mnie napisała.
Z miłą chęcią przylecę do Barcelony i zapoznam się z panią oraz spotkam się z Ojcem.
Niech tylko pani napisze mi kiedy i gdzie, a postaram się być.
Pozdrawiam
Alicja.


Tak, postanowiłam pojechać do Hiszpanii i poznać się z nową "dziewczyną" ojca i nie obchodzi mnie to, czy on będzie z tego zadowolony czy nie.
Moim drugim postanowieniem jest to, że już teraz zacznę pakować się i wyjadę sobie wcześniej, z nadzieją że jeszcze będę mogła iść na mecz FC Barcelony..
Ruszyłam do swojej sypialni, gdzie poskładałam nowe ciuchy w kostkę i zapakowałam do walizki.
Po zapakowaniu jednej dużej walizki włączyłam komputer i zabukowałam bilet do Barcelonyna dzisiaj na godzinę 22.30 . Jako, że nie było jeszcze później pory włączyłam swój telefon i z przerażeniem zauważyłam, że mam 50 nieodebranych wiadomości od  Niall'a oraz kilka od chłopaków. Dużej się nie zastanawiając wybrałam numer do  blondyna.
- Halo ? Alicja ? Czemu nie odbierałaś ? - zapytał nieco przejęty.
- Niall zostawiłam telefon w pokoju, a ja wyszłam na miasto. Możemy się spotkac dzisiaj przy Big Benie ? - zapytałam spokojnie.
- Emm. Jasne, to o której ?
- Za 30 minut możesz tam być ?
- Okej, to do zobaczenia Al - oznajmił po czym rozłączył się.
Wzięłam wcześniej przygotowany zestaw i zostawiając wszystko wyszłam z pokoju. Tym razem zjechałam windą i szybkim krokiem ruszyłam w stronę Big Ben'a, gdzie Niall już na mnie czekał.
- Hej, musimy porozmawiać - powiedziałam na wstępie i usiadłam obok chłopaka na ławce.
- No, ale o czym?
- Jeszcze dzisiaj wylecę do Hiszpanii na parę dni, góra dwa tygodnie- powiedziałam na jednym wdechu i spojrzałam na zdziwioną twarz irlandczyka.
- Ale,... Czemu ?
- Niall, Olalla dziewczyna moje Ojca napisała do mnie, że chciałaby mnie poznac, więc postanowiłam że wylecę dzisiaj i jeszcze załapię się na jakiś mecz Barcelony - odpowiedziałam szczerze.
- Aha, to... kiedy jest możliwośc, że wrócisz ? - zapytał chłopak.
- Za dwa i pół tygodnia powinnam byc w Londynie.
- To dobrze, będę czekac, a teraz muszę już iśc wyrwałem się z prób, a Paul będzie wściekły.
- To pa Niall. Pozdrów chłopaków - pocałowałam chłopaka w policzek i ruszyłam w stronę hotelu.
Kiedy byłam na miejscu była już godzina 20, więc szybko poszłam na kolację do restauracji, po której pojechałam na górę po walizkę, z którą wróciłam na dół. Pożegnałam się z recepcjonistą i wyszłam z hotelu, po czym wsiadłam do taksówki, która zawiozła mnie na lotnisko.
Równo o godzinie 22.30 wzbiliśmy się samolotem w powietrze.


Cały lot przespałam, więc jak tylko przyleciałam do Bracelony gdzie była późna godzina z uśmiechem na ustach ciągnąc za sobą walizkę  ruszyłam na nogach w stronę hotelu, który jest prowadzony przez brata mojej mamy. Po 20 minutach byłam już na miejscu, więc weszłam do środka.
Jakie było zdziwienie, kiedy wujek zobaczył mnie w drzwiach. Z samego początku nie rozpoznał mnie, tylko dziwnie mi się przyglądał, jakby nie mógł uwierzyć, lecz kiedy podeszłam bliżej z uśmiechem do mnie podszedł i przytulił.
- Moja mała sobrina* - krzyknął uśmiechnięty, przez co kilku pracowników hotelu spojrzało w naszą stronę.
- Nos alegramos de verte, tío** - powiedziałam uśmiechnięta i przytuliłam się do wujaszka.
- Co się stało, że zawitałaś w moje hiszpańskie progi - zapytał po chwili.
- Ojciec tutaj mieszka, ze swoją "dziewczyną", która postanowiła mnie poznać - odpowiedziałam naciskając na "dziewczyną"
- Tak myślałem, że kogoś tutaj ma po tym jak mi hermana*** mówiła,  że często tutaj przyjeżdża - powiedział lekko zdenerowany .
- Nie przejmuj się nim. Mnie wysłał do swojej siostry do Anglii, u której nie mieszkam, tylko byłam w hotelu - powiedziałam spokojnie.
- Mogłaś od razu tutaj przyjechać, przynajmniej wiedziałbym że nic Ci się nie dzieje - powiedział zmartwiony.
- Nie ma o co - oznajmiłam z uśmiechem - a mogłabym teraz być tutaj kilka dni ?
- Oczywiście, że tak. Zaraz przyniosę Ci kluczyki do jakiegoś pokoju.

Po 20 minutach stałam już w progu nowego apartamentu z widokiem na stadion Camp Nou, przez co niezmiernie się cieszyłam, ponieważ teraz mogę godzinami patrzeć na ten stadion. Niestety zmęczenie przyszło teraz ze zdwojoną siłą i po ściągnięciu butów położyłam się na łóżko i usnęłam.
Obudziłam się o 10 i szybko poszłam się okąpac, a potem ubrałam się w to włosy jak zwykle zostawiłam rozpuszczone, lecz niestety nie mogłam ich wyprostowac, bo zostawiłam prostownicę w domku u ciotki, dlatego też miałam falowane. Oczywiście na twarz nałożyłam jedynie puder i byłam gotowa.  Jeszcze tylko do kieszeni włożyłam telefon i z uśmiechem na ustach wyszłam z pokoju.
Na dole przy recepcji siedział wujek, więc uśmiechenięta podeszłam do niego.
- Hej wujku - przywitałam się z mężczyzną.
- Witaj, wyspałaś się ? - odpowiedział uśmiechnięgty odrywając wzrok od papierów,
- Taak. Teraz pójdę na śniadanie do restauracji i potem idę na miasto, tylko jeszcze lustrzankę wezmę.
- Aha. Dalej robisz zdjęcia ?
- No tak. - pocałowałam wujaszka w policzek i poszłam do restauracji, gdzie zjadłam szybko kanapki z serem i pomidorem.
Następnie bardzo szybko weszłam do pokoju, skąd zabrałam lustrzankę i wybiegłam na dwór.
W Hiszpanii było jeszcze ciepło, więc postanowiłam delektowac się tą pogodą i porobic parę dobrych zdjęc. Od wczoraj w sumie nie siedziałam na internecie i ze zdziwieniem mogę stwierdzic, że nie jest mi za tym tęskno. Od małego, kiedy przyjeżdżaliśmy z rodzicami na wakacje do Barcelony chodziłam tymi samymi uliczkami po tym mieście. Tak było i teraz. Z uśmiechem na twarzy pstrykając zdjęcia chodziłam swoją "trasą" i wspominałam dawne czasy.
Do swojego tymczasowego mieszkanka doszłam o godzinie 17. Byłam wykończona, pierwszy raz od długiego czasu przeszłam tyle miejsc.
Przy recepcji nikogo nie było, więc nie przeszkadzając nikomu wsiadłam do windy i pojechałam do swojego apartamentu, gdzie wszystkie zdjęcia z dzisiaj i wczoraj dałam na laptopa oraz napisałam notatkę na swojego polskiego bloga i wstawiłam swoje najlepsze zdjęcia z wczoraj i dzisiaj.
Po wstawieniu notki sprawdziłam pocztę, na której miałam wiadomość od Olalli, która napisała mi swój numer telefonu z dopiskiem, że kiedy będę już w Hiszpanii mam do niej zadzwonić, a ona umówi się ze mną.
Od razu wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do kobiety, oznajmiając jej  że od paru dni jestem już w mieście. Zdziwiona umówiła się ze mną na po jutrze, że przyjedzie do hotelu w którym się zatrzymałam i weźnie mnie na kobiece zakupy. Z uśmiechem na ustach zgodziłam się po czym zakończyłyśmy rozmowę.

** Dwa dni później **
Ubrana w to robiłam ostatnie poprawki przy makijażu. Za dziesięć minut pod hotel ma przyjechać Olalla. Nie powiem stresowałam się, ponieważ nie wiedziałam jak zareaguję na mnie. Czy będzie miła oraz czy najważniejsze pasuje do mojego Ojca. Chociaż i tak wiem, że nic mi do tego z kim mój kochany tatuś będzie się teraz spotykał, bo i tak ja mieszkam gdzie indziej.
Po dziesięciu minutach zjechałam na dół pod recepcje, gdzie stała bardzo znana mi osoba. Od razu kiedy wyszłam z windy ogarnęło mnie zdziwienie, że to właśnie ona jest tą Olallą, z którą miałam się spotkać....



_____________________________________
* sobrina - siostrzenica
** Nos alegramos de verte, tío - Miło Cię widzieć, wujku.
*** mi hermana - moja siostra

Rozdział średni, ale myślę że pisałam gorsze ;D
Na hands-up dodałam notkę, więc jeżeli ktoś chętny niech przeczyta i skomentuje ;D
Dedykuję ten rozdział Jagodzie, ponieważ dzięki niej przez ostatnie wieczory mój humor poprawiał się kilkakrotnie ;D
Gabi x DD

sobota, 15 września 2012

7. Za dużo wspomnień Niall.

Chłopak siedział ze spuszczoną głową na kanapie w salonie i oglądał swoje ręce. Podeszłam do niego i podając mu suche ciuchy wysłałam go do łazienki, a sama natychmiast ruszyłam w kierunku kuchni, gdzie zrobiłam ciepłe kakao i kanapki.
Po wejściu do salonu położyłam talerz z kanapkami i kakao na stole po czym usiadłam na fotelu włączając telewizję.
Po kilku minutach do salony wszedł Niall i ze smutkiem na twarzy usiadł obok na kanapie i zaczął jeśc kanapkę. Spojrzałam na niego z uśmiechem i oparłam głowę na ręcę.
- Coś się stało ? Jestem gdzieś brudny ? - zapytał skrępowany.
- Niee. Nic z tych rzeczy, a co ?
- Nic, po prostu tak się na mnie spojrzałaś i nie wiedziałam czy coś się stało. - odpowiedziała. Zaśmiałam się leciutko pod nosem i z powrotem zaczęłam oglądac telewizję.
- Niall obejrzymy jakiś film ? - przerwałam ciszę zwracając się do chłopaka po paru minutach.
- Wiesz, ja chyba będę musiał się zbierac. Pewnie chłopcy na mnie czekają - oznajmił nieco skrępowany.
- Nie musisz, rozmawiałam z Harry'm, że zostaniesz na noc - oznajmiłam podchodząc do półki z filmami.
- Nie wiedziałem, że w tym hotelu w pokojach są nawet filmy - powiedział pomagając mi wybierac jakąś komedię.

