piątek, 9 listopada 2012

12. .. , pewnie cieszyli się, że mają taką wnuczkę

TO POLSKA, DLA WIĘKSZOŚCI 
KAŻDY DZIEŃ JEST JAK PIĄTEK 
TRZYNASTEGO, PÓKI ŻYJEMY,
 WEŹ MI POLEJ KOLEGO ! 

O godzinie dwudziestej drugiej zrobiło się strasznie zimno, więc zabrałam koc i szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu, gdzie zaparzyłam sobie gorącą herbatę. Po wypiciu ciepłej cieczy zabrałam swoją piżamę składającą się z krótkich spodenek i szerokiej bluzki weszłam pod prysznic i okapałam się, następnie już ubrana położyłam się obok Niall'a na łóżku.  Chłopak od razu odwrócił się w moją stronę i przytulił mnie.
- Gdzie byłaś ? - wymruczał mi do ucha.
- W ogrodzie czytałam książkę. Jutro jedziemy do mojej cioci - powiedziałam cicho.
- Dobrze. Dobranoc skarbie - chłopak pocałował mnie w policzek i wtuleni w siebie poszliśmy spać.

Następnego dnia obudziłam się sama w łóżku. Zabrałam z szafy ten zestaw i poszłam do ubikacji, gdzie odbyłam poranną toaletę, ubrałam się i uczesałam. Następnie poszłam do kuchni, gdzie zastałam Andy'ego i Niall'a, którzy szykowali śniadanie. No w sumie to można powiedzieć, że Niall grał na komórce a Andy robił jajecznice.
- Czyli to tak robicie u siebie w domu śniadanie ? Przez ręce ochroniarzy - powiedziałam nieco rozbawiona.
- No wiesz, ja nie umiem gotować  a głodny byłem. Andy akurat robił śniadanie, więc się załapałem - odpowiedział Niall i pocałował mnie w policzek.
- A ty Alice też chcesz jajecznicy ? - zapytał Andy.
- Nie dziękuję, ja wezmę sobie jogurt i to mi wystarczy - posłałam mu lekki uśmiech, po czym wzięłam z lodówki jogurt i z szufladki łyżeczkę, aby następnie usiąść przy stole i zacząć jeść.
Godzinę później całą trójką wyszliśmy z mojego domu. Ja wraz z Horan'em wsiedliśmy do samochodu, a Andy poszedł otworzyć bramę. Po zamknięciu bramy przez ochroniarza ruszyliśmy w stronę domu mojej ciotki.
- Ale wy macie dziwny ruch na tych ulicach.
- Wiem Niall. Polski ruch drogowy jest odwrotny do tego w Anglii, dlatego wydaje Ci się, że jest dziwne - powiedziałam ze śmiechem i mocno skręciłam w ulicę na której mieszka moja ciotka. Później długo już nie jechaliśmy, ponieważ po dwóch minutach zaparkowałam pod dużym białym domem.
- Jesteśmy - powiedziałam wyciągając kluczyki ze stacyjki. Wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę drzwi, gdzie już stała moja zmizerniała ciocia.
- Cioci nastaw się na język angielski, bo po polsku oni nie rozumieją - powiedziałam na wejściu i przytuliłam ją.
- Dziękuję, że przyjechałaś Alicja. Miło mi was poznać - ciocia zwróciła się w naszą stronę i podała rękę Nialler'owi i Andy'iemu.
- Ciociu to jest Niall mój chłopak, a to Andy jego/nasz ochroniarz...
- Dlaczego macie ochroniarza.
-Ciociu, Niall jest członkiem boyband'u, nie wiem czy słyszałaś One Direction ?
- A tak, tak. Marcelinka jak często przyjeżdża to ciągle mówi o tym zespole. - ciocia oznajmiła po chwili namysłu.
- Ahh. Będzie na pogrzebie ? Bo jak tak to trzeba będzie ją przyszykować  że Niall  będzie razem ze mną, bo chyba nie chcesz żeby zaczęła piszczeć w czasie mszy - powiedziałam z grymasem na twarzy, a kobieta jedynie pokiwała głową.
- Dobra, ciociu mogłabyś zabrać ich do salonu i z nimi posiedzieć  a ja pójdę do pokoju Bartka ? - zapytałam po chwili namysłu.
- Oczywiście, ale nic tam nie znajdziesz. Policja już przeczesała jego pokój od góry do dołu.
- Spokojnie, nic nie będę szperać. Niall idźcie z moją ciocią do salonu, ja zaraz przyjdę - zwróciłam się do blondyna i ruszyłam po schodach na górę.
Tak jak ciocia mówiła w pokoju Bartka był jeszcze lekki bałagan, lecz nie zwracałam na to teraz uwagi. Kiedy ostatni raz tutaj byłam kuzyn powiedział mi, że w ścianie za szafką nocną ma tajną skrytkę  gdzie trzyma rzeczy takie, o których wie tylko on. Podeszłam więc do tej szafki i przesunęłam ją, po czym z lekkim skrępowaniem otworzyłam drzwiczki. W środku były dwie ulubione książki Bartka, jego dwa pamiętniki oraz koperta zaadresowana do mnie. Spakowałam te rzeczy do torby i przesunęłam szafkę na miejsce po czym zeszłam na dół do salonu, gdzie mężczyźni wraz z moją ciocią siedzieli i rozmawiali.
- Już jestem - usiadłam obok blondyna, położyłam głowę na jego ramieniu i słuchałam cioci.
W domu cioci siedzieliśmy do południe, a potem wróciliśmy z powrotem do domu, gdzie ochroniarz jak zwykle zamknął się w pokoju, a  my przytuleni do siebie usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy telewizję. Aby Niall mógł zrozumieć coś z telewizora włączyłam specjalnie programy w języku angielskim.
Kiedy Niall oglądał telewizję, ja cały czas myślami byłam gdzie indziej. Moje myśli kążyły w około rzeczy, które zabrałam ze skrytki Bartka. Co takiego ważnego napisał Bartek w tym liście, że schował go właśnie tam zamiast położyć na wierzchu. Pewne jest to, że na pewno znajdę tam wytłumaczenie jego samobójstwa, bo inaczej nie ukrywał by go tam. Moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi.
- Ciekawe kto to - mruknęłam pod nosem wstając z kanapy i ruszyłam w stronę drzwi.
Kiedy je otworzyłam dziewczyna rzuciła mi się na ręce i zaczęła przytulać, a za nią kilka osób wybuchło śmiechem.
- Boże Alicja, wczoraj kiedy pisali do mnie że podobno wróciłaś nie mogłam uwierzyć  Mam karę na komputer i nie mam jak wejść  więc jak tylko dowiedziałam się dzisiaj w szkole i zobaczyłam dowód, że jesteś w Polsce od razu zebraliśmy ekipę i jesteśmy. Czemu nie napisałaś, że wracasz, wyjechalibyśmy po Ciebie, a nie sama się tłukłaś z Okęcia - dziewczyna z czerwonymi włosami gadała jak najęta wymachując rękami, a ja za ten czas wpuściłam resztę gromady do środka i patrzyłam z lekkim rozbawieniem na moją przyjaciółkę.
- Ej, ej, ej. Spokojnie. Kaśka ja wcale nie wróciłam, życie mnie do tego zmusiło - powiedziałam poważnie na co całe towarzystwo popatrzyło na mnie nieco zdziwione.
- No co ? Nie patrzcie się tak na mnie i nastawcie się na język angielski, bo nie przyjechałam sama - powiedziałam i ruszyłam w stronę salonu, gdzie blondyn siedział na kanapie i próbował zrozumieć o czym rozmawiamy. Telewizor był już wyłączony, więc spojrzałam tylko wdzięcznie na Horan'a i pokazałam mu ręką żeby do mnie podszedł.
- Słuchajcie, to jest mój chłopak Niall. Tak Mateusz to jest ten Niall z One Direction - wyprzedziłam pytanie przyjaciela na co wszyscy się zaśmiali - Niall to są moi przyjaciele, o których Ci mówiłam oraz ta sama ekipa, która występowała na filmikach, które pokazywała Ci wczoraj.
- Jakie filmiki ?! Alicja tylko nie mów mi, że pokazywałaś mu nasze filmiki z treningów ?! - zbulwersowana Kaśka spojrzała na mnie groźnie.
- Tak, te filmiki mu pokazałam - pokazałam jej język i mówiłam dalej - od prawej stoi Mateusz, Kuba, Piotrek, Misia, Paweł no i Kaśka.
- Cześć, jestem Niall - chłopak z uśmiechem podszedł do każdego i przytulił, co zdziwiło każdego.
Całą grupką usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy rozmawiać  Nie było problemu z dogadaniem się, ponieważ wszyscy znają angielski. Kaśka poszła do ubikacji i nagle zaczęła piszczeć  Wszyscy popatrzyliśmy na siebie zdziwieni i pobiegliśmy w jej stronę, gdzie na końcu korytarza zobaczyliśmy Andy'iego w koszulce i bokserkach oraz Kaśkę, która stała z szeroko otworzonymi oczami. Na ten widok razem z Niall'em wybuchliśmy śmiechem.
- Alicja kto to jest ?! - Kaśka krzyknęła przerażona,a ja klęczałam na podłodze i śmiałam się w najlepsze.
- Ka..Ka...Kaśka to jes...jest ochroniarz który z nami przyleciał - powiedziałam po ogarnięciu się.
- Aha ? Ale ... Boże ale się przestraszyłam - powiedziała po chwili i złapała się za miejsce, gdzie jest serce.
- Andy możesz iść do siebie, jak będziesz głodny czy coś to powiedz, a ja zrobię Ci coś do jedzenia - zwróciłam się w stronę mężczyzny, na co kiwną głową i wszedł do swojego pokoju.

