niedziela, 14 października 2012

10. - Fotomodelka

I to nieustanne czekanie,
 napisze , nie napisze .
 wchodzisz w jego okienko 
i myślisz ' Nie to On powinien '

Następnego dnia:

Do tej pory nie dostałam żadnej wiadomości od blondyna. Nie wiedziałam, czy jest na mnie wściekły, czy po prostu postanowił korzystać z ciepłych dni w Hiszpanii. Postanowiłam na razie nie przejmować się sprawą z Irlandczykiem. Ubrałam się w to zabrałam kluczyki od swojego nowego auta i po zamknięciu mieszkania zeszłam na parking, gdzie znalazłam swoje autko i wyjechałam na mokre ulice Londynu.W czasie jazdy moja komórka rozdzwoniła się. Była to Olalla, która poinformowała mnie, że w gazecie " Moda i Ty" są już zdjęcia z mojej sesji . Z uśmiechem na ustach podziękowałam jej i zajechałam do centrum handlowego, gdzie w czasie przeglądania ulotek o pracę skoczyłam do kolportera kupić magazyn z moimi zdjęciami.Usiadłam na ławce która była niedaleko sklepu, wyciągnęłam gazetę z torebki i zaczęłam ją przeglądać. - Zdjęcia były niesamowite, a wywiad ze mną ani trochę nie przerobiony z czego się strasznie cieszyłam. 
Gdy zrobiłam resztę zakupów zaczęłam się rozglądać nad pracą w mieście. Jadąc autem, na szybie z jednego ze sklepów zauważyłam ogłoszenie więc, zatrzymałam się na pobliskim parkingu i udałam się do miejsca gdzie zobaczyłam ogłoszenie - poszczęściło mi się, ponieważ to było ogłoszenie o prace, ale po chwili ktoś zaczął mnie wołać nie poznałam tego głosu - był to jakiś mężczyzna . - Ty jesteś Alice ? - spytał podając mi rękę .Zdziwiona odpowiedziałam - Tak ,a o co chodzi ? . - Widziałem twój artykuł w gazecie i chciałbym ci zaproponować pracę - uśmiechnął się i dodał - a tak w ogóle to przepraszam, nie przedstawiłem się jestem Mark . - Ymm..a na czym polegałaby ta praca ? - No oczywiście jako fotomodelka - Fotomodelka - powiedziałam lekko zdziwiona a zarazem zszokowana.- Oczywiście. Dziewczyno, jeszcze nigdy nie widziałem takich dobrych zdjęć jesteś stworzona do tej pracy - mężczyzna zaczął się ekscytować, a ja patrzyłam na niego jak na wariata.- Emm. Musiałabym to przemyśleć niech da mi pan swój numer telefonu, a ja przedzwoniłabym do pana po przemyśleniu tej sprawy - oznajmiłam po chwili uśmiechnięta.- Okej. Masz, tutaj jest moja wizytówka, zadzwoń kiedy przemyślisz tą sprawę - powiedział uśmiechnięty pocałował mnie w policzek po czym odszedł zostawiając mnie na środku ulicy.W zasadzie nie wiedziałam co mam zrobić co prawda potrzebowałam pracy od zaraz, w końcu za mieszkanie i wyżywienie trzeba zapłacić do tego potrzebne paliwo do samochodu i różne inne wydatki.Pokręciłam głową, aby wyrzucić na razie tą myśl z głowy i zawróciłam kierując się do samochodu.Usiadłam wygodnie na siedzeniu w samochodzie,przyciszyłam radio i zadzwoniłam do El, długo nie musiałam czekać, aby odebrała . - Hallo? El ? - spytałam - O cześć Alice - odpowiedziała po czym dodała - co u ciebie ? - A no w sumie dobrze,masz może czas i ochotę dziś spotkać się na jakąś kawę ? - Jasne , może być gdzieś tak o 17 ? -spytała. - Oczywiście,to może ja po ciebie przyjadę ? - Okej, to do zobaczenia . - Pa.Wcisnęłam czerwona słuchawkę i zakończyłam połączenie. Gdy schowałam telefon do torebki, włożyłam kluczyk do stacyjki i powoli ruszyłam .. Niestety zaczęło tak padać że aż cieszyłam się z tego powodu że tata kupił mi samochód . Jadąc przez miasto,widziałam dużo znajomych osób. Gdy pomyślę ,że jutro znów mam iść do szkoły i zobaczyć większość osób których nie lubię, to aż na samą myśl moje ciało reaguje na to nieprzyjemnymi dreszczami. Będąc już przed domem zabrałam wszystkie reklamówki z samochodu i ruszyłam w stronę mieszkania, gdzie rozpakowałam wszystko z reklamówek chowając przy okazji do półek i szaf. Nawet nie zorientowałam się, kiedy na zegarku pojawiła się szesnasta trzydzieści. Szybko pozamykałam całe mieszkanie i już po dziesięciu minutach jechałam w stronę domu Louis'a, gdzie razem z nim mieszka Eleanor. Odkąd przeprowadziła się z Manchester'u mieszka ze swoim chłopakiem w przytulnym mieszkanku na obrzeżach Londynu. Miałam szczęście, ponieważ nie było dużych korków w centrum i już o szesnastej pięćdziesiąt parkowałam samochód na podjeździe Tomlinsona. Z uśmiechem wysiadłam z auta i podeszłam do drzwi oraz zadzwoniłam dzwonkiem. Nie czekałam długo, bo po dwóch minutach drzwi otworzył mi Harry. - O hej Harry, jest może Eleanor ? - zapytałam uśmiechnięta loczka. - Alicja ? Ty nie miałaś być przypadkiem w Barcelonie ? - zapytał nieco zdezorientowany. - No miałam, ale pozałatwiałam już sprawy i wróciłam - odpowiedziałam uśmiechnięta .- O już jesteś ? Ja jestem już gotowa, więc możemy iść - Eleanor przerwała nam rozmowę, pocałowała stojącego z tyłu Louis'a i wyszła z domu. - Fiu, fiu mówiłaś mi, że twój Ojciec kupił Ci samochód, ale nie mówiłaś, że aż taki - zagwizdała dziewczyna. - Jak ma kasę to kupuje, a ja się nie sprzeciwiam - powiedziałam ze śmiechem.Dziewczyna się zaśmiała i wsiadłyśmy do samochodu, odjeżdżając El zaczęła mnie wypytać jak było w Barcelonie, ponieważ jeszcze nigdy tam nie była ii nie może namówić Louisa aby ją tam zabrał - pojechałyśmy do naszej kafejki gdzie prawie większość czasu tam spędzałyśmy razem. Zajęłyśmy stolik, a Eleanor zaczęła rozmowę : - I co z Niallem ? - na początku nie wiedziałam,co powiedzieć ale potem uznałam że muszę jej powiedzieć prawdę . - Wiesz wtedy gdy widziałyśmy się pod twoim domem, uświadomiłaś mi ,że zaczęłam wierzyć w to ,że ta lasia cała jest tylko specjalnie ,więc napisałam do niego wiadomość na którą w ogóle nie odpisał, ani nie oddzwonił . - Jak to ? Nialler mówił ,że nic do niego nie pisałaś ani nie dzwoniłaś. Bo rozmawiał wczoraj z Louisem . - Słucham ?! - lekko podniosłam głos . - No tak - przez chwilkę padła cisza, ponieważ kelner przyniósł nam kawę oraz ciasto które zamówiłyśmy . - Ale ja mu wysłałam wiadomość, nawet mogę ci pokazać bo jeszcze nie usunęłam . - Nie musisz wierze ci - odpowiedziała mi z uśmiechem . - Kurde i co ja mam teraz zrobić ? - spytałam . - Może chcesz to do niego zadzwonię teraz ? - Nie , nie wiesz może to niech on pierwszy coś z tym zrobi - opowiedziałam i dodałam - mam sprawę ,a raczej pytanie doradzisz mi z czymś ?. - Hmm..oczywiście a z czym ? - Dostałam dziś propozycję pracy jako fotomodelka - dziewczyna zaniemówiła na chwilę. - Jako fotomodelka ? - zapytała lekko zdziwiona. - No tak. Wiesz w Barcelonie ojciec poprosił mnie, abym pomogła Olalli, która jest projektantką i na sesji zdjęciowej zabrakło jej jednej modelki, która była tak jakby główną dziewczyną na sesji. Zgodziłam się i takim oto sposobem dzisiaj wyszła gazeta z tą sesją - powiedziałam uśmiechnięta i wyciągnęłam z torby magazyn podając dziewczynie. Uśmiechnięta Eleanor otworzyła szybko gazetę i zaczęła oglądać zdjęcia. - No, no z tej strony to ja Cię jeszcze nie znałam - powiedziała po chwili ciszy. - Wiesz nigdy nie powiedziałabym, że będę pozować do zdjęć - oznajmiłam uśmiechnięta i napiłam się herbaty. - Dzisiaj szukałam pracy, ale na ulicy zaczepił mnie facet, który zaoferował mi pracę jako fotomodelka, dał mi wizytówkę i powiedział, że jak się namyślę to mam zadzwonić - opowiedziałam dziewczynie w skrócie całe zdarzenie i czekałam na jej decyzję. - Wiesz... Ja na twoim miejscu bym się zgodziła, ale jak połączysz foto modeling ze szkołą ? - zapytała po chwili namysłu. - Właśnie tu jest ten mały problem, ale przecież nie codziennie będą sesję tylko raz na jakiś czas prawda ? - No tak przy okazji pozwiedzałabyś trochę świata, bo na pewno sesje nie będą cały czas w Londynie czy studiu. - Prawda, do tego dochodzi promowanie tych ciuchów. Moja mama zazwyczaj jeździła jeszcze na wybiegi aby posiedzieć dwie trzy godziny na widowni i popatrzeć na te modelki chodzące po wybiegu - powiedziałam zastanawiając się. - Alicja skoro potrzebujesz pracy, to zgódź się. Po zdjęciach widzę, że jesteś do takich rzeczy stworzona. Ale pamiętaj ostatnie zdanie należy do Ciebie - dziewczyna wyraziła swoje zdanie i oddała mi gazetę. - Ohh. No dobra, dzięki za radę - oznajmiłam uśmiechnięta - zastanawiam się nad od powrotem do naturalnego koloru włosów. Co o tym myślisz ? - zmieniłam szybko temat. -Hmm... jak uważasz, wybór zależy od ciebie. - odpowiedziała mi uśmiechnięta. Siedziałyśmy tak jeszcze godzinę w kafejce gdzie, do El zaczął dzwonić zmartwiony Lou aby wracała już do domu, więc szybko zapłaciłyśmy i wyszłyśmy na parking gdzie znajdował się mój samochód. Po jakiś 20 minutach znalazłyśmy się pod domkiem Louisa. - Może byś weszła do środka ? Porozmawiamy jeszcze, pewnie jeszcze Hazza jest w środku - spytała zachęcająco Elaenor . - Z chęcią ,ale nie chcę się zarzucać . - Kobieto ! - krzyknęła - co ty wygadujesz?! Wysiadaj z tego samochodu i idziesz do mnie do domu ! - ja lekko się zaśmiałam, wyszłam z auta i zamknęłam je . Gdy, weszłyśmy do środka usłyszałyśmy Louis'a który kierował się w naszą stronę . - No w końcu moja księżniczka się pojawiła - powiedział do El po czym pocałował ją w usta . - Jest jeszcze Harry ? - spytała odklejając się od niego . - Jasne , że jest . Poszliśmy do salonu gdzie znajdował się tam loczek grający w FIFE - czyli na to wyglądało ,że zanim przyjechałyśmy chłopcy grali sobie w wirtualną piłkę nożną . Usiadłam obok Harrego na kanapie, ten uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłam. Wyłączył grę i zaczął ze mną rozmawiać . - Co tam u ciebie ? - A no bardzo dobrze,a co się tutaj działo jak mnie nie było ? - spytałam . - A szkoda gadać . Ten Niall - i nagle przerwał . - Yhym - bąknęłam . Nagle Louis zmienił temat, gdy zobaczył że nie za bardzo chcę mówić o Irlandczyku . - Opowiadaj jak było w Barcelonie ? - zaczerpnęłam powietrza i zaczęłam chłopakom opowiadać co robiłam w Barcelonie. Chłopcy cały czas słuchali mnie w skupieniu, a ja gadałam jak katarynka. Tak się zagadałam, że nie zauważyłam jak na dworze ściemniło się. - No chyba już muszę się zbierać - powiedziałam w pewnym momencie. - Nie, nie idź jeszcze. Zostań z nami na noc - powiedział Harry i spojrzał na mnie tymi swoimi zielonymi oczkami. - Nie mogę Harry. Muszę posprzątać w mieszkaniu, mimo że mieszkam tam niecałe dwa dni to wszędzie jest syf - powiedziałam uśmiechnięta i wstałam z kanapy. - Masz swoje mieszkanie ? - Louis zdziwiony spojrzał na mnie. - Tak. Dostałam od Taty wraz z samochodem - odpowiedziałam uśmiechnięta. - Ten samochód jest Twój ? - krzyknął Harry zdziwiony, a ja wraz z brunetką wybuchłyśmy śmiechem. - A kogo miałby być, skoro to ja nim przyjechałam ? - Nie wiem. Myślałem, że wypożyczone czy coś - powiedział nieco skrępowany. - Niee dostałam od taty wraz z mieszkaniem - oznajmiłam szczęśliwa i zabierając torebkę pożegnałam się z przyjaciółmi, po czym ruszyłam w stronę swojego mieszkanka, gdzie zaraz po przyjeździe jako tako posprzątałam i poszłam umyć się.


