sobota, 3 sierpnia 2013

34. Chrzestna

;) 

Resztę naszych wakacji spędziliśmy na opalaniu się, chodzeniu na imprezy . Po prostu miło spędzaliśmy czas razem. Przez pierwszy tydzień razem z nami przebywali Zack i Conor, lecz później musieli wrócić do
Anglii.
Równe dwa tygodnie później, trzymając się za ręce i ciągnąc nasze walizki szliśmy przez zatłoczone lotnisko w Dublinie. Było już grubo po dwudziestej drugiej, a my dopiero teraz wylądowaliśmy na zielonej wyspie.
Byłam na prawdę zmęczona, mimo że nie lecieliśmy długo. Godzinę po wylądowaniu wysiadaliśmy przed domem rodzinnym chłopaka.
Jak zwykle państwo Horan powitali nas bardzo, bardzo miło.
Niestety byłam strasznie zmęczona, więc przeprosiłam rodziców swojego narzeczonego i ruszyłam do jego sypialni gdzie przebrałam się w piżamę i usnęłam.


Like all those days and weeks and months I tried to steal a kiss

And all those sleepless nights and daydreams where I pictured this

I’m just the underdog who finally got the girl


And I am not ashamed to tell it to the world





Obudziłam się przytulona do blondyna. Nie obudziły mnie słoneczne promyki przechodzące przez niezasłonięte słońce, lecz gorąco które było odczuwane w naszym łóżku. 
Po odsunięciu się od piosenkarza z wyrazem triumfu wyskoczyłam z łóżka, zabrałam rzeczy z walizki i ruszyłam do łazienki, gdzie ubrałam się oraz pomalowałam.
Chowając do torby portfel i dokumenty zeszłam na dół do kuchni. W holu przy drzwiach spotkałam Maurę, która wychodziła z domu.
- Dzień dobry. Gdzie się pani wybiera ? - zapytałam z uśmiechem.
- O witaj słońce, idę na zakupy do pobliskiego marketu. A co ? Kupic Ci coś ?
- Nie, dziękuję, Ale może przejdę się z panią ?
- Jeżeli masz taką ochotę , to możesz iśc ze mną - Maura uśmiechnęła się do mnie mile, a ja kiwnęłam jedynie głową.
Po pół godzinie byłyśmy już w sklepie. Oczywiście w czasie drogi zaczepiło nas parę dziewczyn, które prosiły mnie o zdjęcia lub autografy. Z uśmiechem stawałam do zdjęcia, po czym przepraszając ruszałam do mamy Niall'a.
W czasie zakupów w głośnikach została puszczona moja piosenka, którą nagrałam kilka tygodni temu w Nowym Jorku.
- ciekawe kogo ta piosenka i o czym ona śpiewa - uśmiechnęła się do mnie Maura. Miałam już jej powiedzieć, lecz wyręczył mnie dziennikarz, który oznajmił po zakończonej piosence kogo ona jest oraz na jaki cel została nagrana.
- No nie wiedziałam że wracasz do śpiewania - kobieta spojrzała na mnie.
- Nie, nie wracam do śpiewania. Nagrałam tą piosenkę na cele charytatywne. Nic więcej .
Mama piosenkarza kiwnęła głową na znak zrozumienia i nie pytała o nic więcej.
Do domu wróciłyśmy po trzech godzinach. Wchodząc do domu usłyszałyśmy śmiechy i rozmowy pochodzące z salonu. Kiedy weszłyśmy do kuchni, w przejściu do pokoju dziennego zauważyłam Niall'a siedzącego z dzieckiem na rękach a obok niego siedział Greg z Denise.
- Cześć - powiedziałam po rozpakowaniu wszystkich rzeczy.
- O Alicja ! Czekaliśmy na ciebie ! - powiedziała zadowolona Denise.
- Coś się stało ? - zapytałam siadając obok pani Horan.
- Oczywiście, że nie. Po prostu za niedługo będziemy chrzcić małego i razem z Greg'iem chcemy Cię poprosić abyś  została jego matką chrzestną - powiedziała blondynka.