Moi przyjaciele o 19 zebrali się do domu i w domu zrobiło się tak cicho, spokojnie. Pocałowałam w policzek Horan'a i z uśmiechem poszłam do kuchni, gdzie zaczęłam robić kolację.
- Od kąt tutaj przyjechaliśmy nie mamy dla siebie chwili spokoju - chłopak przytulił się do moich pleców.
- Niall jesteśmy tutaj dopiero drugi dzień - odwróciłam się do niego przodem i przytuliłam się do niego cały czas zachowując kontakt wzrokowy.
- Dawno nie widziałem Cię w butach nie na obcasach i wydajesz mi się taka niska - powiedział uśmiechnięty.
- Dlatego przy Tobie zawsze muszę mieć obcasy, bo jestem jak krasnal - powiedziałam ze śmiechem.
- Oj tam, oj tam.- chłopak złapał mnie za biodra i posadził na blacie-
- Co ty robisz głuptasie ?- zaśmiałam się cicho.
- Teraz jesteś prawie na równi ze mną - powiedział uśmiechnięty i zaczął całować mnie w szyje.
- Niall to łaskocze - powiedziałam przez śmiech.
- I dobrze. Nareszcie widzę twój prawdziwy nie wymuszony uśmiech - wychrypiał mi do ucha i przytulił.
- Przecież dzisiaj się uśmiechałam - powiedziałam udając obrażoną.
- No tak uśmiechałaś się, ale tak na prawdę myślami byłaś gdzie indziej. Alicee znam Cię nie od dzisiaj i wiem, kiedy uśmiechasz się sztucznie, a kiedy nie - powiedział spokojnie i znowu pocałował moje usta. Tym razem odwzajemniłam pocałunek i zaczęliśmy się całować.
Nie wiem ile zajęło nam "mizianie się" jak to oznajmił Andy, który wszedł do kuchni.
- Proszę was, miziajcie się gdzie indziej tylko nie w kuchni - powiedział żartobliwie i poruszał brwiami.
- Ej, w końcu to moja kuchnia nie ?
- A wiecie która jest godzina ? Widzę, że ktoś przeszkodził Ci w robieniu kanapek - mężczyzna powiedział rozbawiony pokazując na leżący obok nas nóż i parę kromek.
- No tak.. Ale jak jesteś głodny to ja mogę zrobić kolację - powiedziałam szybko lekko zarumieniona i chcąca "wyrwać" się z uścisku mojego chłopaka.
- Nie, nie. Sam zrobię sobie kanapki, a wy spędźcie trochę czasu razem - ochroniarz zareagował szybko i puścił Nailler'owi oczko.
- Okey. To... Andy mogę z Niall'em iść na spacer po okolicy. Obiecuję, że nic nam sie nie stanie, a ty w spokoju zjesz kolację i pooglądasz telewizję ? - zapytałam błagającym tonem, a blondyn spojrzał na mnie dziwnie, a potem z maślanymi oczkami na Andy'iego.
- Okej dzieciaki. Idźcie połazić, ale macie się pilnować - powiedział kiwając palcem, na co zaśmialiśmy się lekko i pokiwaliśmy głowami.
Zeskoczyłam z blatu na którym siedziałam i trzymając się za ręce poszliśmy do mojego pokoju skąd zabraliśmy bluzy z kapturami i telefony po czym pogrążeni w rozmowie wyszliśmy z domu.
- Wiesz to nie tak miało wyglądać - zaczęłam po chwili ciszy.
- Ale co nie tak miało wyglądać ?
- To wszystko Niall. Po śmierci mamy wmawiałam sobie, że wszytko będzie dobrze. Było, ale tylko przez pierwsze dwa miesiące. Potem Ojciec zaczął mnie unikać  widywaliśmy się tylko na odległość  kiedy on wsiadał do samochodu rano i jechał do pracy. Myślałam że zrobiłam coś złego, że mnie nienawidzi. Potem dał mi bilet  jedną stronę do Anglii, mówiąc że wyjeżdża do Hiszpanii na stałe. Kiedy zapytałam dlaczego, powiedział że za bardzo przypominam mu mamę, rozumiesz ? Wyjechał bo przypominałam mu mamę - powiedziałam cicho idąc przed siebie.
- Ale chyba nie żałujesz, że wyjechałaś... w końcu to dzięki temu się poznaliśmy - chłopak złapał mnie za rękę i wyszeptał.
- Oczywiście, że nie. Dzięki temu mam ciebie - uśmiechnęłam się lekko i pocałowałam go w policzek.
- Chodź coś Ci pokarzę - pociągnęłam chłopaka w stronę lasu, gdzie po piętnastu minutach drogi znaleźliśmy się na małej polanie, gdzie na jednym z drzew był dom z drewna.
- To miejsce znaleźliśmy z przyjaciółmi. Zazwyczaj to tutaj siadaliśmy i rozmawialiśmy, chodziliśmy na wagary - powiedziałam z lekkim uśmiechem, a przed oczami pokazały mi się urywki tych wydarzeń.
- Kiedy miałam zły dzień uwielbiałam przyjść tutaj włączyć muzykę na słuchawkach i marzyc. Kiedy byłam w podstawówce chciałam być lekarzem. Chciałam ratować ludzi, pamiętam jak moi dziadkowie zawsze śmiali się, kiedy mówiłam, że będę dawała im drugą szansę na naprawienie błędów.
- Byłaś mądra, pewnie cieszyli się, że mają taką wnuczkę - chłopak usiadł na trawie i przytulił mnie do siebie.
- Oczywiście że tak. Śmiali się, że urodziłam się za późno, bo jestem "mądrzejsza" od rówieśników. W gimnazjum w pierwszej klasie mówiłam, że zostanę piosenkarką albo zawodową pianistką, ale kiedy zmieniłam towarzystwo i zaprzyjaźniłam się z nimi pokochałam piłkę nożną. To było dla mnie całe życie tak jak wcześniej ci mówiłam. Uwielbiałam te emocje na stadionach, ten stan kiedy biegło się za piłką - zaśmiałam się na wspomnienie i bardziej wtuliłam się w chłopaka.
- A nie myślałaś o pójściu w ślady mamy ? - zapytał po chwili.
- Nie, mama kilka razy proponowała mi to, ale tylko raz się na to zgodziłam. Ale zobacz, teraz jak mieszkam w Anglii ani razu nie miałam na nogach korków i nie założyłam stroju do gry. Prawie zawsze jestem w wysokich butach na obcasach, ubrana elegancko. I co najważniejsze mam pracę gdzie jestem fotomodelką.
- Życie często płata nam figle - powiedział spokojnie i pocałował mnie w czoło.
- Wiem Niall, wiem - przyznałam mu rację i spojrzałam na telefon, gdzie miałam 20 nieodebranych połączeń od Andy'iego, a zegarek wskazywał dwudziestą pierwszą trzydzieści.
- Niall myślę, że musimy się już zbierać  Wyszliśmy na krótki spacer, a nie ma nas już dwie godziny - podniosłam się z trawy i podałam rękę blondynowi.
- Ale ten czas szybko leci - złapaliśmy się za ręce i w ciszy wróciliśmy do domu.
Niall poszedł się okąpać, a ja w tym czasie zrobiłam dla nas kolację.
Kiedy chłopak już się wykąpał to do łazienki weszłam ja. Zrobiłam wieczorną toaletę i przebrałam sie w to i wróciłam do kuchni, gdzie zjedliśmy w ciszy kolację.
- Niall jutro jest pogrzeb Bartka, pójdziesz ze mną prawda ? - zapytałam niepewnie chłopaka, kiedy zbierałam talerze po kolacji.
- Oczywiście, że z Tobą pójdę. Przyjechałem tutaj z Tobą żeby Cię wspierać.
- Dziękuję - powiedziałam odkładając ostatni talerz na suszarkę. Postanowiliśmy, że pójdziemy już spa, żeby być wypoczętym na jutro. Niestety, kiedy Niall zasnął bardzo szybko ja nie mogłam zasnąć  dlatego też wstałam po chichu aby nie obudzić chłopaka i zabrałam torbę,w  której miałam rzeczy kuzyna, po czym poszłam do kuchni, gdzie zaświeciłam światło   i zaczęłam przeglądać książki zostawiając list na koniec.

BO NIEWYKORZYSTANE SZANSE
 BOLĄ BARDZIEJ, NIŻ POPEŁNIONE BŁĘDY .





sobota, 3 listopada 2012

11. Ludzie odchodzą. Każdy kiedyś nas zostawi.

On jest tak naprawdę tą
 pierwszą prawdziwą miłością.
Nigdy nikt nie Był dla mnie tak
Ważny , Nikogo jeszcze nie
 darzyłam tak silnym i 
wytrwałym uczuciem.


- O czym chciałaś porozmawiać ? - chłopak usiadł na kanapie w salonie i spojrzał na mnie.
- Będziesz udawał takiego głupka, czy na prawdę nie wiesz o czym chcę porozmawiać ?
- Ehh. Zapewne o tym co stało się w Hiszpanii - powiedział po chwili.
- Zgadłeś, ale nie tylko o tym. Niall... Ja Cię przepraszam, spotkałam się z Eleanor, która wszystko mi wytłumaczyła i dopiero po rozmowie z nią zrozumiałam że ta Caroline ... - chciałam coś powiedzieć  lecz Horan położył palec na moich ustach.
- Nie masz za co przepraszać. To ja powinienem od razu Ci wytłumaczyć.
- Ale ja nie chciałam słuchać  więc to jest  moja wina Niall. Uwierz mi, że ja zostałabym tam w tej Barcelonie, ale ... no ... kiedy dowiedziałam się, że jesteś tam razem z nią, to oznajmiłam, że ja usunę się w cień -  powiedziałam cicho nie patrząc na Niall'a.
- Czyli, że ty .... ty coś do mnie czujesz ?! - zszokowany blondyn spojrzał na mnie, a ja pokiwałam ledwie widocznie głową.
Nie musiałam długo czekać, na odzew Irlandczyka, ponieważ po chwili czułam jego ciepłe wargi na swoich.
Wtedy czas się zatrzymał, byliśmy tylko ja i on. Czy to było możliwe ? Nie wiem, w tamtej chwili nie patrzyłam na to. Liczyło się to, że on był przy mnie teraz, tutaj.
- Kocham Cię, Alicja - chłopak szepnął zaraz po przerwaniu pocałunku.
- Ja Ciebie też - odpowiedziałam, a na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.



*** Jakiś czas później ***
Siedziałam na fotelu przykryta kocem i patrzyłam jak za oknem pada deszcz. Mokre, puste ulicę pokazywały mój dzisiejszy humor. Jeden telefon. Jedna wiadomość  a tak bardzo zmieniła moje życie.  Przez cały dzisiejszy dzień nie odbierałam telefonów, nawet nie odebrałam kiedy dzwonił Niall.
Co do Niall'a ... od trzech miesięcy jesteśmy oficjalnie parą.
Moje rozmyślania przerwał brzdęk zamka i szybkie kroki na korytarzu.
- Alicja ?  Jesteś ? - głos Niall'a słychać było w całym mieszkaniu. Po chwili usłyszałam jak drzwi od mojej sypialni otwierają się i do środka wchodzi blondyn.
- Alicja, czemu nie odbierasz od nas telefonów, martwimy się - powiedział siadając obok mnie, lecz nie obdarzyłam go spojrzeniem.
- Ej, co się stało ? - chłopak złapał mnie za podbródek i patrząc w załzawione oczy wytarł mokre policzki.
- Jego już nie ma, popełnił samobójstwo - powiedziałam cicho i wybuchłam płaczem.
- Ale kogo nie ma ? kto popełnił samobójstwo ?
- Mój kuzyn z Polski... Był o dwa lata młodszy ode mnie, pastwili się nad nim w szkole, rozumiesz ? wyzywali go i znęcali się nad nim, bo przyznał się, że jest gejem. Zawsze mówiłam mu, że może na mnie liczyć  dzwonił do mnie ostatnio, ale nie mogłam odebrać .. a dzisiaj ciocia zadzwoniła, że znaleźli jego zwłoki w rzece - powiedziałam płacząc.
- Cśś . wszystko będzie dobrze .. - Horan szeptał mi do ucha głaskając przy tym po plecach.
- Nic nie będzie dobrze, Niall. On potrzebował mojej pomocy, a ja tak po prostu go olałam - powiedziałam smutno.
- To co zamierzasz z tym zrobić ? - zapytał po chwili milczenia.
- Jak to co ? Polecę do Polski i zostanę na parę dni - powiedziałam stanowczo.
- Ale po co, przecież i tak nie odwrócisz czasu - oznajmił po krótkiej chwili ciszy.
- Wiem, że nie odwrócę czasu, ale chcę chociaż pomóc swojej ciotce i byc na jego pogrzebie - odpowiedziałam cicho wtulając się w swojego chłopaka.?
- Nie martw się - powiedział cicho - mam nadzieję, że nie zaprzeczysz abym z Tobą pojechał ? W ogóle jeśli się nie zgodzisz to pojadę.
Odkleiłam się od niego i pocałowałam go w usta.
- Kiedy chcesz jechać ? - zapytał
- Jak najszybciej .
- zaraz zadzwonię do Paul'a i powiem mu aby zarezerwował nam dwa miejsca na jutrzeszjy samolot do Polski.
- Nie Niall. Nie zgadzam się, jedziesz ze mną i to ja zapłacę za bilety - zerwałam się na równe nogi i popatrzyłam gniewnie na chłopaka.
- Nie ma mowy, kochanie.  - Niall spojrzał na mnie czule i przytulił - idź się spakuj, a ja idę załatwic wszystkie sprawy. Przyjadę do Ciebie za jakieś trzy- cztery godziny z walizką i spędzę z Tobą noc, a potem pojedziemy na lotnisko - oznajmił stanowczą, skradł pocałunek w usta i wyszedł.
Ja natomiast z garderoby wyjęłam czarną niedużą walizkę, do której włożyłam najpotrzebniejsze rzeczy. Po dwóch godzinach pakowania wszystko było w walizce, więc poszłam do salonu, gdzie włączyłam jakiś film sensacyjny  i  zaczęłam oglądać. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziłam się o godzinie 21 w swoim pokoju. /obok mnie leżał Niall, który jeszcze ni spał, a patrzył na mnie z uśmiechem głaskając po policzku.
- Czemu nie śpisz? - spytałam
- Nie mogę jakoś usnąć.
Przytuliłam się do chłopaka i czule pocałowałam go w usta.
- Ja Ciebie jeszcze bardziej - odpowiedziałam, po czym Irlandczyk obdarzył mnie namiętnym pocałunkiem.
- O której mamy jutro samolot ? - zapytałam przerywając ciszę.
- O ósmej czterdzieści ma przyjechać po nas Paul, a o dziesiątej mamy samolot - odpowiedział z lekkim uśmiechem.
- Idziemy już spać ? - zapytał po chwili.
- Jasne .
- To dobranoc skarbie - pocałował mnie w policzek.
- Dobranoc.
Ludzie odchodzą.
 Każdy kiedyś nas zostawi.