*** Tydzień później ***
Poniedziałek. Jak zwykle wstałam o godzinie szóstej trzydzieści i wlekąc się poszła do kuchni, gdzie zaparzyłam mocną kawę i zrobiłam sobie kanapki. Z zamkniętymi oczami siedziałam przy stole i jadłam śniadanie popijając kawę.
Dopiero o siódmej nieco w lepszej formie ubrałam się  w ten zestaw i rozczesałam swoje włosy.
Czy coś zmieniło się przez ostatni tydzień ? Oprócz tego, że dalej nie mam kontaktu z blondynem, który dzisiaj powinien pojawić się w szkole, oprócz zmiany koloru włosów z blond na naturalne i oprócz przyjęcia pracy jak fotomodelka nic. Właśnie dzisiaj jeszcze przed szkołą mam zjawić się w studiu aby oddać swoje portfolio( zrobione w czasie mojego pobytu w Barcelonie ) i ze spokojną głową jechać do szkoły na lekcje.
Niestety nie przypuszczałam, że to spotkanie z moim nowym pracodawcą przedłuży się do godziny dwunastej. Dopiero trzydzieści po dwunastej wjechałam z piskiem opon na plac szkolny. Szybko zaparkowałam na wolnym miejscu, aby potem mijając paru zaskoczonych uczniów wejść do szkoły i od razu ruszyć w stronę recepcji, gdzie oddałam "usprawiedliwienie" za spóźnienie do szkoły.
Prosto z recepcji poszłam na stołówkę, gdzie stety lub niestety przy jednym ze stolików siedziała całe One Direction oprócz nie chodzącego do szkoły już Louis'a. Nie zastanawiając się ani chwili dużej podeszłam do ich stolika i udając, że nic się nie stało usiadłam obok blondyna.
- Cześć, działo się coś ciekawego na lekcjach ? - zapytała roześmianego Harry'ego.
- Nie, oprócz tego, że przegapiłaś test z biologii to nic. Gdzie ty w ogóle byłaś ?
- Musiałam zanieść portfolio do studia, pamiętasz jak mówiłam Tobie i Louis'owi o tej sesji.. Przyjęłam tą pracę - powiedziałam na wydechu, po czym zwróciłam się w stronę blondyna.
- Niall możemy porozmawiać ?
- Chyba nie mamy o czym Alicja - powiedział obrażony i nie patrząc na mnie odszedł od stolika.
- Aha . - krótko skomentowałam zachowanie chłopaka.
- Alicja, on wczoraj wrócił taki wściekły na cały świat - odezwał się po chwili Zayn.
- Przepraszam bardzo, ale to chyba nie moja wina. Pisałam do niego parę razy w ciągu tego tygodnie, lecz on ani razu nie odpisał, a teraz jest wielce obrażony - powiedziałam wściekła, zabrałam torbę z krzesła i wyszłam ze stołówki ruszając w stronę wyjścia ze szkoły.
Przed budynkiem na schodach siedział blondyn i robił coś na komórce, podeszłam do niego i stanęłam na przeciw niego.
- Słuchaj musimy porozmawiać  i nie mówi mi, że nie mamy o czym - powiedziałam wprost i przytrzymałam chłopaka, który chciał odejść.
- Wiesz, myślę że wszystko mi wyjaśniłaś wsiadając do samolotu powrotnego niecały tydzień temu - odezwał się po chwili ciszy.
- To ty nie dostałeś żadnego sms-a którego Ci wysłałam, czy tylko udajesz głupka! - krzyknęłam nieco wściekła, a Niall spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem.
- Jakie sms-y ? Ja nic nie dostałem - Irlandczyk zdziwiony spojrzał na mnie.
- To zapytaj się tej swojej Caroline czy czasem czegoś nie odbierała z Twojego telefonu, bi ja wysłałam Ci z pięć  sms'ów, na które nie dostałam w ogóle odpowiedzi - krzyknęłam wściekła i odeszłam od blondyna.
Nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać, prze jedną osobę mój humor cały wyparował. Nawet nie chciało mi się siedzieć w tej głupiej szkole. Coraz częściej zastanawiałam się nad poproszeniem o szybsze skończenie tej szkoły. Mogłabym dostać wszystkie rzeczy do domu i uczyć się do dnia testów oraz nie chodzić do tej szkoły.
Zdenerwowana mijałam uczniów szkoły idąc w stronę swojego samochodu. Wsiadłam do środka pojazdu rzuciłam torebką na siedzenie obok i odpaliłam silnik. Wyjechałam z parkingu i przejeżdżając obok wejścia do szkoły zauważyłam blondyna. Zatrzymałam się obok schodów i otworzyłam okno.
- Wsiadasz i rozmawiasz ze mną, czy udajemy że rozmowy nie było ?! - krzyknęłam opanowując wybuch złości.
- Wsiadam - powiedział po chwili i wsiadł do samochodu, a ja ruszyłam.
Pojechałam do mojego mieszkania, bo tylko tam mogliśmy w spokoju porozmawiać  Zaparkowałam w stałym miejscu i razem z chłopakiem wjechaliśmy windą na piętro, na którym znajdowało się moje mieszkanie.
Otworzyłam kluczami drzwi i weszłam do środka.






-------------------------------
Cześć ;D
Dodaje następny rozdział i mam nadzieję, że wam się spodoba.
Gabi xDD <3



wtorek, 2 października 2012

9. Z Caroline ?!

Od tygodnia jestem w Hiszpanii i ani razu nie udało mi się spotkać z Ojcem. Jedyne co wiem, to to, że kupił mi mieszkanie w centrum Londynu, ponieważ Olalla powiedziała mu, że zamiast mieszkać z ciotką zamieszkuję tymczasowo hotel.
Dzisiaj wstałam bardzo wcześnie, dlaczego ?
Sama nie wiem. Może tęsknota ? Tak, to musi być to. Odkąd przyjechałam do Barcelony ani razu nie rozmawiałam z Niall'em i chłopakami i szczerze powiedziawszy brakuje mi tego. Zawsze, kiedy miałam spotkać się z Irlandczykiem czułam ciepło w brzuchu i mój humor znacznie się poprawiał.
Zakochałaś się idiotko'- mówił mój umysł za każdym razem, kiedy zaczęłam o nim myśleć  lecz ja zawsze wypierałam się tej myśli. Niestety teraz to zrozumiałam i sama sobie się przyznałam o uczuciu jakim darzyłam tego chłopaka.
Moje rozmyślania przerwał dzwoniący telefon.
- Słucham ? - powiedziałam jeszcze lekko zaspana.
- Alicja, słuchaj musisz pomóc Olalli. Ma dzisiaj sesję, ale jedna z modelek nie może przyjść, a ty będziesz pasować do tej roli - po drugiej stronie słuchawki odezwał się głos mojego ojca.
Olalla - no tak tego jeszcze nie powiedziałam. Jest to była przyjaciółka mojej zmarłej już mamy. Znały się od dzieciństwa, w końcu wychowały się na tym samym osiedlu. Była modelką, ale teraz jest projektantką mody i na naszym spotkaniu opowiedziała mi o swojej nowej kolekcji. Najlepsze jest to, że podczas opowiadań wyszło na jaw, że mój kochany ojciec miał z nią romans, dlatego tak często przyjeżdżał do Hiszpanii.
- Emm. Dobrze, to gdzie mam przyjechać ? - powiedziałam po chwili.
- Przygotuj się, a za piętnaście minut na dole będzie czekał samochód. A i nie maluj się, oni tam cię będą malować - powiedział ojciec - a dziękuję - dokończył nieco ciszej i rozłączył się.
Szybko wyskoczyłam z łóżka i na szybkich obrotach ubrałam się w to . Włosy spięłam w wysokiego kucyka, a do małej torebki wcisnęłam telefon i paczkę gum po czym wyszłam z apartamentu i zjechałam windą na dół.
Dzisiaj nie było mojego wujka w pracy, więc jedynie uśmiechając się w stronę recepcjonisty wyszłam przed budynek.
Długo nie musiałam czekać na samochód, ponieważ już po 2 minutach podjechało czarne BMW. Szybko nie patrząc na nikogo wsiadłam do niego i odjechaliśmy z piskiem opon.
Sesja jak sesja. Bardzo dużo pracy jak i śmiesznych akcji. Z samego początku za bardzo nie wiedziałam jak się ustawić i jakie miny robić, lecz po szybkim czasie załapałam o co chodzi.
Podczas przerwy zorientowałam się, że dzwonił do mnie Niall. Za bardzo w tym momencie nie mogłam oddzwonić  więc wyciszyłam komórkę i poszłam dalej pozować.
Wieczorem, kiedy wróciłam do apartamentu wybrałam numer Irlandczyka.
- Słucham ? - odezwał się jakiś kobiecy głos w słuchawce.
- Emm. Hej. Jest może Niall ?? - zapytałam zdziwiona.
- Nie, co Cię to obchodzi ?! - dziewczyna odpowiedziała chamsko.
Rozłączyłam się i położyłam wkurzona telefon na szafce zastanawiając się kto to mógł być.
Wstałam z łóżka i poszłam wykapać się, po czym położyłam się spać.
W środku nocy obudził mnie dzwoniący telefon.
- Słucham ?! - powiedziałam zaspana.
- Alice ? Obudziłem Cię, przepraszam - po drugiej stronie usłyszałam cichy głos Niall'a.
- No obudziłeś - odburknęłam nieco zła - po co dzwoniłeś do mnie wcześniej skoro miałeś dobre towarzystwo ?
- Chciałem Ci to wytłumaczyć.
- Ale nie masz nic mi do tłumaczenia.
- Wysłuchasz mnie w końcu ! - podniósł głos.
- Yhyy...
- To jest Caroline. Nie jestem z nią, ale manager kazał mi udawać jej dziewczynę, żeby jej zespół stał się sławny. Chciałem Ci to wcześniej powiedzieć, ale nie odebrałaś ...
- Coś jeszcze ?
- Tak. Chciałbym Ci powiedzieć, że ... że... że ...  chcę ... chcę ... Ci .. powiedzieć .. że Cię Kocham - powiedział jąkając się, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- Niall... To nie ma sensu ...  - chłopak nie odezwał się...
- Czemu ... Alice ja jutro tam do Ciebie przylecę.. wytłumaczę Ci to wszystko na spokojnie. - chłopak chciał coś powiedzieć, lecz przerwałam mu.
- Nie. Nie przyjeżdżaj tu.. Za cztery dni będę w Londynie, a ty zajmij się swoją nową przyjaciółką. Szczęścia wam życzę - wychrypiałam do słuchawki i rozłączyłam się.