- Na prawdę ?! Przecież ja... ja nawet nie jestem z wami spokrewniona - powiedziałam zdziwiona.
- Alice... jakby nie było jesteś z naszym małym Horan'em i z tego co wiemy jesteście zaręczeni, więc jakby nie było w jakimś tam stopniu jesteś z nami spokrewniona - odezwał się Greg
- Ej ! Aż taki mały to ja nie jestem! - zaśmiał się piosenkarz, na Denise powiedziała żeby był cicho bo obudzić małego.
- A może chcesz go trochę potrzymać ? Jestem głodny a zrobiłyście z mamą zakupy ? - zapytał po chwili Niall.
- D-d-aaj go - powiedziałam trochę przestraszona. Chłopak posyłając mi uśmiech podał mi małego, po czym usiadł na chwilę na oparciu fotela w którym siedziałam i spoglądał na swojego siostrzeńca.
- awww, pasuje wam dziecko - odezwała się Maura. Spojrzałam na nią zaskoczona i zauważyłam jak pozostała czwórka siedzi na kanapie na wprost nas, a Greg robi nam zdjęcie.
Zaśmiałam się nerwowo i spojrzałam na Niall'a, który również obserwował moją reakcję. Przez chwilę nasze spojrzenia się spotkały, lecz po kilku momentach blondyn wstał i kręcąc głową ruszył do kuchni. Zachowanie chłopaka zdziwiło jego rodziców, a Denise spojrzała na mnie zaskoczona.
- Co mu jest ?
- Nie wiem, jak byliśmy na wakacjach i mój przyjaciel powiedział, że teraz czas na dzieci, Niall powiedział że nie teraz, więc pewnie to go rozbawiło - mruknęłam przyglądając się małemu, który otworzył oczka i uśmiechnął się do mnie wyciągając w moją stronę rączki.
- tak normalnie to powiedział ?! - szepnęła oburzona Denise. Ja natomiast kiwnęłam jedynie głową.
- Nie pomyślał jakie ty masz na ten temat zdanie ? Przecież to nie tylko jego decyzja no i to nie on będzie nosił malucha w brzuchu przez dziewięć miesięcy - mruknęła żona Greg'a, a ja jedynie spuściłam wzrok na malca.
- Nie rozmawiajmy o tym, wydaje mi się, że oboje nie jesteśmy jeszcze na to gotowi - skłamałam, a ja kłamać nie potrafię. Od razu zauważyłam, że wszyscy oprócz Maury mi uwierzyli. Maura natomiast cały czas przyglądała mi się, a kiedy do pokoju wszedł Niall cały czas zerkała na niego wściekła. Irlandczyk również to zauważył, bo w końcu po dwóch godzinach nie wytrzymał i kiedy byliśmy już tylko w czwórkę krzyknął oburzony
- Czemu się tak na mnie patrzysz!? Przecież nic nie zrobiłem !
- No właśnie ! - krzyknęła oburzona Maura, po czym wołając mnie żebym do niej przyszła wyszła z domu. Spojrzałam zaskoczona na mężczyzn, a oni jedynie równie zdziwieni jak ja kiwnęli ramionami.
Nie wiedziałam co zrobić. Razem z kobietą szłyśmy po chodniku .
- Czemu nie powiesz mojemu synowi, że chcesz dziecko ? - zapytała po chwili przerywając ciszę między nami.
- Nie chcę się kłócić. Dopiero co pogodziliśmy się po dość mocnej wymianie zdań co skończyło się tym że przyleciał za mną do Ameryki - powiedziałam kopiąc jeden z kamieni .
- Ohhh, Alice... Niall to jeszcze dzieciak mimo swojego wieku, zobaczysz że za rok czy dwa sam będzie chciał dzidziusia takiego jak mały od Greg'a. - z uśmiechem kiwnęłam głową . Po godzinie wróciłyśmy do domu obie w świetnych humorach, co całkowicie zdziwiło Bob'a i Niall'a.
Po urlopie razem z Niallem ruszyliśmy w wir pracy. Spotykaliśmy się rano na  śniadaniu, choć czasami było tak, że  chłopak wstawał kiedy ja byłam już na jakiejś sesji. 