*Rano*
Następnego dnia obudziłam się o godzinie szóstej trzydzieści i nie budząc swojego chłopaka zabrałam przyszykowane ciuchy po czym poszłam do łazienki, gdzie uczesałam się, pomalowałam i ubrałam. Następnie na paluszkach ruszyłam do kuchni, gdzie zrobiłam kanapki.
Po przyszykowaniu śniadania poszłam do sypialni, gdzie zaczęłam budzić blondyna.
- Kochanie, trzeba już wstawać. Za godzinę Paul ma przyjechać - szeptałam mu do ucha głaszcząc po policzku.
- Jeszcze pięć minut kochanie - powiedział zaspany i przekręcił się na drugą stronę.
- Nie Niall. Za trzydzieści minut widzę Cię w kuchni, bo jak nie to lecę sama - powiedziałam nieco zdenerwowana i nie patrząc na Horan'a wyszłam z pokoju.
Moja "pobudka" zadziałała, gdyż po 10 minutach przy stole w kuchni razem z chłopakiem siedziałam i jedliśmy śniadanie.
Równo o umówionej godzinie pod blok, w którym mieszkam przyjechał czarny Ranger Rover do którego zapakowaliśmy walizki i wsiedliśmy.
W czasie drogi na lotnisko nikt się nie odzywał, pogrążona we własnych myślach smutnym wzrokiem spoglądałam na obraz za oknem, który co chwilę zmieniłam się, natomiast Niall siedział obok mnie i pisał z kimś sms-y . Na lotnisku byliśmy po piętnastu minutach. Jakie było moje zdziwienie, kiedy razem z nami ruszył ochroniarz.
- Niall on jedzie z nami ? - zapytałam chłopaka pokazując w stronę napakowanego człowieka.
- Tak. Paul kiedy się dowiedział, że lecimy do Polski oznajmił, że puści mnie pod warunkiem, że razem z nami będzie jeden z ochroniarzy. Zgodziłem się, bo chciałem jechać z Tobą - powiedział spokojnie i mnie przytulił.
- Dziękuję Niall.
- Za co skarbie ? - zapytał lekko zaskoczony.
- Że ze mną jedziesz i w ogóle jesteś przy mnie - powiedziałam cicho.
- Przecież jesteś moją dziewczyną, to jest moim obowiązkiem aby pomagać Ci i być przy Tobie w takich trudnych sytuacjach - oznajmił lekko uśmiechnięty, po czym pocałował mnie w czoło.
Po kilkunastu minutach czekania na lotnisku przeszliśmy przez odprawę, aby zaraz po tym usiąść w samolocie, który po zapełnieniu się przez ludzi wystartował.

** trzy godziny później **
Wylądowaliśmy na Okęciu po dwóch i pół godzinie. Oczywiście jak to na lotnisku był tłum ludzi. Na szczęście nikt nie rozpoznał jak na razie Niall'a, więc z lekkimi uśmiechami odebraliśmy bagaże i ruszyliśmy na strzeżony parking, gdzie kilka miesięcy temu zostawiłam swój samochód. Odebrałam swoje kluczyki do samochodu i ruszyliśmy na dane miejsce gdzie stał mój ukochany samochód . Na sam widok tego pojazdu na mojej twarzy pojawił się duży uśmiech, a dlaczego ? Dlatego, że żeby dostać ten samochód od rodziców musiałam ciężko się napracować  Otworzyłam kluczami bagażnik, gdzie ochroniarz włożył nasze walizki, a potem całą trójką wsiedliśmy do samochodu, w którym pachniało moimi perfumami.
- To  gdzie teraz jedziemy ? - zapytał Niall, niedługo po tym jak wyjechaliśmy z parkingu i mknęliśmy po ulicach Warszawy.
- Jedziemy najpierw do mojego domu, w którym mieszkałam z rodzicami, aby zabrać parę rzeczy. Chociaż się tak zastanawiam czy czasem nie lepiej jakbyśmy spali w tym domu, a do ciotki tylko byśmy jeździli - odpowiedziałam zamyślona.
- Aha.
Po przejechaniu przez centrum Warszawy skręciłam w aleję "bogatych" domów. Po obu stronach ulicy można było zobaczyć duże budowle.
- Mieszkałaś na takiej dzielnicy ? - zapytał niedowierzająco Niall oglądając się na boki.
- Niestety tak - odpowiedziałam patrząc przed siebie.
- Dlaczego niestety. My z chłopakami nie mieszkamy na takiej dzielnicy, a tutaj widzę same luksusy - odpowiedział.
- Może i luksusy, ale ludzie na około nic nie robią tylko rozpuszczają ploty. Uwierz mi, że po godzinie od naszego przyjazdu ktoś zapuka do mojego domu, aby sprawdzić czy na prawdę wróciłam - powiedziałam.
Na szczęście przerwaliśmy naszą rozmowę, dzięki temu iż podjechałam pod mój dom. Wysiadłam z samochodu i kluczami otworzyłam bramę i wróciłam do samochodu.
- Niall przesiądź się za kierownicę i podjedź pod drzwi domu, a ja za wami zamknę bramę - powiedziałam uśmiechnięta.
Tak jak poprosiłam Niall przesiadł się za kierownicę i wjechał na podjazd, a ja za nimi zamknęłam bramę i ruszyłam w ich stronę.
- Dziękuję, a teraz weźmiemy nasze walizki i wejdziemy do środka. Nie chcę, żeby ktoś nas podglądał - oznajmiłam mężczyzną i w trójkę zabraliśmy swoje walizki po czym ruszyliśmy do mojego domu.
W środku całą trójką zanieśliśmy walizki do swoich pokoi ( Niall oczywiście ruszył ze mną do mojego pokoju, gdzie teraz będzie to nasza sypialnia ), a Andy  ochroniarz poszedł do pokoju gościnnego kilka pomieszczeń dalej.
- Masz bardzo ładny pokój - powiedział Niall, kiedy weszliśmy do mojej sypialni.
- Dziękuję, kiedy miałam czternaście lat postanowiłam zrobić trochę poważniejszy wystój i tak zostało - oznajmiłam z uśmiechem ciągnąc walizkę do garderoby.
- Nie mówiłaś, że w domu rodzinnym masz tak dużo medali - chłopak podtrzymywał rozmowę na temat domu rodzinnego w Polsce.
- Bo nie pytałeś - odpowiedziałam podchodząc do blondyna, który stał koło ściany i oglądał wszystkie medale, które poustawiane były na półeczkach na ścianie.
- Nie mówiłaś, że grałaś w piłkę nożną.
- Oh no Niall. Nie pytałeś haha. Ale tak na prawdę to były stare dzieje. Od małego byłam innym typem dziewczyny. Moje koleżanki bawiły się  lalkami lub budowały babki z piasku w czasie lata, a ja wychodziłam z piłką do nogi pod pachą i chodziłam na puste boisko, gdzie grałam. Robiłam to w tajemnicy przed rodzicami. Gdybyś widział moje zachowanie kiedy od swojej babci dostałam pierwsze korki i strój do grania - zaczęłam opowiadać  a w moich oczach pojawiły się łzy - moja mama zawsze powtarzała mi, że będę taka jak ona. Będę chodziła po wybiegach i uśmiechała się do kamery, ale ja taka nie chciałam być  Codziennie po szkole mówiłam rodzicom, że idę na jakieś treningi cheerleader'ek, a tak na prawdę razem ze znajomymi chodziliśmy na stadion gdzie trenowaliśmy.
- A oni wierzyli ? - zapytał nieco zdziwiony.
- Tak. Byliśmy kochającą się rodziną, lecz trzeba przyznać że często się nie widywaliśmy. Byli strasznie zapracowani. Tata wychodził kiedy spałam i przychodził czasami w nocy tylko się przebrać  mama natomiast często miała sesje zdjęciowe lub po prostu leciała gdzieś promować nowe kolekcję, które były nazywane jej imieniem i nazwiskiem - odpowiedziałam lekko.
- Aha.  Nie wiedziałem .
- Nikt nie wiedział Niall. Kiedy wychodziliśmy zawsze byliśmy uśmiechniętą rodzinką, ale w domu nie było tak jak na bankietach.. Dobra zakończmy ten temat. Chcesz może obejrzeć niektóre filmiki ze stadionu, jak trenowałam z przyjaciółmi ? - szybko zmieniłam temat.
- Jak masz to puść, chętnie obejrzę - powiedział uśmiechnięty.
- Okej. - weszłam do garderoby, skąd z ostatniej szuflady wyciągnęłam laptopa i podłączyłam go do prądu, bo niestety bateria nie trzyma dłużej niż minutę. Kiedy komputer załączył się załączyłam folder, gdzie miałam zdjęcia z przyjaciółmi i filmiki. Włączyłam pierwszy lepszy z brzegu i zaczęliśmy oglądać .


 Niewysoka dziewczyna w stroju piłkarskim biegła za piłką, która po niecałych piętnastu sekundach wleciała dzięki niej do bramki chronionej przez jej najlepszego przyjaciela Bartka.
- Taak. Nasza kochana Alicja strzeliła swojego setnego gola hahaha - w tle słychać  było gwizdy i śmiechy kilku osób. Dziewczyna o której była mowa pomachała do kamerki i ukłoniła się jak to robią gwiazdy.
- Maciek nie kręć tego !! - krzyknęła rozbawiona.
- Oj tam, oj tam. Kręć Maciej haha, będzie pamiątka - rozbawiony chłopak podbiegł do dziewczyny i przytulając się do niej pocałował ją w policzek na co wybuchła donośnym śmiechem.
Następnie kamera została skierowana na dziesięcioosobowe towarzystwo siedzące na krzesełkach, gdzie zazwyczaj siedzą trenerzy i piłkarze.Wszyscy jak na zawołanie zaczęli machać.

 ** Koniec nagrania **


- Jest jeszcze dużo takich filmików, ale prawie wszystkie są takie same - powiedziałam uśmiechnięta.
- No, no nie wiedziałem, że mam taką zdolną dziewczynę - chłopak odezwał się, po czym przytulił mnie całując w czoło.
- Oj tam, oj tam. Jak chcesz to załącz te zdjęcia i sobie pooglądaj, a ja idę zobaczyć czy jest coś w lodówce - powiedziałam uśmiechnięta i wstałam z podłogi.
- To jak to, w lodówce przez ten cały czas jak was nie było to było jedzenie, przecież będzie już zepsute - Niall powiedział oburzony.
-  Niee, kiedy ciocia zadzwoniła powiedzieć mi co się stało z moim kuzynem od razu powiedziałam jej że za niedługo będę, więc ona oznajmiła mi że zrobi zakupy - powiedziałam spokojnie i puszczając całusa Horan'owi wyszłam z sypialni.
Weszłam do kuchni, gdzie lekko otworzyłam okno  i zaczęłam przyrządzać obiad.
Po trzydziestu minutach w kuchni na stole stał duży talerz ze spaghetti. Obok położyłam trzy talerze, sztućce i  szklanki, po czym poszłam powiadomić Andy'iego i Niall'a, że obiad stoi na stole. Niestety Andy spał i oznajmił mi, że wieczorem odgrzeje sobie jedzenie, a Niall był tak zafascynowany moimi zdjęciami, że ( ku mojemu zdziwieniu) powiedział, że zje potem. Dlatego też sama usiadłam w kuchni przy stole i po nałożeniu sobie jedzenia zaczęłam je jeść.

O godzinie 18, kiedy na dworze zaczęło się ściemniać  a Niall zmęczony dzisiejszym dniem zasnął na łóżku parę minut temu usiadłam przy komputerze i zalogowałam się na prywatnym koncie na facebook'u, który był tylko dla najbliższych przyjaciół. Nie mogąc się powstrzymać dodałam posta:
 | Jak miło znowu odwiedzić stare kąty :) Niestety zmusiło mnie do tego życie ...