Następnego dnia wstałam bardzo późno.Szybko ubrałam się w ten zestaw i wrzucając do torby potrzebne rzeczy wybiegłam wręcz z apartamentu. Za 10 minut mam być w studio, aby wybrać najlepsze zdjęcia do gazety. Niestety nie przewidziałam jednego ... Nie przewidziałam tego, że przy recepcji będzie stał Niall. Z początku stanęłam jak słup i nie wiedziałam co zrobić  dopiero kiedy się ocknęłam przebiegłam szybko za chłopakiem i wybiegłam przed hotel, aby następnie wsiąść do taksówki i odjechać z piskiem opon.
Z 5-minutowym spóźnieniem wbiegłam do pracowni, gdzie mieliśmy wybierać zdjęcia. Na miejscu była już rozpromieniona Olalla i mój ojciec oraz fotograf.
- Przepraszam za spóźnienie - wysapałam i usiadłam na najbliższym wolnym krześle.
- Niech zgadnę, obudziłaś się dopiero 30 minut temu ? -  zapytał uśmiechnięty ojciec.
- Jak ty mnie dobrze znasz tatusiu - odpowiedziałam grzecznie i zabrałam się do roboty.
Po południu skończyliśmy wszystko i byliśmy wolni. Zabrałam z krzesła torbę i żegnając się ze wszystkimi ruszyłam w stronę wyjścia, lecz w połowie drogi zatrzymał mnie tata.
- Alicja rozmawiałem z  Olallą i powiedziała mi, że nie mieszkasz z moją siostrą. Wiedziałem, że tak będzie i kupiłem ci kilka miesięcy temu mieszkanie w centrum Londynu.
- Na prawdę ?! - założę się, że teraz moje oczy wyglądały jak pięciu złotówki.
- Tak. Mieszkanie jest wyremontowane oraz umeblowane. Jest zrobione nowocześnie, więc na pewno Ci się spodoba. Jedyne co musisz tam zrobić, to przywieźć swoje rzeczy.
- Dziękuję.
- Nie ma za co, kochanie. Do tego na parkingu stoi nowiutkie auto prosto z salonu..
- OMG . Na prawdę ??! Tatoo nie musiałeś - rzuciłam się tacie na ręce i pocałowałam w oba policzki.
- Jesteś moją jedyną córcią. Muszę Cię rozpieszczać - powiedział mężczyzna i podał mi pudełko, a w środku znajdowały się klucze do mojego nowego mieszkania, adres i kluczyki do samochodu. Jeszcze raz pocałowałam ojca i żegnając się ze wszystkimi z uśmiechem wyszłam na dwór i spacerkiem ruszyłam w stronę hotelu.
Kiedy zauważyłam przed hotelem parę fanek One Direction przypomniałam sobie, że w środku jest Niall, który przyjechał specjalnie aby ze mną porozmawiać  Z westchnieniem przecisnęłam się przez dziewczyny i weszłam do środku widząc swojego wujka.
- Wujku powiedz mi który numer pokoju ma Niall ? - zapytałam prosto z mostu podchodząc do recepcji.
- Nie wiem czy Ci mogę powiedzieć młoda - odpowiedział z uśmiechem.
- Niall przyjechał do Hiszpanii specjalnie aby ze mną porozmawiać  chcę jak najszybciej załatwić tą sprawę i wyjechać - powiedziałam wściekła.
- Do ciebie ? Z tego co wiem, to przyjechał tutaj z jakaś dziewczyną. Chyba miała na imię Caroline - odpowiedział z grobową miną, a ja momentalnie poczułam rosnącą złość.
- Aha. Dzięki. Jakby pytał czy jestem zameldowana w tym hotelu to nic mu nie mów okej ? - powiedziałam zła.
- Dobrze, będę milczał jak grób, a ty co chcesz zrobić ? - zapytał wujek.
- Ja ? Spakuje się i wylecę do Londynu najbliższym samolotem. Dziękuję za miły pobyt tutaj - powiedziałam ze łzami w oczach pocałowałam wujka w policzek i wbiegłam do windy.
W apartamencie wyjęłam swoją walizkę i wrzuciłam do niej wszystkie ciuchy. Na sam koniec do torby podręcznej włożyłam laptopa, a do walizki wrzuciłam kosmetyczkę. Zabierając wszystkie rzeczy do rąk spojrzałam na apartament i wyszłam z niego.
Na dole pożegnałam się z całą obsługą i czekałam na zamówioną taksówkę, która podjechała kilka minut później.


Na lotnisku czekając na odprawę włączyłam twitter'a w telefonie i dodałam post:  BACK IN LONDON xx
Kiedy wyłączyłam portal poinformowano mnie, że mogę wsiadać do samolotu, więc ustawiłam się w kolejce, a przed wejściem na pokład napisałam jeszcze wiadomość do Horan'a:
Miłej zabawy w Hiszpanii z Caroline xx ...


Gdy , czekałam w kolejce aby sprawdzili mój paszport usłyszałam , że ktoś mnie woła . Nie chciałam reagować na to , ale po chwili poczułam że dotyka ktos moje ramie odwróciłam się i przed oczyma zauważyłam blondyna z dziewczyną .
- Co ty tu robisz ? - spytałam zła .
- Mówiłeś ci że przylecę specjalnie do ciebie ..- odpowiedział uśmiechając się .
- Ale ,żeby z nią ? - spojrzałam na Caroline .
- No musiałem . Nie chciała się odczepić .
- Taa , jasne . Wybacz,ale właśnie jest moja kolej do zobaczenia w Londynie .. - powiedziałam,a po chwili dodałam - chodź w sumie nie , bo teraz nie będę mieszkała w hotelu ,ani u ciotki .
- Jak to to gdzie ? . - spytał zdziwiony Horan .
- Tata mi kupił mieszkanie .
Pani która, sprawdzała paszporty i bilety kazała mi już iść.
- do zobaczenia , kiedyś mam nadzieję że nie prędko .

Idąc w stronę wejścia na pokład słyszałam jak stewardessa woła kogoś, że ktoś nie ma biletu i nie może wejść  ale nie zwracałam na to uwagi. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w samolocie. Niestety nie było mi to dane, ponieważ Niall złapał mnie za ramie odwrócił w swoją stronę i pocałował, a ja głupia poddałam się i pogłębiłam pocałunek. Po chwili jednak oderwałam się od chłopaka i popatrzyłam w jego błękitne oczy.
- Niall nigdy więcej tego nie rób, dobrze ? - powiedziałam głaskając go po policzku. Chłopak chciał już coś powiedzieć  lecz przerwałam mu szybkim pocałunkiem po którym odwróciłam się i pobiegłam do środka.
W samolocie nie wytrzymałam i popłakałam się z bezsilności. Dlaczego mnie pocałował skoro niecałe dwa metry dalej stała jego dziewczyna.
Głupia. Przecież mówił, że to tylko dla wypromowania jej zespołu - mówił głosik w głowie, lecz zlekceważyłam go.
Wygodnie ułożyłam się na fotelu , ale niestety nie mogłam się w samolocie zrelaksować ponieważ w głowie miałam jedne i te same myśli ,więc postanowiłam załączyć Twittera na swoim laptopie , nic się nie działo  sprawdziłam swoją skrzynkę i dostałam wiadomość od Harrego co mnie strasznie zdziwiło , wiadomość brzmiała :
'' Uwierz Niallowi , on powiedział Ci prawdę : )'' - zlekceważyłam ,tą wiadomość nerwowym ruchem wyłączyłam laptopa , aby jeszcze jakoś przeżyć tą godzinę lotu , postanowiłam porobić kilka zdjęć - piękne widoki , za oknem na to pozwalały .
Po 1h i 30 minutach odbierałam swoje bagaże na lotnisku , zamówiłam taksówkę , na którą nie czekałam zbytnio długo postanowiłam , jechać do hotelu w którym byłam zameldowana , aby zabrać resztę rzeczy i się wymeldować , gdzie potem pojechać do ciotki zabrać resztę swoich ciuchów ii wprowadzić się do nowego domu .. Oo..tak ! - pomyślałam sobie - tego zdecydowanie mi potrzeba , zmiany ii to bardzo dużej .
Gdy ,  podjechałam pod dom ciotki nikogo tam nie zastałam,więc dla mnie to było najlepsze . Szybko poszłam do domku  w ogródku zabrałam wszystkie rzeczy,ubrania itp. weszłam również do domu ciotki , zostawiłam kluczę i karteczkę :
'' Żegnam was, zostawiam wam wasze klucze, jeśli coś zauważycie mojego proszę wysłać do mojego taty . ''
Ze spokojem wyszłam z domu , wsiadłam do taksówki , jadąc przez miasto widziałam wiele znajomych twarzy .. Gdy podjechałam , pod swój dom taksówkarz pomógł mi zanieść swoje bagaże , a przed moim domem stała moja niespodzianka cudowne auto , ale przed drzwiami wejściowymi czekała na mnie El , nie wiedziałam po co ona tutaj przyszła.

- Eleanor ? Po co tutaj przyszłaś ? - zapytałam zdziwiona. W końcu nikt nie wiedział, gdzie jest moje nowe mieszkanie.
- Alice ?! Boże co ty tutaj robisz ? Nie powinnaś być teraz w Hiszpanii, przecież Niall specjalnie tam do ciebie poleciał. A ja po co tutaj przyszłam ? Tutaj mieszka moja przyjaciółka - powiedziała zszokowana dziewczyna.
- Aha. Myślałam, że przyszłaś do mnie. Wiem, że powinnam być w Hiszpanii, ale Niall przyleciał tam ze swoją nową dziewczyną - powiedziałam lekko zła.
- Z Caroline ?! Przecież mówiliśmy mu, żeby nie zabierał jej ze sobą. Ta dziewczyna to same kłopoty. Manager kazał mu udawać jej chłopaka, aby wybiła się ze swoim zespołem rozumiesz to? Gdybyś widziała jego minę, kiedy dowiedział się o tym - powiedziała oburzona i zaczęła chodzić w kółko, a mnie zamurowało
- Cz... czyli to prawda z tą ustawką ? - zapytałam zszokowana, a Eleanor momentalnie stanęła.
- Alice... Tylko mi nie mów, że ty w uwierzyłaś w ten jego pseudo-związek!
- No... tak .. jakby... - uśmiechnęłam się smutno.
- Alice. Przecież on Cię kocha ! Specjalnie poleciał do Hiszpanii, aby wytłumaczyć Ci wszystko od początku do końca.
- Można powiedzieć, że ja go nie chciałam za bardzo słuchać  Eleanor proszę Cię, jestem zmęczona właśnie się przeprowadziłam tutaj, a dopiero co przyleciałam z Hiszpanii. Jestem wykończona możemy zakończyć tą rozmowę ? Obiecuje, że jak Niall przyjedzie to z nim porozmawiam, okeej ? - zapytałam dziewczyny błagając w myślach aby się zgodziła.
- Grrr. No dobrze, ale jak z nim nie pogadasz, to nie licz na to, że Będę patrzeć jak cierpicie - powiedziała uśmiechnięta i przytuliła mnie.
-Okej , okej . - uśmiechnęłam się do dziewczyn i dodałam- może chcesz wejść do środka ? . Bo w sumie sama też , dopiero pierwszy raz wejdę w te progi .
- Wiesz , z chęcią ale czekam na przyjaciółkę - powiedziała .
- No jak tam chcesz, zadzwonię do ciebie , jak porozmawiam z Niallem . Pa - pożegnałam się z dziewczyną po czym weszłam , do wnętrza domu .. Był boski , wszystko tak pięknie było po układane , ściany bardzo ekstrawaganckie . Bardzo w tej chwili się rozmarzyłam ,  po obejrzeniu pięknego wnętrza zadzwoniłam do taty,aby podziękować mu za tak piękny wystrój domu . Gdy skończyłam rozmowę  położyłam na  blacie stołu w kuchni telefon,gdzie potem zaczęłam się rozpakowywać . Gdy wszystko już skończyłam,zmęczona poszłam się wykąpać ,potem gdy wyszłam z łazienki zabrałam się za robienie kolacji , gdy wszystko już ogarnęłam oraz zjadłam,zasiadłam wygodnie przed kanapą , oglądając swój ulubiony serial który własnie leciał w telewizji . - Nagle przypomniało mi się że mam napisać , do Nialla więc zabrałam swój telefon z kuchni , gdzie potem wybrałam jego numer i zaczęłam pisać SMSa .
'' Cześć Niall, rozmawiałam z Eleanor wszystko mi wytłumaczyła , przepraszam Cię za wszystko . '' . Nacisnęłam przycisk ''wyślij '' gdzie po dłuższej chwili usnęłam .. Gdy rano się obudziłam, zauważyłam że usnęłam na kanapie pełna okruchów z wczorajszych chipsów i jeszcze telewizor był załączony = pomyślałam - no pięknie , gorzej być nie może - nie miałam,co dziś robić  więc chodziłam cały dzień w piżamie , zapomniałam spojrzeć na swój telefon aby , sprawdzić czy Niall odpisał,więc sięgnęłam po telefon , wgłębi kanapy , nacisnęłam aby pełna lista wiadomości się pojawiła i niestety 0 wiadomości od Nialla .