* trzy godziny później*
Niall zasną na kanapie w trakcie oglądania filmu, a ja żeby mu nie przeszkadzac ułozyłam go jak najwygodniej na kanapie i po przykryciu kocem poszłam do swojego pokoju, gdzie włączyłam laptop i zaczęłam uczyc się do szkoły, gdzie nie byłam już od pary dobrych dni. Nie zwracałam uwagi na to, że jest już dobrze po pierwszej w nocy. Liczyła się ta chwila. Jak zaczarowana siedziałam przed laptopem i czytałam wszystkie ntatki.
Ten błogi stan przerwał dźwięki poczty, która oznajmiła mi że dostałam e-maila.
Kliknęłam szybko na kopertę, aby nie wypaśc z trybu nauki, ale niestety nie udało mi się po tym co zobaczyłam.

Witaj !
Jestem dziewczyną twojego Ojca. Bardzo dużo opowiadał mi o Tobie, lecz nigdy nie spotkałyśmy się na żywo. Byłoby mi bardzo miło gdybyś przyjechała do Barcelony do naszego domu i spędziła z nami weekend lub tydzień. 

Pozdrawiam
Olalla Gracia

xoxo

Nie wiedziałam co mam o tym myślec. Zamknęłam wiadomośc i z powrotem zaczęłam uczyc się, lecz w połowie usnęłam.

Rano wstałam bardzo obolała, ponieważ spałam na siedząco z laptopem na kolanach. Z bólem pleców wstałam z łóżka i zabierając ten zestaw poszłam do łazienki, gdzie po zrobieniu porannej toalety pomalowałam się i gotowa wyszłam z łazienki ruszając w stronę kuchni, gdzie zrobiłam śniadanie.
Chłopak jeszcze spał na kanapie,a ja zdążyłam posprzątac cały apartament i zjeśc  śniadanie. Ale co się dziwic był zmęczony, a jest dopiero 10 rano.
Nie wiedząc co robic napisałam kartkę blondynowi, że idę na zakupy oraz żeby na mnie zaczekał, po czym wyszłam z apartamentu. Niestety nie wzięłam pod uwagę tego, że przed hotelem stoi chmara gości z aparatami, którzy jak tylko mnie zobaczyli podbiegli do mnie i zaczęli zadawac pytania.
- Czemu nie jesteś z Ojcem w Hiszpani ?
- Co łączy Cię z członkiem One Direction ?
- Czemu przeprowadziłaś się do Anglii i zostawiłaś bliskich w Polsce ?
Paparazzi przekrzykiwali samych siebie, a ja na luzie nie zwracając na nich uwagi szłam w stronę tesco.
Po zakupach wracałam spacerkiem w stronę apartamentu rozmyślając o wczorajszym dniu. Dlaczego Niall chciał mnie pocałowac, dlaczego Olalla napisała do mnie ( zapewne ojciec nic o tym nie wie ) oraz czy powinnam jechac do Hiszpani, zaszyc się na jakimś odludziu i odpocząc od tego wszystkiego.
Kiedy weszłam do swojeg pokoju irlandczyk siedział w kuchni i jadł śniadanie. Nie widział mnie, ani nie słyszał ponieważ miał na uszach słuchawki i słuchał muzyki. Położyłam na podłodze zakupy i opierając się o framugę z uśmiechem przyglądałam się jego poczynaniom. Chłopak nie widział mi tak był zamyślony. Jak robot po zjedzeniu kanapek nucąc podszedł do umywalki i zaczął myc talerz. Obserwowałam go z lekkim uśmiechem, lecz w połowie kiedy do tego wszystkiego doszło nucenie pod nosem do moich oczy naszły łzy. Wspomnienia wróciły.

RETROSPEKCJA
Mała dziewczynka z uśmiechem zbiegła z marmurowych schodów. Ubrana w różową sukieneczkę i tego samego koloru balerinki oraz dwoma długimi kucykami na głowie. Uśmiechnięta na palcach podeszła do kuchni, gdzie dwoje starszych ludzi z szerokimi uśmiechami bawili się  w najlepsze. Kobieta o kręconych brązowych włosach siedziała na kreśle, a jej mąż nucąc robił kanapki.
- Jarek bo Alicja tutaj przyjdzie i będą pytania co się dzieje - powiedziała nieco zarumieniona kobieta.
- Nie gadaj głupot kochanie. Malutka bawi się grzecznie w swoim pokoju - odpowiedział jej uradowany po czym pocałował swoją żonę w usta, następnie złapał nóż i zabrał się za szykowanie kanapek wraz z nuceniem pod nosem ich ulubionej piosenki

KONIEC RETROSPEKCJI


Nawet nie wiem kiedy na moich policzkach pokazały się pierwsze łzy. Najszczęśliwsze wspomnienia z rodzicami, kiedy to jeszcze byli szczęśliwi wróciły, a wraz z nim smutek i żal, że już nigdy czegoś takiego mnie nie spotka.
Nie wytrzymałam napięcia i omijając siatki z zakupami ruszyłam na tyle szybko, co pozwoliły mi buty do swojej sypialni, gdzie buty rzuciłam w kąt i ze zdjęciem mamy oraz rozmazanym makijażem położyłam się na łóżku i popadłam w objęcia morfeusza.

Obudziło mnie głaskanie po plecach. Jeszcze nie do końca rozbudzona spojrzałam nieprzytomnym wzrokiem na tego osobnika, którym okazał się Niall.Kiedy tylko zobaczył, że wstałam posłał mi słodki uśmiech.
- Czemu płakałaś ? - zapytał prosto z mostu.
- Za dużo wspomnień Niall. To mnie przerasta, jeszcze jak przyszłam do apartamentu zauważyłąm twój stan, kedy to szczęśliwy jadłeś i słuchałeś muzyki nie zwracając na nikogo uwagi... - chłopak nie przerywał mi, słuchał mnie dalej głaskając po plecach.
- przyponiało mi się, że jak byłam mała codziennie widziałam taki widok w kuchni u siebie ... Wspomnienia wróciły Niall i to mnie zabolało - powiedziałam ze świeczkami w oczach i mocniej wtuliłam się w przyjaciela.
- Przepraszam, gdybym wiedział....
- Niall nic się nie stało, skąd mogłeś wiedzieć - przerwałam chłopakowi.
Po około 30 minutach leżenia w łóżko w ciszy oderwałam się od blondyna i poszłam do kuchni.
W trakcie robienia kanapek ktoś zapukał do drzwi, więc poprosiłam przyjaciela aby otworzył drzwi, za którymi okazało się że stoi cała czwórka z zespołu One Direction. Nie wychodziłam z kuchni, tylko dalej z wielkim zapałem szykowałam jedzenie, a banda chłopców rozsiadła się na kanapie.
Dopiero po 5 minutach z talerzem kanapek weszłam do salonu i usiadłam na fotelu kładąc talerz na stoliku.
- Do tego hotelu nawet wejść spokojnie się nie da. Chmara paparazzi stoi pod drzwiami i nie daje nikomu przejść -odezwał się Louis i zabrał kanapkę.
- Jak takie gwiazdy wchodzą do hotelu to się nie dziwcie - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- pff. O kim ty mówisz.  My jesteśmy zwykłymi nastolatkami - odpowiedział Harry i z niewinnym uśmiechem  pokazał mi język.
- Taak. Zwykli nastolatkowie z dwiema płytami na koncie i 10-oma milionami fanów na facebook'u - powiedziałam z sarkazmem i popukałam się w czoło na co chłopcy zareagowali śmiechem.
Cały dzień przesiedzieliśmy w apartamencie, gdzie oglądając komedie śmialiśmy i poznawaliśmy się.
O godzinie 18 cała piątka po ciepłym pożegnaniu się ze mną zostawiła mnie i poszła do siebie do domu. Z uśmiechem na ustach włączyłam jakiś program muzyczny i zaczęłam sprzątać pokój. Ubrałam się w to , do zwykłej czarnej torby schowałam swoją lustrzankę, mp3 i portfel z dokumentami. Potem zamknęłam pokój i wolnym krokiem ruszyłam w stronę wyjścia.
Przed wyjściem zobaczyłam ludzi z aparatami, zrobiłam obrót w tył i podeszłam do siedzącego recepcjonisty.
- eeem. Przepraszam, ale czy jest tutaj może jakieś tylne wyjście ?
- A coś się stało ? - zapytał nieco zaniepokojony, a ja w środku strzeliłam sobie face palm.
- No tak jakby, chciałabym wyjść gdzieś w spokoju, a przez tych miłych panów z aparatami to mi się nie uda - powiedziałam przesłodzonym głosem.
- Aha. No tak. To proszę iść za mną - wstał z krzesła i poprowadził mnie w stronę tylnych drzwi.
- Dziękuję, jakby ktoś chciał się ze mną skontaktować to proszę mówić, że mnie nie ma - powiedziałam recepcjoniście po czym ruszyłam w stronę centrum Londynu.
 Na dworze robiło się już ciemno, a ja nie zwracając uwagi na nic szłam przed siebie ze słuchawkami w uszach i aparatem w ręku. Miałam w planach spędzić calutką noc, bądź chociaż połowę na świeżym powietrzu robiąc zdjęcia i nie myśleć o tych wszystkich problemach, które teraz spadły na mnie jak ciężki kamień.
Nie zwracałam na ludzi, którzy przechodzą obok mnie patrzyli się na mnie dziwnie, w końcu w połowie byłam do tego przyzwyczajona. Niestety w polsce nie miałam takiej swobody jak tutaj. W moim ojczystym kraju na każdym kroku byłam fotografowana jako córka "sławnego małżeństwa". Tutaj połowa ludzi mnie nie znała i było mi to na rękę. Z lekkim uśmiechem na twarzy słuchając muzyki pstrykałam zdjęcia. Od zawsze uwielbiałam robić zdjęcia, dzięki temu mogłam się wyluzować i zapomnieć o świcie, przenosząc się do swojego. Do świata, który został stworzony tylko na moje potrzeby i nikt o nim nie wiedział.
O 3 w nocy nie miałam już pomysłów na robienie zdjęć, do tego nie chciało mi się wracać do hotelu, bo wiedziałam że nie usnę. Postanowiłam więc usiąść na murku i czekać na wschód słońca, w końcu nie codziennie nadaje się taka okazja.
Nie wiem kiedy minęła 4 nad ranem, a na niebie zaczęło pokazywać się mocno pomarańczowe słońce. Znowu wyjęłam aparat i zrobiłam parę zdjęć.
O godzinie 9 zaczęło burczeć mi w brzuchu, a ruch na ulicach Londynu stał się bardzo duży. Z cichym westchnięciem zeskoczyłam z murku i ruszyłam w stronę jakiegoś sklepu z fast food'ami. Pierwszy sklep na który natrafiłam był Mc Donald's więc weszłam do niego i zamówiłam Mc Wrap'a, frytki i Colę.
Siedziałam przy najbardziej oddalonym stoliku i w ciszy jadłam swoje "śniadanie".
Następnie poszłam do centrum handlowego, gdzie zakupiłam parę bluzek, spodni i dwie pary butów.
O 14 ruszyłam w stronę hotelu, lecz w połowie wstąpiłam jeszcze do Milk Shake city, a potem już na prawdę skierowałam się do hotelu.