Długo czekać nie musiałam, ponieważ po dwóch minutach pojawiły się pytania, czy jestem w Polsce. Odpowiedziałam krótkim, "yep" i dodałam jeszcze zdjęcie z samolotu w czasie lotu oraz moje zdjęcie z Niall'em i wyłączyłam się.
Jako iż na dworze było zimno przebrałam się w ten zestaw i z biblioteczki zabrałam jakąś książkę do poczytania, po czym ruszyłam w stronę ogrodu. Po drodze zapaliłam jeszcze kilka lamp na zewnątrz i z uśmiechem wyszłam na świeże powietrze. Z salonu jeszcze zabrałam koc, który położyłam na bujanej huśtawce, gdzie potem usiadłam i otworzyłam książkę, którą zaczęłam czytać.


 I jebać to , że czasem scenariusz


 naszego życia zmienia się zbyt szybko.






Szybka zmiana wydarzeń ;D
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam.
Mam nadzieję, że rozdział się spodoba ;D

CZYTASZ = KOMENTUJESZ


niedziela, 14 października 2012

10. - Fotomodelka

I to nieustanne czekanie,
 napisze , nie napisze .
 wchodzisz w jego okienko 
i myślisz ' Nie to On powinien '

Następnego dnia:

Do tej pory nie dostałam żadnej wiadomości od blondyna. Nie wiedziałam, czy jest na mnie wściekły, czy po prostu postanowił korzystać z ciepłych dni w Hiszpanii. Postanowiłam na razie nie przejmować się sprawą z Irlandczykiem. Ubrałam się w to zabrałam kluczyki od swojego nowego auta i po zamknięciu mieszkania zeszłam na parking, gdzie znalazłam swoje autko i wyjechałam na mokre ulice Londynu.W czasie jazdy moja komórka rozdzwoniła się. Była to Olalla, która poinformowała mnie, że w gazecie " Moda i Ty" są już zdjęcia z mojej sesji . Z uśmiechem na ustach podziękowałam jej i zajechałam do centrum handlowego, gdzie w czasie przeglądania ulotek o pracę skoczyłam do kolportera kupić magazyn z moimi zdjęciami.Usiadłam na ławce która była niedaleko sklepu, wyciągnęłam gazetę z torebki i zaczęłam ją przeglądać. - Zdjęcia były niesamowite, a wywiad ze mną ani trochę nie przerobiony z czego się strasznie cieszyłam. 
Gdy zrobiłam resztę zakupów zaczęłam się rozglądać nad pracą w mieście. Jadąc autem, na szybie z jednego ze sklepów zauważyłam ogłoszenie więc, zatrzymałam się na pobliskim parkingu i udałam się do miejsca gdzie zobaczyłam ogłoszenie - poszczęściło mi się, ponieważ to było ogłoszenie o prace, ale po chwili ktoś zaczął mnie wołać nie poznałam tego głosu - był to jakiś mężczyzna . - Ty jesteś Alice ? - spytał podając mi rękę .Zdziwiona odpowiedziałam - Tak ,a o co chodzi ? . - Widziałem twój artykuł w gazecie i chciałbym ci zaproponować pracę - uśmiechnął się i dodał - a tak w ogóle to przepraszam, nie przedstawiłem się jestem Mark . - Ymm..a na czym polegałaby ta praca ? - No oczywiście jako fotomodelka - Fotomodelka - powiedziałam lekko zdziwiona a zarazem zszokowana.- Oczywiście. Dziewczyno, jeszcze nigdy nie widziałem takich dobrych zdjęć jesteś stworzona do tej pracy - mężczyzna zaczął się ekscytować, a ja patrzyłam na niego jak na wariata.- Emm. Musiałabym to przemyśleć niech da mi pan swój numer telefonu, a ja przedzwoniłabym do pana po przemyśleniu tej sprawy - oznajmiłam po chwili uśmiechnięta.- Okej. Masz, tutaj jest moja wizytówka, zadzwoń kiedy przemyślisz tą sprawę - powiedział uśmiechnięty pocałował mnie w policzek po czym odszedł zostawiając mnie na środku ulicy.W zasadzie nie wiedziałam co mam zrobić co prawda potrzebowałam pracy od zaraz, w końcu za mieszkanie i wyżywienie trzeba zapłacić do tego potrzebne paliwo do samochodu i różne inne wydatki.Pokręciłam głową, aby wyrzucić na razie tą myśl z głowy i zawróciłam kierując się do samochodu.Usiadłam wygodnie na siedzeniu w samochodzie,przyciszyłam radio i zadzwoniłam do El, długo nie musiałam czekać, aby odebrała . - Hallo? El ? - spytałam - O cześć Alice - odpowiedziała po czym dodała - co u ciebie ? - A no w sumie dobrze,masz może czas i ochotę dziś spotkać się na jakąś kawę ? - Jasne , może być gdzieś tak o 17 ? -spytała. - Oczywiście,to może ja po ciebie przyjadę ? - Okej, to do zobaczenia . - Pa.Wcisnęłam czerwona słuchawkę i zakończyłam połączenie. Gdy schowałam telefon do torebki, włożyłam kluczyk do stacyjki i powoli ruszyłam .. Niestety zaczęło tak padać że aż cieszyłam się z tego powodu że tata kupił mi samochód . Jadąc przez miasto,widziałam dużo znajomych osób. Gdy pomyślę ,że jutro znów mam iść do szkoły i zobaczyć większość osób których nie lubię, to aż na samą myśl moje ciało reaguje na to nieprzyjemnymi dreszczami. Będąc już przed domem zabrałam wszystkie reklamówki z samochodu i ruszyłam w stronę mieszkania, gdzie rozpakowałam wszystko z reklamówek chowając przy okazji do półek i szaf. Nawet nie zorientowałam się, kiedy na zegarku pojawiła się szesnasta trzydzieści. Szybko pozamykałam całe mieszkanie i już po dziesięciu minutach jechałam w stronę domu Louis'a, gdzie razem z nim mieszka Eleanor. Odkąd przeprowadziła się z Manchester'u mieszka ze swoim chłopakiem w przytulnym mieszkanku na obrzeżach Londynu. Miałam szczęście, ponieważ nie było dużych korków w centrum i już o szesnastej pięćdziesiąt parkowałam samochód na podjeździe Tomlinsona. Z uśmiechem wysiadłam z auta i podeszłam do drzwi oraz zadzwoniłam dzwonkiem. Nie czekałam długo, bo po dwóch minutach drzwi otworzył mi Harry. - O hej Harry, jest może Eleanor ? - zapytałam uśmiechnięta loczka. - Alicja ? Ty nie miałaś być przypadkiem w Barcelonie ? - zapytał nieco zdezorientowany. - No miałam, ale pozałatwiałam już sprawy i wróciłam - odpowiedziałam uśmiechnięta .- O już jesteś ? Ja jestem już gotowa, więc możemy iść - Eleanor przerwała nam rozmowę, pocałowała stojącego z tyłu Louis'a i wyszła z domu. - Fiu, fiu mówiłaś mi, że twój Ojciec kupił Ci samochód, ale nie mówiłaś, że aż taki - zagwizdała dziewczyna. - Jak ma kasę to kupuje, a ja się nie sprzeciwiam - powiedziałam ze śmiechem.Dziewczyna się zaśmiała i wsiadłyśmy do samochodu, odjeżdżając El zaczęła mnie wypytać jak było w Barcelonie, ponieważ jeszcze nigdy tam nie była ii nie może namówić Louisa aby ją tam zabrał - pojechałyśmy do naszej kafejki gdzie prawie większość czasu tam spędzałyśmy razem. Zajęłyśmy stolik, a Eleanor zaczęła rozmowę : - I co z Niallem ? - na początku nie wiedziałam,co powiedzieć ale potem uznałam że muszę jej powiedzieć prawdę . - Wiesz wtedy gdy widziałyśmy się pod twoim domem, uświadomiłaś mi ,że zaczęłam wierzyć w to ,że ta lasia cała jest tylko specjalnie ,więc napisałam do niego wiadomość na którą w ogóle nie odpisał, ani nie oddzwonił . - Jak to ? Nialler mówił ,że nic do niego nie pisałaś ani nie dzwoniłaś. Bo rozmawiał wczoraj z Louisem . - Słucham ?! - lekko podniosłam głos . - No tak - przez chwilkę padła cisza, ponieważ kelner przyniósł nam kawę oraz ciasto które zamówiłyśmy . - Ale ja mu wysłałam wiadomość, nawet mogę ci pokazać bo jeszcze nie usunęłam . - Nie musisz wierze ci - odpowiedziała mi z uśmiechem . - Kurde i co ja mam teraz zrobić ? - spytałam . - Może chcesz to do niego zadzwonię teraz ? - Nie , nie wiesz może to niech on pierwszy coś z tym zrobi - opowiedziałam i dodałam - mam sprawę ,a raczej pytanie doradzisz mi z czymś ?. - Hmm..oczywiście a z czym ? - Dostałam dziś propozycję pracy jako fotomodelka - dziewczyna zaniemówiła na chwilę. - Jako fotomodelka ? - zapytała lekko zdziwiona. - No tak. Wiesz w Barcelonie ojciec poprosił mnie, abym pomogła Olalli, która jest projektantką i na sesji zdjęciowej zabrakło jej jednej modelki, która była tak jakby główną dziewczyną na sesji. Zgodziłam się i takim oto sposobem dzisiaj wyszła gazeta z tą sesją - powiedziałam uśmiechnięta i wyciągnęłam z torby magazyn podając dziewczynie. Uśmiechnięta Eleanor otworzyła szybko gazetę i zaczęła oglądać zdjęcia. - No, no z tej strony to ja Cię jeszcze nie znałam - powiedziała po chwili ciszy. - Wiesz nigdy nie powiedziałabym, że będę pozować do zdjęć - oznajmiłam uśmiechnięta i napiłam się herbaty. - Dzisiaj szukałam pracy, ale na ulicy zaczepił mnie facet, który zaoferował mi pracę jako fotomodelka, dał mi wizytówkę i powiedział, że jak się namyślę to mam zadzwonić - opowiedziałam dziewczynie w skrócie całe zdarzenie i czekałam na jej decyzję. - Wiesz... Ja na twoim miejscu bym się zgodziła, ale jak połączysz foto modeling ze szkołą ? - zapytała po chwili namysłu. - Właśnie tu jest ten mały problem, ale przecież nie codziennie będą sesję tylko raz na jakiś czas prawda ? - No tak przy okazji pozwiedzałabyś trochę świata, bo na pewno sesje nie będą cały czas w Londynie czy studiu. - Prawda, do tego dochodzi promowanie tych ciuchów. Moja mama zazwyczaj jeździła jeszcze na wybiegi aby posiedzieć dwie trzy godziny na widowni i popatrzeć na te modelki chodzące po wybiegu - powiedziałam zastanawiając się. - Alicja skoro potrzebujesz pracy, to zgódź się. Po zdjęciach widzę, że jesteś do takich rzeczy stworzona. Ale pamiętaj ostatnie zdanie należy do Ciebie - dziewczyna wyraziła swoje zdanie i oddała mi gazetę. - Ohh. No dobra, dzięki za radę - oznajmiłam uśmiechnięta - zastanawiam się nad od powrotem do naturalnego koloru włosów. Co o tym myślisz ? - zmieniłam szybko temat. -Hmm... jak uważasz, wybór zależy od ciebie. - odpowiedziała mi uśmiechnięta. Siedziałyśmy tak jeszcze godzinę w kafejce gdzie, do El zaczął dzwonić zmartwiony Lou aby wracała już do domu, więc szybko zapłaciłyśmy i wyszłyśmy na parking gdzie znajdował się mój samochód. Po jakiś 20 minutach znalazłyśmy się pod domkiem Louisa. - Może byś weszła do środka ? Porozmawiamy jeszcze, pewnie jeszcze Hazza jest w środku - spytała zachęcająco Elaenor . - Z chęcią ,ale nie chcę się zarzucać . - Kobieto ! - krzyknęła - co ty wygadujesz?! Wysiadaj z tego samochodu i idziesz do mnie do domu ! - ja lekko się zaśmiałam, wyszłam z auta i zamknęłam je . Gdy, weszłyśmy do środka usłyszałyśmy Louis'a który kierował się w naszą stronę . - No w końcu moja księżniczka się pojawiła - powiedział do El po czym pocałował ją w usta . - Jest jeszcze Harry ? - spytała odklejając się od niego . - Jasne , że jest . Poszliśmy do salonu gdzie znajdował się tam loczek grający w FIFE - czyli na to wyglądało ,że zanim przyjechałyśmy chłopcy grali sobie w wirtualną piłkę nożną . Usiadłam obok Harrego na kanapie, ten uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłam. Wyłączył grę i zaczął ze mną rozmawiać . - Co tam u ciebie ? - A no bardzo dobrze,a co się tutaj działo jak mnie nie było ? - spytałam . - A szkoda gadać . Ten Niall - i nagle przerwał . - Yhym - bąknęłam . Nagle Louis zmienił temat, gdy zobaczył że nie za bardzo chcę mówić o Irlandczyku . - Opowiadaj jak było w Barcelonie ? - zaczerpnęłam powietrza i zaczęłam chłopakom opowiadać co robiłam w Barcelonie. Chłopcy cały czas słuchali mnie w skupieniu, a ja gadałam jak katarynka. Tak się zagadałam, że nie zauważyłam jak na dworze ściemniło się. - No chyba już muszę się zbierać - powiedziałam w pewnym momencie. - Nie, nie idź jeszcze. Zostań z nami na noc - powiedział Harry i spojrzał na mnie tymi swoimi zielonymi oczkami. - Nie mogę Harry. Muszę posprzątać w mieszkaniu, mimo że mieszkam tam niecałe dwa dni to wszędzie jest syf - powiedziałam uśmiechnięta i wstałam z kanapy. - Masz swoje mieszkanie ? - Louis zdziwiony spojrzał na mnie. - Tak. Dostałam od Taty wraz z samochodem - odpowiedziałam uśmiechnięta. - Ten samochód jest Twój ? - krzyknął Harry zdziwiony, a ja wraz z brunetką wybuchłyśmy śmiechem. - A kogo miałby być, skoro to ja nim przyjechałam ? - Nie wiem. Myślałem, że wypożyczone czy coś - powiedział nieco skrępowany. - Niee dostałam od taty wraz z mieszkaniem - oznajmiłam szczęśliwa i zabierając torebkę pożegnałam się z przyjaciółmi, po czym ruszyłam w stronę swojego mieszkanka, gdzie zaraz po przyjeździe jako tako posprzątałam i poszłam umyć się.


