wtorek, 30 kwietnia 2013

26.To co, może teraz imprezka ?

- Wychodzicie za TRZY! DWA! JEDEN! JUŻ - razem z tancerkami wbiegłyśmy na scenę i ustawiłyśmy się na swoich miejscach. Położyłam się na jednym z podwyższeń i czekałam na rozpoczęcie się piosenki. Już po kilku sekundach dało się słyszeć pierwsze nuty piosenki.
Wzięłam ostatni głęboki wdech i zaczęłam śpiewać. Właśnie w tedy oprócz mnie i kilku tancerek obok nie liczyło się nic.To był właśnie ten stan, gdzie świat zewnętrzny był zamknięty i żadnym sposobem nie mógł dostać się do mojego umysłu.

You ain’t gotta worry it’s an open invitation
I’ll be sittin’ right here real patient
All day all night I’ll be waitin’ standby
Can’t stop because I love it, hate the way I love you
All day all night maybe I’m addicted for life, no lie.
I’m not too shy to show I love you, I got no regrets.
I love you much to, much to hide you, this love ain’t finished yet.
This love ain’t finished yet…
So baby whenever you’re ready…



Odwróciłam się w stronę jury, które siedziało za stołem jurorskim i oglądali mój występ, posłałam im szybko lekki uśmiech i śpiewałam dalej. Wiedziałam, że cały występ powoli się już kończy oraz że coraz szybciej zbliża się moment mojej większej "solówki" . Dziewczyny stanęły na schodach , a ja na samym środku i łapiąc powietrze zaczęłam śpiewać. 
Już po kilku sekundach było po wszystkim. Oddychając z ulgą stanęłam obok tancerek i zaczęłam tańczyć w tym samym czasie śpiewając refren Czułam jak po bokach mojej twarzy spływa pot, w głowie widziałam już obraz mojej lśniącej twarzy i śmiesznych min podczas śpiewania.
Cały występ zakończyłyśmy ćwiczoną od paru dni pozą, która aktualnie wyszła lepiej niż się wszyscy spodziewaliśmy.
 Na sam koniec wszyscy na widowni wstali ze swoich miejsc i uśmiechnięci zaczęli bić nam brawo. Zadowolona z mojego debiutu pochyliłam się lekko, po czym stanęłam obok prowadzących, którzy pokazali mi ręką abym zaczekała.
- Przed wami  Alicja Przybysz !! Proszę państwa co to był za występ ! - zachwycał się prowadzący, a ja jedynie dałam mu lekkiego kuksańca w bon, na co zareagował wybuchem śmiechu.
-Dziękujemy Ci za wybranie naszego programu na twój pierwszy występ ze swoim pierwszym singlem. - odezwała się wysoka brunetka stojąca obok mężczyzny. Posyłając lekki uśmiech wszystkim siedzącym na trybunach ruszyłam w stronę wyjścia ze sceny.
Zaraz za kotarami zasłaniającymi tyły stali wszyscy tancerze występujący w programie. Kiedy tylko się tam pojawiłam wszyscy bez wyjątków zaczęli klaskać, a osoby znajdujące się najbliżej mnie podchodzili i gratulowali świetnego występu. Od wejścia tutaj z mojej twarzy nie schodził uśmiech.
- To co, może teraz imprezka ? - Paul choreograf podszedł do mnie i kładąc rękę na moim ramieniu zapytał. 
- Możemy iść do jakiegoś klubu jak chcecie, chyba że wolicie zabrać się ze mną do mojego skromnego mieszkanka i tam będziemy świętować ? - zapytałam, a pozostali przystali na moją propozycję.
- To co ? Zbieramy się, czy oglądamy do końca program zza kulis ?
- Chodźcie obejrzeć do końca, dopiero później pojedziemy do mnie - krzyknęłam wchodząc do swojej przebieralni, która na razie była pusta. Łapiąc telefon z szafki klapnęłam na kanapie i odblokowałam swojego smartfona, który od razu zaczął dzwonić. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Greg'a. Lekko zaskoczona tym telefonem odebrałam.
- Tak ?
- Wow. To było .... wow. Nigdy nie mówiłaś, że tak dobrze śpiewasz - po drugiej stronie słuchawki rozbrzmiał głos chłopaka, a ja się zaśmiała.
- Uwierz mi jeszcze rok temu gdyby ktoś powiedziałby mi, że nagram własną płytę wybuchnęłabym śmiechem. Gdyby nie to, że mój tata wysłał moje filmiki z wakacji do jednego ze studia nic by się teraz nie działo - mruknęłam już nieco spokojniej, a po drugiej stronie usłyszałam tylko westchnięcie.
- Ale weź przestań. Jak spotkam twojego ojca osobiście mu podziękuję, że wysłał te filmiki. No i oczywiście mam nadzieję, że pierwsza twoja płyta wyląduje w moich rękach - zaśmiał się.
- Obiecuje - odpowiedziała.
- Dobra, ja już nie przeszkadzam. Do zobaczenia - powiedział po chwili i rozłączył się.
Zaraz po zakończeniu rozmowy z Gregiem zadzwonił do mnie Niall z chłopakami.
- Taaaak ? - tym razem z wielkim uśmiechem na twarzy odebrałam połączenie.
- No cześć - krzyknęła cała piątka, a ja się zaśmiałam.
- Hej, co tam ?
- Ty tak na serio ? - krzyknął Harry 
- Ale z czym ?
- No, że taka spokojna jesteś po występie. W ogóle twój występ był bardzo dobry - Harry chciał coś jeszcze powiedzieć, lecz mu przerwała.
- Dzięki chłopaki. Naprawdę dziękuję. Po co macie tracić pieniądze na rozmowy, za dwie godziny u mnie w mieszkaniu ? Reszta zespołu chce opić mój pierwszy występ, a ja nie mam zamiaru chodzić po klubach, więc kupię trochę alkoholu i posiedzimy u mnie w domu ? - zapytałam patrząc na Anne  która weszła do mojej garderoby i czekała aż skończę rozmawiać.
- Ok. To będziemy za jakieś dwie godziny, albo i może trochę wcześniej,w  końcu mam kluczę - tym razem odezwał się Niall, a ja z przyzwyczajenia kiwnęłam głową dopiero po chwili przypominając sobie, że mnie nie widzą.
- To jesteśmy umówieni, do zobaczenia. Pa chłopaki - powiedziałam, po czym rozłączyłam się.
- Coś się stało ? - zapytałam dziewczyny.
- Nie, ale program już się kończy zostało tylko ogłoszenie wyników - odpowiedziała z uśmiechem, na co jedynie kiwnęłam głową. 
- To ja się jedynie przebiorę i możemy jechać do mnie - powiedziałam już głównie do siebie i zaczęłam się przebierać.


***

Mimo, iż moje mieszkanie jest małe cały zespół zmieścił się i do tego zostało jeszcze dużo wolnego miejsca. Po drodze ze studia do mnie do domu podjechaliśmy pod sklep, gdzie zakupiliśmy dośc sporą ilośc alkoholu, po czym w dobrych humorach zajechaliśmy na parking bloku, gdzie mieszkałam.
- Powiem Ci szczerze, że myśleliśmy że mieszkasz w domu , a nie w mieszkaniu - powiedziała Patricia kiedy w sześc osób wsiedliśmy do jednej windy.
- Wolę mieszkanie od domu. W domu jest zdecydowanie za dużo miejsca na mnie jedną - wzruszyłam ramionami odpowiadając.
Kiedy weszliśmy do domu okazało się, że w moim salonie zostały poprzestawiane meble dzięki czemu na środku pokoju było wolne miejsce do tańczenia. Do tego wieża była już załączona, a w kuchni stali wszyscy członkowie One Direction siedząc przy stole i rozmawiając. Weszłam do kuchni i stanęłam za Niall'em, który tylko jak mnie zobaczył wstał z krzesła i przytulił.
- Świetnie wypadłaś w programie, kochanie - mruknął mi do ucha i całując w policzek mocniej do siebie przycisną.
- awwww. jakie to urocze - chciałam już coś powiedzieć  lecz Harry mnie wyprzedził. Spojrzałam na niego z uśmiechem, po czym wyrywając się z uścisku blondyna podeszłam do Styles'a i lekko trzepnęłam go w tył głowy.

***


 Po godzinie zabawy w miłym towarzystwie, połowa z moich znajomych była już lekko wstawiona. Siedziałam na sofie razem z Niall'em i Harry'm, w ręku trzymając jeden i ten sam kieliszek z szampanem od początku imprezy.

- Alicja, proszę Cię od początku pijesz tylko szampana. Napij się czegoś mocniejszego, przecież Ci nic nie zaszkodzi - powiedział Harry.
- Styles coś ci już na ten temat mówiłam, chyba nie ?  Na początku imprezy powiedziałam, że napiję się tylko lampki szampana i tego się trzymam. Uwierz mi chcę jutro rano wiedzieć wszystko z tej imprezy - uśmiechnęłam się w stronę przyjaciela, a Irlandczyk lekko ścisnął moją dłoń.
- Niall jeżeli chcecie się z Harry'm napić to idźcie. Przecież nie musicie mnie pilnować - zaśmiałam się lekko. Od początku oboje siedzą ze mną. Do tej pory żaden z nich nic nie wypił oprócz jednej lampki szampana na początku przy toaście. 
- Nie wygłupiaj się, gdybym chciał się napić to już dawno bym to zrobił. 
- Harry to chociaż ty tu nie siedź. Widzę jak Cię korci, żeby podejść do kuchni i się napić  Przecież po to kupiłam tyle picia, żebyście mili - powiedziałam już nieco zła na przyjaciela. Loczek spojrzał jedynie w moją stronę, po czym przewróciwszy oczami wstał z sofy i ruszył do kuchni.
 Kiedy zostałam sama z Niall'em spojrzałam na niego uśmiechnięta, po czym lekko przejechałam swoją dłonią po jego policzku.
- Wiesz, ładnie Ci w tym zaroście, ale zdecydowanie lepiej Ci jest bez niego - mruknęłam mu do ucha, a chłopak się zaśmiał.
- haha. Tak się do Ciebie spieszyłem, że zapomniałem się ogolic - westchnął rozbawiony.
- No i co. Tak wyglądasz seksi - zaśmiałam się, a Irlandczyk jękną.
- Idziemy do ciebie do pokoju ? Liam też nie pije tylko siedzi z Zayn'em i Lou w kuchni. A my przynajmniej spędzimy trochę czasu sami, bo zawsze ktoś nam przeszkadza- chłopak spojrzał na mnie, a ja kiwnęłam głową.
Wstając złapałam Niall'a za rękę i z uśmiechem mijając resztę ruszyliśmy do mojej sypialni.
Położyliśmy się na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać co jakiś czas całując się lub po prostu spoglądać na siebie i posyłać lekki uśmiech.



** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** _____ ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** **
Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba.
Postaram się w czasie majówki napisać jeszcze jeden rozdział, ale nie obiecuję :)
Za błędy przepraszam :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ !! <3


czwartek, 25 kwietnia 2013

25. @AliceOfficial 15 minut. DWTS zaczynamy !! :)