_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Macie kolejny rozdział ;D
Pisałam go dwa dni ;D
Nie wiem kiedy będzie następny ( od razu mówię ) ale jak będzie to postaram się żeby był długi ;D
Mam nadzieję, że wam się podoba ;D
Liczę na komentarze ;D
Gabi x DD


niedziela, 2 września 2012

6. Kto to jest?

Godzina 22.30
Niall wyszedł ode mnie godzinę temu. A ja nabrałam ochoty na dyskotekę, więc ubrałam się w to i wkładając do torby dokumenty i telefon zamknęłam hotelowy apartament i poszłam do centrum londynu szukać jakiego fajnego klubu. Nie musiałam szukać długo, ponieważ zawsze o tej godzinie w weekendy jest mnóstwo imprez. Weszłam do pierwszego klubu, na którym się nie skończyło. Dzisiaj samotnie robiłam spacer od klubu do klubu.
Przez ten cały czas czułam jak ktoś chodzi za mną i robi zdjęcia. Nie przejęłam się tym zbytnio, ponieważ jeszcze w Polsce na każdym kroku miałam styczność z paparazzi dzięki rodzicom.
O 3 nad ranem pijana doczołgałam się do apartamentu i w ciuchach położyłam się spać.

Życie to freestyle.

 Chwila nieuwagi i asta la vista !  

Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Spojrzałam nieprzytomnym wzrokiem na zegarek i ze zdziwieniem stwierdziłam iż jest już 16. Wstałam niechętnie z łóżka i nie patrząc w lustro otworzyłam komuś drzwi. Tym kimś okazał się Niall z reklamówkami w ręce i kolorowym pisemkiem. Popatrzył na mnie zszokowany i wszedł do pokoju. Poszedł do kuchni, gdzie zaczął wykładać na stół wszystkie artykuły.
- Emmm. mogłabym się dowiedzieć co robisz ?- zapytałam ochrypłym głosem opierając się o futrynę.
- Dzisiaj nie było Cię w szkole, więc się trochę zmartwiliśmy, dlatego poszedłem na zakupy i kupiłem parę rzeczy abyś mogła zjeść.
- Niepotrzebnie - powiedziałam cicho i łapiąc się za głowę usiadłam przy stole.
Blondyn poparzył na mnie zdziwiony i rzucił mi przed nos gazetę, gdzie na pierwszej stronie były moje wczorajsze zdjęcia z wypadu do klubów, a nad nimi wielki nagłówek " Córka zmarłej modelki ucieka przed problemami w klubie, co na to jej Ojciec. patrz strona 43"
Jęknęłam czytając nagłówek i czym prędzej otworzyłam na danej stronie gazetę. Momentalnie poczułam napływające łzy do moich oczu.
W gazecie były moje zdjęcia z lotniska w Polsce i Londynie, z wczorajszego wypadku do tego doczepili jeszcze dosyć spory reportaż wraz ze zdjęciami mojego Ojca bawiącego się w najlepsze w Hiszpanii ze swoją nową dziewczyną i mojej zmarłej matki.
- Czytałeś to ? - zapytałam przerywając głuchą ciszę.
- Reportażu nie, ale nagłówek i zdjęcia tak - odezwał się cicho.
- Niall... - moją wypowiedź przerwał dzwoniący telefon, który odebrałam.
- Co to ma do jasnej cholery znaczyć? - wydarł się ojciec przez słuchawkę.
- Ale o co Ci chodzi ? - przybrałam poważny ton i udając że nie wiem o co chodzi zapytałam ojca.
- Nie wiesz o co chodzi ?! Nie po to wysyłałem Cię do Matyldy, żebyś robiła mi wsytd! - krzyknął wściekły.
- Wiedziałeś, że to się tak skończy więc nie udawaj głupka dobrze ? Zajmij się lepiej swoją nową dziunią a mnie zostaw w spokoju - syknęłam do słuchawki.
- O nie, nie tak się nie będziemy bawić kochana. Jedyne co Ci powiem to to, że masz wszystko odkręcić w ciągu tego tygodnia.
- Nie Tato. Nie będę tego naprawiać, ponieważ z tego co wiem ten reportaż nie jest tylko o mnie - powiedziałam wściekła po czym złapałam się za głowę, ponieważ właśnie wygadałam się że wiem o co chodzi ojcu. Tata nie odezwał się więcej tylko odłożył słuchawkę.
- Alicja... Możesz opowiedzieć o co chodzi ? - zapytał cicho chłopak i usiadł na krześle obok.
- Okej, ale poczekaj chwilę - wstałam od stołu i poszłam do pokoju skąd zabrałam swojego laptopa i położyłam go przed blondynem.
- Wejdź na Wikipedię i  napisz Isabella Przybysz - tak jak powiedziałam Irlandczyk wpisał i ukazała nam się cała życiowa historia mojej mamy.
- Kto to jest?
- Niall popatrz takie samo  nazwisko i takie same zdjęcia co w gazecie - powiedziałam nieco zmęczona.
- Chcesz mi powiedzieć, że jest to Twoja mama ? - zapytał zszokowany pokazując palcem na komputer.
- Tak Niall to jest moja mama, a teraz przeczytaj to całe a ja za ten czas idę się przebrac - włączyłam mu swoje notatki, które pisałam od śmierci rodzicielki i nie patrząc na przyjaciela ruszyłam w stronę łazienki.


Po 40 minutach pomalowana oraz  ubrana w ten zestaw wyszłam z toalety i podeszłam do Niall'a, który kończył czytac moją życiową lekturę..
Zabrałam ze stołu butelkę wody i zaczęłam pic czekając na pierwszy ruch ze strony Horana.
- Czemu wcześniej o tym nie wspominałaś ? - przerwał ciszę i spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem.
- Bo nigdy nie pytałeś, poza tym znamy się niecałe cztery tygodnie, a ja za bardzo nie lubię otwierac się przed nowo poznanymi osobami - powiedziałam szczerze - a teraz chodź.
- Gdzie ?
- Do parku jakoś odechciało mi się siedzenie tutaj - złapałam go za rękę i ruszyliśmy w stronę parku.
Usiedliśmy na ławce przy fontannie i zaczęliśmy zwierzać się sobie.
- A nie tęsknisz za rodziną w Irlandii, przecież widzicie się tylko raz na parę miesięcy?
- Tęsknie jak każdy. Czasami kiedy pokłócimy się z chłopakami mam ochotę spakować się do walizki i najszybszym samolotem polecieć do Mullingar i spędzić parę dni z rodzicami bratem, nie myśląc o chłopakach i problemach.
- Wiesz nie wszystko jest idealne tak jak się każdemu wydaję Niall - przytuliłam się do chłopaka i chciałam pocałować go w policzek, lecz blondyn niczego nieświadomy odwrócił się w moją stronę i próbował mnie pocałować.
Pragnę byś był.
 Teraz. Jutro. Zawsze. :*

Niestety podczas tego ruchu usłyszeliśmy sygnał robiącego zdjęcia aparatu, po czym oderwaliśmy się od siebie i zobaczyliśmy dziennikarza, który stał metr od nas i pstrykał zdjęcia.
Osunęłam się od przyjaciela i wstałam z ławki.
- Niall nie powinniśmy. Przepraszam - powiedziałam po czym zostawiając zszokowanego chłopaka na ławce pobiegłam do hotelu.
Kiedy zamknęłam za sobą drzwi od apartamentu usiadłam przed telewizorem i zaczęłam oglądać film. Przez cały ten czas słyszałam jak ktoś próbuje dostać się do mojego apartamentu, lecz wiedząc że to Niall nie otwierałam mu.
Pod wieczór zadzwonił do mnie Harry.
- Słucham? - odezwałam się po odebraniu telefonu.
- Ymm. Hej to ja Harry możesz rozmawiać? - zapytał nieco ściszonym głosem.
- No mogę, a coś się stało ?
- W sumie to tak pogadać chciałem - powiedział skrępowany.
- Jakoś Ci nie wierzę, ponieważ nigdy nie chciałeś ze mną jakoś specjalnie rozmawiać.
- Sytuacja się zmienia Alicja. Po wczorajszej sytuacji u twojej ciotki w domu zerwałem z Jasmine i nie utrzymuje z nią kontaktów. Dzisiaj nie było Cię w szkole i myślałem że mogło coś się stać - odpowiedział skrępowany.
- Nic się nie stało. Na razie nie mieszkam u ciotki.
- Aha. A widziałaś się może dzisiaj z Niall'em ?
- No był u mnie, a co ?
- Nic tylko... jakby Ci tu to powiedzieć. Po sieci krążą wasze wspólne zdjęcia z parku jak próbowaliście się pocałować. Kiedy Niall zobaczył te zdjęcia wyszedł gdzieś i nie mamy z nim kontaktu, dlatego też pomyślałem że jest z Tobą. Nie zabrał komórki, więc zabrałem od niego twój numer i zadzwoniłem.
- Aha. To oto cały czas chodzi. Nie, ja jestem w hotelu i nie ma ze mną Niall'a, ale może wam pomóc go szukać czy coś. W końcu za oknem pada, a znając życie on gdzieś łazi i jest juz cały mokry - powiedziałam nieco przejęta.
- Jakbyś mogła, bo my tutaj z chłopakami od zmysłów odchodzimy - chłopak nieco się ożywił.
- Dobra, to jak go znajdę to zadzwonię pod ten numer. Cześć- zakończyłam rozmowę z loczkiem po czym włączyłam komputer, aby obejrzeć zdjęcia o których mówił Harry. Na szczęście nie było ich zbyt wiele. Z ulgą wyłączyłam sprzęt i zabierając do torby potrzebne rzeczy ruszyłam w stronę wyjścia.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy po otworzeniu drzwi od apartamentu zobaczyłam przed nimi mokrego Horana.
- O mój boże, Niall - podbiegłam do chłopaka i pomogłam mu wstać z podłogi. Razem z chłopakiem weszłam do salonu, gdzie on usiadł a ja od raz podałam mu ręczniki i poszłam do kuchni, gdzie zrobiłam mu  kakao.
Wraz z gorącym napojem weszłam do salonu, gdzie chłopak w samych bokserkach siedział na kanapie.
Podałam mu kakao i zabrałam mokre ciuchy, które powiesiłam w łazience na suszarce. Wracając do chłopaka zadzwoniła, do jego przyjaciela.
- Znalazłaś go ? - zapytał przejęty.
- Tak, siedział pod moimi drzwiami strasznie mokry.
- Kamień spadł mi z serca. To podaj adres, a ja po niego przyjadę - powiedział chłopak.
- Nie Harry. Niech zostanie u mnie na noc dopóki jego rzeczy nie wyschną.
- Na prawdę, to nie będzie dla Ciebie żaden kłopot ?
- Nie, a teraz wybacz ale idę do niego - rozłączyłam się i zabireając z walizki jakieś za dużą na siebie meską koszulkę ruszyłam w stronę błękitnookiego.