*** Tydzień później ***
Poniedziałek. Jak zwykle wstałam o godzinie szóstej trzydzieści i wlekąc się poszła do kuchni, gdzie zaparzyłam mocną kawę i zrobiłam sobie kanapki. Z zamkniętymi oczami siedziałam przy stole i jadłam śniadanie popijając kawę.
Dopiero o siódmej nieco w lepszej formie ubrałam się  w ten zestaw i rozczesałam swoje włosy.
Czy coś zmieniło się przez ostatni tydzień ? Oprócz tego, że dalej nie mam kontaktu z blondynem, który dzisiaj powinien pojawić się w szkole, oprócz zmiany koloru włosów z blond na naturalne i oprócz przyjęcia pracy jak fotomodelka nic. Właśnie dzisiaj jeszcze przed szkołą mam zjawić się w studiu aby oddać swoje portfolio( zrobione w czasie mojego pobytu w Barcelonie ) i ze spokojną głową jechać do szkoły na lekcje.
Niestety nie przypuszczałam, że to spotkanie z moim nowym pracodawcą przedłuży się do godziny dwunastej. Dopiero trzydzieści po dwunastej wjechałam z piskiem opon na plac szkolny. Szybko zaparkowałam na wolnym miejscu, aby potem mijając paru zaskoczonych uczniów wejść do szkoły i od razu ruszyć w stronę recepcji, gdzie oddałam "usprawiedliwienie" za spóźnienie do szkoły.
Prosto z recepcji poszłam na stołówkę, gdzie stety lub niestety przy jednym ze stolików siedziała całe One Direction oprócz nie chodzącego do szkoły już Louis'a. Nie zastanawiając się ani chwili dużej podeszłam do ich stolika i udając, że nic się nie stało usiadłam obok blondyna.
- Cześć, działo się coś ciekawego na lekcjach ? - zapytała roześmianego Harry'ego.
- Nie, oprócz tego, że przegapiłaś test z biologii to nic. Gdzie ty w ogóle byłaś ?
- Musiałam zanieść portfolio do studia, pamiętasz jak mówiłam Tobie i Louis'owi o tej sesji.. Przyjęłam tą pracę - powiedziałam na wydechu, po czym zwróciłam się w stronę blondyna.
- Niall możemy porozmawiać ?
- Chyba nie mamy o czym Alicja - powiedział obrażony i nie patrząc na mnie odszedł od stolika.
- Aha . - krótko skomentowałam zachowanie chłopaka.
- Alicja, on wczoraj wrócił taki wściekły na cały świat - odezwał się po chwili Zayn.
- Przepraszam bardzo, ale to chyba nie moja wina. Pisałam do niego parę razy w ciągu tego tygodnie, lecz on ani razu nie odpisał, a teraz jest wielce obrażony - powiedziałam wściekła, zabrałam torbę z krzesła i wyszłam ze stołówki ruszając w stronę wyjścia ze szkoły.
Przed budynkiem na schodach siedział blondyn i robił coś na komórce, podeszłam do niego i stanęłam na przeciw niego.
- Słuchaj musimy porozmawiać  i nie mówi mi, że nie mamy o czym - powiedziałam wprost i przytrzymałam chłopaka, który chciał odejść.
- Wiesz, myślę że wszystko mi wyjaśniłaś wsiadając do samolotu powrotnego niecały tydzień temu - odezwał się po chwili ciszy.
- To ty nie dostałeś żadnego sms-a którego Ci wysłałam, czy tylko udajesz głupka! - krzyknęłam nieco wściekła, a Niall spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem.
- Jakie sms-y ? Ja nic nie dostałem - Irlandczyk zdziwiony spojrzał na mnie.
- To zapytaj się tej swojej Caroline czy czasem czegoś nie odbierała z Twojego telefonu, bi ja wysłałam Ci z pięć  sms'ów, na które nie dostałam w ogóle odpowiedzi - krzyknęłam wściekła i odeszłam od blondyna.
Nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać, prze jedną osobę mój humor cały wyparował. Nawet nie chciało mi się siedzieć w tej głupiej szkole. Coraz częściej zastanawiałam się nad poproszeniem o szybsze skończenie tej szkoły. Mogłabym dostać wszystkie rzeczy do domu i uczyć się do dnia testów oraz nie chodzić do tej szkoły.
Zdenerwowana mijałam uczniów szkoły idąc w stronę swojego samochodu. Wsiadłam do środka pojazdu rzuciłam torebką na siedzenie obok i odpaliłam silnik. Wyjechałam z parkingu i przejeżdżając obok wejścia do szkoły zauważyłam blondyna. Zatrzymałam się obok schodów i otworzyłam okno.
- Wsiadasz i rozmawiasz ze mną, czy udajemy że rozmowy nie było ?! - krzyknęłam opanowując wybuch złości.
- Wsiadam - powiedział po chwili i wsiadł do samochodu, a ja ruszyłam.
Pojechałam do mojego mieszkania, bo tylko tam mogliśmy w spokoju porozmawiać  Zaparkowałam w stałym miejscu i razem z chłopakiem wjechaliśmy windą na piętro, na którym znajdowało się moje mieszkanie.
Otworzyłam kluczami drzwi i weszłam do środka.






-------------------------------
Cześć ;D
Dodaje następny rozdział i mam nadzieję, że wam się spodoba.
Gabi xDD <3



wtorek, 2 października 2012

9. Z Caroline ?!

Od tygodnia jestem w Hiszpanii i ani razu nie udało mi się spotkać z Ojcem. Jedyne co wiem, to to, że kupił mi mieszkanie w centrum Londynu, ponieważ Olalla powiedziała mu, że zamiast mieszkać z ciotką zamieszkuję tymczasowo hotel.
Dzisiaj wstałam bardzo wcześnie, dlaczego ?
Sama nie wiem. Może tęsknota ? Tak, to musi być to. Odkąd przyjechałam do Barcelony ani razu nie rozmawiałam z Niall'em i chłopakami i szczerze powiedziawszy brakuje mi tego. Zawsze, kiedy miałam spotkać się z Irlandczykiem czułam ciepło w brzuchu i mój humor znacznie się poprawiał.
Zakochałaś się idiotko'- mówił mój umysł za każdym razem, kiedy zaczęłam o nim myśleć  lecz ja zawsze wypierałam się tej myśli. Niestety teraz to zrozumiałam i sama sobie się przyznałam o uczuciu jakim darzyłam tego chłopaka.
Moje rozmyślania przerwał dzwoniący telefon.
- Słucham ? - powiedziałam jeszcze lekko zaspana.
- Alicja, słuchaj musisz pomóc Olalli. Ma dzisiaj sesję, ale jedna z modelek nie może przyjść, a ty będziesz pasować do tej roli - po drugiej stronie słuchawki odezwał się głos mojego ojca.
Olalla - no tak tego jeszcze nie powiedziałam. Jest to była przyjaciółka mojej zmarłej już mamy. Znały się od dzieciństwa, w końcu wychowały się na tym samym osiedlu. Była modelką, ale teraz jest projektantką mody i na naszym spotkaniu opowiedziała mi o swojej nowej kolekcji. Najlepsze jest to, że podczas opowiadań wyszło na jaw, że mój kochany ojciec miał z nią romans, dlatego tak często przyjeżdżał do Hiszpanii.
- Emm. Dobrze, to gdzie mam przyjechać ? - powiedziałam po chwili.
- Przygotuj się, a za piętnaście minut na dole będzie czekał samochód. A i nie maluj się, oni tam cię będą malować - powiedział ojciec - a dziękuję - dokończył nieco ciszej i rozłączył się.
Szybko wyskoczyłam z łóżka i na szybkich obrotach ubrałam się w to . Włosy spięłam w wysokiego kucyka, a do małej torebki wcisnęłam telefon i paczkę gum po czym wyszłam z apartamentu i zjechałam windą na dół.
Dzisiaj nie było mojego wujka w pracy, więc jedynie uśmiechając się w stronę recepcjonisty wyszłam przed budynek.
Długo nie musiałam czekać na samochód, ponieważ już po 2 minutach podjechało czarne BMW. Szybko nie patrząc na nikogo wsiadłam do niego i odjechaliśmy z piskiem opon.
Sesja jak sesja. Bardzo dużo pracy jak i śmiesznych akcji. Z samego początku za bardzo nie wiedziałam jak się ustawić i jakie miny robić, lecz po szybkim czasie załapałam o co chodzi.
Podczas przerwy zorientowałam się, że dzwonił do mnie Niall. Za bardzo w tym momencie nie mogłam oddzwonić  więc wyciszyłam komórkę i poszłam dalej pozować.
Wieczorem, kiedy wróciłam do apartamentu wybrałam numer Irlandczyka.
- Słucham ? - odezwał się jakiś kobiecy głos w słuchawce.
- Emm. Hej. Jest może Niall ?? - zapytałam zdziwiona.
- Nie, co Cię to obchodzi ?! - dziewczyna odpowiedziała chamsko.
Rozłączyłam się i położyłam wkurzona telefon na szafce zastanawiając się kto to mógł być.
Wstałam z łóżka i poszłam wykapać się, po czym położyłam się spać.
W środku nocy obudził mnie dzwoniący telefon.
- Słucham ?! - powiedziałam zaspana.
- Alice ? Obudziłem Cię, przepraszam - po drugiej stronie usłyszałam cichy głos Niall'a.
- No obudziłeś - odburknęłam nieco zła - po co dzwoniłeś do mnie wcześniej skoro miałeś dobre towarzystwo ?
- Chciałem Ci to wytłumaczyć.
- Ale nie masz nic mi do tłumaczenia.
- Wysłuchasz mnie w końcu ! - podniósł głos.
- Yhyy...
- To jest Caroline. Nie jestem z nią, ale manager kazał mi udawać jej dziewczynę, żeby jej zespół stał się sławny. Chciałem Ci to wcześniej powiedzieć, ale nie odebrałaś ...
- Coś jeszcze ?
- Tak. Chciałbym Ci powiedzieć, że ... że... że ...  chcę ... chcę ... Ci .. powiedzieć .. że Cię Kocham - powiedział jąkając się, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- Niall... To nie ma sensu ...  - chłopak nie odezwał się...
- Czemu ... Alice ja jutro tam do Ciebie przylecę.. wytłumaczę Ci to wszystko na spokojnie. - chłopak chciał coś powiedzieć, lecz przerwałam mu.
- Nie. Nie przyjeżdżaj tu.. Za cztery dni będę w Londynie, a ty zajmij się swoją nową przyjaciółką. Szczęścia wam życzę - wychrypiałam do słuchawki i rozłączyłam się.