 PS. NAPISZCIE MI KOGO MAM POWIADAMIAĆ O NOWYCH ROZDZIAŁACH I GDZIE !! BO JUŻ NIE WIEM KOMU PISAĆ :)
Zmęczona stanęłam przed drzwiami od swojego mieszkania i z ulgą wymalowaną na twarzy włożyłam do zamka klucz próbując go otworzyć. Jakie było moje zdziwienie, kiedy drzwi bez przekręcania klucza otworzyły się.
Weszłam na palcach w głąb mieszkania i pierwsze co to ruszyłam w stronę salonu. Na widok osoby siedzącej na kanapie i wpatrującej się w moją osobę odetchnęłam z ulgą.
- Niall ? Co ty tutaj robisz ? -  spytałam cicho kładąc swoją dużą torbę na ziemi.
- Przyszedłem z Tobą porozmawiać - odpowiedział równie cicho.
- Nie wiem czy mamy jakieś wspólne tematy Niall. Zostawiłeś mnie tak samo jak reszta twoich przyjaciół w czasie kiedy naprawdę potrzebowałam wsparcia - rzuciłam oschle ruszając w stronę kuchni.
- Serio ? Jak możesz w ogóle tak myśleć ?! Od kiedy dowiedziałem się o Twoim wypadku codziennie
siedziałem obok twojego łóżka w szpitalnej sali . C-O-D-Z-I-E-N-N-I-E !  Dopiero po dwóch miesiącach Paul zabronił mi, żeby Cię odwiedzać. Podstępem zaprosił do nas Agness, która myśląc że wszystko będzie tak jak kiedyś przyleciała pierwszym samolotem i zaczęła łazić za mną jak głupia - blondyn lekko urażony moimi słowami ruszył w moją stronę.
- Niall jeżeli przyszedłeś tutaj z zamiarem kłótni to wiedz, że jestem zmęczona i nie mam na to ochoty- powiedziałam popijając sok. Nie patrzyłam w stronę chłopaka. Zerkałam niecierpliwie w stronę okna.
- Alicee. Proszę Cię, spójrz na mnie. - poprosił - ja wiem, że Harry wczoraj tutaj był. JA wiem, że zrobiłem dużo na prawdę niezbyt miłych rzeczy, ale ja dalej Cię kocham - chłopak chwycił moją głowę i pokierował na swoją twarz. Staliśmy w odstępie paru centymetrów - Kocham Cię i to  z Tobą chcę być, nie z żadną Agnes. To Ciebie kocham - wyszeptał a w jego oczach pojawiły się łzy.
- Niall... Ja..... Ja.. Ja też Cię Kocham, ale czy to ma jakiś sens? Kiedy wyjdziesz z mojego mieszkania i pojedziesz do siebie będziesz z Agness. To ona będzie stała u Twojego boku za każdym razem jak pójdziecie na zakupy czy na spacer. Ja nie potrafię być kogoś tajemnicą. Dobrze wiesz - powiedziałam, a po moich policzkach spłynęły łzy, które momentalnie zostały wytarte przez miękkie palce Irlandczyka.
- Proszę. Proszę abyś pozwoliła mi to wszystko naprawić , dobrze ? - spoglądając mi w oczy zapytał. Zamknęłam oczy i lekko kiwnęłam głową.
- Okej. To teraz idź pod prysznic i ubierz coś wygodnego - pocałował mnie lekko w usta, po czym popchnął mnie w stronę łązienki. Jeszcze nieco zaskoczona tym co przed chwilą się wydarzyło, weszłam do pomieszczenia.
Szybko nie zastanawiając się ubrałam się w ten zestaw i po zrobieniu lekkiego makijażu wyszłam z łazienki.
- Miałaś być ubrana na luzie - zaśmiał się Horan kiedy stanęłam w salonie.
- Niall dobrze wiesz, że dla mnie te buty są wygodne - mruknęłam.
- Okey, Okey - chłopak złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę wind. Będąc już w garażu wsiedliśmy do samochodu blondyna.
- A gdzie tak w ogóle mnie zabierasz - uśmiechnęłam się do Irlandczyka.
- Niedaleko Londynu odbywa się festiwal, na którym są nasi znajomi z Irlandii, przylecieli żeby spędzic ze mną trochę czas. Kiedy z nimi rozmawiali pytali się o Ciebie, Alice.... oni wiedzą o tym, że mój związek z Agness i poprosili mnie, że jak będę w stanie to żebym zabrał Cię ze sobą.
- Aha.

***

Po piętnastu minutach zajechaliśmy na parking, gdzie inne samochody tak jak my szukaliśmy wolnego miejsca.
- Tam jest wolne - wskazałam palcem na wolne miejsce, które zaraz zostało przez nas zajęte.
Po zaparkowaniu wysiedliśmy z samochodu i trzymając się za ręce ruszyliśmy w stronę sceny. Byłam szczęśliwa. Szczęśliwa, ponieważ znowu miałam przy sobie kogoś kto mnie kocha. Bynajmniej tak mi się wydaję, w końcu gdyby Niall nic do mnie nie czuł nie prosiłby o kolejną szansę. W ogóle nie przychodziłby do mnie.
- Wiesz, że jak zdjęcia z naszego wyjścia wejdą do internetu znowu zacznie się szum na nasz temat - mruknął blondyn zakładając swoje czarne Ray bany na nos.
- Co masz na myśli ?
- No wieeesz. Cały czas jest mowa, że moją dziewczyną jest Agness. A tak naprawdę to ty jesteś tą jedyną- chłopak posłał mi swój uśmiech i pocałował mnie w nos.
- No tak. Paul nie będzie wściekły, poza tym od kiedy jestem twoją dziewczyną, co ? - posłałam Irlandczykowi uśmiech, na co przewrócił oczami i staną na środku drogi.
- Skarbie, Paul tutaj nie ma nic do gadania. To Ciebie kocham, a nie jakąś tam Agness. To z Tobą chcę się budzić każdego ranka i każdego wieczoru, to Ciebie chcę widzieć pod sceną podczas naszych koncertów z chłopakami, to dla ciebie chcę dedykować miłosne piosenki. To Ciebie kocham.
- awww, Ja Ciebie też kocham, al teraz chodź bo twoi znajomi się już chyba niecierpliwią - zaśmiałam się patrząc na grupkę znajomych mi osób, którzy głośno rozmawiając śmiali się do nas i machali.
Kiedy razem z Horanem podeszliśmy do stolika, wszyscy od razu olewając piosenkarza rzucili się na mnie pytając o mój stan i czy dobrze się czuję. Z uśmiechem odpowiadałam, że wszystko ze mną dobrze. Oczywiście cała impreza nie obeszła się  bez dobrego jedzenia, alkoholu i jakimiś dziewczynami(directionerkami) które podchodziły do Niall'a prosząc o zdjęcie. Niektóre dziewczyny widząc moją osobę obok chłopaka uśmiechały się szeroko i stwierdzały, że jesteśmy naprawdę słodką parą.
Siedziałam obok Niall'a na jednej z ławek na świeżym powietrzu, kiedy kilka kilometrów od nas zobaczyłam Greg'a. Chciałam się z nim przywitać. Już wstawałam kiedy chłopak swój wzrok zawiesił na mojej osobie i sam ruszył do naszego stolika.
- Kto to ? - zapytał mój chłopak.
- To jest ... hmm... późna powiedzieć że on jest dyrektorem uniwersytetu w którym za dwa miesiące zaczynam naukę - posłałam mu uśmiech.
- Naprawdę ? Czemu ja o tym nic nie wiem ?
- Niall.. Po wypadku mam kilka blizn i jest taka opcja, że już nie stanę na wybiegu, a że chce zarabiac na siebie idę na studia.
- Aha. - chłopak lekko smutniejąc złapał za butelkę piwa i napił się.
- Cześć - Greg stanął obok mnie i uśmiechną się do naszych znajomych.
- Hej Greg. Co ty tutaj robisz ?
- Przyszedłem z przyjaciółmi się zabawić, wiesz w końcu weekend .
- No tak... Greg poznaj Niall'a. Niall to jest mój znajomy Greg -  chłopcy podali swobie ręce, a Niall żeby pokazać na jakim poziomie stoi złapał mnie w talii i przysunął w swoją stronę, na co Greg zrobił nieco zdziwioną minę.
- Emmm.. Ja już muszę iść.
Kiedy anglik odszedł od naszego stolika przyjaciele Niall'a zaczęli się śmiać.
- Uuuu. Ktoś tu jest zazdrosny - zaśmiał się Sean.
- Wcale nie - zaprzeczył szybko Niall. Za szybko.
Resztę dnia tak samo jak wieczór spędziliśmy bawiąc się niedaleko sceny. Niall pod koniec był już naprawdę mocno wcięty. Dziękując w myślach, że nie skusiłam się na wypicie alkoholu dzisiejszego dnia pożegnałam się ze wszystkimi i razem z chwiejącym się blondynem ruszyłam w stronę samochodu.
Wyjeżdżając z parkingu zadzwoniłam do Louis'a z telefonu Niall'a.
- Niall ? Gdzie ty się podziewasz ? Dzisiaj mieliśmy mieć spotkanie  z Paulem a Ciebie nie było. Wiesz jaki jest wściekły ? Do tego Liam się wygadał, że pojechałeś do Alice . Stary Paul jest mocno wkurzony - od razu po odebraniu usłyszałam lekko podniesiony głos najstarszego z całej piątki.
- Emm. Louis ? Z tej strony Alicja - powiedziałam lekko zaskoczona wybuchem chłopaka.
- Alicja ?
- No tak. Dzwonię w takiej niezbyt ciekawej sprawie. Niall troszeczkę się upił i nie wiem co mam z nim zrobić. Wracamy właśnie z festiwalu na obrzeżach Londynu - mruknęłam zaskoczona jeszcze słowami chłopaka z przed chwili.
- Aha.  Dobrze wiemy jaką ma słabą głowę - zaśmiał się - jesteśmy z chłopakami w domu Harry'ego i się nudzimy, więc weź go tutaj przywieź .
- Okey. Wyślij mi adres smsem a ja tam podjadę - powiedziałam i nie czekając na odpowiedz Tomlinsona wyłączyłam się.
W tym momencie nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Niall postanowił wszystko zrobić na przekór managerowi, a z tego co wiemy to wszystko nigdy nie kończy się dobrze.
Po czterdziestu minutach jazdy w ciszy zaparkowałam samochód pod domem Styles'a. Zaraz po zgaszeniu świateł przez drzwi wyszedł Harry z Zayn'em i wzięli Niall'a pod pachy po czym zaczęli ciągnąc go do środka. Ja natomiast siedziałam w samochodzie za kierownicą nie wiedząc co robić. Cały czas myślałam o tym wszystkim. O zachowaniu Horana.
Moje przemyślenia przerwał Liam z Louisem którzy otworzyli drzwi od samochodu.
- Alicja ? Wysiadasz ? - powiedział rozbawiony Louis. Spojrzałam na niego nieprzytomnym wzrokiem i kiwając głową wysiadłam z czarnego Rang Rovera.
- Powiedzcie mi o co z tym wszystkim chodzi ? - spojrzałam na chłopaków, którzy za bardzo nie wiedzieli gdzie spoglądać.
- Odkąd Paul zabronił nas jeździć do ciebie do szpitala a szczególnie Niallerowi, on się załamał. Do tego jeszcze ta blondyna, która teraz udaję jego dziewczynę. Kiedy Paul dowiedział się parę dni temu, że Harry był u Ciebie przyszedł do nas wściekły i wydarł się na niego, że to był ostatni raz. I wtedy Nial się postawił, powiedział że nie zamierza okłamywać directioners i że to Ciebie kocha, a nie Agness oraz że nie obchodzi go zdanie. Paul się wściekł, ale po jakiejś chwili stwierdził, że nie może nas nakłaniać do tego z kim się zadajemy, a z kim nie.
Spojrzałam na chłopaków.
- Okej. Wiecie co jak Niall jutro się obudzi to ... to .... - machnęłam ręką - nic nie mówcie. Jedyne co możecie zrobić to żeby zadzwonił jutro do mnie, tylko nie wiem czy odbiorę - uśmiechnęłam się lekko ruszając w stronę bramy.
- A ty gdzie idziesz ? - krzyknął Harry
- Muszę do domu. Jutro mam występ - krzyknęłam roześmiana.
- Gdzie ? - zapytała trójka.
- Taniec z Gwiazdami - powiedziałam, po czym wsiadłam do taksówki, którą zamówiłam wcześniej.

***

Następnego dnia:
Wstałam o godzinie szóstej. Szybko ubrałam się w to i po zrobieniu szybkiego, lekkiego makijażu wrzuciłam do torby najpotrzebniejsze rzeczy i zamykając drzwi na klucz zjechałam winą na parking, gdzie stał mój samochód. Uśmiechając się do dwóch mężczyzn parkujących na miejscu obok włączyłam muzykę w samochodzie, po czym nucąc sobie pod nosem tekst piosenki wyjechałam na zatłoczone już ulice Londynu. Mimo, iż jest dopiero godzina siódma na ulicach miasta można dostrzec dużo ludzi śpieszących się do pracy. Po dwudziestu minutach dojeżdżając do stacji, gdzie odbędzie się program
- Witam wszystkich! - powiedziałam wchodząc do pełnego już pokoju.
- No, witamy witamy. Proszę zdjąć te wysokie buty i kurteczkę i idziemy na salę gdzie poćwiczymy przed wieczornym występem.
Razem z tancerkami zdjęłyśmy wszystkie niepotrzebne, zawadzające nam rzeczy i z dobrymi humorami poszłyśmy ćwiczyć.

***

Kilka godzin później:
Ludzie już czekali na rozpoczęcie programu. Ja z tancerkami i resztą zespołu siedzieliśmy w garderobie i rozmawialiśmy.
Naszą rozmowę jednak przerwał dzwonek mojego telefonu. Przeprosiłam wszystkich i odebrałam.
- Słucham? 
- Alicja ? Czemu Cię nie ma w domu ? Byłem u Ciebie, ale mieszkanie puste - powiedział Niall, a ja się zaśmiałam.
- Rozmawiałeś z chłopakami ? 
- Można to tak nazwać, kiedy rano wstałem śmiali się tylko, że się tak opiłem, że musiałaś mnie do domu przywozić - mruknął, a ja wybuchnęłam śmiechem.
- hahaha. Oj tam, oj tam. Dobrze, że nic nie piłam. Mówiłam im, żeby Ci powiedzieli, że mam dzisiaj występ. Jestem właśnie w garderobie, a za jakieś czterdzieści minut będę występować - zaśmiałam się, a po drugiej stronie zapanowała cisza.
- Alicja przecież mówiłaś, że nie będziesz jak narazie chodzić po wybiegu.
- Niall, ostatnio dodawałam zdjęcie ze studia. Jedź do domu do chłopaków, włącz telewizję i oglądaj taniec z gwiazdami - przewróciłam oczami mówiąc to.
- Aha. Okey... Alicja ? 
- Tak ?
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też kocham, a teraz kończę. Bye - pożegnałam się, po czym kładąc telefon na szafce poszłam już do przebieralni, gdzie przebrałam się w swój strój na występ.