**

Horan był w Miami w studio, a ja na próbie jakiegoś wybiegu w Paryżu , który ma odbyć się wieczorem. Od rana źle się czułam. Do tego nic nie jadłam . Nie przejmowałam się tym, tylko z uśmiechem ukrywając zmęczenie czekałam na pokaz. 
Próba po godzinie zakończyła się, więc razem z Mary siedziałam na krześle i czekałyśmy na rozpoczęcie imprezy.
- Alicja jesteś strasznie blada, dobrze się czujesz?- zapytała zmartwiona dziewczyna.
- tak dobrze się czuję. - uśmiechnęłam się do brunetki popijając wodę mineralną. Po trzydziestu minutach szłam  już po wybiegu. W pewnym momencie zrobiło mi się słabo, a przed oczami powstała czarna plama. 
Obudziłam się w białym pokoju, dopiero po chwili zorientowałam się że jestem w szpitalu.

 Z jękiem opadłam na poduszki i spojrzałam w okno. Dlaczego zemdlałam? Dlaczego jestem w szpitalu  Ostatnie co pamiętam to, to że szłam po wybiegu . 
Moje przemyślenia przerwała Mary, która weszła do sali. Kiedy tylko zobaczyła że się obudziłam podbiegła do mnie z uśmiechem.
- boże Alicja czemu nie mówiłaś  że jesteś w ciąży? Przecież w takim stanie nie poszłabyś w wybiegu, albo chociaż dali by ci trochę odpocząć .
- to nic groźnego... zaraz. Jaka ciąża?! Przecież ja nie jestem w ciąży- powiedziałam zszokowana.
- taak . To już czwarty tydzień. Alicja powinnaś teraz o siebie dbać- mruknęła siadając obok mnie na krześle.
- a. A Niall wie gdzie jestem?- zapytałam zmieniając temat.
- dziwne by było gdyby nie wiedział. W końcu zemdlałaś podczas bycia na wybiegu. W wiadomościach cały czas o tym mówią, a przed szpitalem stoją dziennikarze i czekają na jakieś wiadomości.- jęknęłam .
- przed chwilą dzwonił do mnie Paul- powiedziała cicho bawiąc się palcami.
- Paul? Ich manager? Proszę powiedz mi że nic mu nie powiedziałaś?
- oczywiście że nic nie powiedziałam. Tak ten Paul. Chciał dowiedzieć się czy z tobą już wszystko dobrze i powiedzieć że Niall nie może przyjechać, ale w drodze do Paryża jest jego mama- powiedziała na jednym wybuchu.
- Maura? Przecież nic mi nie jest.- powiedziałam oburzona .
-nic ci nie jest, ale lepiej dmuchać na zimne. Z tego co wiem i z tego co usłyszałam po wyjściu że szpitala Eric daje ci trzy tygodnie wolnego i masz odpocząć.
- trzy tygodnie?! Przecież dobrze wiemy że wrócę po dwóch albo po tygodniu- zaśmiałam się, a dziewczyną razem ze mną.