Następnego dnia wstałam bardzo późno.Szybko ubrałam się w ten zestaw i wrzucając do torby potrzebne rzeczy wybiegłam wręcz z apartamentu. Za 10 minut mam być w studio, aby wybrać najlepsze zdjęcia do gazety. Niestety nie przewidziałam jednego ... Nie przewidziałam tego, że przy recepcji będzie stał Niall. Z początku stanęłam jak słup i nie wiedziałam co zrobić  dopiero kiedy się ocknęłam przebiegłam szybko za chłopakiem i wybiegłam przed hotel, aby następnie wsiąść do taksówki i odjechać z piskiem opon.
Z 5-minutowym spóźnieniem wbiegłam do pracowni, gdzie mieliśmy wybierać zdjęcia. Na miejscu była już rozpromieniona Olalla i mój ojciec oraz fotograf.
- Przepraszam za spóźnienie - wysapałam i usiadłam na najbliższym wolnym krześle.
- Niech zgadnę, obudziłaś się dopiero 30 minut temu ? -  zapytał uśmiechnięty ojciec.
- Jak ty mnie dobrze znasz tatusiu - odpowiedziałam grzecznie i zabrałam się do roboty.
Po południu skończyliśmy wszystko i byliśmy wolni. Zabrałam z krzesła torbę i żegnając się ze wszystkimi ruszyłam w stronę wyjścia, lecz w połowie drogi zatrzymał mnie tata.
- Alicja rozmawiałem z  Olallą i powiedziała mi, że nie mieszkasz z moją siostrą. Wiedziałem, że tak będzie i kupiłem ci kilka miesięcy temu mieszkanie w centrum Londynu.
- Na prawdę ?! - założę się, że teraz moje oczy wyglądały jak pięciu złotówki.
- Tak. Mieszkanie jest wyremontowane oraz umeblowane. Jest zrobione nowocześnie, więc na pewno Ci się spodoba. Jedyne co musisz tam zrobić, to przywieźć swoje rzeczy.
- Dziękuję.
- Nie ma za co, kochanie. Do tego na parkingu stoi nowiutkie auto prosto z salonu..
- OMG . Na prawdę ??! Tatoo nie musiałeś - rzuciłam się tacie na ręce i pocałowałam w oba policzki.
- Jesteś moją jedyną córcią. Muszę Cię rozpieszczać - powiedział mężczyzna i podał mi pudełko, a w środku znajdowały się klucze do mojego nowego mieszkania, adres i kluczyki do samochodu. Jeszcze raz pocałowałam ojca i żegnając się ze wszystkimi z uśmiechem wyszłam na dwór i spacerkiem ruszyłam w stronę hotelu.
Kiedy zauważyłam przed hotelem parę fanek One Direction przypomniałam sobie, że w środku jest Niall, który przyjechał specjalnie aby ze mną porozmawiać  Z westchnieniem przecisnęłam się przez dziewczyny i weszłam do środku widząc swojego wujka.
- Wujku powiedz mi który numer pokoju ma Niall ? - zapytałam prosto z mostu podchodząc do recepcji.
- Nie wiem czy Ci mogę powiedzieć młoda - odpowiedział z uśmiechem.
- Niall przyjechał do Hiszpanii specjalnie aby ze mną porozmawiać  chcę jak najszybciej załatwić tą sprawę i wyjechać - powiedziałam wściekła.
- Do ciebie ? Z tego co wiem, to przyjechał tutaj z jakaś dziewczyną. Chyba miała na imię Caroline - odpowiedział z grobową miną, a ja momentalnie poczułam rosnącą złość.
- Aha. Dzięki. Jakby pytał czy jestem zameldowana w tym hotelu to nic mu nie mów okej ? - powiedziałam zła.
- Dobrze, będę milczał jak grób, a ty co chcesz zrobić ? - zapytał wujek.
- Ja ? Spakuje się i wylecę do Londynu najbliższym samolotem. Dziękuję za miły pobyt tutaj - powiedziałam ze łzami w oczach pocałowałam wujka w policzek i wbiegłam do windy.
W apartamencie wyjęłam swoją walizkę i wrzuciłam do niej wszystkie ciuchy. Na sam koniec do torby podręcznej włożyłam laptopa, a do walizki wrzuciłam kosmetyczkę. Zabierając wszystkie rzeczy do rąk spojrzałam na apartament i wyszłam z niego.
Na dole pożegnałam się z całą obsługą i czekałam na zamówioną taksówkę, która podjechała kilka minut później.


Na lotnisku czekając na odprawę włączyłam twitter'a w telefonie i dodałam post:  BACK IN LONDON xx
Kiedy wyłączyłam portal poinformowano mnie, że mogę wsiadać do samolotu, więc ustawiłam się w kolejce, a przed wejściem na pokład napisałam jeszcze wiadomość do Horan'a:
Miłej zabawy w Hiszpanii z Caroline xx ...


Gdy , czekałam w kolejce aby sprawdzili mój paszport usłyszałam , że ktoś mnie woła . Nie chciałam reagować na to , ale po chwili poczułam że dotyka ktos moje ramie odwróciłam się i przed oczyma zauważyłam blondyna z dziewczyną .
- Co ty tu robisz ? - spytałam zła .
- Mówiłeś ci że przylecę specjalnie do ciebie ..- odpowiedział uśmiechając się .
- Ale ,żeby z nią ? - spojrzałam na Caroline .
- No musiałem . Nie chciała się odczepić .
- Taa , jasne . Wybacz,ale właśnie jest moja kolej do zobaczenia w Londynie .. - powiedziałam,a po chwili dodałam - chodź w sumie nie , bo teraz nie będę mieszkała w hotelu ,ani u ciotki .
- Jak to to gdzie ? . - spytał zdziwiony Horan .
- Tata mi kupił mieszkanie .
Pani która, sprawdzała paszporty i bilety kazała mi już iść.
- do zobaczenia , kiedyś mam nadzieję że nie prędko .

Idąc w stronę wejścia na pokład słyszałam jak stewardessa woła kogoś, że ktoś nie ma biletu i nie może wejść  ale nie zwracałam na to uwagi. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w samolocie. Niestety nie było mi to dane, ponieważ Niall złapał mnie za ramie odwrócił w swoją stronę i pocałował, a ja głupia poddałam się i pogłębiłam pocałunek. Po chwili jednak oderwałam się od chłopaka i popatrzyłam w jego błękitne oczy.
- Niall nigdy więcej tego nie rób, dobrze ? - powiedziałam głaskając go po policzku. Chłopak chciał już coś powiedzieć  lecz przerwałam mu szybkim pocałunkiem po którym odwróciłam się i pobiegłam do środka.
W samolocie nie wytrzymałam i popłakałam się z bezsilności. Dlaczego mnie pocałował skoro niecałe dwa metry dalej stała jego dziewczyna.
Głupia. Przecież mówił, że to tylko dla wypromowania jej zespołu - mówił głosik w głowie, lecz zlekceważyłam go.
Wygodnie ułożyłam się na fotelu , ale niestety nie mogłam się w samolocie zrelaksować ponieważ w głowie miałam jedne i te same myśli ,więc postanowiłam załączyć Twittera na swoim laptopie , nic się nie działo  sprawdziłam swoją skrzynkę i dostałam wiadomość od Harrego co mnie strasznie zdziwiło , wiadomość brzmiała :
'' Uwierz Niallowi , on powiedział Ci prawdę : )'' - zlekceważyłam ,tą wiadomość nerwowym ruchem wyłączyłam laptopa , aby jeszcze jakoś przeżyć tą godzinę lotu , postanowiłam porobić kilka zdjęć - piękne widoki , za oknem na to pozwalały .
Po 1h i 30 minutach odbierałam swoje bagaże na lotnisku , zamówiłam taksówkę , na którą nie czekałam zbytnio długo postanowiłam , jechać do hotelu w którym byłam zameldowana , aby zabrać resztę rzeczy i się wymeldować , gdzie potem pojechać do ciotki zabrać resztę swoich ciuchów ii wprowadzić się do nowego domu .. Oo..tak ! - pomyślałam sobie - tego zdecydowanie mi potrzeba , zmiany ii to bardzo dużej .
Gdy ,  podjechałam pod dom ciotki nikogo tam nie zastałam,więc dla mnie to było najlepsze . Szybko poszłam do domku  w ogródku zabrałam wszystkie rzeczy,ubrania itp. weszłam również do domu ciotki , zostawiłam kluczę i karteczkę :
'' Żegnam was, zostawiam wam wasze klucze, jeśli coś zauważycie mojego proszę wysłać do mojego taty . ''
Ze spokojem wyszłam z domu , wsiadłam do taksówki , jadąc przez miasto widziałam wiele znajomych twarzy .. Gdy podjechałam , pod swój dom taksówkarz pomógł mi zanieść swoje bagaże , a przed moim domem stała moja niespodzianka cudowne auto , ale przed drzwiami wejściowymi czekała na mnie El , nie wiedziałam po co ona tutaj przyszła.

- Eleanor ? Po co tutaj przyszłaś ? - zapytałam zdziwiona. W końcu nikt nie wiedział, gdzie jest moje nowe mieszkanie.
- Alice ?! Boże co ty tutaj robisz ? Nie powinnaś być teraz w Hiszpanii, przecież Niall specjalnie tam do ciebie poleciał. A ja po co tutaj przyszłam ? Tutaj mieszka moja przyjaciółka - powiedziała zszokowana dziewczyna.
- Aha. Myślałam, że przyszłaś do mnie. Wiem, że powinnam być w Hiszpanii, ale Niall przyleciał tam ze swoją nową dziewczyną - powiedziałam lekko zła.
- Z Caroline ?! Przecież mówiliśmy mu, żeby nie zabierał jej ze sobą. Ta dziewczyna to same kłopoty. Manager kazał mu udawać jej chłopaka, aby wybiła się ze swoim zespołem rozumiesz to? Gdybyś widziała jego minę, kiedy dowiedział się o tym - powiedziała oburzona i zaczęła chodzić w kółko, a mnie zamurowało
- Cz... czyli to prawda z tą ustawką ? - zapytałam zszokowana, a Eleanor momentalnie stanęła.
- Alice... Tylko mi nie mów, że ty w uwierzyłaś w ten jego pseudo-związek!
- No... tak .. jakby... - uśmiechnęłam się smutno.
- Alice. Przecież on Cię kocha ! Specjalnie poleciał do Hiszpanii, aby wytłumaczyć Ci wszystko od początku do końca.
- Można powiedzieć, że ja go nie chciałam za bardzo słuchać  Eleanor proszę Cię, jestem zmęczona właśnie się przeprowadziłam tutaj, a dopiero co przyleciałam z Hiszpanii. Jestem wykończona możemy zakończyć tą rozmowę ? Obiecuje, że jak Niall przyjedzie to z nim porozmawiam, okeej ? - zapytałam dziewczyny błagając w myślach aby się zgodziła.
- Grrr. No dobrze, ale jak z nim nie pogadasz, to nie licz na to, że Będę patrzeć jak cierpicie - powiedziała uśmiechnięta i przytuliła mnie.
-Okej , okej . - uśmiechnęłam się do dziewczyn i dodałam- może chcesz wejść do środka ? . Bo w sumie sama też , dopiero pierwszy raz wejdę w te progi .
- Wiesz , z chęcią ale czekam na przyjaciółkę - powiedziała .
- No jak tam chcesz, zadzwonię do ciebie , jak porozmawiam z Niallem . Pa - pożegnałam się z dziewczyną po czym weszłam , do wnętrza domu .. Był boski , wszystko tak pięknie było po układane , ściany bardzo ekstrawaganckie . Bardzo w tej chwili się rozmarzyłam ,  po obejrzeniu pięknego wnętrza zadzwoniłam do taty,aby podziękować mu za tak piękny wystrój domu . Gdy skończyłam rozmowę  położyłam na  blacie stołu w kuchni telefon,gdzie potem zaczęłam się rozpakowywać . Gdy wszystko już skończyłam,zmęczona poszłam się wykąpać ,potem gdy wyszłam z łazienki zabrałam się za robienie kolacji , gdy wszystko już ogarnęłam oraz zjadłam,zasiadłam wygodnie przed kanapą , oglądając swój ulubiony serial który własnie leciał w telewizji . - Nagle przypomniało mi się że mam napisać , do Nialla więc zabrałam swój telefon z kuchni , gdzie potem wybrałam jego numer i zaczęłam pisać SMSa .
'' Cześć Niall, rozmawiałam z Eleanor wszystko mi wytłumaczyła , przepraszam Cię za wszystko . '' . Nacisnęłam przycisk ''wyślij '' gdzie po dłuższej chwili usnęłam .. Gdy rano się obudziłam, zauważyłam że usnęłam na kanapie pełna okruchów z wczorajszych chipsów i jeszcze telewizor był załączony = pomyślałam - no pięknie , gorzej być nie może - nie miałam,co dziś robić  więc chodziłam cały dzień w piżamie , zapomniałam spojrzeć na swój telefon aby , sprawdzić czy Niall odpisał,więc sięgnęłam po telefon , wgłębi kanapy , nacisnęłam aby pełna lista wiadomości się pojawiła i niestety 0 wiadomości od Nialla .