---------------------------
Dodałam, nareszcie ;D
Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba ;D
Dziękuję Ci Misiu za pomoc nad rozdziałem ;D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

piątek, 21 września 2012

8.Nos alegramos de verte, tío

Przed hotelem nie było już żadnego paparazzi'ego. Z  uśmiechem weszłam do hotelu i ruszyłam w stronę swojego pokoju, gdzie dalej panował ład i porządek.  Nie byłam wcale wykończona, ani zmęczona więc od razu włączyłam komputer i postanowiłam napisać do Olalli.

Dzień Dobry ;D
Bardzo miło mi, że pani do mnie napisała.
Z miłą chęcią przylecę do Barcelony i zapoznam się z panią oraz spotkam się z Ojcem.
Niech tylko pani napisze mi kiedy i gdzie, a postaram się być.
Pozdrawiam
Alicja.


Tak, postanowiłam pojechać do Hiszpanii i poznać się z nową "dziewczyną" ojca i nie obchodzi mnie to, czy on będzie z tego zadowolony czy nie.
Moim drugim postanowieniem jest to, że już teraz zacznę pakować się i wyjadę sobie wcześniej, z nadzieją że jeszcze będę mogła iść na mecz FC Barcelony..
Ruszyłam do swojej sypialni, gdzie poskładałam nowe ciuchy w kostkę i zapakowałam do walizki.
Po zapakowaniu jednej dużej walizki włączyłam komputer i zabukowałam bilet do Barcelonyna dzisiaj na godzinę 22.30 . Jako, że nie było jeszcze później pory włączyłam swój telefon i z przerażeniem zauważyłam, że mam 50 nieodebranych wiadomości od  Niall'a oraz kilka od chłopaków. Dużej się nie zastanawiając wybrałam numer do  blondyna.
- Halo ? Alicja ? Czemu nie odbierałaś ? - zapytał nieco przejęty.
- Niall zostawiłam telefon w pokoju, a ja wyszłam na miasto. Możemy się spotkac dzisiaj przy Big Benie ? - zapytałam spokojnie.
- Emm. Jasne, to o której ?
- Za 30 minut możesz tam być ?
- Okej, to do zobaczenia Al - oznajmił po czym rozłączył się.
Wzięłam wcześniej przygotowany zestaw i zostawiając wszystko wyszłam z pokoju. Tym razem zjechałam windą i szybkim krokiem ruszyłam w stronę Big Ben'a, gdzie Niall już na mnie czekał.
- Hej, musimy porozmawiać - powiedziałam na wstępie i usiadłam obok chłopaka na ławce.
- No, ale o czym?
- Jeszcze dzisiaj wylecę do Hiszpanii na parę dni, góra dwa tygodnie- powiedziałam na jednym wdechu i spojrzałam na zdziwioną twarz irlandczyka.
- Ale,... Czemu ?
- Niall, Olalla dziewczyna moje Ojca napisała do mnie, że chciałaby mnie poznac, więc postanowiłam że wylecę dzisiaj i jeszcze załapię się na jakiś mecz Barcelony - odpowiedziałam szczerze.
- Aha, to... kiedy jest możliwośc, że wrócisz ? - zapytał chłopak.
- Za dwa i pół tygodnia powinnam byc w Londynie.
- To dobrze, będę czekac, a teraz muszę już iśc wyrwałem się z prób, a Paul będzie wściekły.
- To pa Niall. Pozdrów chłopaków - pocałowałam chłopaka w policzek i ruszyłam w stronę hotelu.
Kiedy byłam na miejscu była już godzina 20, więc szybko poszłam na kolację do restauracji, po której pojechałam na górę po walizkę, z którą wróciłam na dół. Pożegnałam się z recepcjonistą i wyszłam z hotelu, po czym wsiadłam do taksówki, która zawiozła mnie na lotnisko.
Równo o godzinie 22.30 wzbiliśmy się samolotem w powietrze.


Cały lot przespałam, więc jak tylko przyleciałam do Bracelony gdzie była późna godzina z uśmiechem na ustach ciągnąc za sobą walizkę  ruszyłam na nogach w stronę hotelu, który jest prowadzony przez brata mojej mamy. Po 20 minutach byłam już na miejscu, więc weszłam do środka.
Jakie było zdziwienie, kiedy wujek zobaczył mnie w drzwiach. Z samego początku nie rozpoznał mnie, tylko dziwnie mi się przyglądał, jakby nie mógł uwierzyć, lecz kiedy podeszłam bliżej z uśmiechem do mnie podszedł i przytulił.
- Moja mała sobrina* - krzyknął uśmiechnięty, przez co kilku pracowników hotelu spojrzało w naszą stronę.
- Nos alegramos de verte, tío** - powiedziałam uśmiechnięta i przytuliłam się do wujaszka.
- Co się stało, że zawitałaś w moje hiszpańskie progi - zapytał po chwili.
- Ojciec tutaj mieszka, ze swoją "dziewczyną", która postanowiła mnie poznać - odpowiedziałam naciskając na "dziewczyną"
- Tak myślałem, że kogoś tutaj ma po tym jak mi hermana*** mówiła,  że często tutaj przyjeżdża - powiedział lekko zdenerowany .
- Nie przejmuj się nim. Mnie wysłał do swojej siostry do Anglii, u której nie mieszkam, tylko byłam w hotelu - powiedziałam spokojnie.
- Mogłaś od razu tutaj przyjechać, przynajmniej wiedziałbym że nic Ci się nie dzieje - powiedział zmartwiony.
- Nie ma o co - oznajmiłam z uśmiechem - a mogłabym teraz być tutaj kilka dni ?
- Oczywiście, że tak. Zaraz przyniosę Ci kluczyki do jakiegoś pokoju.

Po 20 minutach stałam już w progu nowego apartamentu z widokiem na stadion Camp Nou, przez co niezmiernie się cieszyłam, ponieważ teraz mogę godzinami patrzeć na ten stadion. Niestety zmęczenie przyszło teraz ze zdwojoną siłą i po ściągnięciu butów położyłam się na łóżko i usnęłam.
Obudziłam się o 10 i szybko poszłam się okąpac, a potem ubrałam się w to włosy jak zwykle zostawiłam rozpuszczone, lecz niestety nie mogłam ich wyprostowac, bo zostawiłam prostownicę w domku u ciotki, dlatego też miałam falowane. Oczywiście na twarz nałożyłam jedynie puder i byłam gotowa.  Jeszcze tylko do kieszeni włożyłam telefon i z uśmiechem na ustach wyszłam z pokoju.
Na dole przy recepcji siedział wujek, więc uśmiechenięta podeszłam do niego.
- Hej wujku - przywitałam się z mężczyzną.
- Witaj, wyspałaś się ? - odpowiedział uśmiechnięgty odrywając wzrok od papierów,
- Taak. Teraz pójdę na śniadanie do restauracji i potem idę na miasto, tylko jeszcze lustrzankę wezmę.
- Aha. Dalej robisz zdjęcia ?
- No tak. - pocałowałam wujaszka w policzek i poszłam do restauracji, gdzie zjadłam szybko kanapki z serem i pomidorem.
Następnie bardzo szybko weszłam do pokoju, skąd zabrałam lustrzankę i wybiegłam na dwór.
W Hiszpanii było jeszcze ciepło, więc postanowiłam delektowac się tą pogodą i porobic parę dobrych zdjęc. Od wczoraj w sumie nie siedziałam na internecie i ze zdziwieniem mogę stwierdzic, że nie jest mi za tym tęskno. Od małego, kiedy przyjeżdżaliśmy z rodzicami na wakacje do Barcelony chodziłam tymi samymi uliczkami po tym mieście. Tak było i teraz. Z uśmiechem na twarzy pstrykając zdjęcia chodziłam swoją "trasą" i wspominałam dawne czasy.
Do swojego tymczasowego mieszkanka doszłam o godzinie 17. Byłam wykończona, pierwszy raz od długiego czasu przeszłam tyle miejsc.
Przy recepcji nikogo nie było, więc nie przeszkadzając nikomu wsiadłam do windy i pojechałam do swojego apartamentu, gdzie wszystkie zdjęcia z dzisiaj i wczoraj dałam na laptopa oraz napisałam notatkę na swojego polskiego bloga i wstawiłam swoje najlepsze zdjęcia z wczoraj i dzisiaj.
Po wstawieniu notki sprawdziłam pocztę, na której miałam wiadomość od Olalli, która napisała mi swój numer telefonu z dopiskiem, że kiedy będę już w Hiszpanii mam do niej zadzwonić, a ona umówi się ze mną.
Od razu wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do kobiety, oznajmiając jej  że od paru dni jestem już w mieście. Zdziwiona umówiła się ze mną na po jutrze, że przyjedzie do hotelu w którym się zatrzymałam i weźnie mnie na kobiece zakupy. Z uśmiechem na ustach zgodziłam się po czym zakończyłyśmy rozmowę.

** Dwa dni później **
Ubrana w to robiłam ostatnie poprawki przy makijażu. Za dziesięć minut pod hotel ma przyjechać Olalla. Nie powiem stresowałam się, ponieważ nie wiedziałam jak zareaguję na mnie. Czy będzie miła oraz czy najważniejsze pasuje do mojego Ojca. Chociaż i tak wiem, że nic mi do tego z kim mój kochany tatuś będzie się teraz spotykał, bo i tak ja mieszkam gdzie indziej.
Po dziesięciu minutach zjechałam na dół pod recepcje, gdzie stała bardzo znana mi osoba. Od razu kiedy wyszłam z windy ogarnęło mnie zdziwienie, że to właśnie ona jest tą Olallą, z którą miałam się spotkać....



_____________________________________
* sobrina - siostrzenica
** Nos alegramos de verte, tío - Miło Cię widzieć, wujku.
*** mi hermana - moja siostra

Rozdział średni, ale myślę że pisałam gorsze ;D
Na hands-up dodałam notkę, więc jeżeli ktoś chętny niech przeczyta i skomentuje ;D
Dedykuję ten rozdział Jagodzie, ponieważ dzięki niej przez ostatnie wieczory mój humor poprawiał się kilkakrotnie ;D
Gabi x DD

sobota, 15 września 2012

7. Za dużo wspomnień Niall.

Chłopak siedział ze spuszczoną głową na kanapie w salonie i oglądał swoje ręce. Podeszłam do niego i podając mu suche ciuchy wysłałam go do łazienki, a sama natychmiast ruszyłam w kierunku kuchni, gdzie zrobiłam ciepłe kakao i kanapki.
Po wejściu do salonu położyłam talerz z kanapkami i kakao na stole po czym usiadłam na fotelu włączając telewizję.
Po kilku minutach do salony wszedł Niall i ze smutkiem na twarzy usiadł obok na kanapie i zaczął jeśc kanapkę. Spojrzałam na niego z uśmiechem i oparłam głowę na ręcę.
- Coś się stało ? Jestem gdzieś brudny ? - zapytał skrępowany.
- Niee. Nic z tych rzeczy, a co ?
- Nic, po prostu tak się na mnie spojrzałaś i nie wiedziałam czy coś się stało. - odpowiedziała. Zaśmiałam się leciutko pod nosem i z powrotem zaczęłam oglądac telewizję.
- Niall obejrzymy jakiś film ? - przerwałam ciszę zwracając się do chłopaka po paru minutach.
- Wiesz, ja chyba będę musiał się zbierac. Pewnie chłopcy na mnie czekają - oznajmił nieco skrępowany.
- Nie musisz, rozmawiałam z Harry'm, że zostaniesz na noc - oznajmiłam podchodząc do półki z filmami.
- Nie wiedziałem, że w tym hotelu w pokojach są nawet filmy - powiedział pomagając mi wybierac jakąś komedię.