**
- dziewczyny, za piętnaście minut wychodzicie, a ty Alicja zacznij już rozgrzewać głos - powiedział jeden z ekipy, a ja jedynie kiwnęłam głową.
- Ej, najpierw zróbmy sobie zdjęcie - zaśmiałam się łapiąc telefon.






@AliceOfficial 15 minut. DWTS zaczynamy !! :)

** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** ** **
24 komentarze WOW.
Dzięki, że czytacie. : )
Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba.
Przepraszam, że tak długo kazałam wam czekać :)
Dopiero teraz skończyłam pisać.
hmm. Jeszcze raz dziękuję.
++ Przepraszam za jakiekolwiek błędy, nie sprawdzałam rozdziału.
Chyba już się domyślacie, co będzie w następnym odcinku, hę ?
hahaha.
Teraz spróbuję szybciej napisać rozdział :D
Jeżeli chcecie zapytać o coś na temat opowiadania zapraszam TUTAJ
PS. NAPISZCIE MI KOGO MAM POWIADAMIAĆ O NOWYCH ROZDZIAŁACH I GDZIE !! BO JUŻ NIE WIEM KOMU PISAĆ :)
Pozdrawiam
Gabi xDD


piątek, 5 kwietnia 2013

24.surprise? soon :) Love ya :D xx

Następnego dnia obudził mnie telefon.
- Słucham ? - odebrałam rozespana.
- Alicja ? O boże jak dobrze Cię słyszeć - po drugiej stronie usłyszałam głos swojego ojca.
- Cześć tato, mnie też  miło Cię słyszeć - mruknęłam przewracając się na plecy i spoglądając na sufit.
- Tak się o Ciebie martwiłem, kiedy dowiedziałem się że jesteś w szpitalu ... Jak się czujesz ?
- Proszę Cię, gdybyś naprawdę się martwił to chociaż raz byś wsiadł w samolot i przyleciałbyś tu. Przez około dziesięć miesięcy nie miałeś czasu przylecieć tutaj i spędzić ze swoją córką kilku dni ? W sumie co się dziwić wszyscy mnie zostawili. Pieprzeni przyjaciele, kiedy czegoś chcą to dopiero sobie o mnie przypominają - zdenerwowana powiedziałam.
- To nie tak, naprawdę. Proszę Cię, kiedy ochłoniesz przyleć do Hiszpanii odpoczniesz - ojciec próbował załagodzić sytuację.
- dobra, spróbują. Na razie chcę zapisać się na studia, więc nie wiem czy będę miała czas. Cześć - westchnęłam , po czym nie zwracając uwagi na mowę ojca rozłączyłam połączenie.

Na zegarku widniała godzina szósta trzydzieści, wiedziałam już że nie zasnę, więc z ociąganiem wstałam z łóżka i w piżamie ruszyłam do kuchni, gdzie zrobiłam sobie śniadanie, z których poszłam do salonu, gdzie włączyłam telewizję.
Znana modelka Alicja Przybysz po dziesięciomiesięcznym pobycie w szpitalu w stanie śpiączki wróciła do swojego mieszkania w centrum Londynu. Kilka godzin później wstawiła zdjęcie na swojego instagrama w nowej fryzurze i uśmiechem na twarzy. Ciekawe co na to jej były chłopak Niall Horan z zespołu One Direction, który podczas śpiączki młodej dziewczyny znalazł sobie kolejną miłość, z którą jest do tej pory. Jak na razie żadna ze stron nie chcę rozmawiać na ten temat. Miejmy nadzieję, że polka jest już zdrowa i wróci na wybiegi jeszcze w tym roku. A teraz przejdźmy do sportu ...
Przełączyłam na program muzyczny nie chcąc słuchać o sobie w telewizji. Nie chcę jak na razie przejmować się Niall'em i resztą chłopaków z 1D. Taka prawda, że udawali moich przyjaciół tylko po to, żeby nie mieć mnie na sumieniu. W końcu trzeba przyznać gdyby nie oni i gdyby nie moja miłość z Irlandczykiem siedziałabym teraz w Polsce i normalnie studiowała na jednej z wyższych uczelni wraz z moimi dawnymi znajomymi, którzy też nie mogą nazwać się teraz moimi przyjaciółmi. W sumie patrząc na to z innej perspektywy obecnie zostałam sama w tym wielkim świecie. Ojciec w Hiszpanii, mama nie żyje a wszyscy znajomi odsunęli się ode mnie po wypadku.
[ z moich obliczeń wynika, że Alicja miała wypadek na początku stycznia, potem perspektywą Niall'a było dwa miesiące później, a następnie już po ośmiu miesiącach Alicja się obudziła. Czyli minęło dziesięć miesięcy, czyli jest październik 2013 roku. Taak tylko piszę]
Po zjedzeniu śniadania i posprzątani kuchni, ruszyłam w stronę pokoju skąd zabrałam strój na dzisiaj i zaczęłam szykować się do wyjścia. Po ubraniu się znalazłam w salonie dokumenty ukończenia szkół i wszystkiego innego co potrzebne jest do rozpoczęcia Studiów na Uczelni. Białą teczkę ze wszystkimi kartkami schowałam do torby, po czym po zamknięciu drzwi od mieszkania wyszłam z bloku i spacerkiem ruszyłam w stronę szkoły do której chciałam się zapisać  Niestety nie przemyślałam tego, że budynek szkolny znajduje się dość duży kawałek od mojego domu oraz że dalej jakby nie było jestem osobą publiczną, więc po kilku minutach co jakiś czas podchodziły do mnie jakieś dziewczyny i prosiły o zdjęcie.
Przechodząc na drugą stronę ulicy zobaczyłam ich. Z początku widziałam jedynie Harry'ego, który najwidoczniej również mnie zobaczył .
Stanął w miejscu i nie patrząc na wołającego go
z przodu Niall'a, bądź wpadającego na niego Zayn'a spoglądał na mnie spod swoich Ray-Banów.
W duszy jęknęłam cicho i odwracając wzrok w drugą stronę przyśpieszyłam tempa.
Nie chciałam ich spotkać przez najbliższe kilka dni. Jeszcze dobrze nie poukładałam sobie w głowie spraw związanych z moim pobytem w szpitalu, jeszcze do tego wszystkiego oni. Nie uznawałam ich za jakiś wielki problem, w końcu chcąc zacząć nowe życie muszę odizolować się od tego całego "szaleństwa" .
Przestałam o tym wszystkim myśleć kiedy tylko stanęłam pod dużym starym budynkiem. Z uśmiechem na ustach weszłam do środka i ruszyłam w stronę recepcji.
- Dzień Dobry - przywitałam się ze starszą panią siedzącą za ladą.
- Dzień Dobry, co Cię do nas sprowadza ?
- Ja chciałabym zapisac się tutaj na studia - odpowiedziałam z uśmiechem. Kobieta posłała mi lekki uśmiech i prosząc o chwilkę cierpliwości . Po kilku minutach z gabinetu wyszedł wysoki młody mężczyzna
- Dzień Dobry. Bardzo mi miło, że postanowiłaś uczyć się w naszej szkole - mężczyzna na oko o cztery lata starszy ode mnie podał mi rękę, po czym z uśmiechem zaprosił mnie do swojego gabinetu. Przez całe spotkanie narzucała mi się myśl, co taki młody chłopak robi na stanowisku dyrektora takiej placówki.
Na uniwersytecie spędziłam dwie godziny rozmawiając na różne tematy z Greg'iem. Wychodząc Greg dał mi swoją wizytówkę prosząc o kontakt. Lekko zamroczona całą tą sytuacją kiwnęłam głową i ruszyłam w stronę wyjścia.
Będąc już jakiś kawałek od budynku, w którym za trzy miesiące zacznę naukę, znowu zaczęłam zastanawiac się dlaczego w tak młodym wieku jest ba tak dużym stanowisku. Moje przemyślenia przerwał trąbiący sportowy samochód, który zatrzymał się obok mnie. Kiedy szyba od strony pasażera otworzyła się zobaczyłam uśmiechniętego mężczyznę, z którym jeszcze kilkanaście minut temu rozmawiałam.
- Może podiweźc gdzieś śliczną panią ? - Greg z założonymi na nos okularami przeciwsłonecznymi zaśmiał się słodko ukazując swoje białe zęby i poruszył brwiami. Spojrzałam na boki czy nikt nas nie obserwuje, aby zaraz po tym móc wsiąśc do samochodu.
- Czemu nie w pracy ?
- Ojciec przyjechał i dał mi wolne na resztę dnia, bo musi zabrac resztę swoich rzeczy z gabinetu - mruknął nie zwracając na mnie uwagi.
- Właśnie, nie żebym była wścibska czy coś, ale nie jesteś za młody na takie ważne stanowisko ?
- Niee, czemu. Jeżeli o to Ci chodzi, to dużo osób się zastanawia dlaczego w tak młodym wieku jestem już tak ustawiony. Po prostu mój Ojciec musi wyjechać do Ameryki na jakiś czas, więc objąłem jego stanowisko - wzruszył ramionami - to gdzie mam Cię podwieźć  ?
- Na Walk Street 9 <wymyślona nazwa>
- Mieszkasz w centrum ?
- Jakoś się tak złożyło - posłałam uśmiech anglikowi, a on jedynie kiwnął głową.

Podjeżdżając pod blok, w którym znajdowało się moje mieszkanie w samochodzie panowała cisza. Żadne z nas się nie odzywało. Przed klatką zauważyłam znajomego czarnego Land Rovera o którego opierał się Harry. W duchu jęknęłam, a na mojej twarzy pojawił się lekki grymas.
- Wszystko okey ? - zapytał chłopak
- Taak. Chyba będę miała niezapowiedzianego gościa. Dziękuję za podwózkę i ... to jest mój numer - z uśmiechem podałam mu kartkę na której widniał ciąg dziesięciu cyfr, po czym całując lekko bruneta w nieogolony policzek zabrałam torbę i wysiadłam z samochodu, aby ruszyć niepewnie w stronę przyjaciela.
- Hej - powiedziała cicho patrząc na piosenkarza.
- Hej Alicja. Miło mi Cię widzieć - loczek uśmiechnął się do mnie lekko.
- Może wejdziemy do środka, nie będziemy przecież siedzieć na dworze - mruknęłam nieco skrępowana i nie zwracając uwagi czy chłopak rusza za mną otworzyłam drzwi i zaczęłam wchodzić na górę.
- Chcesz się czegoś napić ? - zapytałam kierując się w stronę kuchni.
- Sok jeżeli masz- chłopak uśmiechnął się w moją stronę.
- Jasne - nalałam chłopakowi napój,  po czym usiadłam na wprost niego - więęc po co przyjechałeś ?
- Alice. Kiedy dzisiaj Cię zobaczyłem, nie wiedziałem co zrobić  Nie powiedziałem Niallerowi, że tam byłaś, bo chciałby Cię zobaczyć  a .... a menager od jakiegoś czasu robi wszystko, żeby blondyn o tobie nie myślał. Gdyby nie on w jego życiu nie pojawiłaby się Agnes i teraz siedziałby tutaj z Tobą. Wszyscy za Tobą tęsknimy, ale nie mamy jak się z Tobą skontaktować, ponieważ kiedy mangament się dowie nie będzie kolorowo.
- Aha. Harry ja naprawdę dalej nie rozumiem po co tutaj przyszedłeś. Jestem naprawdę wdzięczna za to co robiliście na samym początku, ale teraz spróbujmy udawać, że się nie znamy.
- No tak ... Przecież już masz nowego chłopaka - mruknął zmieszany, a ja się zaśmiałam.
- Chodzi Ci o Greg'a ? Jest dyrektorem na Uniwersytecie do którego będę uczęszczała za kilka miesięcy. Podwiózł mnie tylko ;) - zaśmiałam się.
Chłopak nie wiedział już co powiedzieć. W ogóle całe to spotkanie było lekko sztywne.  Oboje nie wiedzieliśmy się jak zachować, ja próbowałam utrzymać jak największą granicę, ponieważ dalej pamiętałam o tym jak mnie zostawili, a Harry nie wiedział jak się zachować po tym co powiedział. Po kilki minutach po prostu pożegnał się i wyszedł.





@AliceOfficial To było zdecydowanie najdziwniejsze spotkanie. ever


@AliceOfficial Ale dziękuję, że przyszedłeś : ) xx








Kilka dni później dostałam e-maila z załącznikiem od jednej z wytwórni. Oglądając ten filmik byłam strasznie zdenerwowana, ponieważ nagranie pochodziło z prywatnych rzeczy. Kiedy moja mama jeszcze żyła byłyśmy na wakacjach u ciotki w Hiszpanii, gdzie odbywał się festyn, więc mama poprosiła mnie, abym zaśpiewała. Filmik miałam jedynie ja, mama i mój ojciec. W wiadomości dołączonej do tego załącznika było napisane, że jeżeli jestem zainteresowana nagraniem jakiejś piosenki demo z miłą chęcią użyczą mi jednego ze studio.
Od razu złapałam za telefon i wybrałam numer do taty.
- Słucham ?
- Cześć tato. Czy ty przypadkiem nie wysłałeś do jakiejś wytwórni mojego nagrania na którym śpiewam na wakacjach ?
- Oo. A odezwali się ? Kochanie, dobrze wiem jak lubiłaś śpiewać jak jeszcze mieszkaliśmy w Polsce i mama żyła.
- Nie ! Nie przypominaj mi o tym. W tamtych czasach uwielbiałam jeszcze jeździć na deskorolce. Proszę Cię na następny raz mów mi o takich sprawach, okey ?
- Emm. Dobrze. Curuś  ? Bo kiedy wysyłałem ten filmik to ... coś tam napisałem o tym, że piosenki piszesz - mruknął a ja zrobiłam się cała czerwona ze złości.