---------------------------
Dodałam, nareszcie ;D
Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba ;D
Dziękuję Ci Misiu za pomoc nad rozdziałem ;D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

piątek, 21 września 2012

8.Nos alegramos de verte, tío

Przed hotelem nie było już żadnego paparazzi'ego. Z  uśmiechem weszłam do hotelu i ruszyłam w stronę swojego pokoju, gdzie dalej panował ład i porządek.  Nie byłam wcale wykończona, ani zmęczona więc od razu włączyłam komputer i postanowiłam napisać do Olalli.

Dzień Dobry ;D
Bardzo miło mi, że pani do mnie napisała.
Z miłą chęcią przylecę do Barcelony i zapoznam się z panią oraz spotkam się z Ojcem.
Niech tylko pani napisze mi kiedy i gdzie, a postaram się być.
Pozdrawiam
Alicja.


Tak, postanowiłam pojechać do Hiszpanii i poznać się z nową "dziewczyną" ojca i nie obchodzi mnie to, czy on będzie z tego zadowolony czy nie.
Moim drugim postanowieniem jest to, że już teraz zacznę pakować się i wyjadę sobie wcześniej, z nadzieją że jeszcze będę mogła iść na mecz FC Barcelony..
Ruszyłam do swojej sypialni, gdzie poskładałam nowe ciuchy w kostkę i zapakowałam do walizki.
Po zapakowaniu jednej dużej walizki włączyłam komputer i zabukowałam bilet do Barcelonyna dzisiaj na godzinę 22.30 . Jako, że nie było jeszcze później pory włączyłam swój telefon i z przerażeniem zauważyłam, że mam 50 nieodebranych wiadomości od  Niall'a oraz kilka od chłopaków. Dużej się nie zastanawiając wybrałam numer do  blondyna.
- Halo ? Alicja ? Czemu nie odbierałaś ? - zapytał nieco przejęty.
- Niall zostawiłam telefon w pokoju, a ja wyszłam na miasto. Możemy się spotkac dzisiaj przy Big Benie ? - zapytałam spokojnie.
- Emm. Jasne, to o której ?
- Za 30 minut możesz tam być ?
- Okej, to do zobaczenia Al - oznajmił po czym rozłączył się.
Wzięłam wcześniej przygotowany zestaw i zostawiając wszystko wyszłam z pokoju. Tym razem zjechałam windą i szybkim krokiem ruszyłam w stronę Big Ben'a, gdzie Niall już na mnie czekał.
- Hej, musimy porozmawiać - powiedziałam na wstępie i usiadłam obok chłopaka na ławce.
- No, ale o czym?
- Jeszcze dzisiaj wylecę do Hiszpanii na parę dni, góra dwa tygodnie- powiedziałam na jednym wdechu i spojrzałam na zdziwioną twarz irlandczyka.
- Ale,... Czemu ?
- Niall, Olalla dziewczyna moje Ojca napisała do mnie, że chciałaby mnie poznac, więc postanowiłam że wylecę dzisiaj i jeszcze załapię się na jakiś mecz Barcelony - odpowiedziałam szczerze.
- Aha, to... kiedy jest możliwośc, że wrócisz ? - zapytał chłopak.
- Za dwa i pół tygodnia powinnam byc w Londynie.
- To dobrze, będę czekac, a teraz muszę już iśc wyrwałem się z prób, a Paul będzie wściekły.
- To pa Niall. Pozdrów chłopaków - pocałowałam chłopaka w policzek i ruszyłam w stronę hotelu.
Kiedy byłam na miejscu była już godzina 20, więc szybko poszłam na kolację do restauracji, po której pojechałam na górę po walizkę, z którą wróciłam na dół. Pożegnałam się z recepcjonistą i wyszłam z hotelu, po czym wsiadłam do taksówki, która zawiozła mnie na lotnisko.
Równo o godzinie 22.30 wzbiliśmy się samolotem w powietrze.


Cały lot przespałam, więc jak tylko przyleciałam do Bracelony gdzie była późna godzina z uśmiechem na ustach ciągnąc za sobą walizkę  ruszyłam na nogach w stronę hotelu, który jest prowadzony przez brata mojej mamy. Po 20 minutach byłam już na miejscu, więc weszłam do środka.
Jakie było zdziwienie, kiedy wujek zobaczył mnie w drzwiach. Z samego początku nie rozpoznał mnie, tylko dziwnie mi się przyglądał, jakby nie mógł uwierzyć, lecz kiedy podeszłam bliżej z uśmiechem do mnie podszedł i przytulił.
- Moja mała sobrina* - krzyknął uśmiechnięty, przez co kilku pracowników hotelu spojrzało w naszą stronę.
- Nos alegramos de verte, tío** - powiedziałam uśmiechnięta i przytuliłam się do wujaszka.
- Co się stało, że zawitałaś w moje hiszpańskie progi - zapytał po chwili.
- Ojciec tutaj mieszka, ze swoją "dziewczyną", która postanowiła mnie poznać - odpowiedziałam naciskając na "dziewczyną"
- Tak myślałem, że kogoś tutaj ma po tym jak mi hermana*** mówiła,  że często tutaj przyjeżdża - powiedział lekko zdenerowany .
- Nie przejmuj się nim. Mnie wysłał do swojej siostry do Anglii, u której nie mieszkam, tylko byłam w hotelu - powiedziałam spokojnie.
- Mogłaś od razu tutaj przyjechać, przynajmniej wiedziałbym że nic Ci się nie dzieje - powiedział zmartwiony.
- Nie ma o co - oznajmiłam z uśmiechem - a mogłabym teraz być tutaj kilka dni ?
- Oczywiście, że tak. Zaraz przyniosę Ci kluczyki do jakiegoś pokoju.

Po 20 minutach stałam już w progu nowego apartamentu z widokiem na stadion Camp Nou, przez co niezmiernie się cieszyłam, ponieważ teraz mogę godzinami patrzeć na ten stadion. Niestety zmęczenie przyszło teraz ze zdwojoną siłą i po ściągnięciu butów położyłam się na łóżko i usnęłam.
Obudziłam się o 10 i szybko poszłam się okąpac, a potem ubrałam się w to włosy jak zwykle zostawiłam rozpuszczone, lecz niestety nie mogłam ich wyprostowac, bo zostawiłam prostownicę w domku u ciotki, dlatego też miałam falowane. Oczywiście na twarz nałożyłam jedynie puder i byłam gotowa.  Jeszcze tylko do kieszeni włożyłam telefon i z uśmiechem na ustach wyszłam z pokoju.
Na dole przy recepcji siedział wujek, więc uśmiechenięta podeszłam do niego.
- Hej wujku - przywitałam się z mężczyzną.
- Witaj, wyspałaś się ? - odpowiedział uśmiechnięgty odrywając wzrok od papierów,
- Taak. Teraz pójdę na śniadanie do restauracji i potem idę na miasto, tylko jeszcze lustrzankę wezmę.
- Aha. Dalej robisz zdjęcia ?
- No tak. - pocałowałam wujaszka w policzek i poszłam do restauracji, gdzie zjadłam szybko kanapki z serem i pomidorem.
Następnie bardzo szybko weszłam do pokoju, skąd zabrałam lustrzankę i wybiegłam na dwór.
W Hiszpanii było jeszcze ciepło, więc postanowiłam delektowac się tą pogodą i porobic parę dobrych zdjęc. Od wczoraj w sumie nie siedziałam na internecie i ze zdziwieniem mogę stwierdzic, że nie jest mi za tym tęskno. Od małego, kiedy przyjeżdżaliśmy z rodzicami na wakacje do Barcelony chodziłam tymi samymi uliczkami po tym mieście. Tak było i teraz. Z uśmiechem na twarzy pstrykając zdjęcia chodziłam swoją "trasą" i wspominałam dawne czasy.
Do swojego tymczasowego mieszkanka doszłam o godzinie 17. Byłam wykończona, pierwszy raz od długiego czasu przeszłam tyle miejsc.
Przy recepcji nikogo nie było, więc nie przeszkadzając nikomu wsiadłam do windy i pojechałam do swojego apartamentu, gdzie wszystkie zdjęcia z dzisiaj i wczoraj dałam na laptopa oraz napisałam notatkę na swojego polskiego bloga i wstawiłam swoje najlepsze zdjęcia z wczoraj i dzisiaj.
Po wstawieniu notki sprawdziłam pocztę, na której miałam wiadomość od Olalli, która napisała mi swój numer telefonu z dopiskiem, że kiedy będę już w Hiszpanii mam do niej zadzwonić, a ona umówi się ze mną.
Od razu wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do kobiety, oznajmiając jej  że od paru dni jestem już w mieście. Zdziwiona umówiła się ze mną na po jutrze, że przyjedzie do hotelu w którym się zatrzymałam i weźnie mnie na kobiece zakupy. Z uśmiechem na ustach zgodziłam się po czym zakończyłyśmy rozmowę.

** Dwa dni później **
Ubrana w to robiłam ostatnie poprawki przy makijażu. Za dziesięć minut pod hotel ma przyjechać Olalla. Nie powiem stresowałam się, ponieważ nie wiedziałam jak zareaguję na mnie. Czy będzie miła oraz czy najważniejsze pasuje do mojego Ojca. Chociaż i tak wiem, że nic mi do tego z kim mój kochany tatuś będzie się teraz spotykał, bo i tak ja mieszkam gdzie indziej.
Po dziesięciu minutach zjechałam na dół pod recepcje, gdzie stała bardzo znana mi osoba. Od razu kiedy wyszłam z windy ogarnęło mnie zdziwienie, że to właśnie ona jest tą Olallą, z którą miałam się spotkać....



_____________________________________
* sobrina - siostrzenica
** Nos alegramos de verte, tío - Miło Cię widzieć, wujku.
*** mi hermana - moja siostra

Rozdział średni, ale myślę że pisałam gorsze ;D
Na hands-up dodałam notkę, więc jeżeli ktoś chętny niech przeczyta i skomentuje ;D
Dedykuję ten rozdział Jagodzie, ponieważ dzięki niej przez ostatnie wieczory mój humor poprawiał się kilkakrotnie ;D
Gabi x DD

sobota, 15 września 2012

7. Za dużo wspomnień Niall.

Chłopak siedział ze spuszczoną głową na kanapie w salonie i oglądał swoje ręce. Podeszłam do niego i podając mu suche ciuchy wysłałam go do łazienki, a sama natychmiast ruszyłam w kierunku kuchni, gdzie zrobiłam ciepłe kakao i kanapki.
Po wejściu do salonu położyłam talerz z kanapkami i kakao na stole po czym usiadłam na fotelu włączając telewizję.
Po kilku minutach do salony wszedł Niall i ze smutkiem na twarzy usiadł obok na kanapie i zaczął jeśc kanapkę. Spojrzałam na niego z uśmiechem i oparłam głowę na ręcę.
- Coś się stało ? Jestem gdzieś brudny ? - zapytał skrępowany.
- Niee. Nic z tych rzeczy, a co ?
- Nic, po prostu tak się na mnie spojrzałaś i nie wiedziałam czy coś się stało. - odpowiedziała. Zaśmiałam się leciutko pod nosem i z powrotem zaczęłam oglądac telewizję.
- Niall obejrzymy jakiś film ? - przerwałam ciszę zwracając się do chłopaka po paru minutach.
- Wiesz, ja chyba będę musiał się zbierac. Pewnie chłopcy na mnie czekają - oznajmił nieco skrępowany.
- Nie musisz, rozmawiałam z Harry'm, że zostaniesz na noc - oznajmiłam podchodząc do półki z filmami.
- Nie wiedziałem, że w tym hotelu w pokojach są nawet filmy - powiedział pomagając mi wybierac jakąś komedię.