- wiem. Ale musisz trochę odpocząć. Z dala od mediów i kamer.
- co masz na myśli?- zapytałam marszcząc brwi.
- wracasz do domu. Do Anglii , chyba że Maura leci tutaj żeby zabrać Cię do Irlandii .
- założę się, że Niall ją o to poprosił.
- troszczy się chłopak. No wiesz każdy chce mieć zdrowa narzeczoną - zaśmiała się.
- skąd wiesz o zaręczynach?
- kochana to że nigdzie o tym nie powiedzieliście nie znaczy, że się nie zorientowałam. Kiedy się spotkałyśmy w Nowym Jorku miałaś na palcu pierścionek z brylantem i cały czas mówiłaś z wielkim uśmiechem że Niall do ciebie przyleciał. Nie rozstajesz się z tym pierścionkiem chyba że mamy jakiś pokaz czy wyjście na czerwony dywan- powiedziała z uśmiechem obserwując moją reakcję .
- ale nie mów na razie nikomu, Okey? Jak na razie chcemy utrzymać to między naszymi znajomymi i ogólnie najbliższymi jak prasa się dowie i zapyta o to to dopiero w tedy Niall ma powiedzieć o wszystkim. 
-rozumiem. Nikomu nie powiem , noo i gratulacje. Mam nadzieję że uda wam się wszystko.-  Chciałam coś powiedzieć, lecz drzwi się otworzyły a w nich stanęła znajoma mi kobieta.
- Alicja ale nas wystraszyłaś. Kiedy Niall do mnie zadzwonił był zdenerwowany.- Maura weszła do pokoju i usiadła obok Mary na łóżku.
- jest wszystko dobrze. Wieczorem pewnie będę mogła już wyjść- powiedziałam uśmiechnięta, zerkając na swoją przyjaciółkę. Brytyjka chciała już coś powiedzieć, lecz przerwał jej doktor który wszedł do sali.
- dzień dobry pani Alicjo. Jak się pani czuje? 
- dzień dobry. Dobrze się czuję dziękuję. Kiedy będę mogła wyjść?- zapytałam z uśmiechem dziękując w bogu że razem z lekarzem rozmawiamy po francusku. 
- może pani wyjść już za chwilę, ale niech pani się nie przemęcza . Pierwsze tygodnie ciąży są decydujące, proszę odpoczywać i unikać stresu. Oczywiście proszę brać witaminy, jeść dużo owoców i warzyw, okey?- zapytał zapisując sobie coś w swoim zeszycie.
- oczywiście, ma się rozumieć- posłałam mu lekki uśmiech.
- dobrze. Zaraz wrócę i dam pani wypis- młody francuz zamknął swój dziennik i wyszedł z pokoju.
- o czym rozmawialiście?- zapytała Maura patrząc na mnie uważnie .
- zaraz dostanę wypis, lekarz kazał mi zażywać witaminy i odpoczywać.
Po piętnastu minutach z wypisem w ręku i z okularami przeciwsłonecznymi razem z Maurą i Mary wyszłam że szpitala. Dzięki ochroniarzom ze szpitala przecisnęłyśmy się przez paparazzich i wsiadłyśmy do czekającego na nas samochodu.
Po piętnastu minutach razem z mamą Nialla weszłyśmy do mojego apartamentu, gdzie spotkałyśmy Cornelię, która pakowała moje rzeczy do walizki. 
- Cornelia?- zapytałam stając po środku pokoju obok Maury .
- Alice!! Za dwie godziny na lotnisku będzie na was czekał samolot, którym polecicie do Londynu. Eric kazał mi cię spakować i ci wszystko powiedzieć. 
- Ok. Dziękuję Cornelia. A teraz proszę sama dokończę się pakować.- podziękowałam dziewczynie. Byłam zmęczona i zdenerwowana tym co dowiedziałam się w szpitalu. Trzeba  przyznać, jeszcze dwa tygodnie temu niechętnie przyznałam Niall'owi rację z tym, że teraz nie ma czasu na dziecko, a teraz ? Wszystko się pokomplikowało. Powinnaś mu powiedzieć ! mówił mój głosik w głowie, lecz wyrzucałam tą myśl na dalszy plan. Sama muszę się z tym przespać.
- Alice ? Co ty taka zamyślona ? - zapytała Maura wytrącając mnie z moich myśli. Spojrzałam na nią uśmiechając się lekko. Odkąd ją poznałam jest dla mnie jak własna matka, matka która jeszcze pięć lat temu mogła mnie przytulic i powiedzieć że wszystko będzie dobrze. Właśnie w takich chwilach jak ta właśnie potrzebowałam pocieszenia.
Spojrzałam na Maurę, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- Kochanie, co się dzieje ? Nie płacz, wszystko będzie dobrze - powiedziała kobieta podchodząc do mnie i przytulając.
- Nie Maura. Nic nie będzie dobrze. Kiedy Niall się dowie będzie wściekły jak cholera - powiedziałam przecierając swoje mokre policzki.
- Alice. Powiedz mi co się dzieje ? Powiedz mi dlaczego boisz się reakcji Niall'a ?
- Maura zostaniesz babcią - powiedziałam tuląc się do Irlandki .
- Och ! To cudownie ! A moim synem się nie martw, na pewno się ucieszy, kocha Cię a to jest najważniejsze - powiedziała kobieta głaszcząc mnie po plecach.

Półtorej godziny później:
 Chowając się przed dziennikarzami, którzy nachalnie próbowali zrobić mi zdjęcia, weszłam na sale odlotów razem z Maurą. Nie odzywałam się, a kobieta wcale nie prosiła mnie o rozmowę, dzięki czemu byłam jej wdzięczna. Przed wejściem do sali dla Vip-ów zrobiłam parę zdjęć z fanami po czym przeprosiłam ich i weszłam do pustej sali.
Od razu założyłam słuchawki na uszy i włączyłam muzyki. Miałam zły humor.
Po piętnastu minutach zostałyśmy poproszone na pokład samolotu.