Każdy ranek daje szanse na to
 by wieczorem móc sobie 
powiedzieć :
 To był szczęśliwy dzień.



~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~
Macie kolejny rozdział. Przepraszam, że tak późno, ale półtorej godziny temu wróciłam z koncertu Kamila Bednarka. hahahah <3

Pozdrawiam
Gabi x DD

czwartek, 30 sierpnia 2012

5. Ty jeszcze się pytasz o co chodzi ?

Wpadła w ten wiek, wiek
 problemów. I właśnie tak z
 dnia na dzień wszystko coraz
 bardziej się komplikuje.
W domu znalazłam się już po pięciu minutach. Dom wydawał się byc pusty, lecz wiedziałam że ktoś w nim jest, ponieważ na podjeździe stał samochód ciotki. Weszłam cicho do domu i ruszyłam w stronę kuchni, skąd zabrałam jabłko i gryząc go poszłam do swojego pokoju, który o dziwo był otawrty, a w nim siedziała ciotka.
- Ja wiem, że się cieszysz że możesz tutaj mieszkac, ale nigdy nie spodziewałam się, że zrobisz tutaj imprezę - powiedziała oschle u ruszyla w moim kierunku.
- Ale ja nie zrobiłam tej imprezy - powiedziałąm zaskoczona.
- Jak nie ty to kto ? Jasmine była u koleżanki na noc więc ona to nie mogła byc, a ktoś musiał tą imprezę zrobic.
- Kto cioci tak powiedział, że Jasmine była na noc u koleżanki ? To ona zrobiła tą imprezę- próbowałam się wytłumaczyc, lecz na marne. Ciotka popatrzyła na mnie z zaciśniętymi zębami i wysyczała
- Nic mnie to nie obchodzi. Dzisiaj mamy kolacje biznesową, na którą przyjdzie bardzo dużo ważnych osobistości w show biznesie, a ja nie pozwolę żeby taki wyrzutek jak ty coś zepsuła, dlatego też będzie pomagac kelnerką we wszystkim - powiedziała z odrazą i wyszła z pokoju.

I tak się stało. Około godziny 16 dostałam ten zestaw i kazali mi się w to przebrac na górze. Zostałam zaprowadzona do pokoju gdzie były inne kelnerki i zostawiona. Podeszłąm do swojego krzesła i zaczęłam się przebierac.
- Hej. Jesteś tutaj nowa? Nigdy Cię tutaj nie widziałam, a zawsze obsługujemy tutaj - powiedziała dziewczyna ubrana w taki sam zestaw jak ja.
- Ymm. Hej, można powiedziec że jestem nowa. - powiedziałam skrępowana i podałam jej rękę na przywitanie.
- Ja jestem Kristen a to Mary, Jade i Perrie*
- Ja jestem ALicja, ale tutaj wszyscy mówią na mnie Alice - oznajmiłam z uśmiechem i przebrałąm się w kostium.
Po dwudziestu minutach zeszłyśmy w czwórkę na dół do kuchni, gdzie gosposia powiedziała nam co mamy robic i gdzie co zanieśc. Dziewczyny z uśmiechem poszły roznosic na stół rzeczy a ja zostałam w kuchni zatrzymana przez kobietę.
- Dlaczego będziesz ich obsługiwac, przecież powinnaś razem z nimi siedziec ?
- Wie pani jaka jest Jasmine. Zrobiła imprezę, a wszystko poszło na mnie i oto jestem - pwoiedziałam z ironią.
- Oj nie martw się, jeszcze wszystko się ułoży, a teraz masz tą tacę i idź im pomóc, bo pomyślą że Cię faworyzuje - poklepała mnie po plecach i poszła robic jedzenie.
Po dwóch godzinach wszystko było zrobione, a do drzwi zapukali pierwsi goście. Razem z Kristen musiałam  iśc im otworzyc drzwi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w drzwiach stanęła bardzo obrze znana mi piątka z ich menagerem Paul'em.
- Dzień Dobry, zapraszamy do środka - Kristen uśmiechnęła się do nich uprzejmie i otworzyła szerzej drzwi. Louis popatrzył na mnie zdziwiony, a ja udając że ich nie znam zabrałam od nich kurtki i zaniosłam do szafy. Niestety nie przypuszczałam, że za mną podąży Louis.
- Alice dlaczego tutaj pracujesz ? - zapytał zdezorientowany.
- Zapytaj się tej blondi, która powiedziała mamusi że ja zorganizowałam tą imprezę - burnkęłam pod nosem.
- Ale to nie zmienia rzeczy dlaczego się zgodziłaś ?
- Louis proszę Cię, jestem tutaj u ciotki i jeżeli nie będę robic tego co ona mi karzę będę musiała znaleźc jakiś dom albo iśc pod most, a uwierz mi nie chcę tego - powiedziałam i popatrzyłam na niego.
- Emm. No dobra, ja idę do chłopaków nie chcę żeby coś zaczęli podejrzewac. Szczególnie Harry i Zayn - powiedział lekko speszony i poszedł do salonu.

Nie ma być łatwo. Ma być trudno, 
ciężko i momentami cholernie źle.

Po godzinie byli już wszyscy goście, a ja wraz z dziewczynami podawałam przystawki z przyczepionym uśmiechem do twarzy. Przez ten cały czas czułam na sobie wzrok Niall'a i nie tylko.
W pewnym momencie blondyn wstał od stołu i poszedł za mną do kuchni i zaczął rozmawiać.
- Alicja czemu nie siedzisz z nami tylko nas obsługujesz ? - zapytał zdziwiony.
- To przez moją kochaną kuzynkę - dodałam nacisk na "kuzynkę" i zaczęłam nakładać na tacę kieliszki z drinkami.
- Jak to możliwie ?! Daj pomogę Ci - zabrał kolejną tacę i zaczął powtarzać moje poczynania.
- Nie Niall. Zostaw to to moja praca, a ty jesteś tutaj gościem - powiedziałam nieco zła na chłopaka.
- Nie Ali ja Ci pomogę- chłopak nie patrząc na mnie zabrał drinki i ruszył w stronę sali.
- Nie nie możesz, zobaczysz będę miała przez Ciebie kłopoty - zabrałam swoją porcje i ruszyłam za nim, ale on mnie nie słuchał i szedł dalej. Na sali zaczął wszystkim podawać napoje, a kiedy Lou to zobaczył wstał od stołu i wyszedł z salonu z telefonem w ręku.
Ciotka spojrzała na mnie wściekłym wzrokiem i ruszyła w moją stronę. Podeszła do mnie i szarpiąc za łokieć zaczęła kierować się w stronę schodów. Popatrzyłam na Irlandczyka, a kiedy on to zauważył położył tacę na stół i ruszył w naszą stronę.
- Alicja tym razem to już przegięłaś, żeby prosić gości o pomoc - powiedziała wściekła.
- Ale ona wcale nie prosiła mnie o pomoc - odezwał się blondyn.
- Ty gówniarzu się nie odzywaj. To jest moja i Alicji sprawa - syknęła w jego stronę ciotka.
- Ty głupia zołzo to nie jest tylko wasza sprawa - krzyknął Niall,a zaraz po tym w holu pojawili się wszyscy goście, a wraz z nimi Eleanor.
- Co się dzieje Niall ? - zapytał Harry wychodząc z tłumu ludzi wraz z dumną z siebie Jasmine.
- Ty jeszcze się pytasz o co chodzi ? Twoja dziewczyna zrobiła wczoraj imprezę i wszystko zgoniła na Alice - Ale jak.. ? - powiedział zdziwiony loczek i popatrzył ze złością na swoją dziewczynę.
- Tak to Harry. Twoja dziewczyna nie jest taka święta na jaką wygląda - oznajmił Louis.
- A pani niech w końcu przejrzy na oczy i zobaczy ile pańska córka skrzywdziła ludzi ! - dokończyła Eleanor i podeszła do mnie obejmując mnie rękoma.
Harry natomiast zabrał na bok Jasmine i zaczął rozmawiać z nią mocno gestykulując rękami, a ona z udawaną skruchą słuchała go.
- Co wy wygadujecie ! Moja córka nigdy by czegoś takiego nie zrobiła to od kąt ona tutaj przyjechała wszystko się niszczy. Nie wiem jak mój brat wytrzymywał z Tobą przez te wszystkie lata - powiedziała kobieta wskazując na mnie palcem.
- Nie mieszaj w to mojej rodziny zołzo - powiedziałam wkurzona, a Zayn wraz  z Eleanor wzmocnili uścisk na moich rękach abym nie przyłożyła ciotce.
- Jasmine powiedz w końcu jak było, bo ja nie mam zamiaru dalej wysłuchiwac tych kłamstw - krzyknął zezłoszczony mulat i popatrzył na nią wściekły.
- No dobra... Mamo oni mają rację, to ja zrobiłam tą imprezę - powiedziała Jasmine i podeszła do swojej matki, która ją przytuliła.
- To mogłaś to od razu powiedziec, przecież nic by się nie stało - ciotka przytuliła swoją córkę.
- Ekhm. Przepraszam, że przerywam tą sielankę, ale chyba należą się komuś przeprosiny - odezwał się Liam.
- Nie mam zamiaru nikogo przepraszac - powiedziała ciotka nie zwracając na mnie uwagi. Niall już chciał się odezwac, lecz zatrzymałam go.
- Niall nie warto, uwierz mi. Ja nie potrzebuje przeprosin - powiedziałam cicho, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
- Dobrze koniec tego przedstawienia, zapraszamy na deser - odezwała się ciotka -  a my porozmawiamy później - oznajmiła mi po polsku po czym wraz z resztą ruszyła w stronę salonu zostawiając mnie razem z Niall'em.
- Niall ja stąd wychodzę - ruszyłam w stronę drzwi.
- Poczekaj idę z tobą - odezwał się po chwili.
- Nie, ja idę do swojego domku - powiedziałam pośpiesznie i wymijając go posłałam mu lekki uśmiech.
NA miejscu wzięłam swoją dużą czarną dużą sportową torbę, do której włożyłam parę potrzebnych rzeczy min. parę bluzek, spodnie, buty itp. na sam koniec wpakowałam dokumenty i komputer. Zamknęłam dom na klucz i ruszyłam przez ogród do bramy. Niestety nie pomyślałam o tym, że na tarasie może ktoś być. Tym razem stała tam Eleanor, która jak tylko mnie ujrzała z torbą weszła do środka,a po chwili kiedy byłam już w dość dużej odległości od domu wybiegł za mną Niall.
- Ej, ej co robisz? - zapytał zmachany zatrzymując mnie na środku chodnika.
- Idę nie widzisz ?
- No to widzę, ale gdzie?
- Nie wiem, do jakiegoś hotelu na parę dni, bo tutaj na pewno nie wytrzymam.
- Nie pozwolę Ci na hotel, chodź ze mną zamieszkasz u mnie. Przecież mam duży dom, pomieścimy się - powiedział uśmiechnięty.
- Nie, już za dużo dla mnie zrobiłeś mimo, że znamy się parę dni - wyrwałam się z jego uścisku i ruszyłam dalej  lecz nie było mi to dane, ponieważ chłopak ponownie złapał mnie za rękę.
- Co chcesz ? - krzyknęłam poirytowana.
- Daj chociaż zawieść się do jakiegoś hotelu - posłał mi uroczy uśmiech, na co jedynie kiwnęłam głową i ruszyłam za nim do samochodu.
Jak się potem okazało chłopak nie tylko podwiózł mnie do hotelu, ale też zapłacił za dwa tygodnie pobytu. Z początku nie chciałam odebrać od niego kluczy do apartamentu, ale po jego błaganiach uległam mu.