Kilka dni później spakowałam szybkie potrzebne rzeczy do torby, włosy spięłam w warkocza i z uśmiechem na ustach wyszłam z domu, po czym wsiadłam do windy i ruszyłam na dół na parking, gdzie otworzyłam drzwi do swojego samochodu i z wielkim uśmiechem na twarzy wyjechałam na ruchliwą ulicę kierując się w stronę studia nagraniowego.
Dyrektor wytwórni od czasu  pierwszego e-maila wysyłał codziennie podobną wiadomość z prośbą o spróbowanie , więc zgodziłam się. Mam nadzieję, że dzięki temu chociaż na chwilę oderwę się od problemów w życiu prywatnym.

surprise? soon :) Love ya :D xx


_________________________________________________________________________________
O jakich problemach pisała Alicja ?
Jak myślicie , czy młoda polka wejdzie w świat muzyki i branży muzycznej ?
_________________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba.
Jak zauważyliście < a może nie zauważyliście > zmieniłam trochę sposób pisania rozdziałów ---> chodzi mi o wstawianie zdjęc do środka opowiadania, a nie tylko na końcu oraz jest tych zdjęc więcej<---- .
Napiszcie w komentarzu czy podoba wam się taki sposób pisania, mnie się wydaję, że jest ładniej taaaak lepiej się czyta.
Pozdrawiam
Gabi x DD

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

sobota, 30 marca 2013

23.@AliceOfficial Zaczynam od nowa. Pozdrawiam :) xx

NIALL

Kiedy dziewczyna opuściła mój pokój nie wiedziałem co zrobić  Dopiero po chwili zrozumiałem co do mnie powiedziała, więc z szokiem wypisanym na twarzy wybiegłem z pomieszczenia i ruszyłem w stronę zamykających się drzwi windy. Nie czekając ani chwili dłużej ruszyłem na schodu i zacząłem zbiegać na dół, niestety na próżno. Kiedy znalazłem się pod hotelem, dziewczyny już nie było.
- Pańska dziewczyna odjechała przed chwilą czarnym sportowym samochodem. Śpieszyła się, a na twarzy widać było lekki smutek - podszedł do mnie jeden z lokai.
- Niech się pan zajmie swoimi sprawami. A teraz przepraszam muszę się z nią skontaktować - warknąłem.
- Dziękuję - odchodząc posłałem mu smutny uśmiech, po czym wróciłem.
Przez połowę dnia nie wychodziłem ze swojego pokoju, nawet kiedy chłopcy prosili mnie o to. Cały czas leżałem na łóżku patrząc w sufit i zastanawiając się nad słowami Alicji. Czyli co ? Jestem jej pierwszym chłopakiem na serio ? Czemu dopiero teraz mi o tym powiedziała ?
Zmęczony ciągłym myśleniem, zabrałem jakieś nowe ciuchy i wolno ruszyłem w stronę łazienki, gdzie wziąłem prysznic. Po piętnastu minutach odświeżony wyszedłem z pokoju i ruszyłem w stronę baru na dole budynku. W tej chwili potrzebowałem się napić czegoś mocnego. Przechodząc obok jadalni zobaczyłem w środku chłopaków, którzy siedzieli i śmiejąc się oraz rozmawiając nie zwracali na nikogo uwagi. Też bym tak chciał.
Usiadłem na jednym z barowych krzeseł przy barze i poprosiłem kelnera o coś mocnego. Kelner spojrzał na mnie lekko zdziwiony, po czym zrobił to o co kazałem.
Nie wiem ile dokładnie wypiłem kolejek. Wiem jedynie, że jak Liam z Zayn'em wpadli do baru, nie mogłem ustać na nogach. Przyjaciele podeszli do mnie.
- Coś ty ze sobą zrobił ?- zapytał mnie Liam kręcąc głową.
- Popo-pokłóciłem się z-z-z nią-ą ... O-o-ona -ucie-e-kła - próbowałeś wydukać  lecz przerwał mi zdenerwowany Zayn.
- Wiemy, Vanessa do nas dzwoniła- wkurzony mulat wraz z Liam'em złapali mnie i ruszyli w stronę wyjścia. Więcej nie pamiętam.

Następnego dnia obudziły mnie szepty przyjaciół.
- Harry już jest na miejscu ? - wyszeptał Zayn.
- Od trzech godzin siedzi z Vanessą i czekają na jakieś informacje od lekarzy - wyszeptał Liam
- Gdyby nie on byśmy byli już tam wszyscy. Gdyby nie on nic by się jej nie stało i wszystko byłoby w porządku - wysyczał Zayn
- Nikt nie jest pewny. Sam Harry mówił że to tir w nią wjechał
- Louis kogo chcesz oszukać. Przecież ten lokaj mówił nam, że wybiegła cała roztrzęsiona
- Nie kłócice się. Jak się obudzi to dowiemy się wszystkiego.
- Jasne - mruknął brunet, a ja powoli zacząłem otwierać oczy.
- Aua - jęknąłem czując ból w głowie.
- No nareszcie. Dłużej się nie dało ? - Malik spojrzał na mnie zdenerwowany.
- Co się stało ? - mruknąłem opadając na poduszki.
- Co się stało ?! Ty się jeszcze nas pytasz ?! Lepiej ty nam to powiedz ! - mulat krzyknął wkurzony, a ja zrobił zdziwioną minę.
- Zayn! - upomniał go Liam.
- Jasne. Nie wiem jak wy, ale ja idę się szykować i jadę do szpitala - wstał z fotela i ruszył w stronę drzwi.
- O co do cholery chodzi  ? Do jakiego szpitala ? - wyszeptałem patrząc przerażony na Liam'a który unikał mojego wzroku.
- Idź pod prysznic, załóż jakieś czyste ciuchy. My będziemy na Ciebie czekać na dole - mruknął dziewiętnastolatek.
- Nie, chcę najpierw wiedzieć co się stało - założyłem ręce na piersi i jak obrażony pięciolatek patrzyłam na przyjaciół.
- Alicja leży w szpitalu. Wczoraj kiedy jechała przez autostradę wjechał w nią tir, facet który prowadził tego tira był pijany - mruknął Louis, a ja pobladłem.
- Co ? - szybko zerwałem się z łóżka i nie zwracając uwagi na chłopaków zabrałem czyste ciuchy i wbiegłem do łazienki.
* Dwadzieścia minut później*
Wybiegłem z łazienki, zabrałem potrzebne rzeczy min. telefon, dokumenty, okulary i bluzę po czym zamykając pokój hotelowy zjechałem windą do recepcji, przy której stała reszta chłopaków. Kiwnęli na mnie głową i razem ruszyliśmy w stronę wyjścia z budynku, gdzie czekał na nas Van.
Przez całą drogę się nie odzywałem. Siedziałem spięty patrząc w okno.
- Nie martw się wszystko będzie dobrze - Liam poklepał mnie po ramieniu.
- Nie będzie. To moja wina. Gdybyśmy się nie pokłócili nie uciekłaby - mruknąłem hamując łzy.
- Nie mów tak, to nie jest twoja wina tylko tego palanta, który wsiadł pijany za kółko - powiedział Zayn.
- Jak się dowiedzieliście o tym wypadku ?
- Kiedy nie zszedłeś na kolację zabraliśmy klucz z recepcji i ruszyliśmy do twojej sypialni, gdzie Cię nie było, więc zaczęliśmy Cię szukać  Rozdzieliliśmy się , Liam z Zayn'em a ja z Harry'm. W pewnym momencie zadzwoniła do Harry'ego Vanessa i powiedziała o wypadku. Oboje stwierdzimy, że on tam pojedzie, a ja dołączę do chłopaków - odpowiedział Louis.
- aha - mruknąłem zastanawiając się dlaczego Vanessa nie zadzwoniła do mnie tylko do Harry'ego
- Nie miała twojego numeru telefonu. Z naszej piątki tylko Harry się z nią znał, dlatego zadzwoniła do niego - powiedział Liam.

Dwie godziny później nasz samochód zaparkował pod dużym, białym budynkiem. Nie zwracając uwagi na chłopaków wbiegłem do środka i ruszyłem po schodach na oddział OIOM'u, gdzie przy jednej z sal zobaczyłem siedzącego loczka.
- Proszę, powiedz mi że nic jej nie jest - jęknąłem podbiegając do przyjaciela.
- Niall. Jej stan jest krytyczny, najbliższa doba pokarze czy wróci do zdrowia, czy nie - zielonooki spojrzał na mnie ze łzami w oczach, a ja załamany oparłem się o ścianę.
- To moja wina. To moja pieprzona wina! Gdybym się z nią nie pokłócił wtedy w hotelu ! - krzyknąłem wściekły, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Niall nie mów tak. Ten pieprzony kierowca tira wsiadł za kółko pod wpływem alkoholu.
- Mogę ją zobaczyć ? - spojrzały z nadzieją na Vanesse, która siedziała na krześle obok.
- Tak, ale nie długo- uśmiechnęła się do mnie lekko wskazując ręką na drzwi.
Wziąłem głęboki wdech i wszedłem do środka. Na jednym z łóżek leżała Alicja. Twarz miała spokojną, lecz posiniaczoną.  W ustach miała przyczepioną rurkę, dzięki której oddychała.
Na ugiętych nogach podszedłem do jej łóżka i usiadłem na jednym z  niewygodnych krzeseł, łapiąc dziewczynę za "zdrową" rękę.

JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ
- Proszę iść do domu.  Jak na razie stan pacjentki się nie poprawił, zadzwonimy kiedy tylko dziewczyna się obudzi - pielęgniarka uśmiechnęła się do mnie lekko, po czym zaczęła poprawiać poduszki na łóżku Alicji. Spojrzałem na nią smutnym wzrokiem, aby po chwili pocałować w czoło śpiącą dziewczynę i wyjść z sali szpitalnej. Od wypadku polki minęło już jakieś dwa miesiące. Codziennie przesiaduję w szpitalu i czekam aż dziewczyna się obudzi. Niestety nic na to nie wskazuje.
Wszedłem do naszego mieszkania i nie patrząc na nikogo ruszyłem w stronę swojego pokoju. Jakie było moje zdziwienie, kiedy w pokoju zauważyłem Agnes.
- Co ty tutaj robisz ? - zapytałem dziewczyny.
- Paul zadzwonił do mnie i opowiedział co się stało z twoją dziewczyną. Przykro mi - blondynka podeszła do mnie, po czym nie zwracając na nic uwagi wtuliła się we mnie.
- Poczekaj chwilę. Muszę na chwilę iść do chłopaków - mruknąłem nieco zdziwiony zachowanej mojej byłej dziewczyny. Zostawiając ją samą w pokoju zszedłem do salonu, gdzie siedziała cała czwórka wraz z Paul'em.
- O.CO.TU.DO.CHOLERY.CHODZI ? - zapytałem wściekły stając na jednym ze schodków.
- Niall wspólnie postanowiliśmy, że nie możesz już zadręczać się Alicją, przez nią się zmieniłeś, przestałeś interesować się zespołem. Po jutrze wyruszamy w dalszą część trasy koncertowej i z nami jedzie Agnes. Masz zapomnieć o tej dziewczynie - Paul zdenerwowany wypowiedział to czego najbardziej się obawiałem. Spojrzałem na swoich przyjaciół, którzy omijali moje smutne spojrzenie. Bezradny kiwnąłem głową na znak zgody. Teraz już wiedziałem że wszystko przepadło.
Dwa dni później z dużą walizką ruszyłem za przyjaciółmi do czarnego Tour Busa, który miał nas zawieść do innego miasta na koncert. Przez ten czas w ogóle nie odzywałem się do chłopaków, nie zwracałem na nich uwagi. Do tej pory nie mogę zrozumieć, dlaczego nie pozwolili mi już więcej odwiedzać Alicji, przecież ją kocham.