 W Londynie wylądowałyśmy trzy godziny później. Dziękując za miły lot zabrałyśmy bagaże i poszłyśmy na parking gdzie znajdował się mój samochód, do którego zapakowałyśmy bagaże i ruszyłyśmy do domu.

____________________
Nie podoba mi się ten rozdział, ale jeżeli bym go pisała od nowa to nie wyszedł by całkowicie .
Liczę na wasze komentarze, nie dlatego że chce ich więcej czy coś w tym stylu, tylko po to abym wiedziała co chcecie w nowych rozdziałach, jakie macie uwagi, co chcecie żebym zmieniła itp.
*hmm.. Jak wrażenia po tym co się dzieję u naszej Alicji i Niall'a ?
*Jak myślicie Alicja powie Niall'owi o ciąży ? i jak nasz blondyn na to zareaguje ?

pozdrawiam
G x

PS. WŁAŚNIE KUPIŁAM BILETY NA THIS IS US I JESTEM MEGA PODJARANA. 
tgfretg5rtgfr5refdsrthjb6ytrhdgf


poniedziałek, 29 lipca 2013

33. Ciąża

 JEŻELI ZMIENIASZ NICK NA TT, A CHCESZ BYĆ INFORMOWANA PISZ POD ROZDZIAŁEM NOWY NICK, FACEBOOK'A, CZY COŚ, GDZIE CHCESZ BYĆ O\INFORMOWANA.
GK

O godzinie dwudziestej po rozłożeniu wszystkich naszych klamotów razem z Niall'em wyszliśmy na plażę. Trzymając się za ręce spacerowaliśmy i oglądaliśmy widoki. Żadne z nas się nie odzywało. Między nami panowała cisza. Cisza, która nikomu z nas nie przeszkadzała.
Po około dwóch godzinach spacerowania kilometr od naszego hotelu podeszło do nas kilka dziewczyn
- Czeeeść. Przepraszamy, że przeszkadzamy ale czy możemy z wami zdjęcia ? - zapytała jedna z nich. Blondyn spojrzał na mnie pytająco, na co ochoczo kiwnęłam głową, mimo że byłam zmęczona.
- To dajcie mi aparat a ja wam zrobię wszystkim zdjęcia - zaproponowałam uśmiechnięta.
- Okey, ale potem się zamienimy - odpowiedział Niall za dziewczyny podając mi aparat.
Jako, że dziewczyny były bardzo miłe po zrobieniu sobie zdjęć staliśmy razem z Niall'em z nimi i rozmawialiśmy. Przez cały czas blondyn trzymał mnie mocno za rękę. W pewnym momencie poczułam się strasznie słabo, ale żeby nie przerywać chłopakowi i dziewczynom rozmowy oparłam się o niego i zamknęłam oczy.
- Alicja?  Wszystko okey ? - zapytał Niall.
- emm, tak, tak jasne.- mruknęłam.
- Wiecie co ? Cieszymy się, że mogłyśmy was spotkać, słodko razem wyglądacie. Dziękujemy za zdjęcia, ale jest już strasznie późno i musimy iść - powiedziały dziewczyny, po czym przytuliły się do nas i odeszły.
Kiedy zostaliśmy sami, blondyn nie ostrzegając mnie wziął mnie na ręce i ruszył w stronę hotelu.
- Nialler ?! Co ty robisz ? - powiedziałam łapiąc się .
- Jesteś cała blada do tego widać, że źle się czujesz ale jesteś typem osoby, że nawet jak coś Ci się będzie działo to nikomu nic nie powiesz.
- Nialler ale ja na prawdę mogę iść sama - mruknęłam.
- Oczywiście, że sama możesz iść, ale ja chcę cię zanieść - powiedział całując mnie w czoło.
Kilka minut później znaleźliśmy się w hotelu. Wjechaliśmy windą na górę i weszliśmy do apartamentu, gdzie Niall postawił mnie na podłogę. Całując go w policzek ruszyłam w stronę sypialni skąd zabrałam krótkie spodenki z walizki i luźną koszulkę, po czym poszłam do łazienki. W czasie kiedy ja brałam prysznic, Irlandczyk wszedł do łazienki, usiadł na muszli i zaczął mnie obserwować.
- Nudzi Ci się ? - zapytałam owijając się ręcznikiem.
- Prawda, nie mam co robić, ale moje teraźniejsze zadanie jest bardzo ciekawe - odpowiedział uśmiechnięty przytulając się do mnie od tyłu - jesteś piękna - pocałował mnie w ramie. Spojrzałam na niego w lustrze i pokiwałam przecząco głową.
- Nie Niall - powiedziałam zaciskając usta w cienką linię - mam blizny w niektórych miejscach przez ten cholerny wypadek trzy lata temu, mimo że ich aż tak bardzo nie widać, ale są - powiedziałam.
- Kochanie dla mnie jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie i nic ani nikt tego nie zmieni. Kocham Cię taką jaką jesteś - powiedział Horan . Chłopak chciał ściągnąć mój ręcznik, ale mu przeszkodziłam.
- Niall nie dzisiaj, może kiedyś - odsunęłam się od chłopaka, po czym nie patrząc w jego stronę ubrałam się w naszykowane ciuchy i ruszyłam do łóżka, gdzie zaraz po położeniu się usnęłam.