Wole być szczera i bezczelna,
 niż miła i zakłamana. 





~~ ~~ ~~ ~~
* - przepraszam, ale musiałam dac tutaj to imię. Z podzrowieniami dla Misi :**
Macie rozdział. Jeszcze w tym miesiącu ( lub przed rozpoczęciem roku) spróbuje napisac kolejny, a jak wena przyjdzie to może dwa. ALE NIE OBIECUJE :D

Rozdział dla Misi, która razem ze mną go pisała <3


Pozdrawiam
Gabi x DD

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

4. Czyli nie jesteś zła ?

Są osoby, którym odmówienie 
jest niemożliwe.

- Ale o czym tutaj rozmawiac ? - zapytałam zdziwiona i popatrzyłam na siedzącą dwójkę.
- Wiesz, on nie jest taki jak  ta grupa w której się obraca.-  zaczęła El, ale jej przerwałam.
- Aha, czyli tylko z nudów siedzi w bardzo sławnej grupie w szkole, udaje że mnie nie zna dopiero poza szkołą chcę pogadac ? Zobaczcie nawet teraz wysłał was zamiast sam przyjśc i porozmawiac - powiedziałam już lekko wkurzona.
- To nie tak. Przyszedł by sam, ale każdy wie że i tak byś z nim nie pogadała - oznajmił spokojnie Lou - poza tym uwierz mi znam go dłużej od ciebie i wiem, że nie uśmiecha mu się codziennie chodzic do szkoły i byc razem z tą grupką najsławniejszych jak to ujęłaś.
- Boże, Louis ty chyba dzisiaj za mało wypiłeś bo gadasz od rzeczy - przerwała mu i sama zaczęłą mówic.
- Od kąt cała ta piątka stała się bardziej sławna Harry'emu i Zayn'owi zaczęło dobijac. Jestem przyjaciółką Hazzy więc wiem, że zmienił się bardzo. Rok temu ich menager oznajmił chłopakom, że mają skończyc szkołę, dlatego też chodzą do tej szkoły - dziewczyna mówiła jak nakręcona, a ja w skupieniu jej słuchałam - oczywiście Harry nie był zbytnio zachwycony takim obrotem sprawy i z wielkim oburzeniem tam szedł. Bo wiesz, on sławny Harry Styles musi iśc z normalnymi ludźmi do szkoły to skandal. W szkole poznał Jasmine i zaczęli się wywyższac, dlatego teraz mówią na nich Ci najsławniejsi w szkole. Niall taki nie jest, wręcz przeciwnie on wolałby spędzac czas z innymi osobami w szkole razem z Liam'em ale nie chcą ich zostawic, w końcu to są przyjaciele. Zayn'owi najwidoczniej taka sława się podoba. Ot co cała historia.
- Ale ja dalej nie rozumiem co to ma wspólnego ze mną - powiedziałąm nieco zdziwiona, przetwarzając jeszcze historię chłopaków w głowie.
- Niall ostatnio zaczął dziwnie się zachowywac, ale tylko ja z Lou zauważyliśmy, że coś się z nim dzieje. Horan wytłumaczył nam, że wpadł na jakąś dziewczynę w sklepie muzycznym i powiedział, że ma na imię Nick.
- A potem przeżywał, że Cię okłamał - dokończyła za swojego chłopaka.
- Następnego dnia po szkole przyszedł do nas z grymasem na twarzy i oznajmił nam, że ty chodzisz do jego szkoły i na dodatek jesteś kuzynką tej całej Jasmine - na samo wspomnienie dziewczyny Eleanor wzdrygnęła się na co wybuchłam śmiechem.
- Widzę, że wy też nie przepadacie za tą dziewczyną?
- Noo, przecież ta laska nie pasuje do mojego Harry'ego, ale jemu już chyba nic nie pomoże - powiedział Lou i zaczął udawac, że płacze.  Popatrzyłam na niego nieco zdziwiona.
- Nie martw się on tak ma czasami - oznajmiła El.
- Dobra, może i jestem po trzech drinkach, ale powiedzcie mi o co chodzi z tym Niall'em bo chciałabym iśc na tą imprezę - powiedziałam po chwili i popatrzyłam na nich.
- Niall nie ma dużej pewności siebie, przez niektóre fanki, które wypisują mu że jest brzydki i najlepiej by było, żeby odszedł z zespołu, więc nie podejdzie do ciebie i nie zagada. Więc razem z El wpadliśmy na pomysł, aby jutro podjechac pod ciebie i żebyś z nami pojechała do niego do domu i porozmawiała z nim - Louis powiedział niepewnie i spojrzał się na mnie z maślanymi oczkami.
- Noo dobra, ale nie za wcześnie około trzynastej albo czternastej - odpowiedziałam uśmiechnięta.
- Serio ?!- krzyknęli zdziwieni.
- Noo, a czemu miałoby byc nie na serio?- zapytała zdziwiona.
- No bo, nie przypuszczaliśmy że się zgodzisz tak szybko.
- Szybko, serio? Louis siedzimy tutaj jakąs godzinę, a ty mówisz że szybko? Chyba na prawdę za mało wypiłeś - powiedziałam ze śmiechem i wstałam z łóżka.
- Dobra a teraz chodźmy na tą imprezę, bo picie mi się skończyło - pokazałam na pustą szklankę po drinku i ruszyłam w stronę drzwi.
- Dobra, ja też z miłą chęcią się napiję - powiedziała Eleanor i pociągnęła Lou za sobą.

Kiedy znaleźliśmy się w domu Jasmine zauważyłam jak Kate siedzi sama przy stoliku, więc z uśmiechem do niej podeszłam.
- Oo w końcu jesteś. Gdzie ty się tak długo podziewałaś, wszędzie Cię szukałam.
- Kate, byłam na chwilę u sieie w pokoju, a wcześniej rozmawiałam z Lou i El - odpwoiedziałam uśmiechnięta.
- Aha, o czym rozmawialiście?
- O niczym ważnym, a teraz chodź tańczyc - złapałam dziewczynę za rękę i ze śmiechem weszłyśmy na środek "parkietu" i zaczęłyśmy tańczyc. Nie powiem, ale ładnie nam wychodziło, w końcu w Polsce chodziłam do szkoły tanecznej to tańczyc umiem
Impreza trwała w najlepsze, lecz ja niestety o drugiej w nocy byłam już w stanie nietrzeźwości, więc pożegnałam się z Kate i Eleanor po czym poszłam do swojego domu, gdzie okąpałam się i włączyłam komputer.
Na facebook'u zmieniłam statu w związku na wolna oraz pododawałam jakieś nowe fotki z Londynu, które zrobiłam podczas zwiedzania miasta. O 3 w nocy położyłam się spac.