________________________________________________________________________________
   ___________________________________________________________________________
***OSIEM  MIESIĘCY PÓŹNIEJ***
***ALICJA***
Rozejrzałam się po wielkiej, pustej białej sali i ze zdziwieniem stwierdziłam, że jestem w szpitalu. Głowa niemiłosiernie mnie bolała. Nie wiem ile tak leżałam w tym łóżku, ale wiem że naprawdę musiało minąć dużo czasu, ponieważ za oknami było biało, a ostatni kawałek który pamiętam jest morka droga i pędzący w moją stronę tir.
Moje przemyślenia przerwały otwierane drzwi,w których stanęła zszokowana pielęgniarka.
- Jezu Chryste - wyszeptała, po czym zamykając z powrotem drzwi gdzieś pobiegła. Dopiero po pięciu minutach wróciła, a wraz z nią kilku lekarzy.
- Witamy, Witamy. Długo pani spała - lekarz na oko dwudziestoletni uśmiechnął się do mnie, a ja spojrzałam na niego nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- Spała pani rok. - sprostował nie zwracając uwagi na moje zdziwione spojrzenie - pamięta pani może dlaczego tutaj jest ?
- Jedyne co pamiętam to tira jadącego w moją stronę - wychrypiałam.
- No tak. Miała pani wypadek, wiesz jak masz na imię ?
- Alicja Przybysz
- Okey. Masz jakąś bliską rodzinę ? Jacyś znajomi do których moglibyśmy zadzwonić i powiadomić ich że się obudziłaś ? Z samego początku odwiedzał Cię taki blondyn, ale już go tutaj długo nie widziałem, tak samo jak taka dziewczyna, Vanessa ?
- Tak. Znaczy się,nie - wykrzywiłam twarz w grymasie, a chłopak się zaśmiał.
- Ok. Jak badania wyjdą dobrze, to za kilka dni będziesz mogła wyjść.
- Fajnie - mruknęłam. Zaraz po tej krótkiej rozmowie zamknęłam oczy i poszłam spać.

Trzy dni później ubrana w ten zestaw poszłam do Jeremy'iego po wypis. Zapukałam do gabinetu chłopaka.
- Proszę !
- Emm. Hej.Przyszłam po ten wypis - uśmiechnęłam się lekko.
- Jasne, chodź właśnie go wypisałem i leży na biurku. Chcesz wyjść tylnym wyjściem ? Z przodu stoi mnóstwo dziennikarzy, którzy czekają tylko na jakieś twoje zdjęcia.
- Wyjdę przodem. Powinna tam czekać na mnie taksówka.
- To poczekaj chwilę. Ja kończę już pracę to Cię odwiozę .
Tak jak Jeremy mówił, tak też zrobił. Po piętnastu minutach wyszliśmy przed szpital i nie zwracając uwagi na dziennikarzy biegnących za nami szliśmy w kierunku samochodu anglika.
- Alicja! Alicja! Czemu nie jesteś już z Niallem ? Czy to prawda, że zdradził Cię ze swoją obecną dziewczyną ? Co teraz masz w planach robić ? - pytania sypały się ze wszystkich stron, ale ja byłam tak zmęczona, że nie patrzyłam na tych ludzi tylko prosiłam w duchu, aby jak najszybciej znaleźć się w samochodzie mojego znajomego.
- Powiem Ci szczerze, że od dwunastu miesięcy codziennie chociaż jeden dziennikarz siedział pod szpitalem i czekał na jakąś wiadomość - odezwał się brunet zaraz po tym jak wsiedliśmy do samochodu.
- Serio ? - spojrzałam na niego lekko zdziwiona.
- Tak. Mimo, że nie cierpię takich ludzi, to z drugiej strony widać było że trochę się martwią twoim zdrowiem.
- A był może mój tata, kiedy byłam w śpiączce ? W ogóle opowiedz mi co się działo przez ten cały rok.
- Wszystkiego to ja Ci nie opowiem, ponieważ nie pracuję tam od dnia twojego wypadku. Z tego co słyszałem od pielęgniarek, miałaś wypadek na jednej z autostrad. Wjechał w Ciebie tir, za kierowcą siedział pijany mężczyzna, który o dziwo został wypisany po dwóch-trzech miesiącach. Od samego początku siedzieli przy tobie wszyscy członkowie tego boyband'u One Direction. Kiedy ja zacząłem pracę w szpitalu, to jedynie dzwonił twój ojciec co dwa-trzy dni i pytał się o Twój stan zdrowia, ale żeby ktoś przychodził to nikogo nie widziałem - brązowooki uśmiechnął się do mnie smutno, a ja jedynie kiwnęłam głową.
- Będę musiała kupić nowy telefon, zadzwonić do ojca, jechać do pracy . Ehhh za długo spałam - uśmiechnęłam się kwaśno patrząc przez okno.
- Oj tam, niektórzy śpią dużej. Chociaż ja na Twoim miejscu cieszyłbym się, że jestem już w śród żywych - chłopak posłał mi uśmiech, po czym skręcił na parking bloku, w którym mieszkałam.
- Dobra, dzięki za podwózkę i za ten no no za to co zrobiłeś - spojrzałam na swoje ręce nie wiedząc co jeszcze powiedzieć.
- Nic takiego nie zrobiłem. Zrobiłem jedynie to o co mnie poprosiłaś i to co uważałem za stosowne. No i jeszcze jedno, podczas twojego snu przychodziły do ciebie dwie dziewczyny, co prawda nie zawsze ale jak tylko mogły to wpadały. Jedna miała takie bujne loki na głowie a druga była ładną brunetką. Siedziały po kilka godzin i wychodziły .
- Ok. Dzięki, jeszcze raz. Jak coś jeszcze pod koniec tygodnia wpadnę do szpitala na badania czy wszystko okej, więc się spotkamy. A teraz już idę, muszę zobaczyć czy coś się zmieniło od ostatniej mojej wizyty w mieszkaniu. Pa - nie zwracając uwagi na lekarza otworzyłam drzwi i zabierając dużą sportową torbę wysiadłam z samochodu i weszłam do klatki schodowej.
Kiedy weszłam do swojego mieszkania i z ulgą odetchnęłam zapachem charakterystycznym do tego miejsca uśmiechnęłam się, że nareszcie wróciłam. Po kilku minutach dumania w swoim prywatnym świecie zabrałam dokumenty i wyszłam z mieszkania. Nie chciałam jeszcze wsiadać za kółko więc złapałam jakąś wolną taksówkę i poprosiłam o zawiezienie do najbliższego dobrego fryzjera.
Po kilku godzinach wróciłam do domu z nową fryzurą i z wielkim uśmiechem na twarzy. Stanęłam przed wielkim lustrem w swojej łazience i cyknęłam zdjęcie, po czym dodałam je na swojego Twitter'a i Instagrama:


@AliceOfficial Zaczynam od nowa. Pozdrawiam :) xx





















________________________________________________________________________________
________________________________________________________________________________

Proszę następny rozdział.
Mam nadzieję, że taki zwrot akcji was nie zniechęci ;)
Rozdział dodałabym wcześniej, ale nie mogłam. Emocje poniedziałkowym koncertem w Łodzi iu3yvbrwjfg4uw<3
hahaha ...
Liczę na komentarze z opinią ;)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Pozdrawiam
Gabi x DD

środa, 20 marca 2013

22.trzask ból i ciemność.

CZTERY MIESIĄCE PÓŹNIEJ

Wyszłam z  łazienki i usiadłam na przeciwko Vanessy. Młoda, szczupła blondynka siedziała na beżowym fotelu w moim hotelowym pokoju i zawzięcie coś pisała w swoim prywatnym komputerze. Spoglądałam na nią ciekawa, dopóki dziewczyna nie zaszczyciła mnie swoim spojrzeniem.
- Jesteś już gotowa ? Dobra, to zbieramy się i jedziemy na tą pieprzoną galę - mruknęła, a ja się zaśmiałam.
- No co ? Ty będziesz siedziała obok znajomych z  branży przy stoliku i się świetnie bawić, a ja będę za scena szukać jakiegoś cichego miejsca i załatwiać kolejne wyjazdy i sesje z twoim udziałem - mruknęła, a ja poklepałam ją po plecach mówiąc
- Mówiłam Ci, że jak chcesz to możesz iść tam ze mną, ale odmówiłaś - uśmiechnęłam się pod nosem.
- Nie chcę Ci przeszkadzać, w końcu po czterech miesiącach rozłąki spotkasz się ze swoim chłopakiem, a tak poza tym to kiedy ty z nim ostatnio rozmawiałaś ?
- Z Niall'em ? W tamtym tygodniu mieliśmy rozmawiać na skype, ale był tak zmęczony, że nic z tego nie wyszło. A dzisiaj będziemy siedzieć zapewne na dwóch końcach sali - mruknęłam już mniej szczęśliwa. Dzisiaj po czterech miesiącach rozłąki mam spotkać się z Niall'em. Oczywiście, że się cieszę, lecz z drugiej strony martwię się jak to spotkanie będzie wyglądało. Ostatnio nasze relacje się nieco popsuły. Chłopak zaraz po koncercie mówi mi, że idzie spać bo jest zmęczony a na następny dzień widzę jego zdjęcia z klubu. Nie robię mu wyrzutów, bo wiem że chłopak potrzebuje trochę rozrywki oprócz koncertów, lecz czasami też mógłby porozmawiać ze mną.
Moje rozmyślania przerwała Vanessa, która poinformowała mnie o tym, że jesteśmy już na miejscu. Na twarz nałożyłam maskę szczęśliwej dziewczyny i wysiadłam z samochodu. Przez dziesięć minut pozowałam do zdjęć na czerwonym dywanie, lecz potem z samochodu wysiadło całe One Direction. Spojrzałam w tamtą stronę, a kiedy mój wzrok spotkał się ze wzrokiem blondyna na mojej twarzy pojawił się duży,szczery uśmiech  Sam chłopak między robionymi mu zdjęciami co chwilę się mi przyglądał. Niestety Vanessa stwierdziła, że nie mam co robić już na dywanie i że jest zmęczona, więc zaprowadziła mnie do środka, gdzie wskazała mi moje miejsce, na którym usiadłam i weszłam na twitter'a.
Po jakiś piętnastu minutach do mojego stolika dosiadło się całe One Direction, popatrzyłam na nich lekko zdziwiona, a Harry ze śmiechem pokazał mi plakietkę na której pisało małymi literami, "ONE DIRECTION AND ALICJA PRZYBYSZ". Uśmiechnęłam się pod nosem po czym pocałowałam czule Niall'a w usta i przytuliłam.
Przez całą galę siedziałam blisko Irlandczyka, dopóki nie podeszła do nas jedna z osób przygotowujących galę i nie poprosiła mnie o wręczenie statuetki za najlepszy teledysk roku. Oczywiście zgodziłam się, więc już po chwili razem z Nick'iem wchodziłam na scenę.
- No, no, no kogo ja tu widzę. Nie spodziewałem się  że to właśnie z tą Alicją będę wręczał statuetkę - mężczyzna zaśmiał się, a ja jedynie uśmiechnęłam pod nosem.
- No wiesz Nick, z tego co słyszałam to nie chcieli Cię samego puścić na scenę - puściłam oczko koledze, a on posłał mi pytającego spojrzenie - no wiesz rok temu chyba nie byłeś zbyt trzeźwy  Byłam na after party przyjacielu - zaśmiałam się lekko, a chłopak udawał głupka czym rozśmieszył widownię.
- No dobra, dobra przyznaję ! A teraz zobaczmy kto jest nominowany - krzyknął brunet, a na wielkich telebimach pojawiły się teledyski między innymi One Direction ( One Way Or Another) ;  Taylor Swift ( We Are Never Back Together) ; Olly Murs  i Robbie Williams Candy.
- A zwyciężcą jest ! - powiedziałam uśmiechnięta otwierając kopertę - ONE DIRECTION - krzyknęłam spoglądając na reakcję moich przyjaciół. Cieszyli się. Po chwili dało się zauważyć biegnących piosenkarzy w moją stronę. Od razu po wejściu na scenę Niall podszedł do mojej osoby i obdarował mnie czułym pocałunkiem w usta.