* trzy godziny później*
Niall zasną na kanapie w trakcie oglądania filmu, a ja żeby mu nie przeszkadzac ułozyłam go jak najwygodniej na kanapie i po przykryciu kocem poszłam do swojego pokoju, gdzie włączyłam laptop i zaczęłam uczyc się do szkoły, gdzie nie byłam już od pary dobrych dni. Nie zwracałam uwagi na to, że jest już dobrze po pierwszej w nocy. Liczyła się ta chwila. Jak zaczarowana siedziałam przed laptopem i czytałam wszystkie ntatki.
Ten błogi stan przerwał dźwięki poczty, która oznajmiła mi że dostałam e-maila.
Kliknęłam szybko na kopertę, aby nie wypaśc z trybu nauki, ale niestety nie udało mi się po tym co zobaczyłam.

Witaj !
Jestem dziewczyną twojego Ojca. Bardzo dużo opowiadał mi o Tobie, lecz nigdy nie spotkałyśmy się na żywo. Byłoby mi bardzo miło gdybyś przyjechała do Barcelony do naszego domu i spędziła z nami weekend lub tydzień. 

Pozdrawiam
Olalla Gracia

xoxo

Nie wiedziałam co mam o tym myślec. Zamknęłam wiadomośc i z powrotem zaczęłam uczyc się, lecz w połowie usnęłam.

Rano wstałam bardzo obolała, ponieważ spałam na siedząco z laptopem na kolanach. Z bólem pleców wstałam z łóżka i zabierając ten zestaw poszłam do łazienki, gdzie po zrobieniu porannej toalety pomalowałam się i gotowa wyszłam z łazienki ruszając w stronę kuchni, gdzie zrobiłam śniadanie.
Chłopak jeszcze spał na kanapie,a ja zdążyłam posprzątac cały apartament i zjeśc  śniadanie. Ale co się dziwic był zmęczony, a jest dopiero 10 rano.
Nie wiedząc co robic napisałam kartkę blondynowi, że idę na zakupy oraz żeby na mnie zaczekał, po czym wyszłam z apartamentu. Niestety nie wzięłam pod uwagę tego, że przed hotelem stoi chmara gości z aparatami, którzy jak tylko mnie zobaczyli podbiegli do mnie i zaczęli zadawac pytania.
- Czemu nie jesteś z Ojcem w Hiszpani ?
- Co łączy Cię z członkiem One Direction ?
- Czemu przeprowadziłaś się do Anglii i zostawiłaś bliskich w Polsce ?
Paparazzi przekrzykiwali samych siebie, a ja na luzie nie zwracając na nich uwagi szłam w stronę tesco.
Po zakupach wracałam spacerkiem w stronę apartamentu rozmyślając o wczorajszym dniu. Dlaczego Niall chciał mnie pocałowac, dlaczego Olalla napisała do mnie ( zapewne ojciec nic o tym nie wie ) oraz czy powinnam jechac do Hiszpani, zaszyc się na jakimś odludziu i odpocząc od tego wszystkiego.
Kiedy weszłam do swojeg pokoju irlandczyk siedział w kuchni i jadł śniadanie. Nie widział mnie, ani nie słyszał ponieważ miał na uszach słuchawki i słuchał muzyki. Położyłam na podłodze zakupy i opierając się o framugę z uśmiechem przyglądałam się jego poczynaniom. Chłopak nie widział mi tak był zamyślony. Jak robot po zjedzeniu kanapek nucąc podszedł do umywalki i zaczął myc talerz. Obserwowałam go z lekkim uśmiechem, lecz w połowie kiedy do tego wszystkiego doszło nucenie pod nosem do moich oczy naszły łzy. Wspomnienia wróciły.

RETROSPEKCJA
Mała dziewczynka z uśmiechem zbiegła z marmurowych schodów. Ubrana w różową sukieneczkę i tego samego koloru balerinki oraz dwoma długimi kucykami na głowie. Uśmiechnięta na palcach podeszła do kuchni, gdzie dwoje starszych ludzi z szerokimi uśmiechami bawili się  w najlepsze. Kobieta o kręconych brązowych włosach siedziała na kreśle, a jej mąż nucąc robił kanapki.
- Jarek bo Alicja tutaj przyjdzie i będą pytania co się dzieje - powiedziała nieco zarumieniona kobieta.
- Nie gadaj głupot kochanie. Malutka bawi się grzecznie w swoim pokoju - odpowiedział jej uradowany po czym pocałował swoją żonę w usta, następnie złapał nóż i zabrał się za szykowanie kanapek wraz z nuceniem pod nosem ich ulubionej piosenki

KONIEC RETROSPEKCJI


Nawet nie wiem kiedy na moich policzkach pokazały się pierwsze łzy. Najszczęśliwsze wspomnienia z rodzicami, kiedy to jeszcze byli szczęśliwi wróciły, a wraz z nim smutek i żal, że już nigdy czegoś takiego mnie nie spotka.
Nie wytrzymałam napięcia i omijając siatki z zakupami ruszyłam na tyle szybko, co pozwoliły mi buty do swojej sypialni, gdzie buty rzuciłam w kąt i ze zdjęciem mamy oraz rozmazanym makijażem położyłam się na łóżku i popadłam w objęcia morfeusza.

Obudziło mnie głaskanie po plecach. Jeszcze nie do końca rozbudzona spojrzałam nieprzytomnym wzrokiem na tego osobnika, którym okazał się Niall.Kiedy tylko zobaczył, że wstałam posłał mi słodki uśmiech.
- Czemu płakałaś ? - zapytał prosto z mostu.
- Za dużo wspomnień Niall. To mnie przerasta, jeszcze jak przyszłam do apartamentu zauważyłąm twój stan, kedy to szczęśliwy jadłeś i słuchałeś muzyki nie zwracając na nikogo uwagi... - chłopak nie przerywał mi, słuchał mnie dalej głaskając po plecach.
- przyponiało mi się, że jak byłam mała codziennie widziałam taki widok w kuchni u siebie ... Wspomnienia wróciły Niall i to mnie zabolało - powiedziałam ze świeczkami w oczach i mocniej wtuliłam się w przyjaciela.
- Przepraszam, gdybym wiedział....
- Niall nic się nie stało, skąd mogłeś wiedzieć - przerwałam chłopakowi.
Po około 30 minutach leżenia w łóżko w ciszy oderwałam się od blondyna i poszłam do kuchni.
W trakcie robienia kanapek ktoś zapukał do drzwi, więc poprosiłam przyjaciela aby otworzył drzwi, za którymi okazało się że stoi cała czwórka z zespołu One Direction. Nie wychodziłam z kuchni, tylko dalej z wielkim zapałem szykowałam jedzenie, a banda chłopców rozsiadła się na kanapie.
Dopiero po 5 minutach z talerzem kanapek weszłam do salonu i usiadłam na fotelu kładąc talerz na stoliku.
- Do tego hotelu nawet wejść spokojnie się nie da. Chmara paparazzi stoi pod drzwiami i nie daje nikomu przejść -odezwał się Louis i zabrał kanapkę.
- Jak takie gwiazdy wchodzą do hotelu to się nie dziwcie - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- pff. O kim ty mówisz.  My jesteśmy zwykłymi nastolatkami - odpowiedział Harry i z niewinnym uśmiechem  pokazał mi język.
- Taak. Zwykli nastolatkowie z dwiema płytami na koncie i 10-oma milionami fanów na facebook'u - powiedziałam z sarkazmem i popukałam się w czoło na co chłopcy zareagowali śmiechem.
Cały dzień przesiedzieliśmy w apartamencie, gdzie oglądając komedie śmialiśmy i poznawaliśmy się.
O godzinie 18 cała piątka po ciepłym pożegnaniu się ze mną zostawiła mnie i poszła do siebie do domu. Z uśmiechem na ustach włączyłam jakiś program muzyczny i zaczęłam sprzątać pokój. Ubrałam się w to , do zwykłej czarnej torby schowałam swoją lustrzankę, mp3 i portfel z dokumentami. Potem zamknęłam pokój i wolnym krokiem ruszyłam w stronę wyjścia.
Przed wyjściem zobaczyłam ludzi z aparatami, zrobiłam obrót w tył i podeszłam do siedzącego recepcjonisty.
- eeem. Przepraszam, ale czy jest tutaj może jakieś tylne wyjście ?
- A coś się stało ? - zapytał nieco zaniepokojony, a ja w środku strzeliłam sobie face palm.
- No tak jakby, chciałabym wyjść gdzieś w spokoju, a przez tych miłych panów z aparatami to mi się nie uda - powiedziałam przesłodzonym głosem.
- Aha. No tak. To proszę iść za mną - wstał z krzesła i poprowadził mnie w stronę tylnych drzwi.
- Dziękuję, jakby ktoś chciał się ze mną skontaktować to proszę mówić, że mnie nie ma - powiedziałam recepcjoniście po czym ruszyłam w stronę centrum Londynu.
 Na dworze robiło się już ciemno, a ja nie zwracając uwagi na nic szłam przed siebie ze słuchawkami w uszach i aparatem w ręku. Miałam w planach spędzić calutką noc, bądź chociaż połowę na świeżym powietrzu robiąc zdjęcia i nie myśleć o tych wszystkich problemach, które teraz spadły na mnie jak ciężki kamień.
Nie zwracałam na ludzi, którzy przechodzą obok mnie patrzyli się na mnie dziwnie, w końcu w połowie byłam do tego przyzwyczajona. Niestety w polsce nie miałam takiej swobody jak tutaj. W moim ojczystym kraju na każdym kroku byłam fotografowana jako córka "sławnego małżeństwa". Tutaj połowa ludzi mnie nie znała i było mi to na rękę. Z lekkim uśmiechem na twarzy słuchając muzyki pstrykałam zdjęcia. Od zawsze uwielbiałam robić zdjęcia, dzięki temu mogłam się wyluzować i zapomnieć o świcie, przenosząc się do swojego. Do świata, który został stworzony tylko na moje potrzeby i nikt o nim nie wiedział.
O 3 w nocy nie miałam już pomysłów na robienie zdjęć, do tego nie chciało mi się wracać do hotelu, bo wiedziałam że nie usnę. Postanowiłam więc usiąść na murku i czekać na wschód słońca, w końcu nie codziennie nadaje się taka okazja.
Nie wiem kiedy minęła 4 nad ranem, a na niebie zaczęło pokazywać się mocno pomarańczowe słońce. Znowu wyjęłam aparat i zrobiłam parę zdjęć.
O godzinie 9 zaczęło burczeć mi w brzuchu, a ruch na ulicach Londynu stał się bardzo duży. Z cichym westchnięciem zeskoczyłam z murku i ruszyłam w stronę jakiegoś sklepu z fast food'ami. Pierwszy sklep na który natrafiłam był Mc Donald's więc weszłam do niego i zamówiłam Mc Wrap'a, frytki i Colę.
Siedziałam przy najbardziej oddalonym stoliku i w ciszy jadłam swoje "śniadanie".
Następnie poszłam do centrum handlowego, gdzie zakupiłam parę bluzek, spodni i dwie pary butów.
O 14 ruszyłam w stronę hotelu, lecz w połowie wstąpiłam jeszcze do Milk Shake city, a potem już na prawdę skierowałam się do hotelu.