Wstałam o godzinie 12. Szybko ubrałam się w to i zamknęłam pokój ruszając w stronę domu ciotki. Tam zastałam kompletny bałagan, ale nie zamierzam nic sprzątac, impreza była robiona przez moją kuzynkę więc niech ona sprząta. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty z dżemem.
Potem czas leciał tak szybko, że nawet nie zdążyłam pstryknąc palcem, a zegarek wybił godzinę 14 i pod dom podjechała Eleanor z Lou. Wsiadłam do ich samochodu i zapięłam pasy  xD
- Heej, mam nadzieję że Niall już nie śpi - powiedziałam z uśmiechem.
- Nie, kiedy wczoraj dowiedział się, że zgodziłaś się porozmawiac to nastawił budzik na 10 żeby nie zaspac- powiedziała uśmiechnięta El.
- Aha, a on był wczoraj na tej imprezie ?
- Nie, byliśmy tylko my, Harry i Zayn. Liam był z Danielle, a Horan siedział w domu - odpowiedział Louis i zakręcił w drugą alejkę.
- Aha, myślałam że byliście wszyscy na imprezie. A tak poza tym to gdzie wy wgl. mieskzacie ?
- Jesteśmy już na ulicy, gdzie znajdują się nasze domy. Nie martw się, nikt was nie zobaczy ponieważ Niall ma jako ostatni z nas dom, a obok jego mieszkamy my - oznajmił Lou i spojrzał na mnie.
- Czemu mam się nie martwic, przecież to nie ja chcę się ukrywac czy coś. Ale skoro tak mówisz, to pewnie Niall chce się ukrywac - burknęłam pod nosem i spojrzałam przez okno.
- Alicja, Lou jest nienormalny nie słuchaj go - powiedziała El i zgromiła wzrokiem swojego chłopaka.
Po chwili chłopak zaparkował już pod domem Niall'a.
- Wiesz jakby nie otwierał drzwi czy coś to weź otwórz sama, zazwyczaj ma otwarte drzwi - oznajmił Lou, a ja tylko skinęłam głową i wyszłam z samochoodu.
Nie śpiesząc się ruszyłąm w stronę drzwi od domu irlandczyka. Tak jak Louis mówił, blondyn nie otworzył mi drzwi, więc sama się "rozgościłam" i weszłam do domu ściągając buty na holu.
Kiedy weszłam do salonu, zobaczyłam chłopaka, który spał na kanapie, a telwizor był włączony.
Uśmiechnięta stanęłam obok kanapy i przyglądałam się chłopakowi, lecz nie miałam serca aby obudzic go.
Stojąc tak poczułam zapach spalenizny, więc czym prędzej ruszyłam w stronę kuchni, gdzie na piecyku stały garnki, w których no nie zbyt nadające się do jedzenia potrawy.
Zagryzłam wargi, aby się nie roześmiac i wszystko wrzuciłam do kosza, a następnie otworzyłam lodówkę, z której wyjęłam rzeczy, aby zrobic sałatkę królewską.
Nie powiem, ale przy robieniu tej sałatki czas strasznie szybko mi zleciał. Po spojrzeniu na zegar ze zdziwieniem stwierdziłam, że jest już 16 i jestem u blondyna dobre półtorej godziny. Znalazłam w półce talerze, na które nałożyłam sałatkę i posiłkiem ruszyłam do salonu, gdzie na stole położyłam talerze, a sama usiadłam na fotelu obok oglądając telewizję. Po 20 minutach nudzenia się Horan zaczął się przebudzac. Wstał z kanapy zaspany i popatrzył na mnie nieprzytomnie.
- No nareszcie się obudziłeś, bo już miałam wracac do domu - powiedziałam ze śmiechem.
- O kurczę. Która jest godzina? - zaytał nieco otrzeźwiony.
- Noo, jest już jakaś 16.30 więc sobie pospałeś dwie godzniki - powiedziałam uśmiechnięta - a ja za ten czas zrobiłam sałątkę, masz -dałam mu talerz.
- Ymm. Dzięki. Mogłaś mnie obudzić, a nie nudzić się przez ten czas - powiedział skrępowany.
- Wiesz, tak słodko spałeś, że żal mi Cię było budzić. A tak ty się wyspałeś, ja Ci zrobiłam sałatkę - powiedziałam z uśmiechem i usiadłam tym razem na kanapie obok Niall'a, który kończył już swój posiłek.
Kiedy już zjadł postawił pusty talerz na stoliczku i popatrzył na ciebie.
- Noo, to po co chciałeś ze mną rozmawiać ? - zapytałam przerywając ciszę.
- Ja.. Alice chciałem Cię przeprosić. Wiem, zachowałem się jak kompletny idiota nie mówiąc Ci mojego prawdziwego imienia, po prostu stchórzyłem.
- Niall, ale ja to rozumiem. Zrozumiałam to zaraz jak powiedziałeś mi, że myślałeś że jestem kolejną napaloną fanką. Ale na następny raz nie okłamuj mnie, dobrze? - odpowiedziałam blondynowi i popatrzyłam na niego.
-Czyli nie jesteś zła ?
- Niee, no coś ty.
- Aha, to dobrze, bo już myślałem że się nie pogodzimy - powiedział ze śmiechem a ja uśmiechnęłam się pod nosem.
- Dobra Niall, ja już muszę lecieć. W końcu w domu ciotki nie ma, a w nocy była ta cała impreza i ciekawe  czy ta blond cizia posprząta - powiedziałam szczerze i poszłam do przedpokoju, gdzie założyłam buty. Przez ten cały czas czułam na sobie wzrok blondyna.
- No to, wiesz może Cię podwiozę, bo wiesz masz kawałek do domu - powiedział nieco uśmiechnięty.
- Okeej, to ja czekam przed bramą - powiedziałam i wyszłam z domu. Po piętnastu minutach siedziałam już w samochodzie chłopaka, który kierował się w stronę domu. Kiedy byliśmy dwa domy przed poprosiłam chłopaka, aby tutaj się zatrzymał.
- Czemu ? - zapytał zdziwiony.
- No wiesz, u mnie w domu pewnie jest Harry, a nie chcę żebyś miał jakieś kłopoty że spotykasz się z normalną dziewczyną - odpowiedziałam poważnie.
- Ale Alicja, to nie tak... - zaczął chłopak lecz mu przerwałam.
- Nie Niall, ja rozumiem. Masz tutaj mój numer telefonu, jak będziesz chciał się spotkać to napisz czy coś - dałam mu kartkę z numerem po czym wyszłam z jego samochodu i ruszyłam w stronę domu.
 Jeszcze wtedy nie wiedziałam co czeka mnie po wejściu do "pałacu" ciotki.

Wolę mieć wszystkie wady 
wypisane na twarzy niż 
codziennie nakładać tysiące z 
fałszu makijaży.


~~ ~~ ~~ ~~~~~
Macie kolejny rozdział. 
Mam nadzieję, że wam się spodoba <3<3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ;d

Pozdrawiam 
Gabi x DD



poniedziałek, 20 sierpnia 2012

3.No to ostro, a z tego całego Mateusza to kompletny idiota

Czasami gdy poznasz kogoś 
przypadkiem, okazuje się, że
 już nie potrafisz żyć tak
 jak dawniej, bez tej osoby.

Następnego dnia wstałam bardzo wcześnie, lecz dalej byłam niewyspana i smutna. W końcu nie codziennie twój chłopak zrywa z tobą i prosi, abyście zostali przyjaciółmi.
Przesiedziałam do godziny 7 w łóżku rozmyślając o tym co teraz będzie, ale nic nie wymyśliłam. Z lekkim ociąganiem wyszłam z łóżka i ubrałam to , włosy zostawiłam rozpuszczone. Wyszłam z domu zamykając drzwi i ruszyłam w stronę szkoły. Nie zamierzałam dzisiaj z rana widziec się z ciotką, ani z kuzynostwem dlatego też nie weszłam do domu.
Do szkoły doszłam za dwadzieścia ósma. Nie zwracając na nikogo uwagi ruszyłam w stronę swojej szafki, skąd zabrałam książki na trzy pierwsze lekcje i poszłam pod klasę, gdzie siedziała Kate.
Nie byłam skłonna do rozmów, ale Kate była jedyną dziewczyną którą znam w klasie i wiedziałam, że prędzej czy później stanie nade mną i będzie chciała porozmawiac.
- Hej - przywitałam się lekko zachrypniętym głosem.
- Hej Alice, co ty taka dziwna jesteś dzisiaj ? - zapytała nieco zdezorientowana - wiesz.. wczoraj byłaś uśmiechnięta i pełna energii, a dzisiaj taka cicha myszka.
- Nic się nie stało, po prostu się nie wyspałam - powiedziałam siląc się na lekki uśmiech.
- Aha, to musisz o dobrej godzinie kłaśc się spac, bo inaczej nie pociągniesz zbyt długo spaniem tylko dwóch czy trzech godzin dziennie - powiedziała z lekkim uśmiechem.
Lekcje minęły nam szybko nawet nie zdążyłam pomyślec, a już wraz z Kate i resztą załogi szliśmy w stronę jadalni.Od rana nie widziałam Niall'a i całej tej grupy "najsławniejszych", więc cały czas miałam taką nadzieję, że nie ma ich dzisiaj w szkole. Niestety nikt nie wysłuchał moich błagań, ponieważ tak jak wczoraj siedzieli przy swoim stoliku, lecz dzisiaj było coś dziwnego w ich zachowaniu. Kiedy weszłam za grupką "znajomych" do jadalni wszyscy siedzący przy stoliku oprócz mojej kuzynki przyglądali mi się z zaciekawieniem.  Kate również to zauważyła i jak tylko usiadłyśmy przy stoliku zapytała się mnie czy ich poznałam.
- Nie - odpowiedziałam już nieco zła na cały świat.
Wszyscy przy stoliku spojrzeli się na mnie zdziwienia, a ja ze wzrokiem wbitym w stół zastanawiałam się co dzisiaj się ze mną dzieje.
- Przepraszam, po prostu mam zły dzień. Do tego wczoraj jeszcze wpadłam na tego całego blondyna jak szłam po kuzyna do szkoły i telefon mi się zepsuł- powiedziałam po chwili i popatrzyłam na twarze znajomych.
- No kurczę, no to nie dziwię Ci się, że jesteś wściekła. Miałaś bardzo fajny ten telefon - powiedział Kevin.
- Bożee Kevin jaki ty jesteś durny - Kate złapała się za głowę i popatrzyła na mnie - o czym rozmawiałaś z Niall'em ?
- Na prawdę chcesz o tym słuchac ? - zapytała zdziwiona ?
- No jasne, ale może nie tutaj chodź pogadamy na osobności - powiedziała uśmeichnięta i złapała mnie za rękę po czym ze śmiechem ruszyłyśmy w stronę boiska.
Opowiedziałam całe zdarzenie z Niall'em, do tego opowiedziałam reszte z tym że Mateusz ze mną zerwał i chłopcy byli u Jasmine na basenie.
- No to ostro, a z tego całego Mateusza to kompletny idiota - podsumowała moją opowieśc - ale wiem co ci poprawi humor. W piętek za dwa dni twoja kuzynka robi imprezę. Zazwyczaj nie patrzy kto na nią przychodzi, więc zawsze na niej jesteśmy jak wszyscy znajomi, ubierz się fajnie to poszalejemy - powiedziała  uśmiechnięta.
- No okeej - zgodziłam się z uśmiechem. W końcu muszę jakoś pozbierac się z zerwaniem. On jest w  Polsce, a ja tutaj w Londynie.
Wolę mieć wszystkie wady 
wypisane na twarzy niż
 codziennie nakładać tysiące z
 fałszu makijaży.