Po gali.
Siedziałam z blondynem na najbardziej oddalonej sofie w klubie, gdzie odbywało się after party po gali i obdarowywaliśmy się czułymi pocałunkami. Byliśmy tak stęsknieni za swoimi osobami, że nie zwracaliśmy uwagi na niektóre osoby z aparatami, które co jakiś czas cykały nam zdjęcia z ukrycia błyskając przy tym fleszem. Teraz liczyliśmy się tylko my.
- W którym hotelu mieszkasz ? - Horan wyszeptał mi do ucha.
- Vanessa zabukowała nam w Hiltonie, a wy ? - odpowiedziałam .
- Też w Hiltonie. eee Dlaczego wcześniej się nie zgadaliśmy - chłopak mruknął pod nosem i olewając mój cichy chichot złapał mnie za rękę i skierował się w stronę wyjścia.
Dwadzieścia minut później zawzięcie całowaliśmy się w pokoju hotelowym Horana. Nawet nie wiem kiedy pozbyliśmy się ubrań i wylądowaliśmy w łóżku.
Następnego dnia wstałam o godzinie dziesiątej.  Z wyświetlacza swojego telefonu stwierdziłam że od kilku godzin dzwoni do mnie Vanessa i Josh na zmianę. Josh to mój stylista. Jęknęłam cicho opadając na białą poduszkę. Dopiero teraz przypomniałam co stało się dzisiejszej nocy. To właśnie dzisiaj pierwszy raz kochałam się z Niall'em. Spojrzałam w stronę chłopaka, który o dziwo już nie spał tylko z lekkim uśmiechem na twarzy obserwował mnie. Posłałam mu lekki uśmiech, po czym pocałowałam go w nos.
- Długo nie śpisz  ?- zapytałam szeptem. Chłopak pokiwał głową rozbawiony, a ja jedynie przymrużyłam oczy.
- Jesteś taka śliczna kiedy śpisz. Wyglądasz wtedy jak aniołek - Niall uśmiechnął się do mnie. Przeciągnęłam się leniwie i zasłaniając się kołdrą wstałam z łóżka, podeszłam do swojej torebki, która leżała na biurku i wyjęłam telefon.  Kiedy zobaczyłam osiemdziesiąt nieodebranych połączeń do tego godzina, która wskazywała, że od dobrych trzech godzin powinnam być w drodze na sesję zdjęciową przeklęłam pod nosem.
- Co się stało ? - Niall przytulił się do moich pleców cicho mrucząc.
- To się stało, że jestem spóźniona już jakieś trzy godziny - jęknęłam odpowiadając, po czym przelotnie całując chłopaka w usta zaczęłam szukać swoich rzeczy po pokoju hotelowym wybierając drugą ręką numer do Vanessy, która po odebraniu warknęła że zabrała wszystkie moje rzeczy z hotelu i nie wie jak to zrobię ale mam byc na miejscu o umówionej godzinie. Ubrałam się szybko, uczesałam.
- I teraz tak będzie wyglądać nasze życie ? Ty będziesz po miło spędzonej nocy uciekac do pracy i nie zjesz nawet dobrego śniadania ze mną - blondyn stanął w drzwiach łazienki i spojrzał na mnie smutny.
- Oczywiście, że nie Niall. - westchnęłam - Dobrze wiesz, że oboje pracujemy nie na terenie Anglii tylko nasza praca tyczy się z ciągłymi wyjazdami - mruknęłam.
- Ale ja tak nie chce. Skąd mam wiedzieć  że jak wrócę w sierpniu do domu to będę miał Cię tylko na wyłączność ? Nigdy nie jestem pewny, że kiedy wrócę do domu będziesz w nim ty. To nie jest łatwe - chłopak zaczął iść w moim kierunku, kiedy ja nie dowierzając tego co usłyszałam kierowałam się do łazienki.
- Zastanów się nad tym co powiedziałeś - mruknęłam, po czym zamknęłam drzwi i usiadłam na podłodze.
Po jakimś czasie wstałam z zimnej podłogi, po ubraniu się złapałam za telefon i zadzwoniłam do Max'a z prośbą o podwiezienie jakiegoś dobrego, szybkiego samochodu pod hotel Hilton, aby móc wyruszyć na umówione miejsce.
- Jasne, za jakieś dziesięć minut ktoś powinien podstawić ci samochód i radzę Ci się pośpieszyć  bop Vanessa tutaj odchodzi od zmysłów - wyszeptał chłopak, a ja się zaśmiałam.
- Obiecuję, że będę na czas.
Ubrałam czarne szpilki z wczoraj, włosy spięłam w wysokiego kucyka, aby zaraz po tym wyjść z łazienki. Po wejściu do pokoju spostrzegłam Irlandczyka siedzącego na łóżku i patrzącego w jeden punkt.
- Przepraszam - wyszeptał
- Nie masz za co przepraszać  kiedy powiedziałeś to co powiedziałeś zrozumiałam to tak jakbyś mówił mi, że wolisz mieć dziewczynę normalną, która pracuje w normalnych warunkach a nie tak jak ja. Skoro tak bardzo chcesz normalnej dziewczyny to może czas żebyś mnie zmienił na inny model - warknęłam wściekła.
- Co ty gadasz dziewczyno ?! Nigdy czegoś takiego bym Ci nie powiedział !
- Jak to nie ! A to co przed chwilą wyznałeś to tak nie brzmiało! Proszę Cię ?!
- Nie denerwuj mnie nawet ! To co powiedziałem miało inny kontekst, a jeżeli ty rozumiesz to inaczej to już nie mój problem !
- Zastanów się co powiesz zanim będzie za późno Niall .
- Ty też się zastanów !
- Niall nie będę z Tobą rozmawiać w ten sposób. Jestem już dość spóźniona .  Kocham Cię i nie chce się kłócić  Jeżeli nie jesteś pewien co do moich uczuc do ciebie to wiedz, że to z Tobą straciłam dziewictwo tej nocy, a czekałam z tym na kogoś wyjątkowego i znalazłam. - mruknęłam już spokojniejsza  Czując łzy w oczach zabrałam z fotela swoją marynarkę i zostawiając chłopaka w osłupieniu wyszłam na korytarz.
Nie reagując na nawoływania Horan'a weszłam do windy i zjechałam na dół, gdzie nie patrząc na recepcjonistów wyszłam z hotelu. Na zewnątrz czekał na mnie nowy, sportowy samochód. Uśmiechnęłam się na samą myśl wejścia do samochodu. Znowu poczuje ten dreszczyk szybkiej jazdy. Wchodząc do samochodu zdjęłam buty, które wylądowały z tyłu pojazdu. A sama z lekkim uśmiechem na twarzy włączyłam silnik i pomału wjechałam na ulicę.
Po wyjeździe z Manchester'u wszystko działo się szybko. Mokre ulice, mój śmiech pomieszany ze łzami, głośna muzyka w głośnikach, tir jadący z naprzeciwka, trzask ból i ciemność. Więcej nie pamiętam.


---------------
Końcówka mi się nie podoba, ale chciałam jak najszybciej dodać wam rozdział. Nie będę wam mówić kiedy następny, ponieważ w poniedziałek jadę na koncert Justina do Łodzi i nie wiem czy będę mogła napisać rozdział . Myślę, że podczas świąt pojawi się nowy.
PYTANIE DO WAS:
Chcecie następny rozdział pisany oczami Niall'a ?
Chciałabym spróbować pisać z jego perspektywy.
Do wyboru :
1. Napisanie oczami Niall'a ( będzie to dodatek nie rozdział)
2. Napisane oczami Alicji tak jak jest .
Mam nadzieję że rozdział wam się podobał <3

poniedziałek, 25 lutego 2013

21. wyszeptał do ucha, a ja jedynie uśmiechnęłam się pod nosem

KAŻDY JEST INNY, ALE WSZYSCY CHCĄ MIŁOŚCI.

Następnego dnia wieczorem wylądowałam uśmiechnięta na lotnisku w Dublinie. Ubrana w zwykły prosty strój stałam po środku wielkiego lotniska i czekałam na blondyna, który miał po mnie przyjechać  W pewnym momencie ktoś złapał mnie za ramię. Przestraszona odwróciłam się w stronę człowieka.
- Adam !? - krzyknęłam przerażona, po czym zaczęłam się śmiać.
- Alicja! Tak myślałem, że to ty. Co robisz w Irlandii ? - chłopak zaśmiał się i przytulił na przywitanie.
Adam był moim dalekim znajomym z Ameryki. Każdy kto oglądał przynajmniej jedną część Step Up zapewne kojarzy lokatego Moos'a.
- Co ja tu robię ? Przyleciałam na parę dni do Niall'a, a ty ? Co Cię przywiało do zimnej europy zamiast siedzieć w ciepłej Ameryce ?
- Konkurs taneczny. Ja nie biorę udziału, lecz ktoś sędziować musi - chłopak uśmiechnął się.
- No tak. - odpowiedziałam uśmiechnięta. W pewnym momencie ktoś złapał mnie za biodra i pocałował w policzek, kiedy obejrzałam się za siebie zobaczyłam duże błękitne oczy.
- O hej - pocałowałam chłopaka w policzek, a on się zaśmiał. Dopiero po chwili zrozumiałam, że Adam stoi przed nami i na nas patrzy.
- A właśnie. Niall poznaj mojego przyjaciela Adama. Adam poznaj mojego chłopaka Niall'a - mężczyźni podali sobie dłonie, a Adam z uśmiechem rzekł:
- No nareszcie mogę stanąć twarzą w twarz z chłopakiem mojej przyjaciółki. Niestety na mnie już czas, więc miło mi było was spotkać, ale lecę do zobaczenia. - brunet pocałował mnie w policzek i zabierając swoją walizkę ruszył w stronę wyjścia.

Dwie godziny później blondyn zaparkował samochód pod swoim rodzinnym domem. Była dopiero dwudziesta pierwsza, a żadnemu z nas nie chciało się iść spać, więc Nialler namówił mnie na imprezę w pobliskim klubie, gdzie właśnie przebywali jego znajomi. Ubrałam się w ten zestaw po czym wraz z Irlandczykiem pożegnawszy się z jego rodzicami ruszyliśmy w stronę klubu. Oczywiście przed wejściem do budynku stało już mnóstwo ludzi, lecz kiedy tylko ochroniarze zauważyli kim jest blondyn od razu otworzyli bramkę i nas przepuścili. Weszliśmy do środka. Niall z uśmiechem trzymając mnie za rękę ruszył do stolika, który był chyba najgłośniejszy. Siedział tam Sean, Dean kilka chłopaków i parę dziewczyn. Jedną z nich była znana mi już blondynka Holly. Dziewczyna kiedy tylko zauważyła chłopaka podeszła do  niego i patrząc na mnie dziwnym wzrokiem, którego nie odgadłam przytuliła się do niego. Horan od razu puścił moją dłoń i usiadł obok niej, po czym nie zważając uwagi na moją osobę zaczął z nią rozmawiać  A ja stałam tam przy stole jak ta idiotka i nie wiedziałam co mam zrobić  Dopiero pod chwili podszedł do mnie Dean i przedstawił moją osobę reszcie. Uśmiechnęłam się do nich lekko, po czym lekko skołowana zachowaniem swojego chłopaka usiadłam obok Kierana i zapytałam.
- Kto to ? - powiedziałam udając głupią i wskazując głową na blondynkę rozmawiającą z blondynem.
- To ? To jest Holly. Była dziewczyna Niall'a. Zawsze kiedy tutaj przyjeżdża to się z nią spotyka, są przyjaciółmi. Chociaż ostatnio Holly coś mówiła, że Niall nigdy jej nie powiedział że zrywają - brunet spojrzał na mnie pocieszająco, a ja aż zakrztusiłam się śliną.
- Na prawdę ? - zapytałam zszokowana.
- Tak, ale nie martw się. Nasz blondyn Cię kocha bardzo mocno. Od przyjazdu chodził struty, że Cię tutaj nie ma, a jeszcze jak się dowiedział że jesteś w Londynie i nigdzie nie wyjechałaś to już w ogóle. Dopiero wczoraj od rana jak się dowiedział, że przyjedziesz postanowił wyjść z nami połazić - chłopak posłał mi lekki uśmiech, a ja jedynie kiwnęłam głową dając znak, że rozumiem.
Nie chciałam siedzieć cały czas w jednym miejscu patrząc na swojego chłopaka, który rozmawia ze swoją byłą od dwudziestu minut nie zwracając na nikogo uwagi zabrałam swoją kurtkę i ruszyłam w stronę baru, gdzie usiadłam na jednym z wolnych krzeseł i poprosiłam o mocnego, dobrego drinka.
Nie wiem ile wypiłam, ale z tego co się jeszcze orientowałam było to około piec kieliszków z tym samym drinkiem. Od mojego odejścia od stolika do baru minęła jakaś godzina. Co jakiś czas zerkałam w stronę Niall'a, który już nie rozmawiał z Holly a rozglądał się co jakiś czas po klubie jakby kogoś szukał. Byłam wściekła i smutna, bo zostawił mnie samą i poszedł rozmawiać ze swoją byłą. Gdybym wiedziała, że tak będzie nie przyleciałabym do Irlandii, tylko została w Anglii. Nieco już podpita złapałam za swoją kurtkę i płacąc barmanowi za drinki skierowałam się w stronę wyjścia, z klubu. Na świeżym powietrzu dopiero założyłam skórę, aby nie było mi zimno i ruszyłam w stronę domu Horan'a. W połowie drogi zorientowałam się, że rodzice Niall'a zapewne już śpią i dom jest zamknięty, a ja nie mam kluczy. Dlatego też, kiedy tylko dotarłam pod dom, gdzie aktualnie miałam mieszkać usiadłam na schodach i zmęczona oparłam głowę o szczebel podtrzymujący daszek nad schodami. Nagle w mojej kieszeni od spodni kolejny już raz zabrzmiał dzwonek telefonu. Jako, że na dworze robiło się zimno, a wiedziała iż to Niall odebrałam.
- Gdzie ty jesteś ? Wszędzie Cię szukam ! - powiedział lekko zdenerwowany Niall, a ja jedynie uśmiechnęłam się pod nosem.
- Pod domem kochanie. Siedzę na schodach i oglądam gwiazdy - mruknęłam przesłodzonym głosem.
- Czemu ?! Myślałem, że chcesz poznać moich znajomych ?!
- Niall !!! Nawet mnie nie denerwuj. Skoro poszłam tam z Tobą to chyba raczej chciałam poznać twoich znajomych, lecz co miałam tam robić jak na wejściu wolałeś usiąść obok Holly i nie zwracałeś na mnie uwagi ?! - wysyczałam wściekła, a w słuchawce po drugiej stronie usłyszałam chichot.
- Alice jesteś zazdrosna ! - powiedział rozbawiony Irlandczyk a ja przeklęłam w ojczystym języku.
- A ty pijany, Niall. - powiedziałam wściekła i rozłączyłam połączenie. Kiedy tylko schowałam telefon z powrotem do kieszeni  za moimi plecami ktoś chrząkną. Obróciłam się lekko przestraszona i w drzwiach zobaczyłam Maura.
- Czemu nie zadzwoniłaś do drzwi ? My jeszcze nie śpimy - kobieta uśmiechnęła się do mnie serdecznie a ja dziękując w duchu, że nie muszę siedzieć na dworze weszłam do domu.
- Dlaczego nie jesteś z Niall'em w klubie ? - zapytał Bobby kiedy tylko weszłam do salonu.
- Po prostu źle się poczułam - mruknęłam, a na mojej twarzy pojawiły się rumieńce. Zdecydowanie nie potrafiłam kłamać.
- Tato, nie znasz Holly ? Jak zwykle zabrała do siebie młodego i nie pozwoliła nikomu z nim rozmawiać - odpowiedział za mnie Greg wchodzący do salonu. Popatrzyłam na niego lekko skołowana.
- No co ? Alicja, znam młodego i znam Holly. Wiem jaka ona jest, a ty zdecydowanie nie umiesz kłamać - chłopak zaśmiał się, a ja spuściłam głowę.
- No tak. Ja wiedziałam, że ta dziewucha w pewnym momencie coś zepsuje. A Niall się tylko daje - starsza kobieta usiadła między mną a swoim mężem i posyłając mi tylko lekki uśmiech włączyła telewizję. Akurat leciała reklama z moim udziałem, od razu rodzina mojego chłopaka popatrzyła na nią w skupieniu, ba również ja z zaciekawieniem oglądałam tą reklamę, ponieważ widziałam ją dopiero drugi raz na oczy, a niestety trzeba przyznac, że w telewizji a na małym komputerku reżysera całkowicie inaczej to wygląda.