* trzy godziny później*
Niall zasną na kanapie w trakcie oglądania filmu, a ja żeby mu nie przeszkadzac ułozyłam go jak najwygodniej na kanapie i po przykryciu kocem poszłam do swojego pokoju, gdzie włączyłam laptop i zaczęłam uczyc się do szkoły, gdzie nie byłam już od pary dobrych dni. Nie zwracałam uwagi na to, że jest już dobrze po pierwszej w nocy. Liczyła się ta chwila. Jak zaczarowana siedziałam przed laptopem i czytałam wszystkie ntatki.
Ten błogi stan przerwał dźwięki poczty, która oznajmiła mi że dostałam e-maila.
Kliknęłam szybko na kopertę, aby nie wypaśc z trybu nauki, ale niestety nie udało mi się po tym co zobaczyłam.

Witaj !
Jestem dziewczyną twojego Ojca. Bardzo dużo opowiadał mi o Tobie, lecz nigdy nie spotkałyśmy się na żywo. Byłoby mi bardzo miło gdybyś przyjechała do Barcelony do naszego domu i spędziła z nami weekend lub tydzień. 

Pozdrawiam
Olalla Gracia

xoxo

Nie wiedziałam co mam o tym myślec. Zamknęłam wiadomośc i z powrotem zaczęłam uczyc się, lecz w połowie usnęłam.

Rano wstałam bardzo obolała, ponieważ spałam na siedząco z laptopem na kolanach. Z bólem pleców wstałam z łóżka i zabierając ten zestaw poszłam do łazienki, gdzie po zrobieniu porannej toalety pomalowałam się i gotowa wyszłam z łazienki ruszając w stronę kuchni, gdzie zrobiłam śniadanie.
Chłopak jeszcze spał na kanapie,a ja zdążyłam posprzątac cały apartament i zjeśc  śniadanie. Ale co się dziwic był zmęczony, a jest dopiero 10 rano.
Nie wiedząc co robic napisałam kartkę blondynowi, że idę na zakupy oraz żeby na mnie zaczekał, po czym wyszłam z apartamentu. Niestety nie wzięłam pod uwagę tego, że przed hotelem stoi chmara gości z aparatami, którzy jak tylko mnie zobaczyli podbiegli do mnie i zaczęli zadawac pytania.
- Czemu nie jesteś z Ojcem w Hiszpani ?
- Co łączy Cię z członkiem One Direction ?
- Czemu przeprowadziłaś się do Anglii i zostawiłaś bliskich w Polsce ?
Paparazzi przekrzykiwali samych siebie, a ja na luzie nie zwracając na nich uwagi szłam w stronę tesco.
Po zakupach wracałam spacerkiem w stronę apartamentu rozmyślając o wczorajszym dniu. Dlaczego Niall chciał mnie pocałowac, dlaczego Olalla napisała do mnie ( zapewne ojciec nic o tym nie wie ) oraz czy powinnam jechac do Hiszpani, zaszyc się na jakimś odludziu i odpocząc od tego wszystkiego.
Kiedy weszłam do swojeg pokoju irlandczyk siedział w kuchni i jadł śniadanie. Nie widział mnie, ani nie słyszał ponieważ miał na uszach słuchawki i słuchał muzyki. Położyłam na podłodze zakupy i opierając się o framugę z uśmiechem przyglądałam się jego poczynaniom. Chłopak nie widział mi tak był zamyślony. Jak robot po zjedzeniu kanapek nucąc podszedł do umywalki i zaczął myc talerz. Obserwowałam go z lekkim uśmiechem, lecz w połowie kiedy do tego wszystkiego doszło nucenie pod nosem do moich oczy naszły łzy. Wspomnienia wróciły.

RETROSPEKCJA
Mała dziewczynka z uśmiechem zbiegła z marmurowych schodów. Ubrana w różową sukieneczkę i tego samego koloru balerinki oraz dwoma długimi kucykami na głowie. Uśmiechnięta na palcach podeszła do kuchni, gdzie dwoje starszych ludzi z szerokimi uśmiechami bawili się  w najlepsze. Kobieta o kręconych brązowych włosach siedziała na kreśle, a jej mąż nucąc robił kanapki.
- Jarek bo Alicja tutaj przyjdzie i będą pytania co się dzieje - powiedziała nieco zarumieniona kobieta.
- Nie gadaj głupot kochanie. Malutka bawi się grzecznie w swoim pokoju - odpowiedział jej uradowany po czym pocałował swoją żonę w usta, następnie złapał nóż i zabrał się za szykowanie kanapek wraz z nuceniem pod nosem ich ulubionej piosenki

KONIEC RETROSPEKCJI


Nawet nie wiem kiedy na moich policzkach pokazały się pierwsze łzy. Najszczęśliwsze wspomnienia z rodzicami, kiedy to jeszcze byli szczęśliwi wróciły, a wraz z nim smutek i żal, że już nigdy czegoś takiego mnie nie spotka.
Nie wytrzymałam napięcia i omijając siatki z zakupami ruszyłam na tyle szybko, co pozwoliły mi buty do swojej sypialni, gdzie buty rzuciłam w kąt i ze zdjęciem mamy oraz rozmazanym makijażem położyłam się na łóżku i popadłam w objęcia morfeusza.

Obudziło mnie głaskanie po plecach. Jeszcze nie do końca rozbudzona spojrzałam nieprzytomnym wzrokiem na tego osobnika, którym okazał się Niall.Kiedy tylko zobaczył, że wstałam posłał mi słodki uśmiech.
- Czemu płakałaś ? - zapytał prosto z mostu.
- Za dużo wspomnień Niall. To mnie przerasta, jeszcze jak przyszłam do apartamentu zauważyłąm twój stan, kedy to szczęśliwy jadłeś i słuchałeś muzyki nie zwracając na nikogo uwagi... - chłopak nie przerywał mi, słuchał mnie dalej głaskając po plecach.
- przyponiało mi się, że jak byłam mała codziennie widziałam taki widok w kuchni u siebie ... Wspomnienia wróciły Niall i to mnie zabolało - powiedziałam ze świeczkami w oczach i mocniej wtuliłam się w przyjaciela.
- Przepraszam, gdybym wiedział....
- Niall nic się nie stało, skąd mogłeś wiedzieć - przerwałam chłopakowi.
Po około 30 minutach leżenia w łóżko w ciszy oderwałam się od blondyna i poszłam do kuchni.
W trakcie robienia kanapek ktoś zapukał do drzwi, więc poprosiłam przyjaciela aby otworzył drzwi, za którymi okazało się że stoi cała czwórka z zespołu One Direction. Nie wychodziłam z kuchni, tylko dalej z wielkim zapałem szykowałam jedzenie, a banda chłopców rozsiadła się na kanapie.
Dopiero po 5 minutach z talerzem kanapek weszłam do salonu i usiadłam na fotelu kładąc talerz na stoliku.
- Do tego hotelu nawet wejść spokojnie się nie da. Chmara paparazzi stoi pod drzwiami i nie daje nikomu przejść -odezwał się Louis i zabrał kanapkę.
- Jak takie gwiazdy wchodzą do hotelu to się nie dziwcie - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- pff. O kim ty mówisz.  My jesteśmy zwykłymi nastolatkami - odpowiedział Harry i z niewinnym uśmiechem  pokazał mi język.
- Taak. Zwykli nastolatkowie z dwiema płytami na koncie i 10-oma milionami fanów na facebook'u - powiedziałam z sarkazmem i popukałam się w czoło na co chłopcy zareagowali śmiechem.
Cały dzień przesiedzieliśmy w apartamencie, gdzie oglądając komedie śmialiśmy i poznawaliśmy się.
O godzinie 18 cała piątka po ciepłym pożegnaniu się ze mną zostawiła mnie i poszła do siebie do domu. Z uśmiechem na ustach włączyłam jakiś program muzyczny i zaczęłam sprzątać pokój. Ubrałam się w to , do zwykłej czarnej torby schowałam swoją lustrzankę, mp3 i portfel z dokumentami. Potem zamknęłam pokój i wolnym krokiem ruszyłam w stronę wyjścia.
Przed wyjściem zobaczyłam ludzi z aparatami, zrobiłam obrót w tył i podeszłam do siedzącego recepcjonisty.
- eeem. Przepraszam, ale czy jest tutaj może jakieś tylne wyjście ?
- A coś się stało ? - zapytał nieco zaniepokojony, a ja w środku strzeliłam sobie face palm.
- No tak jakby, chciałabym wyjść gdzieś w spokoju, a przez tych miłych panów z aparatami to mi się nie uda - powiedziałam przesłodzonym głosem.
- Aha. No tak. To proszę iść za mną - wstał z krzesła i poprowadził mnie w stronę tylnych drzwi.
- Dziękuję, jakby ktoś chciał się ze mną skontaktować to proszę mówić, że mnie nie ma - powiedziałam recepcjoniście po czym ruszyłam w stronę centrum Londynu.
 Na dworze robiło się już ciemno, a ja nie zwracając uwagi na nic szłam przed siebie ze słuchawkami w uszach i aparatem w ręku. Miałam w planach spędzić calutką noc, bądź chociaż połowę na świeżym powietrzu robiąc zdjęcia i nie myśleć o tych wszystkich problemach, które teraz spadły na mnie jak ciężki kamień.
Nie zwracałam na ludzi, którzy przechodzą obok mnie patrzyli się na mnie dziwnie, w końcu w połowie byłam do tego przyzwyczajona. Niestety w polsce nie miałam takiej swobody jak tutaj. W moim ojczystym kraju na każdym kroku byłam fotografowana jako córka "sławnego małżeństwa". Tutaj połowa ludzi mnie nie znała i było mi to na rękę. Z lekkim uśmiechem na twarzy słuchając muzyki pstrykałam zdjęcia. Od zawsze uwielbiałam robić zdjęcia, dzięki temu mogłam się wyluzować i zapomnieć o świcie, przenosząc się do swojego. Do świata, który został stworzony tylko na moje potrzeby i nikt o nim nie wiedział.
O 3 w nocy nie miałam już pomysłów na robienie zdjęć, do tego nie chciało mi się wracać do hotelu, bo wiedziałam że nie usnę. Postanowiłam więc usiąść na murku i czekać na wschód słońca, w końcu nie codziennie nadaje się taka okazja.
Nie wiem kiedy minęła 4 nad ranem, a na niebie zaczęło pokazywać się mocno pomarańczowe słońce. Znowu wyjęłam aparat i zrobiłam parę zdjęć.
O godzinie 9 zaczęło burczeć mi w brzuchu, a ruch na ulicach Londynu stał się bardzo duży. Z cichym westchnięciem zeskoczyłam z murku i ruszyłam w stronę jakiegoś sklepu z fast food'ami. Pierwszy sklep na który natrafiłam był Mc Donald's więc weszłam do niego i zamówiłam Mc Wrap'a, frytki i Colę.
Siedziałam przy najbardziej oddalonym stoliku i w ciszy jadłam swoje "śniadanie".
Następnie poszłam do centrum handlowego, gdzie zakupiłam parę bluzek, spodni i dwie pary butów.
O 14 ruszyłam w stronę hotelu, lecz w połowie wstąpiłam jeszcze do Milk Shake city, a potem już na prawdę skierowałam się do hotelu.







_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Macie kolejny rozdział ;D
Pisałam go dwa dni ;D
Nie wiem kiedy będzie następny ( od razu mówię ) ale jak będzie to postaram się żeby był długi ;D
Mam nadzieję, że wam się podoba ;D
Liczę na komentarze ;D
Gabi x DD