Następnego dnia.
Obudziło mnie słońce, które świeciło prosto na moją twarz. Z jękiem próbowałam się zasłonić, lecz na marne. Otworzyłam lekko oczy i spostrzegłam, że Niall śpi wtulony we mnie, a jego twarz wtulona jest w moją szyję, tak że promyki słońca nie są w stanie go zaatakować. Skubany przeszło mi przez głowę na co się zaśmiałam.
Lekko oderwałam się od śpiącego chłopaka i poszłam się przebrać, włosy zostawiłam rozpuszczone. Nie malowałam się, ponieważ stwierdziłam że po co, skoro razem z chłopakiem na pewno pójdziemy na plażę.
Kiedy wyszłam z łazienki na łóżku już nikogo nie było. Idąc głębiej zauważyłam blondyna stojącego na balkonie, opartego o barierki i spoglądającego na ocean. Z uśmiechem, po cichy podeszłam do niego i wtuliłam się w jego gołe plecy.
- mhm . - jęknęłam.
- cześć słonko - chłopak odwrócił się w moją stronę i pocałował mnie w usta - jakie plany na dzisiaj ?
- nie wiem - wzruszyłam ramionami - może wynajmiemy jacht ? - zapytała po chwili patrząc w jego błękitne tęczówki.
- O dobry pomysł, to ja się pójdę przebrać i wychodzimy - blondyn pstryknął palcem mój nos i ruszył do apartamentu zostawiając mnie samą.
Piętnaście minut później trzymając się za ręce szliśmy w stronę "molo" przy którym były jachty.
Niall poszedł wykupić jacht na cały dzień, a ja na niego czekałam.
Niecałe pięć minut później razem z mężczyzną, który razem z nami będzie na jachcie szliśmy w stronę "statku". Byłam zadowolona. Ten dzień zapowiada się bardzo dobrze. Trzymając mocno za rękę Horan'a wchodziłam na pokład, po czym z głośnym westchnięciem usiadłam na białej, skórzanej kanapie, a obok mnie mój chłopak.
- to co będziemy robić ? - zapytał z uśmiechem, gładząc moje kolano.
- Nie wiem, leniuchować, opalać się pływać, co chcesz - powiedziałam całując go w usta.
- Całkowity spokój, tak ?
- oo tak - zamknęłam oczy wystawiając twarz w stronę słońca.
- włączyć jakąś muzykę ?
- jak chcesz - kiwnęłam głową w stronę Irlandczyka.
Piosenkarz ruszył w stronę sprzętu i w szafce obok szukał jakiejś fajnej płyty. Po chwili włączył jakąś płytę, a z głośników zaczęły lecieć znajome nuty, na które od razu otworzyłam szeroko oczy. Otóż z głośników zaczęły lecieć pierwsze nuty piosenki "Birthday" z mojej płyty Star Dance*.
- zobacz co znalazłem - farbowany z uśmiechem na ustach pokiwał śmiesznie brwiami.
- Niaaall serio chcesz słuchać tej płyty ? - zapytałam obserwując swojego narzeczonego. Narzeczony - jak to dziwnie brzmi.
- No a dlaczego nie. Podoba mi się twój głos. Uwielbiam wszystko co wychodzi z ciebie - powiedział siadając obok mnie.
- Jak chcesz . Wiesz.... ta płyta to była naprawdę całkiem fajna zabawa - powiedziałam wtulając się w jego tors.
- Serio ?
- mhm. Od małego lubiłam śpiewać, a dzięki temu mogłam spróbować czegoś nowego, no wiesz.. kilka koncertów, zdjęcia z fanami występy na gali  - powiedziałam uśmiechnięta.
- No widzisz . To dlaczego nie chcesz znowu do tego wrócić ?