- Właśnie. Skoro oglądamy tą reklamę, bardzo ładnie Ci w tych blond włosach. Jednak w ciemnych jesteś zbyt poważna - kobieta posłała mi uśmiech i oglądała dalej.
- Dziękuję.

CHCIAŁABYM, ŻEBYŚ U BYŁ, ŻEBYŚ MNIE OBJĄŁ I POWIEDZIAŁ,
 ŻE JESZCZE WSZYSTKO SIĘ UŁOŻY...
ŻE O JESZCZE NIE JEST WYROK, ŻE BĘDZIEMY WALCZYĆ. RAZEM. 

Godzinę później, ubrana w zwykłe różowe spodenki i za dużą czarną koszulkę leżałam w łóżku Horan'a i próbowałam zasnąć. Niestety nie udawało mi się, cały czas myślałam nad tym co robi właśnie Niall.
Po chwili usłyszałam na dole jakiś trzask, a parę chwil później w drzwiach od pokoju stanął pijany blondyn. Zamknęłam szybko oczy, aby chłopak myślał, że śpię, a tak na prawdę co jakiś czas zerkałam na niego co robi. Irlandczyk z samego początku chciał zaświecić światło, lecz kiedy zorientował się, że "śpię" po ciemku jedynie dzięki światłu z jego komórki podszedł do łóżka, zdjął buty, spodnie i koszulkę po czym w samych bokserkach wlazł pod kołdrę i przytulił się do mojego brzucha. Kiedy myślałam już, że piosenkarz śpi odwróciłam w jego stronę swoją twarz i ze zdziwieniem stwierdziłam, iż chłopak wcale nie śpi, tylko przygląda mi się z uśmiechem.
- Wiedziałem, że nie śpisz - zaśmiał się cicho a ja jedynie mruknęłam coś niewyraźnego pod nosem.
- Niall to nie zmienia faktu, że jestem na Ciebie wściekła. Gdybym wiedziała, że tak będziesz się zachowywał nigdy bym tutaj nie przyleciała. Przyleciałam tutaj specjalnie dla Ciebie, a nie dla twoich znajomych i miałam nadzieję, że zrozumiesz to oraz spędzisz ze mną chociaż trochę czasu. Przypominam Ci, że od połowy stycznia będę miała naprawdę dużo pracy a ty pod koniec lutego zaczynasz kolejną trasę. A teraz wybacz, ale nie zamierzam spać z Tobą w jednym łóżku, ponieważ śmierdzisz. Mam nadzieję, że jak wytrzeźwiejesz zrozumiesz o co mi chodzi. Dobranoc - pocałowałam chłopaka lekko w policzek, po czym zabierając swojego jaśka bez którego nigdzie się nie ruszam wyszłam z jego sypialni i poszłam do salonu, gdzie przykrywając się kocem usnęłam.
Następnego dnia obudziłam się wcześnie rano. Nie wiem czemu, ponieważ kanapa w salonie była naprawdę bardzo wygodna. W domu było jeszcze cicho, więc zabierając poduszkę z mojego tymczasowego łóżka poszłam na palcach do pokoju Niall'a, gdzie zostawiłam ją na łóżku i zabierając ubrania poszłam do łazienki, gdzie wzięłam prysznic i ubrałam się. Po trzydziestu minutach spędzonych w łazience wyszłam z pomieszczenia i ruszyłam do kuchni, gdzie zabrałam się za robienie śniadania. Dzisiaj nie miałam na nic ochoty, więc dla reszty domowników zrobiłam najzwyklejsze kanapki oraz wstawiłam wodę na kawę lub herbatę. Sama jednak nic nie tknęłam do ust, więc zabierając klucze z szafki i chowając swój telefon do kieszeni wyszłam z domu państwa Horan, po czym poszłam się przejść. Wczoraj przyleciałam i już zdążyłam zaliczyć trochę imprezy z Niall'em . Do tego za dwa dni mamy samolot do Londynu. Dlatego właśnie teraz chodziłam po Mullingar i zwiedzałam. Na ulicach nie było prawie nikogo, oprócz kilku osób, które śpieszyły się do pracy. Dopiero w parku, kiedy usiadłam na wolnej huśtawce podeszły do mnie dwie dziewczyny.
- Heej. Możemy zrobić sobie z Tobą zdjęcie ? - zapytała jedna z nich, a ja z uśmiechem pokiwałam głową.
- Jasne - uśmiechnięta stanęłam obok dziewczyny, a jej przyjaciółka zrobiła nam zdjęcie. Po chwili zamieniły się miejscami.

Godzinę później wróciłam do domu. Jakie było moje zdziwienie, kiedy przy stole siedziała Maura z Gregiem , kiedy tylko mnie zobaczyli spojrzeli na mnie lekko zszokowani.
- Alicja ? Gdzie ty byłaś ? Wszyscy do Ciebie wydzwaniają, a Niall poszedł Cię szukać - krzyknęła kobieta, a ja popatrzyłam na nią nie wiedząc o co chodzi.
- Od dobrych trzech godzin nie było Cię w domu i Niall nas wszystkich obudził, że Cię nie ma i zaczął do ciebie wydzwaniać, ale że nie odbierałaś to poszedł Cię szukać - odpowiedział starszy brat Niall'a.
Chciałam coś powiedzieć  już miałam otwartą buzię, kiedy do domu jak burza wpadł chłopak. Kiedy tylko mnie zobaczył podszedł do mnie i nie zwracając uwagi na swoją rodzicielkę i brata pocałował mnie w usta i przytulił.
- Przepraszam - wyszeptał do ucha, a ja jedynie uśmiechnęłam się pod nosem.
- Nie masz za co Niall. Przecież nic się nie stało - również szepnęłam chłopakowi do ucha. Blondyn spojrzał na mnie uśmiechnięty i łapiąc mnie za rękę pociągnął i ruszył w stronę schodów prowadzących do jego pokoju.



------------------------------------****______****________****------------------------------
Mam nadzieję, że wam się podoba ;D
Ostatnio bardzo się nudziłam i zaczęłam czytać/przeglądać moje pierwsze opowiadanie hands-up-girls.blogspot.com i muszę przyznać  że nie mogłam go dokończyć bo jest okropne. Sama się sobie dziwię, że coś takiego co poniektórzy mogli czytać. Mam nadzieję, że to jest o wiele, wiele lepsze <3
Pozdrawiam.
Gabi x DD 

niedziela, 17 lutego 2013

20.Niall ma szczęście, że ma taką dziewczynę jak ty

ZA KAŻDE BŁĘDY PRZEPRASZAM ... 
MOJA KLAWIATURA NIE JEST ZE MNĄ W ZGODZIE ; <

Wigilia.
Siedziałam w starych dresach w pokoju oglądając kolejną bezsensowną komedię romantyczną w telewizji.
Za oknem było biało i zimno. Ludzi na dworze nie było w ogóle, ale cóż się dziwic jest strasznie zimno.
Ojciec siedział z Carlą w Hiszpanii i tam spędzali święta, nawet nie myśląc o tym aby zaprosic mnie do siebie, natomiast Niall, Liam, Harry, Louis i Zayn powyjeżdżali do swoich rodzinnych miast z myślą, że ja również święta spędzę w rodzinnym gronie.
Przez ostatnie kilka miesięcy strasznie dużo się zmieniło. Zostałam twarzą firmy Channel, wystąpiłam w teledysku Taio Cruz'a "fast car" oraz byłam na Madison Square Garden wraz z chłopakami, którzy mieli tam koncert. Do tego wszystkiego wisienką na torcie była moja wizyta w szpitalu, z którego nie byłam za bardzo zadowolona, lecz głównie wylądowałam tam na własne życzenie.

Moje przemyślenia przerwał dźwięk przychodzącej wiadomości .
Od: Nialler <3
Wesołych Świąt kochanie. Kocham Cię bardzo mocno i tęsknię !! <3 xx

Uśmiechnęłam się do szybki i zabrałam się za odpisywanie.
Do: Nialler <3
Też Cię Kocham i też tęsknię. Wesołych Świąt. Pozdrów tam wszystkich. Kocham. Alicja <3 xx

Z westchnieniem wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę łazienki, gdzie ubrałam się w to i wyłączając wszystkie sprzęty w mieszkaniu zamknęłam dom i wyszłam na puste ulice Londynu. Chociaż nie wiem czy takie puste, kiedy weszłam na bardziej znaną ulicę tego miasta zaraz obok mnie pojawiło się kilku paparazzich, którzy od razu zaczęli zadawac pytania.
- Czemu spędzasz te święta sama ? Czemu nie poleciałaś spędzac świąt razem z Niall'em !? - mężczyźni przekrzykiwali się robiąc wokół nas strasznie dużo zamieszania a ja tylko w jednym celu szłam nie zwracając na nich uwagi.
- Och panowie. Są święta, czemu nie spędzacie czasu z rodziną tylko czatujecie i robicie ze wszystkiego jakąś sesnację. Jestem zwykłym człowiekiem tak jak i wy, więc proszę chociaż raz uszanujcie moją prośbę i idźcie do swoich rodzin - odezwałam się w końcu z uśmiechem i omijając zdziwionych mężczyzn weszłam do pustej kawiarenki i zamówiłam szarlotkę i kawę. Zaraz po oddaniu zamówienia usiadłam w rogu pomieszczenia, wcześniej wieszając na stojaku swój płaszczyk.
Po około pięciu minutach oglądałam ludzi zza szyby jedząc ciasto i popijając wszystko ciepłą kawą. W pewnym momencie do knajpki weszły trzy dziewczyny. Miały ok. szesnaście lat, kiedy tylko mnie zobaczyły popatrzyły na siebie zdziwionym wzrokiem i podeszły do mnie prosząc o zdjęcie. Z uśmiechem na twarzy od razu zgodziłam się i po chwili stanęłyśmy obok siebie oraz zaczęłyśmy robic sobie zdjęcia, po których dziewczyny podziękowały zamówiły gorące czekolady i wyszły z kawiarni. Zaraz po nich jak tylko skończyłam jeśc zamówiony "deser" z powrotem ubrałam się i wyszłam z ciepłego pomieszczenia, aby ruszyc dalej.
Po trzydziestu minutowym spacerze stanęłam przed wyznaczonym sobie celem. Stałam przed lodowiskiem. Z lekkim uśmiechem weszłam do środka budynku, gdzie zakupiłam łyżwy, po czym zostawiając wszystkie niepotrzebne rzeczy w szatni założyłam łyżwy na stopy i weszłam na lód.
Na lodowisku spędziłam pół dnia. Nawet nie wiem kiedy to zleciało. O szesnastej weszłam zmęczona do domu. Jeszcze dobrze ni zdążyłam się rozebrac, a w mojej torebce zaczął dzwonic telefon. Z telefonem weszłam do kuchni zostawiając za sobą mokre ślady od butów i siadłam na krześle odbierając połączenie od Eleanor.
- Hej . Wesołych świąt ! - krzyknęła uradowana brunetka, a gdzieś w tle usłyszałam śmiech Louis'a.
- No czeeśc. Wesołych, wesołych co tam u was ? - zaśmiałam się lekko.
- A nic, siedzimy właśnie z Lou'im w Doncaster i się nudzimy, a u ciebie ?
- A dobrze, jak każde święta. - mruknęłam pod nosem zastanawiając się co mogę powiedziec, aby nie wydac się, że cały czas jestem w Londynie a nie w Hiszpani czy w Polsce tak jak mówiłam z samego początku.
- Nie udawaj Alicja. Moja kuzynka właśnie ze mną rozmawiała i zadowolona pochwaliła się, że jakiś czas temu zrobiła sobie zdjęcie z Tobą w jednej z kawiarenek w centrum Londynu - brunetka od razu przybrała poważny ton głosu a ja jęknęłam.
- Na prawdę !? Nie żartuj, jak mogła zrobic sobie ze mną zdjęcie skoro mnie nie ma w Anglii - próbowałam  jakoś ratowac swoją sytuację, lecz wiedziałąm że jestem już na straconej pozycji.
- Niall wie, że tak naprawdę spędzasz święta samotnie w Anglii ?
- Nie wie. El, on pojechał do rodziny i starych znajomych. Nie chciałam mu przeszkadzac i zawadzac. Święta są raz do roku i powinniśmy spędzac je z rodziną - szepnęłam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- Proszę Cię. Przecież jakby nie było to jesteś w blondynem już prawie rok. Znasz jego rodziców i brata, więc dlaczego wolałaś nas okłamac. On myśli że siedzisz teraz właśnie w ciepłej Hiszpanii i spędzasz czas z tatą.
- Taka moja natura. Wolę siedziec samotnie niż komuś zawadzac. Do tego jeszcze ojciec nawet mnie nie zaprosił na święta, nie chciałam się wam użalac, dlatego nic nie powiedziałam. A teraz naprawdę życzę wam weosłych świąt. Cześc - nie dając dojśc do słowa brunetce rozłączyłam się i po zdjęciu butów poszłam do łazienki, gdzie z powrotem przebrałam się w dresy i położyłam się spac.