**Dwa dni później po szkole**
Ciocia wraz z Michaelem pojechała do znajomych na cały weekend, a wszystkie gospodynie mają wolne. Jasmine od rana nie byłą w szkole i przygotowuje imprezę. Również i ja nie poszłam do szkoły, bo zaspała. O 10 wyszłam ze swojego domu i weszłam do kuchni, gdzie zastałam Jasmine jedzącą płatki. O dziwo dzisiaj była ubrana  w szare dresy, włosy miała związane w wysokiego koka a na twarzy nie było ani grama makijażu. Próbowałam nie zwracac na nią uwagi co robiłam od mojego przyjazdu, więc stanęłam do niej tyłem i robiłam sobie kanapki.
- Hej - powiedziała nieco skrępowana i popatrzyła na mnie.
- yy, hej - odpwoiedziałam z uśmiechem i usiadłam na przeciwko niej przy stole.
- Od twojego przyjazdu nigdy nie rozmawiałyśmy - dziewczyna najnormalniej chciała zacząc rozmowę.
- No jakoś tak wyszło, wiesz z początku kiedy się witałyśmy nie za bardzo pokazywałaś tego entuzjazmu, żeby mnie poznac - pwoiedziałam szczerze i napiłam się herbaty.
- Przepraszam, po prostu myślałam że jesteś jakąś dziewczyną która jest chamska i pomyślałam, że też się będę tak zachowywac - powiedziała wysilając się na szczery ton.
- Nie ma sprawy - wysiliłam się na lekki uśmiech.
- Nie powiesz mojej mamie o dzisiejszej imprezie?
- Nie nie mam zamiaru jej kapowac, ale ja też mogę przyjśc?
- Jeszcze się pytasz...  Rób co chcesz- spojrzała na mnie obojętnie i poszła z miską płatków do swojego pokoju.
Pokiwałam ze zdziwieniem głową i po zjedzeniu kanapek poszłam do swojego pokoju, gdzie włączyłam płytę Ed'a Sheeran'a i rzuciłąm się na łóżko.
O godzinie 19 usłyszałam głośną muzykę dobiegającą z domu ciotki, więc już byłam pewna że pierwsi goście są. Ubrałam się w to a na koniec dla efektu popryskałam się słodkimi perfumami od Majki. Lekko pomalowałam oczy i byłam gotowa. Równo o godzinie 20 zamknęłam swój domek i ruszyłam ogrodem w stronę domu, gdzie była impreza. Jakie było moje zdziwienie, kiedy w domu zobaczyłam, że na imprezie są nie tylko uczniowie naszej szkoły, ale i inne całkiem nieznane mi osoby.  Po drodze do stolika z alkoholem przywitałam się z Kate,która również szła po jakiegoś dinka.
Popijając drinki rozmawiałyśmy i co chwilę wybuchałyśmy śmiechem, a inni patrzyli się na nas jak na idiotki. Kiedy byłam jeszcze w Polsce co tydzień byłam na jakiejś imprezie, więc moja głowa była bardzo twarda. Nie jestem dziewczyną, która jest uzależniona od alkoholu, ale co tydzień piłam x DD
Kiedy sięgałam po trzeciego już drinka Kate lekko szarpnęła mnie za rękę i odwróciłam w stronę chłopaka.
Ów chłopak był modnie ubrany, a obok niego stała wysoka brunetka z uśmiechem na twarzy. Z tego co zauważyłam była to para, lecz za chiny nie mogłam sobie przypomnieć czy ich znam.
- Cześć my się jeszcze nie znamy. Jestem Louis. Louis Tomlinson, a to jest moja dziewczyna Eleanor - chłopak przedstawił siebie a potem swoją partnerką.
- Ja jestem Alicja, ale większość tutaj mówi na mnie Alice - podałam im rękę i już chciałam odejść, ale Louis chwycił mnie za rękę.
- Możemy porozmawiać, ale w trochę spokojniejszym miejscu, bo tutaj nigdzie się nie da - powiedział z uśmiechem.
- Jasne, może chodźmy do ogrodu - powiedziałam z uśmiechem i trzymając drinka w ręku ruszyłam na taras, a para szła za mną.
Z tego co zauważyłam impreza również przeniosła się do ogrodu, więc z lekką złością ruszyłam w stronę tego mniej zadbanego ogródka, gdzie znajdował się mój domek.
- Lou gdzie ona nas ciągnie - dziewczyna szepnęła do chłopaka, jednak za głośno bo usłyszałam.
- Nie bój się Eleanor idziemy do drugiej części ogrodu - oznajmiłam z uśmiechem i otworzyłam altankę, gdzie po przekroczeniu jej stanęliśmy obok mojego domku.
- Oo, ale fajny domek. Taaki nowoczesny - powiedziała Eleanor, a jej oczy zaświeciły się.
- Hah, dzięki może wejdziecie do środka co ?
- To ty tutaj mieszkasz, nie w domu twojej ciotki ? - zapytał lekko zszokowany Louis i wskazał palcem na mój dom.
- Jasne, ciotka jakoś za bardzo nie kwapiła się do tego abym mieszkała z nimi w domu, więc dała mi ten oto domek. Jest przytulny i mam przynajmniej spokój ;D
Otworzyłam drzwi do swojego "pokoju" i zaprosiłam swoich gości. Kiedy znaleźliśmy się w pokoju usiadłam na łóżku a oni przy stole.
- To nie za bardzo rozumiem  dlaczego chcecie ze mną rozmawiać - zaczęłam rozmowę.
- Więc mnie chyba nie znasz - zaczął chłopak- należę do zespołu One Direction do którego należą też Harry, Liam, Zayn i Niall.
- Noo coś słyszałam o tym waszym zespole, ale co ja mam do tego ?
- Ohh Louis nie gadaj tyle - jego dziewczyna udała bulwers i sama zaczęła gadać - przyszliśmy tutaj porozmawiać z Tobą o Niall'u - zaczęła dziewczyna a na mojej twarzy wstąpił lekki wyraz grymasu.
Są osoby, którym odmówienie
 jest niemożliwe.



~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~
Rozdział dedykuję Misi, kochana dziękuję Ci za wszystko <3<3<3
Piszcie co wam się podoba, a co nie ;D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ;D


Pozdrawiam
Gabi x DD

niedziela, 19 sierpnia 2012

2. Możemy zostać przyjaciółmi ?

Tęsknie za kimś kogo prawie w
 ogóle nie znam, ale kocham.