_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Macie kolejny rozdział ;D
Pisałam go dwa dni ;D
Nie wiem kiedy będzie następny ( od razu mówię ) ale jak będzie to postaram się żeby był długi ;D
Mam nadzieję, że wam się podoba ;D
Liczę na komentarze ;D
Gabi x DD


niedziela, 2 września 2012

6. Kto to jest?

Godzina 22.30
Niall wyszedł ode mnie godzinę temu. A ja nabrałam ochoty na dyskotekę, więc ubrałam się w to i wkładając do torby dokumenty i telefon zamknęłam hotelowy apartament i poszłam do centrum londynu szukać jakiego fajnego klubu. Nie musiałam szukać długo, ponieważ zawsze o tej godzinie w weekendy jest mnóstwo imprez. Weszłam do pierwszego klubu, na którym się nie skończyło. Dzisiaj samotnie robiłam spacer od klubu do klubu.
Przez ten cały czas czułam jak ktoś chodzi za mną i robi zdjęcia. Nie przejęłam się tym zbytnio, ponieważ jeszcze w Polsce na każdym kroku miałam styczność z paparazzi dzięki rodzicom.
O 3 nad ranem pijana doczołgałam się do apartamentu i w ciuchach położyłam się spać.

Życie to freestyle.

 Chwila nieuwagi i asta la vista !  

Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Spojrzałam nieprzytomnym wzrokiem na zegarek i ze zdziwieniem stwierdziłam iż jest już 16. Wstałam niechętnie z łóżka i nie patrząc w lustro otworzyłam komuś drzwi. Tym kimś okazał się Niall z reklamówkami w ręce i kolorowym pisemkiem. Popatrzył na mnie zszokowany i wszedł do pokoju. Poszedł do kuchni, gdzie zaczął wykładać na stół wszystkie artykuły.
- Emmm. mogłabym się dowiedzieć co robisz ?- zapytałam ochrypłym głosem opierając się o futrynę.
- Dzisiaj nie było Cię w szkole, więc się trochę zmartwiliśmy, dlatego poszedłem na zakupy i kupiłem parę rzeczy abyś mogła zjeść.
- Niepotrzebnie - powiedziałam cicho i łapiąc się za głowę usiadłam przy stole.
Blondyn poparzył na mnie zdziwiony i rzucił mi przed nos gazetę, gdzie na pierwszej stronie były moje wczorajsze zdjęcia z wypadu do klubów, a nad nimi wielki nagłówek " Córka zmarłej modelki ucieka przed problemami w klubie, co na to jej Ojciec. patrz strona 43"
Jęknęłam czytając nagłówek i czym prędzej otworzyłam na danej stronie gazetę. Momentalnie poczułam napływające łzy do moich oczu.
W gazecie były moje zdjęcia z lotniska w Polsce i Londynie, z wczorajszego wypadku do tego doczepili jeszcze dosyć spory reportaż wraz ze zdjęciami mojego Ojca bawiącego się w najlepsze w Hiszpanii ze swoją nową dziewczyną i mojej zmarłej matki.
- Czytałeś to ? - zapytałam przerywając głuchą ciszę.
- Reportażu nie, ale nagłówek i zdjęcia tak - odezwał się cicho.
- Niall... - moją wypowiedź przerwał dzwoniący telefon, który odebrałam.
- Co to ma do jasnej cholery znaczyć? - wydarł się ojciec przez słuchawkę.
- Ale o co Ci chodzi ? - przybrałam poważny ton i udając że nie wiem o co chodzi zapytałam ojca.
- Nie wiesz o co chodzi ?! Nie po to wysyłałem Cię do Matyldy, żebyś robiła mi wsytd! - krzyknął wściekły.
- Wiedziałeś, że to się tak skończy więc nie udawaj głupka dobrze ? Zajmij się lepiej swoją nową dziunią a mnie zostaw w spokoju - syknęłam do słuchawki.
- O nie, nie tak się nie będziemy bawić kochana. Jedyne co Ci powiem to to, że masz wszystko odkręcić w ciągu tego tygodnia.
- Nie Tato. Nie będę tego naprawiać, ponieważ z tego co wiem ten reportaż nie jest tylko o mnie - powiedziałam wściekła po czym złapałam się za głowę, ponieważ właśnie wygadałam się że wiem o co chodzi ojcu. Tata nie odezwał się więcej tylko odłożył słuchawkę.
- Alicja... Możesz opowiedzieć o co chodzi ? - zapytał cicho chłopak i usiadł na krześle obok.
- Okej, ale poczekaj chwilę - wstałam od stołu i poszłam do pokoju skąd zabrałam swojego laptopa i położyłam go przed blondynem.
- Wejdź na Wikipedię i  napisz Isabella Przybysz - tak jak powiedziałam Irlandczyk wpisał i ukazała nam się cała życiowa historia mojej mamy.
- Kto to jest?
- Niall popatrz takie samo  nazwisko i takie same zdjęcia co w gazecie - powiedziałam nieco zmęczona.
- Chcesz mi powiedzieć, że jest to Twoja mama ? - zapytał zszokowany pokazując palcem na komputer.
- Tak Niall to jest moja mama, a teraz przeczytaj to całe a ja za ten czas idę się przebrac - włączyłam mu swoje notatki, które pisałam od śmierci rodzicielki i nie patrząc na przyjaciela ruszyłam w stronę łazienki.


Po 40 minutach pomalowana oraz  ubrana w ten zestaw wyszłam z toalety i podeszłam do Niall'a, który kończył czytac moją życiową lekturę..
Zabrałam ze stołu butelkę wody i zaczęłam pic czekając na pierwszy ruch ze strony Horana.
- Czemu wcześniej o tym nie wspominałaś ? - przerwał ciszę i spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem.
- Bo nigdy nie pytałeś, poza tym znamy się niecałe cztery tygodnie, a ja za bardzo nie lubię otwierac się przed nowo poznanymi osobami - powiedziałam szczerze - a teraz chodź.
- Gdzie ?
- Do parku jakoś odechciało mi się siedzenie tutaj - złapałam go za rękę i ruszyliśmy w stronę parku.
Usiedliśmy na ławce przy fontannie i zaczęliśmy zwierzać się sobie.
- A nie tęsknisz za rodziną w Irlandii, przecież widzicie się tylko raz na parę miesięcy?
- Tęsknie jak każdy. Czasami kiedy pokłócimy się z chłopakami mam ochotę spakować się do walizki i najszybszym samolotem polecieć do Mullingar i spędzić parę dni z rodzicami bratem, nie myśląc o chłopakach i problemach.
- Wiesz nie wszystko jest idealne tak jak się każdemu wydaję Niall - przytuliłam się do chłopaka i chciałam pocałować go w policzek, lecz blondyn niczego nieświadomy odwrócił się w moją stronę i próbował mnie pocałować.
Pragnę byś był.
 Teraz. Jutro. Zawsze. :*

Niestety podczas tego ruchu usłyszeliśmy sygnał robiącego zdjęcia aparatu, po czym oderwaliśmy się od siebie i zobaczyliśmy dziennikarza, który stał metr od nas i pstrykał zdjęcia.
Osunęłam się od przyjaciela i wstałam z ławki.
- Niall nie powinniśmy. Przepraszam - powiedziałam po czym zostawiając zszokowanego chłopaka na ławce pobiegłam do hotelu.
Kiedy zamknęłam za sobą drzwi od apartamentu usiadłam przed telewizorem i zaczęłam oglądać film. Przez cały ten czas słyszałam jak ktoś próbuje dostać się do mojego apartamentu, lecz wiedząc że to Niall nie otwierałam mu.
Pod wieczór zadzwonił do mnie Harry.
- Słucham? - odezwałam się po odebraniu telefonu.
- Ymm. Hej to ja Harry możesz rozmawiać? - zapytał nieco ściszonym głosem.
- No mogę, a coś się stało ?
- W sumie to tak pogadać chciałem - powiedział skrępowany.
- Jakoś Ci nie wierzę, ponieważ nigdy nie chciałeś ze mną jakoś specjalnie rozmawiać.
- Sytuacja się zmienia Alicja. Po wczorajszej sytuacji u twojej ciotki w domu zerwałem z Jasmine i nie utrzymuje z nią kontaktów. Dzisiaj nie było Cię w szkole i myślałem że mogło coś się stać - odpowiedział skrępowany.
- Nic się nie stało. Na razie nie mieszkam u ciotki.
- Aha. A widziałaś się może dzisiaj z Niall'em ?
- No był u mnie, a co ?
- Nic tylko... jakby Ci tu to powiedzieć. Po sieci krążą wasze wspólne zdjęcia z parku jak próbowaliście się pocałować. Kiedy Niall zobaczył te zdjęcia wyszedł gdzieś i nie mamy z nim kontaktu, dlatego też pomyślałem że jest z Tobą. Nie zabrał komórki, więc zabrałem od niego twój numer i zadzwoniłem.
- Aha. To oto cały czas chodzi. Nie, ja jestem w hotelu i nie ma ze mną Niall'a, ale może wam pomóc go szukać czy coś. W końcu za oknem pada, a znając życie on gdzieś łazi i jest juz cały mokry - powiedziałam nieco przejęta.
- Jakbyś mogła, bo my tutaj z chłopakami od zmysłów odchodzimy - chłopak nieco się ożywił.
- Dobra, to jak go znajdę to zadzwonię pod ten numer. Cześć- zakończyłam rozmowę z loczkiem po czym włączyłam komputer, aby obejrzeć zdjęcia o których mówił Harry. Na szczęście nie było ich zbyt wiele. Z ulgą wyłączyłam sprzęt i zabierając do torby potrzebne rzeczy ruszyłam w stronę wyjścia.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy po otworzeniu drzwi od apartamentu zobaczyłam przed nimi mokrego Horana.
- O mój boże, Niall - podbiegłam do chłopaka i pomogłam mu wstać z podłogi. Razem z chłopakiem weszłam do salonu, gdzie on usiadł a ja od raz podałam mu ręczniki i poszłam do kuchni, gdzie zrobiłam mu  kakao.
Wraz z gorącym napojem weszłam do salonu, gdzie chłopak w samych bokserkach siedział na kanapie.
Podałam mu kakao i zabrałam mokre ciuchy, które powiesiłam w łazience na suszarce. Wracając do chłopaka zadzwoniła, do jego przyjaciela.
- Znalazłaś go ? - zapytał przejęty.
- Tak, siedział pod moimi drzwiami strasznie mokry.
- Kamień spadł mi z serca. To podaj adres, a ja po niego przyjadę - powiedział chłopak.
- Nie Harry. Niech zostanie u mnie na noc dopóki jego rzeczy nie wyschną.
- Na prawdę, to nie będzie dla Ciebie żaden kłopot ?
- Nie, a teraz wybacz ale idę do niego - rozłączyłam się i zabireając z walizki jakieś za dużą na siebie meską koszulkę ruszyłam w stronę błękitnookiego.


Każdy ranek daje szanse na to
 by wieczorem móc sobie 
powiedzieć :
 To był szczęśliwy dzień.