Następnego dnia obudziło mnie pukanie do drzwi. Lekko zdziwiona kto to może byc założyłam ciepłe kapcie na nogi i ruszyłam w stronę brązowych drzwi, w których stał Harry.
- Harry ... Co ty tutaj robisz ? - zapytałam zdziwiona.
- Jak to co ? Przyjechałem po swoją najlepszą przyjaciółkę, dziewczynę mojego przyjaciela aby zabrac ją do moich znajomych i spędzic mile czas świąt - chłopak uśmiechnął się do mnie szeroko , po czym nie czekając na moje zaproszenie do domu wszedł do środka i rozłożył się na kanapie.
- Dobra to ja idę się ubrac - mruknęłam jeszcze lekko zaspana, po czym ruszyłam w stronę łazienki, gdzie ubrałam się w te same ciuchy co wczoraj. Dziesięc minut później razem ze Styles'em siedziałam na kanapie w salonie.
- Więc ... skąd wiesz, że jestem w Londynie - zapytałam chłopaka, a on spojrzał na mnie uśmiechnięty.
- Rozmawiałem z Louis'em, ale wiesz i tak się zorientowałem po tym jak na twitter'ze kilka dziewczyn wstawiło zdjęcia z Tobą z wczoraj oraz pisały, że cię widziały w Londynie - chłopak mruknął rozbawiony.
- No tak. Na następny raz nigdzie z domu nie wyjdę - zaśmiałam się pod nosem.
- Oh, następnego razu to nie będzie, uwierz mi. Kiedy Niall się dowie o tym, że tak naprawdę cały czasł byłaś w Londynie .. - przerwałam chłopakowi
- Niall się o tym nie dowie, jasne ?
- Proszę Cię, my tu stawiamy że się nie dowie, a jest też możliwośc że on JUŻ TO WIE - chłopak podkreśliłostatnie słowa i podrapał się po plecach lekko zdenerwowany.
- Harry, czy ty chcesz mi coś powiedziec ? - podniosłam nieco brwi i spojrzałam na niego badawczo.
- Eh... Wczoraj z nim rozmawiałem, i jakoś tak wyszło -  brunet spojrzał na mnie lekko przerażony, a ja jęknęłam.
- Harry, i co on na to ?
- No w sumie to zrobiło mu się trochę przykro, że siedzisz tutaj sama a on się tam bawi z przyjaciółmi. W sumie to on mnie tak jakby poprosił, abym spędził z Tobą czas.
- Och , dzięki Harry. Ale na prawdę nie musiałeś, wiesz?
- No wiem. A tak poza tym jadłaś coś ostatnio ? - chłopak od razu przybrał poważny wyraz twarzy za ja pokiwałam głową.
- Dobrze wiesz, że wszyscy się o ciebie martwimy szczególnie Niall. Więc.... chodź zrobimy coś do jedzenia,potem się spakujesz na parę dni i jedziemy - loczek klasną w dłonie, a ja spojrzałam na niego pytająco.
- To gdzie ty masz zamiar jechac ?
- No wiesz, dzisiaj mamy kolację rodzinną u mnie w domu, a że Gemma bardzo chciała cie spotkac, więc dzisiaj się to stanie. Przecież nie pozwolę spędzac Ci świąt samej, potem pojedziemy do Nick'a i reszty na imprezkę - w oczach chłopaka zabłysły iskierki radości a ja się zaśmiałam.
- Dobra, ale muszę się przebrac żeby jakoś wyglądac i na tej imprezie i u ciebie w domu, Styles - powiedziała rozbawiona zachowaniem chłopaka, po czym wstałam z kanapy aby w spokoju iśc do pokoju.
Z szafy wyjęłam prosty i w miarę pasujący do obu spotkań strój. Szybko przebrałam się i z uśmiechem wkładając najpotrzebniejsze rzeczy do torebki wyszłam ze swojego kąta.
- No nareszcie, myślałem że zginęłaś - chłopak teatralnie przewrócił oczami, a ja ze śmiechem uderzyłam go w ramię.
Po pięciu minutach wyszliśmy z klatki, gdzie znajdowało się moje mieszkanie. Harry zatrzymał się na chwilę, aby zrobic zdjęcie z fanami, a ja ruszyłam do jego samochodu. Widziałam zdziwione spojrzenia fanek chłopaków, lecz nie zawracałam sobie nimi głowy. Kiedy tylko zamknęłam drzwi od strony pasażera wyjęłam  torby telefon i wybrałam numer do Horan'a.
- Myślałem że nie zadzwonisz - mruknął cicho blondyn, a ja westchnęłam.
- Przepraszam Niall. Po prostu nie chciałam żebyś mnie zabierał do siebie. W końcu to jest czas świąt, a ty masz tak mało czasu na spotkania z rodziną - odpowiedziałam chłopakowi.
- Przecież wiesz, że moi rodzice i Greg Cię lubią. Gdybym wiedział, że na święta zostajesz to siłą zabrałbym Cię ze sobą. Teraz cały czas myślę jak spędzasz ten czas.
- O to się nie martw kochanie. Właśnie siedzę w samochodzie Harry'ego i jedziemy do niego, a potem zabiera mnie na imprezę do Nicka. Wiesz wychodzi z założenia, że ja nie znam się z jego mamą i siostrą, a przecież widzieliśmy się wszyscy w Nowym Jorku - zaśmiałam się do słuchawki.
- Wiesz jaki jest Harry, cały czas zabiegany.
- Noo wieeem. Do tego jutro po południu leci do Ameryki, aby spędzic czas z Taylor - zaśmiałam się lekko, a mój chłopak jęknął.
- I co będziesz robic ? Na sylwestra wracam do Londynu, więc masz już plany.
- Nie wiem, w sumie to do ostatniego jeszcze jest tydzień więc może mogłabym do ciebie przyleciec co ? - zapytałam chłopaka, a po drugiej stronie zapanowała cisza.
- Ej, jesteś tam ?
- Jasne, że jestem. A mogłabyś ? - zapytał z nadzieją, a ja kiwnęłam głową, dopiero później przypominając sobie, że Niall tego nie zauważy.
- Tak. Jak będę u Harry'ego to zabukuję bilet do Dublina na jutro wieczór.
- Dobrze, to będę czekac.
- Ok. To do zobaczenia, a teraz kończe bo Harry już idzie do samochodu. Kocham Cię.
- Ja ciebie też kocham.
Podczas naszej drogi do Holmes Chapel z nieba zaczął leciec śnieg. Z zaciekawieniem patrzyłam na drogi, które z minuty na minutę stawały się bielsze i zastanawiałam się jak jest teraz w Polsce. Od ostatniej wizyty znajomych z polski nie miałam z nimi kontaktu. Co prawda Kaśka z Mateuszem co jakieś czas pisali, lecz ja wiedziałam że to już nie jest to co na początku, kiedy mieszkałam w Anglii. No cóż, z tego co zrozumiałam w ostatnim czasie oprócz chłopaków z 1D i ich dziewczyn oraz ludzi w firmy nie znam tutaj nikogo. Kiedy chłopcy wyjadą w trasę ja zostanę tutaj sama. Westchnęłam cicho, czym zwróciłam uwagę Harry'ego.
- Ej Alicja, co jest ? - zapytał zerkając na mnie co chwilę.
- Nic, po prostu teraz zdałam sobie sprawę, że oprócz was nie znam tutaj prawie nikogo - powiedziałam zerkając za szybę samochodu.
- Oh nie martw się. Jeszcze przyjdzie czas, że kogoś spotkasz.
- Jasne, że tak. Przecież od nowego roku muszę iśc na studia, w końcu trzeba się dokształcac, a ja już i tak mam rok do tyłu, przez to że teraz nie poszłam się zapisac - opowiedziałam nieco ożywiona.
- Serio, pójdziesz do szkoły ? Przeciez tam jest nudno - jęknął  HAzza a ja się zaśmiałam.
- Nie prawda. W szkole jest fajnie, a jeszcze fajniej jest na kierunku, który Cię interesuje.
- Tak ? Więc powiedz mi na co chcesz się zapisac?
- Nie wiem. Jeszcze w Polse zastanawiałam się nad profilem dziennikarsko prawnym, a potem jakieś kursy fotograiczne czy coś w tym stylu - odpowiedziałam szukając w torbie telefonu.
Kiedy znalazłam to czego szukałam pstryknęłam zdjęcie Harry'emu po czym dodałam na swoje konto na Twitter'ze podpisując "skupiony, podczas gdy na drogach śnieg .. hahaha @Harry_Styles "

W domu Harry'ego panowała miła atmosfera, kiedy weszliśmy do środka od razu zostaliśmy zaciągnięci do dtołu, gdzie stały już wszystkie rzeczy potrzebne na kolacje.
Posiłek w domu styles'ów minął naprawdę szybko i w bardzo doberj atmosferze. Zaraz po skończonej kolacjii Harry poszedł do swojego pokoju, gdzie przebrał się i sapkował przy okazji walizkę na wylot do Ameryki, ja natomiast postanowiłam że pomogę Annie przy zmywaniu talerzy.
- Niall ma szczęście, że ma taką dziewczynę jak ty - Annie uśmiechnęła się do mnie, a na moich policzkach pojawiły się lekko czerwone plamy.
- Nie prawda. To ja mam szczęście, że mam takiego chłopaka jak Niall - mruknęłam, a Annie się zaśmiała.
- Oh, uwierz mi jakja bym chciała żeby mój Harry miał taką normalną dziewczynę jak ty.
Nic nie odpowiedziałam, bo nie wiedziałam co. W ciszy dokończyłyśmy zmywanie.

Jakiś czas później:
Siedziałam ze szklanką soku na kremowej kanapie w mieszkaniu jednego z przyjaciół Harry'ego.
Sam wyżej wymieniony zostawił mnie jakąś godzinę temu i poszedł do swoich przyjaciół. Sama nie wiem po co zgodziłam się, aby jechac wraz ze Styles'em w jego rodzinne strony. Moje rozmyślania przerwał Nick.
- Co ty tu tak sama siedzisz ? - zapytał już nieco wstawiony.
- A co mam robic ? Nie znam tutaj nikogo oprócz Ciebie i loczka - opowiedziałam nie patrząc na mężczyznę.
- Aha, to ja idę.
Mruknęłam jakieś ciche pożegnanie, po czym sama wyjęłam z torby telefon i zadzwoniłam po taksówkę, aby po mnie podjechała.
Po piętnastu minutach wyszłam na świeże powietrze i od razu wsiadłam do taksówki prosząc, aby podwiózł mnie do Londynu. Podczas drogi założyłam słuchawki na ucho i włączyłam to .
Do Londynu zajechałam, kiedy na zegarku widniała godzina dwudziesta. Od razu zabrałam swoją torbę sportową z szafy i zaczęłam się pakowac do Irlandii. Po godzinie spakowana usiadłam na swoim łóżku w sypialni i wybrałam numer Niall'a. Niestety chłopak nie odebrał, więc włączyłam budzik na jutro na dziewiątą i po przebraniu się w piżamę położyłam się spac.


-----
Mam nadzieję, że wam się spodobał.
Liczę na jakiś komentarz ; )
+ przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam.
++ rozdział miał się pojawic 14, ale miałam urodziny i przyszli goście itp...
+++ kolejny rozdział powinien pojawic się jeszcze w tym miesiącu. Dostałam weny i chce to jak najlepiej wykorzystac ; )

Pozdrawiam.
Gabi XDD