Następnego dnia ubrana w to szłam w stronę nowej szkoły. Słuchałam muzyki na słuchawkach i zastanawiałam się jak to dzisiaj w szkole będzie. Wszyscy się tam znają, a ja byle jaka dziewczyna z Polski wchodzę w ich świat. Do tego jeszcze ten chłopak z wczoraj, który cały czas wchodzi mi do głowy. Dlaczego tak dziwnie się zachowywał ? Po chwili lekko potrząsnęłam głową i znowu moje przemyślenia przeszły na nową szkołę. Jedynym chyba plusem do tej pory jest wiadomośc, że nie będę w klasie z Jasmine, bo bym nie wytrzymała. Po 30 minutach spacerku z przemyśleniami stanęłam przed dużym, nowoczesnym budynkiem. Wstrzymałam na chwilę oddech i z zamkniętymi oczami weszłam do budynku. Mimo, że była już 7.30 na korytarzach było mało ludzi, więc z odetchnięciem z ulgą ruszyłam w stronę sekretariatu, gdzie czekał na mnie klucz z od ojej szafki i kartka na której był napisany plan lekcji.
- Hej to ty jesteś Alice, ta nowa ? - krzyknęła jakaś niska, chuda blond dziewczyna stojąca obok. Wyglądała na miłą, więc z lekkim uśmiechem podeszłam do niej.
- Tak, jestem Alicja a ty? - podałam jej rękę na przywitanie.
- Ja jestem  Kate, miło mi Cię poznac tutaj już wszyscy wiedzą, że od dzisiaj będziesz chodzic do tej szkoły - odwzajemniła uścisk dłoni i ruszyłyśmy w stronę mojej szafki.
- Skąd wiedzą, przecież nikt mnie nie zna- odrzekłam zdziwiona.
- No tak, ale jesteś kuzynką Jasmine, a ona chodzi z Harry'm więc wszyscy wiedzą.
- JAkim Harry'm ?- zapytała zdezorientowana.
- Wiesz kto to One Direction ?
- Nie, nie słucham takiej muzyki, ale wiem że taki zespół istnieje, a co?
- Do tej szkoły chodzi czterech członków tego zespołu, Harry, Liam, Zayn i Niall. Trójka chodzi do tej samej klasy, natomiast Harry jest od nich młodszy więc chodzi do młodszej klasy, w której jest Jasmine i takim oto sposobem są parą - powiedziała na jednym wydechu i posłała mi uśmiech.
- To dobrze, że ja nie jestem z nimi w klasie bo nie wytrzymałabym dwóch osób z takim wysokim ego - powiedziałam nieco zdziwiona.
- Czyli chodzisz ze mną do klasy - oznajmiła uśmiechnięta - usiądziemy razem, a na lunchu pokażę Ci tą całą piątkę najsławniejszych, bo skoro ich nie słuchasz to wnioskuje ze i też nie wiesz jak wyglądają, co?
- No nie za bardzo - dodałam z uśmiechem i po zabraniu potrzebnych książek z szafki ruszyłam za nowo poznaną dziewczyną w stronę klasy.
Trzy lekcje minęły bardzo szybko, oczywiście na pierwszej lekcji musiałam opowiedziec parę zdań o sobie i usiadłam razem  z Kate w ławce na samym końcu klasy.
Po trzeciej lekcji poszłysmy zanieśc książki do szafki i jako juedne z ostatnich weszłyśmy do jadalni. Ja nieco speszona szłam za Kate i nie spoglądałam w stronę ludzi, bo i tak wiedziałam że każdy patrzył w naszą stronę i do tego szeptali między sobą.
Jak najszybciej wzięłam tacę z jedzeniem i ruszyłam z powrotem za dziewczyną. Usiadłyśmy wraz z jej znajomymi, których zdążyłam poznac na przerwach.
Siedząc przy stoliku postanowiłam nieco rozejrzec się po jadalni. Od razu w oczy rzuciła mi się roześmiana grupka, w której znajdowała się JAsmine. Jako jedyni śmiali się i żartowali nie  zwracając uwagi na innych. Obejrzałam wszystkich i w oko rzucił mi się ten chłopak. Ten sam chłopak, z którym zderzyłam się wczoraj w sklepie muzycznym.
- Kate, kto siedzi przy tamtym stoliku? - od razu zapytałam się dziewczyny, któa po spojrzeniu w tamtą stronę od razu wykrzywiła twarz w lekkim grymasie.
- To jest ta grupka o której Ci mówiłam. Ten w loczkach to ten Harry, Jasmine znasz, brunet z nieco ciemniejszą karnacją z tatuażami to Zayn typowy Bad Boy, Liam to ten co ma włosy takie ciemny blond no i Niall to ten farbowany blondyn.
-Zaraz zaraz, jak? Niall ? Przecież wczoraj wpadłam na niego w sklepie muzycznym i przedstawił się jako Nick - powiedziałam zdezorientowana, a całe towarzystwo zaczęło się śmiac.
- Uwierz mi, to jest Niall a dokładniej Niall James Horan - powiedziała uśmiechnięta blondynka i zaczęła jeśc kanapkę.
- Kate mówi rację, jest ich fanką więc wie - powiedział Paul po czym oberwał od Kate, na co ja zareagowałam lekkim śmiechem.
- To teraz już wiem, dlaczego ten cały Niall cały czas tutaj się patrzy - oznajmiła Vicki i się zaśmiała.
- Co ?! Przecież on się tutaj nie patrzy - powiedziała nieco przerażona Kate,a wszyscy znowu zareagowali na to śmiechem.
- Oj Kate, on cały czas patrzy się na naszą Alice - powiedziała rozpromieniona Vicki i puściła mi oczko na co zareagowałam spuszczeniem głowy w dół.
- Ej no przestańcie dziewczyna się zarumieniła - powiedział rozbawiony Jacob i objął mnie ramieniem.
- Ha ha ha. Bardzo śmieszne - powiedziałam z sarkazmem i poprawiłam rozpuszczone włosy tak aby nie zasłaniały mi twarzy. Po chwili nałożyłam torbę na ramię i razem z nowymi znajomymi wyszliśmy z jadalni w świetnych humorach. Przed wyjściem z pomieszczenia spojrzałam na stolik "najfajniejszych", gdzie moje spojrzenie skrzyżowało się z błękitnymi oczami, chłopaka który jeszcze wczoraj wpadł na mnie w sklepie.
 Do końca lunchu zostało nam jeszcze jakieś pół godziny, więc wyszliśmy na boisko, gdzie nikogo nie było.
Usiedliśmy na ławkach, które znajdują się na około boiska. Wszyscy oprócz mnie rozmawiali o jakiś pierdołach, a ja natomiast rozmyślałam dlaczego Niall okłamał mnie.
Tak się zamyśliłam, że nawet nie spostrzegłam że wokół mnie nikogo nie ma, a lekcje zaczynają się za minutę.
- Fajni znajomi - mruknęłam pod nosem i zabierając torbę ruszyłam w stronę szkoły.
Na korytarzy nikogo nie było, więc czym prędzej aby nauczyciel nie wpisał mi spóźnienia ruszyłam w stronę klasy, która jak na złośc znajodwała się na ostatnim- drugim piętrze.
Przeskakiwałam co dwa schodki i po dwóch minutach znalazłam się w klasie, w której byli sami chłopcy.
- No fajnie, a ja gdzie mam lekcje - pomyślałam i zapytałam nauczyciela gdzie my mamy lekcje.
- Powinnyście miec teraz wf ze starszymi klasami - oznajmił starszy nauczyciel i posłał mi przyjazny uśmich. Podziękowałam mu grzecznie i ruszyłam na salę, gdzie oprócz naszych dziewczyn były dwie grupy starszych chłopaków, gdzie obok grupki chłopaków stał podajże Liam, Zayn i Niall.
Przeklnęłam w myślach i ruszyłam w stronę swojego nauczyciela od wf.
- Ekhm. Przepraszam, ale jestem dzisiaj w szkole pierwszy raz i nie mam stroju od wf na razie - powiedziałam modląc się w myślach, aby nauczyciel nie nawrzeszczał na mnie przy wszystkich.
- No dobrze, usiądź obok tych chłopakó, ale na następny raz masz miec strój - powiedział z cichym westchnięciem i wskazał palcem na ławkę na której siedziała trójka przyjaciół.
Usiadłam na samym końcu ławki oraz aby nie zwracac na nich uwago wzięłam do ręki telefon i napisałam do  Mateusza, który po pięciu minutach przysłał wiadomośc.
Przez cały czas czułam na sobie wzrok trójki chłopaków W końcu nie wytrzymałam spojrzałam na nich i powiedziałąm ze spokojem.
- Czy moglibyście przestac się na mnie patrzec, bo to jest na prawdę wkurzające- powiedziałam z uśmiechem i znowu zatopiłam się w pisaniu sms-ów.
Reszta lekcji minęła w spokoju, oni nie patrzyli się już na mnie a ja pisałam cały czas z Mateuszem.
Po szkole ruszyłam w stronę posiadłości mojej ciotki. Nie wchodziłam przez dom, ponieważ i tak ciotki nie ma w domu, a ja jakoś nie miałam ochoty aby spotkać się twarzą w twarz z Jasmine. Przeszłam z uśmiechem przez ogród i po otworzeniu drzwi od mojego domku weszłam do niego. Na łóżku była biała koperta, w której był list od ciotki, abym odebrała ze szkoły Michała i pomogła mu z lekcjami.
Włączyłam radio stojące na biurku i obrałam się w to, włosy natomiast spięłam w wysokiego kucyka, a grzywka lekko opadała na moje czoło. Popryskałam się perfumami i wyszłam z pokoju zamykając je na klucz.
Tym razem postanowiłam, że przejdę przez dom i wstąpię do kuchni skąd wezmę jabłko. Na moje szczęście drzwi tarasowe prowadzące do salonu. Weszłam przez nie i zobaczyłam na kanapie Jasmine z chłopakiem w loczkach. Oboje spojrzeli na mnie, w oczach mojej kuzynki była pogarda, a w spojrzeniu chłopaka było zaskoczenie. Nie zwróciłam na nich zbytnio wielkiej uwagi, przeszłam przez środek salonu do kuchni skąd zabrałam jabłko i wyszłam z domu ruszając w stronę szkoły Michaela.
 Słuchałam na słuchawkach My Chemical Romance "Na Na Na" cicho śpiewając pod nosem i nie zwracałam uwagi na ludzi, którzy dziwnie patrzyli się na mnie. W końcu nie dziwiłam im się, młoda dziewczyna idąca tanecznym krokiem i nucąca sobie piosenkę z zamkniętymi oczami nie zwracająca na nic uwagi. To było z zbyt piękne...
- Auaaaa ! - krzyknęłam lądując na ziemi, a słuchawki które przypięte były do telefonu wypadły dzięki czemu piosenka leciała teraz na głośniku.
- Prze...Przepraszam - powiedział jakiś nieco zachrypnięty głos, a ręka tego człowieka wylądowała przed moim nosem. Złapałam za jego dłoń i już po chwili stałam na przeciwko chłopaka.
- Nic się nie stało, to ja szłam z zamkniętymi oczami - powiedziałam i spojrzałam na tego kogoś, lecz zaraz tego pożałowałam. Był to ten sam chłopak co w sklepie muzycznym.
- Ty jesteś Alice prawda? Ja jestem... - chłopak chciał się przedstawić, lecz mu przerwałam.
- Wiem kim jesteś - warknęłam - ale ty chyba nawet mnie nie poznajesz Nick - powiedziałam wściekła.
Dopiero wtedy chłopak przyjrzał mi się bardziej, a potem spuścił nieco speszony wzrok.
- Przepraszam, że wtedy nie przedstawiłem Ci się jako Niall, myślałem że jesteś fanką - powiedział skrępowany a ja wybuchłam śmiechem.
- Czy ty na prawdę myślałeś, że jestem waszą fanką Niall ?? Przecież gdybym nią była to uwierz, że bym cie poznała. A teraz wybacz ale się śpieszę i nie mam czasu na rozmowę z Tobą - powiedziałam wściekła, ominęłam chłopaka i chciałam już ruszyć lecz zatrzymał mnie łapiąc za ramię.
- Alice, przepraszam. Nie powinienem Cię okłamywać.
- Dobra daj sobie już spokój. Najlepiej będzie, jeżeli nikomu nie powiesz, że znasz tą nową w szkole.
Wyrwałam się z jego uścisku i ruszyłam w stronę widocznej już szkoły Michała.
Chłopak strasznie ucieszył się, kiedy zobaczył mnie w drzwiach szkoły. Oczywiście po szkole poszliśmy do parku, gdzie zjedliśmy po dwie gałki lodów truskawkowych o dopiero wtedy mogliśmy z uśmiechami ruszyć w stronę domu, gdzie pomogłam odrobić mu lekcje, a potem obejrzałam z nim film.
O 18 do domu przyszła ciotka, która podziękowała mi za opiekę nad młodym i pozwoliła mi iść do siebie.
Niestety w ogrodzie przy basenie siedziała Jasmine z Harrym i resztą chłopaków z tego boys bandu, którzy jak tylko mnie zobaczyli w drzwiach tarasu odprowadzili mnie wzrokiem aż do samych drzwi.
Później z domku nie wychodziłam.
Jak zawsze o 20 rozmawiałam z Mateuszem na skype. Niestety dzisiaj był jakiś dziwny.
- Ej Mateusz co Ci jest? - zapytałam po kilku minutach ciszy.
- Alicja, ja.. ja przepraszam, ale miłość na odległość nie ma sensu. Ja poznałem tutaj kogoś i zakochałem się w niej - powiedział cicho jakby bał się, że zaraz wyskoczę z monitora i obije mu twarz.
Ja natomiast patrzyłam na niego ze łzami w oczach.
- Jak długo to ciągniesz ? - wydusiłam w końcu.
- Około dwa tygodnie.
- Czyli, że przez dwa tygodnie okłamywałeś mnie pisząc mi, że mnie kochasz ?!- krzyknęłam wściekła.
- Przepraszam, Alicja ale ja nie wiedziałem jak mam Ci to powiedzieć.  Możemy zostać przyjaciółmi? Nie chcę stracić z Tobą kontaktu.
- Nie pisz do mnie więcej, zniknij z mojego życia. Nienawidzę Cię - powiedziałam cicho po czym rozłączyłam rozmowę i z płaczem położyłam się na łóżku.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.




Znasz to uczucie gdy jesteś 
szczęśliwa i nagle wszystko tracisz?


~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~
Za wszystkie błędy przepraszam.
Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba.
Myślę, że teraz pisanie tego opowiadania będzie coraz lepiej i szybciej mi wychodziło.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ.
Pozdrawiam
Gabi x DD