~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~ ~~
Macie kolejny rozdział. Przepraszam, że tak późno, ale półtorej godziny temu wróciłam z koncertu Kamila Bednarka. hahahah <3

Pozdrawiam
Gabi x DD

czwartek, 30 sierpnia 2012

5. Ty jeszcze się pytasz o co chodzi ?

Wpadła w ten wiek, wiek
 problemów. I właśnie tak z
 dnia na dzień wszystko coraz
 bardziej się komplikuje.
W domu znalazłam się już po pięciu minutach. Dom wydawał się byc pusty, lecz wiedziałam że ktoś w nim jest, ponieważ na podjeździe stał samochód ciotki. Weszłam cicho do domu i ruszyłam w stronę kuchni, skąd zabrałam jabłko i gryząc go poszłam do swojego pokoju, który o dziwo był otawrty, a w nim siedziała ciotka.
- Ja wiem, że się cieszysz że możesz tutaj mieszkac, ale nigdy nie spodziewałam się, że zrobisz tutaj imprezę - powiedziała oschle u ruszyla w moim kierunku.
- Ale ja nie zrobiłam tej imprezy - powiedziałąm zaskoczona.
- Jak nie ty to kto ? Jasmine była u koleżanki na noc więc ona to nie mogła byc, a ktoś musiał tą imprezę zrobic.
- Kto cioci tak powiedział, że Jasmine była na noc u koleżanki ? To ona zrobiła tą imprezę- próbowałam się wytłumaczyc, lecz na marne. Ciotka popatrzyła na mnie z zaciśniętymi zębami i wysyczała
- Nic mnie to nie obchodzi. Dzisiaj mamy kolacje biznesową, na którą przyjdzie bardzo dużo ważnych osobistości w show biznesie, a ja nie pozwolę żeby taki wyrzutek jak ty coś zepsuła, dlatego też będzie pomagac kelnerką we wszystkim - powiedziała z odrazą i wyszła z pokoju.

I tak się stało. Około godziny 16 dostałam ten zestaw i kazali mi się w to przebrac na górze. Zostałam zaprowadzona do pokoju gdzie były inne kelnerki i zostawiona. Podeszłąm do swojego krzesła i zaczęłam się przebierac.
- Hej. Jesteś tutaj nowa? Nigdy Cię tutaj nie widziałam, a zawsze obsługujemy tutaj - powiedziała dziewczyna ubrana w taki sam zestaw jak ja.
- Ymm. Hej, można powiedziec że jestem nowa. - powiedziałam skrępowana i podałam jej rękę na przywitanie.
- Ja jestem Kristen a to Mary, Jade i Perrie*
- Ja jestem ALicja, ale tutaj wszyscy mówią na mnie Alice - oznajmiłam z uśmiechem i przebrałąm się w kostium.
Po dwudziestu minutach zeszłyśmy w czwórkę na dół do kuchni, gdzie gosposia powiedziała nam co mamy robic i gdzie co zanieśc. Dziewczyny z uśmiechem poszły roznosic na stół rzeczy a ja zostałam w kuchni zatrzymana przez kobietę.
- Dlaczego będziesz ich obsługiwac, przecież powinnaś razem z nimi siedziec ?
- Wie pani jaka jest Jasmine. Zrobiła imprezę, a wszystko poszło na mnie i oto jestem - pwoiedziałam z ironią.
- Oj nie martw się, jeszcze wszystko się ułoży, a teraz masz tą tacę i idź im pomóc, bo pomyślą że Cię faworyzuje - poklepała mnie po plecach i poszła robic jedzenie.
Po dwóch godzinach wszystko było zrobione, a do drzwi zapukali pierwsi goście. Razem z Kristen musiałam  iśc im otworzyc drzwi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w drzwiach stanęła bardzo obrze znana mi piątka z ich menagerem Paul'em.
- Dzień Dobry, zapraszamy do środka - Kristen uśmiechnęła się do nich uprzejmie i otworzyła szerzej drzwi. Louis popatrzył na mnie zdziwiony, a ja udając że ich nie znam zabrałam od nich kurtki i zaniosłam do szafy. Niestety nie przypuszczałam, że za mną podąży Louis.
- Alice dlaczego tutaj pracujesz ? - zapytał zdezorientowany.
- Zapytaj się tej blondi, która powiedziała mamusi że ja zorganizowałam tą imprezę - burnkęłam pod nosem.
- Ale to nie zmienia rzeczy dlaczego się zgodziłaś ?
- Louis proszę Cię, jestem tutaj u ciotki i jeżeli nie będę robic tego co ona mi karzę będę musiała znaleźc jakiś dom albo iśc pod most, a uwierz mi nie chcę tego - powiedziałam i popatrzyłam na niego.
- Emm. No dobra, ja idę do chłopaków nie chcę żeby coś zaczęli podejrzewac. Szczególnie Harry i Zayn - powiedział lekko speszony i poszedł do salonu.

Nie ma być łatwo. Ma być trudno, 
ciężko i momentami cholernie źle.

Po godzinie byli już wszyscy goście, a ja wraz z dziewczynami podawałam przystawki z przyczepionym uśmiechem do twarzy. Przez ten cały czas czułam na sobie wzrok Niall'a i nie tylko.
W pewnym momencie blondyn wstał od stołu i poszedł za mną do kuchni i zaczął rozmawiać.
- Alicja czemu nie siedzisz z nami tylko nas obsługujesz ? - zapytał zdziwiony.
- To przez moją kochaną kuzynkę - dodałam nacisk na "kuzynkę" i zaczęłam nakładać na tacę kieliszki z drinkami.
- Jak to możliwie ?! Daj pomogę Ci - zabrał kolejną tacę i zaczął powtarzać moje poczynania.
- Nie Niall. Zostaw to to moja praca, a ty jesteś tutaj gościem - powiedziałam nieco zła na chłopaka.
- Nie Ali ja Ci pomogę- chłopak nie patrząc na mnie zabrał drinki i ruszył w stronę sali.
- Nie nie możesz, zobaczysz będę miała przez Ciebie kłopoty - zabrałam swoją porcje i ruszyłam za nim, ale on mnie nie słuchał i szedł dalej. Na sali zaczął wszystkim podawać napoje, a kiedy Lou to zobaczył wstał od stołu i wyszedł z salonu z telefonem w ręku.
Ciotka spojrzała na mnie wściekłym wzrokiem i ruszyła w moją stronę. Podeszła do mnie i szarpiąc za łokieć zaczęła kierować się w stronę schodów. Popatrzyłam na Irlandczyka, a kiedy on to zauważył położył tacę na stół i ruszył w naszą stronę.
- Alicja tym razem to już przegięłaś, żeby prosić gości o pomoc - powiedziała wściekła.
- Ale ona wcale nie prosiła mnie o pomoc - odezwał się blondyn.
- Ty gówniarzu się nie odzywaj. To jest moja i Alicji sprawa - syknęła w jego stronę ciotka.
- Ty głupia zołzo to nie jest tylko wasza sprawa - krzyknął Niall,a zaraz po tym w holu pojawili się wszyscy goście, a wraz z nimi Eleanor.
- Co się dzieje Niall ? - zapytał Harry wychodząc z tłumu ludzi wraz z dumną z siebie Jasmine.
- Ty jeszcze się pytasz o co chodzi ? Twoja dziewczyna zrobiła wczoraj imprezę i wszystko zgoniła na Alice - Ale jak.. ? - powiedział zdziwiony loczek i popatrzył ze złością na swoją dziewczynę.
- Tak to Harry. Twoja dziewczyna nie jest taka święta na jaką wygląda - oznajmił Louis.
- A pani niech w końcu przejrzy na oczy i zobaczy ile pańska córka skrzywdziła ludzi ! - dokończyła Eleanor i podeszła do mnie obejmując mnie rękoma.
Harry natomiast zabrał na bok Jasmine i zaczął rozmawiać z nią mocno gestykulując rękami, a ona z udawaną skruchą słuchała go.
- Co wy wygadujecie ! Moja córka nigdy by czegoś takiego nie zrobiła to od kąt ona tutaj przyjechała wszystko się niszczy. Nie wiem jak mój brat wytrzymywał z Tobą przez te wszystkie lata - powiedziała kobieta wskazując na mnie palcem.
- Nie mieszaj w to mojej rodziny zołzo - powiedziałam wkurzona, a Zayn wraz  z Eleanor wzmocnili uścisk na moich rękach abym nie przyłożyła ciotce.
- Jasmine powiedz w końcu jak było, bo ja nie mam zamiaru dalej wysłuchiwac tych kłamstw - krzyknął zezłoszczony mulat i popatrzył na nią wściekły.
- No dobra... Mamo oni mają rację, to ja zrobiłam tą imprezę - powiedziała Jasmine i podeszła do swojej matki, która ją przytuliła.
- To mogłaś to od razu powiedziec, przecież nic by się nie stało - ciotka przytuliła swoją córkę.
- Ekhm. Przepraszam, że przerywam tą sielankę, ale chyba należą się komuś przeprosiny - odezwał się Liam.
- Nie mam zamiaru nikogo przepraszac - powiedziała ciotka nie zwracając na mnie uwagi. Niall już chciał się odezwac, lecz zatrzymałam go.
- Niall nie warto, uwierz mi. Ja nie potrzebuje przeprosin - powiedziałam cicho, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
- Dobrze koniec tego przedstawienia, zapraszamy na deser - odezwała się ciotka -  a my porozmawiamy później - oznajmiła mi po polsku po czym wraz z resztą ruszyła w stronę salonu zostawiając mnie razem z Niall'em.
- Niall ja stąd wychodzę - ruszyłam w stronę drzwi.
- Poczekaj idę z tobą - odezwał się po chwili.
- Nie, ja idę do swojego domku - powiedziałam pośpiesznie i wymijając go posłałam mu lekki uśmiech.
NA miejscu wzięłam swoją dużą czarną dużą sportową torbę, do której włożyłam parę potrzebnych rzeczy min. parę bluzek, spodnie, buty itp. na sam koniec wpakowałam dokumenty i komputer. Zamknęłam dom na klucz i ruszyłam przez ogród do bramy. Niestety nie pomyślałam o tym, że na tarasie może ktoś być. Tym razem stała tam Eleanor, która jak tylko mnie ujrzała z torbą weszła do środka,a po chwili kiedy byłam już w dość dużej odległości od domu wybiegł za mną Niall.
- Ej, ej co robisz? - zapytał zmachany zatrzymując mnie na środku chodnika.
- Idę nie widzisz ?
- No to widzę, ale gdzie?
- Nie wiem, do jakiegoś hotelu na parę dni, bo tutaj na pewno nie wytrzymam.
- Nie pozwolę Ci na hotel, chodź ze mną zamieszkasz u mnie. Przecież mam duży dom, pomieścimy się - powiedział uśmiechnięty.
- Nie, już za dużo dla mnie zrobiłeś mimo, że znamy się parę dni - wyrwałam się z jego uścisku i ruszyłam dalej  lecz nie było mi to dane, ponieważ chłopak ponownie złapał mnie za rękę.
- Co chcesz ? - krzyknęłam poirytowana.
- Daj chociaż zawieść się do jakiegoś hotelu - posłał mi uroczy uśmiech, na co jedynie kiwnęłam głową i ruszyłam za nim do samochodu.
Jak się potem okazało chłopak nie tylko podwiózł mnie do hotelu, ale też zapłacił za dwa tygodnie pobytu. Z początku nie chciałam odebrać od niego kluczy do apartamentu, ale po jego błaganiach uległam mu.


Wole być szczera i bezczelna,
 niż miła i zakłamana. 





~~ ~~ ~~ ~~
* - przepraszam, ale musiałam dac tutaj to imię. Z podzrowieniami dla Misi :**
Macie rozdział. Jeszcze w tym miesiącu ( lub przed rozpoczęciem roku) spróbuje napisac kolejny, a jak wena przyjdzie to może dwa. ALE NIE OBIECUJE :D

Rozdział dla Misi, która razem ze mną go pisała <3


Pozdrawiam
Gabi x DD

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

4. Czyli nie jesteś zła ?

Są osoby, którym odmówienie 
jest niemożliwe.

- Ale o czym tutaj rozmawiac ? - zapytałam zdziwiona i popatrzyłam na siedzącą dwójkę.
- Wiesz, on nie jest taki jak  ta grupa w której się obraca.-  zaczęła El, ale jej przerwałam.
- Aha, czyli tylko z nudów siedzi w bardzo sławnej grupie w szkole, udaje że mnie nie zna dopiero poza szkołą chcę pogadac ? Zobaczcie nawet teraz wysłał was zamiast sam przyjśc i porozmawiac - powiedziałam już lekko wkurzona.
- To nie tak. Przyszedł by sam, ale każdy wie że i tak byś z nim nie pogadała - oznajmił spokojnie Lou - poza tym uwierz mi znam go dłużej od ciebie i wiem, że nie uśmiecha mu się codziennie chodzic do szkoły i byc razem z tą grupką najsławniejszych jak to ujęłaś.
- Boże, Louis ty chyba dzisiaj za mało wypiłeś bo gadasz od rzeczy - przerwała mu i sama zaczęłą mówic.
- Od kąt cała ta piątka stała się bardziej sławna Harry'emu i Zayn'owi zaczęło dobijac. Jestem przyjaciółką Hazzy więc wiem, że zmienił się bardzo. Rok temu ich menager oznajmił chłopakom, że mają skończyc szkołę, dlatego też chodzą do tej szkoły - dziewczyna mówiła jak nakręcona, a ja w skupieniu jej słuchałam - oczywiście Harry nie był zbytnio zachwycony takim obrotem sprawy i z wielkim oburzeniem tam szedł. Bo wiesz, on sławny Harry Styles musi iśc z normalnymi ludźmi do szkoły to skandal. W szkole poznał Jasmine i zaczęli się wywyższac, dlatego teraz mówią na nich Ci najsławniejsi w szkole. Niall taki nie jest, wręcz przeciwnie on wolałby spędzac czas z innymi osobami w szkole razem z Liam'em ale nie chcą ich zostawic, w końcu to są przyjaciele. Zayn'owi najwidoczniej taka sława się podoba. Ot co cała historia.
- Ale ja dalej nie rozumiem co to ma wspólnego ze mną - powiedziałąm nieco zdziwiona, przetwarzając jeszcze historię chłopaków w głowie.
- Niall ostatnio zaczął dziwnie się zachowywac, ale tylko ja z Lou zauważyliśmy, że coś się z nim dzieje. Horan wytłumaczył nam, że wpadł na jakąś dziewczynę w sklepie muzycznym i powiedział, że ma na imię Nick.
- A potem przeżywał, że Cię okłamał - dokończyła za swojego chłopaka.
- Następnego dnia po szkole przyszedł do nas z grymasem na twarzy i oznajmił nam, że ty chodzisz do jego szkoły i na dodatek jesteś kuzynką tej całej Jasmine - na samo wspomnienie dziewczyny Eleanor wzdrygnęła się na co wybuchłam śmiechem.
- Widzę, że wy też nie przepadacie za tą dziewczyną?
- Noo, przecież ta laska nie pasuje do mojego Harry'ego, ale jemu już chyba nic nie pomoże - powiedział Lou i zaczął udawac, że płacze.  Popatrzyłam na niego nieco zdziwiona.
- Nie martw się on tak ma czasami - oznajmiła El.
- Dobra, może i jestem po trzech drinkach, ale powiedzcie mi o co chodzi z tym Niall'em bo chciałabym iśc na tą imprezę - powiedziałam po chwili i popatrzyłam na nich.
- Niall nie ma dużej pewności siebie, przez niektóre fanki, które wypisują mu że jest brzydki i najlepiej by było, żeby odszedł z zespołu, więc nie podejdzie do ciebie i nie zagada. Więc razem z El wpadliśmy na pomysł, aby jutro podjechac pod ciebie i żebyś z nami pojechała do niego do domu i porozmawiała z nim - Louis powiedział niepewnie i spojrzał się na mnie z maślanymi oczkami.
- Noo dobra, ale nie za wcześnie około trzynastej albo czternastej - odpowiedziałam uśmiechnięta.
- Serio ?!- krzyknęli zdziwieni.
- Noo, a czemu miałoby byc nie na serio?- zapytała zdziwiona.
- No bo, nie przypuszczaliśmy że się zgodzisz tak szybko.
- Szybko, serio? Louis siedzimy tutaj jakąs godzinę, a ty mówisz że szybko? Chyba na prawdę za mało wypiłeś - powiedziałam ze śmiechem i wstałam z łóżka.
- Dobra a teraz chodźmy na tą imprezę, bo picie mi się skończyło - pokazałam na pustą szklankę po drinku i ruszyłam w stronę drzwi.
- Dobra, ja też z miłą chęcią się napiję - powiedziała Eleanor i pociągnęła Lou za sobą.

Kiedy znaleźliśmy się w domu Jasmine zauważyłam jak Kate siedzi sama przy stoliku, więc z uśmiechem do niej podeszłam.
- Oo w końcu jesteś. Gdzie ty się tak długo podziewałaś, wszędzie Cię szukałam.
- Kate, byłam na chwilę u sieie w pokoju, a wcześniej rozmawiałam z Lou i El - odpwoiedziałam uśmiechnięta.
- Aha, o czym rozmawialiście?
- O niczym ważnym, a teraz chodź tańczyc - złapałam dziewczynę za rękę i ze śmiechem weszłyśmy na środek "parkietu" i zaczęłyśmy tańczyc. Nie powiem, ale ładnie nam wychodziło, w końcu w Polsce chodziłam do szkoły tanecznej to tańczyc umiem
Impreza trwała w najlepsze, lecz ja niestety o drugiej w nocy byłam już w stanie nietrzeźwości, więc pożegnałam się z Kate i Eleanor po czym poszłam do swojego domu, gdzie okąpałam się i włączyłam komputer.
Na facebook'u zmieniłam statu w związku na wolna oraz pododawałam jakieś nowe fotki z Londynu, które zrobiłam podczas zwiedzania miasta. O 3 w nocy położyłam się spac.

Wstałam o godzinie 12. Szybko ubrałam się w to i zamknęłam pokój ruszając w stronę domu ciotki. Tam zastałam kompletny bałagan, ale nie zamierzam nic sprzątac, impreza była robiona przez moją kuzynkę więc niech ona sprząta. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty z dżemem.
Potem czas leciał tak szybko, że nawet nie zdążyłam pstryknąc palcem, a zegarek wybił godzinę 14 i pod dom podjechała Eleanor z Lou. Wsiadłam do ich samochodu i zapięłam pasy  xD
- Heej, mam nadzieję że Niall już nie śpi - powiedziałam z uśmiechem.
- Nie, kiedy wczoraj dowiedział się, że zgodziłaś się porozmawiac to nastawił budzik na 10 żeby nie zaspac- powiedziała uśmiechnięta El.
- Aha, a on był wczoraj na tej imprezie ?
- Nie, byliśmy tylko my, Harry i Zayn. Liam był z Danielle, a Horan siedział w domu - odpowiedział Louis i zakręcił w drugą alejkę.
- Aha, myślałam że byliście wszyscy na imprezie. A tak poza tym to gdzie wy wgl. mieskzacie ?
- Jesteśmy już na ulicy, gdzie znajdują się nasze domy. Nie martw się, nikt was nie zobaczy ponieważ Niall ma jako ostatni z nas dom, a obok jego mieszkamy my - oznajmił Lou i spojrzał na mnie.
- Czemu mam się nie martwic, przecież to nie ja chcę się ukrywac czy coś. Ale skoro tak mówisz, to pewnie Niall chce się ukrywac - burknęłam pod nosem i spojrzałam przez okno.
- Alicja, Lou jest nienormalny nie słuchaj go - powiedziała El i zgromiła wzrokiem swojego chłopaka.
Po chwili chłopak zaparkował już pod domem Niall'a.
- Wiesz jakby nie otwierał drzwi czy coś to weź otwórz sama, zazwyczaj ma otwarte drzwi - oznajmił Lou, a ja tylko skinęłam głową i wyszłam z samochoodu.
Nie śpiesząc się ruszyłąm w stronę drzwi od domu irlandczyka. Tak jak Louis mówił, blondyn nie otworzył mi drzwi, więc sama się "rozgościłam" i weszłam do domu ściągając buty na holu.
Kiedy weszłam do salonu, zobaczyłam chłopaka, który spał na kanapie, a telwizor był włączony.
Uśmiechnięta stanęłam obok kanapy i przyglądałam się chłopakowi, lecz nie miałam serca aby obudzic go.
Stojąc tak poczułam zapach spalenizny, więc czym prędzej ruszyłam w stronę kuchni, gdzie na piecyku stały garnki, w których no nie zbyt nadające się do jedzenia potrawy.
Zagryzłam wargi, aby się nie roześmiac i wszystko wrzuciłam do kosza, a następnie otworzyłam lodówkę, z której wyjęłam rzeczy, aby zrobic sałatkę królewską.
Nie powiem, ale przy robieniu tej sałatki czas strasznie szybko mi zleciał. Po spojrzeniu na zegar ze zdziwieniem stwierdziłam, że jest już 16 i jestem u blondyna dobre półtorej godziny. Znalazłam w półce talerze, na które nałożyłam sałatkę i posiłkiem ruszyłam do salonu, gdzie na stole położyłam talerze, a sama usiadłam na fotelu obok oglądając telewizję. Po 20 minutach nudzenia się Horan zaczął się przebudzac. Wstał z kanapy zaspany i popatrzył na mnie nieprzytomnie.
- No nareszcie się obudziłeś, bo już miałam wracac do domu - powiedziałam ze śmiechem.
- O kurczę. Która jest godzina? - zaytał nieco otrzeźwiony.
- Noo, jest już jakaś 16.30 więc sobie pospałeś dwie godzniki - powiedziałam uśmiechnięta - a ja za ten czas zrobiłam sałątkę, masz -dałam mu talerz.
- Ymm. Dzięki. Mogłaś mnie obudzić, a nie nudzić się przez ten czas - powiedział skrępowany.
- Wiesz, tak słodko spałeś, że żal mi Cię było budzić. A tak ty się wyspałeś, ja Ci zrobiłam sałatkę - powiedziałam z uśmiechem i usiadłam tym razem na kanapie obok Niall'a, który kończył już swój posiłek.
Kiedy już zjadł postawił pusty talerz na stoliczku i popatrzył na ciebie.
- Noo, to po co chciałeś ze mną rozmawiać ? - zapytałam przerywając ciszę.
- Ja.. Alice chciałem Cię przeprosić. Wiem, zachowałem się jak kompletny idiota nie mówiąc Ci mojego prawdziwego imienia, po prostu stchórzyłem.
- Niall, ale ja to rozumiem. Zrozumiałam to zaraz jak powiedziałeś mi, że myślałeś że jestem kolejną napaloną fanką. Ale na następny raz nie okłamuj mnie, dobrze? - odpowiedziałam blondynowi i popatrzyłam na niego.
-Czyli nie jesteś zła ?
- Niee, no coś ty.
- Aha, to dobrze, bo już myślałem że się nie pogodzimy - powiedział ze śmiechem a ja uśmiechnęłam się pod nosem.
- Dobra Niall, ja już muszę lecieć. W końcu w domu ciotki nie ma, a w nocy była ta cała impreza i ciekawe  czy ta blond cizia posprząta - powiedziałam szczerze i poszłam do przedpokoju, gdzie założyłam buty. Przez ten cały czas czułam na sobie wzrok blondyna.
- No to, wiesz może Cię podwiozę, bo wiesz masz kawałek do domu - powiedział nieco uśmiechnięty.
- Okeej, to ja czekam przed bramą - powiedziałam i wyszłam z domu. Po piętnastu minutach siedziałam już w samochodzie chłopaka, który kierował się w stronę domu. Kiedy byliśmy dwa domy przed poprosiłam chłopaka, aby tutaj się zatrzymał.
- Czemu ? - zapytał zdziwiony.
- No wiesz, u mnie w domu pewnie jest Harry, a nie chcę żebyś miał jakieś kłopoty że spotykasz się z normalną dziewczyną - odpowiedziałam poważnie.
- Ale Alicja, to nie tak... - zaczął chłopak lecz mu przerwałam.
- Nie Niall, ja rozumiem. Masz tutaj mój numer telefonu, jak będziesz chciał się spotkać to napisz czy coś - dałam mu kartkę z numerem po czym wyszłam z jego samochodu i ruszyłam w stronę domu.
 Jeszcze wtedy nie wiedziałam co czeka mnie po wejściu do "pałacu" ciotki.

Wolę mieć wszystkie wady 
wypisane na twarzy niż 
codziennie nakładać tysiące z 
fałszu makijaży.


~~ ~~ ~~ ~~~~~
Macie kolejny rozdział. 
Mam nadzieję, że wam się spodoba <3<3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ;d

Pozdrawiam 
Gabi x DD