- Nie chce bawić się w to drugi raz. Zastanawiałam się, czy za jakiś czas nie zakończyć swojego bycia modelką, iść na jakąś dobrą uczelnie i zdobyć jakiś zawód. W końcu i tak jestem dość dobrze ustatkowana, pieniędzy na koncie mi nie brakuje - wzruszyłam ramionami.
- Nie zanudziłabyś się w domu ?
- Nie wiem, może. W sumie to nie cieszy mnie to już. Ciągłe wyjazdy, sesje, nie możesz zjeść tego, nie możesz iść tutaj, a tak ? Zdobyłabym inne doświadczenie, znalazłabym jakąś pracę.Poza tym tęskno mi za Anglią - powiedziałam szczerze.
- Jeżeli tak chcesz. To twoje życie - pocałował mnie w czoło po krótkiej chwili milczenia.
- Idziemy pływać ? - zapytałam ochoczo .
- Jak chcesz to chodź, płyta będzie leciała cały czas na okrągło - kiwnął głową.
Kiwnęłam głową, po czym rozebrałam się do samego stroju kąpielowego. W tym samym czasie Niall poszedł do kapitana, aby ten się zatrzymał.
Po pięciu minutach razem z Irlandczykiem pływaliśmy w oceanie.
Tak upłynął nam cały dzień. Po kąpieli usiedliśmy razem na dziobie jachtu i jedząc zrobione przeze mnie kanapki, w małej kuchni na jachcie, oglądaliśmy widoczki śmiejąc się i rozmawiając na wszystko co możliwe. Po dwóch godzinach Niall zmienił płytę dzięki czemu w głośnikach rozbrzmiewały inne nuty niż moje piosenki. < włączył radio > .
Po ośmiu godzinach bycia na słońcu, poprosiliśmy kapitana o powrót na ląd. Byliśmy wykończeni, a nasze organizmy wołały o prawdziwą kolację. Więc zaraz po stanięciu na lądzie, po podziękowaniu za mile spędzony dzień mężczyźnie poszliśmy z uśmiechami na twarzy w stronę pobliskiej restauracji.
- Cieszę się że tutaj przylecieliśmy - powiedziałam biorąc łyk jakiegoś nieznanego mi napoju.
- Ja też, najlepsze wakacje, bo z Tobą - uśmiechnął się Niall.
- Wiesz, że to są chyba nasze pierwsze wspólne wakacje, od kiedy jesteśmy razem ? - zapytałam
- Wiem, i na pewno będą wyjątkowe.
- yhym. Na pewno - zakończyłam temat, ponieważ do naszego stolika podszedł kelner który postawił na stole kolację.
Godzinę później wróciliśmy już do hotelu. Nie było jeszcze aż tak późno, a my nie byliśmy zmęczeni, więc przebrałam się w sukienkę, Niall w jakieś inne ciuchy i wyszliśmy do jakiegoś pobliskiego klubu.
Klub, który znajdował się najbliżej naszego hotelu był bardzo duży i ekskluzywny. Kiedy weszliśmy do środka przywitała nas głośna, klubowa muzyka i duży tłum ludzi tańczących na parkiecie. Mocno trzymając się za ręce przeszliśmy do strefy VIP na górę, gdzie zamówiliśmy po drinku i siedząc na czerwonej kanapie co chwilę rozglądaliśmy się po całym wnętrzu.
- Alicja ?! Co ty tutaj robisz ?! - krzyknął Zack idąc w moim kierunku razem z Conor'em .
- Zack  ?! Jestem tutaj na wakacjach z Niall'em, a wy ?
- To co ty w sumie. Cześć Niall ! - Conor razem z Zack'iem podeszli do Horan'a i przywitali się.
- Cześć ! Może dosiądziecie się do nas ? - zapytał mój chłopak posyłając mi wielki uśmiech.
- Możemy ? Nie znamy tutaj nikogo oprócz was - Conor rozgadał się, a my z uśmiechami słuchaliśmy go.
- A co to za piękny, duży pierścionek ! - w pewnym momencie krzyknął Zack patrząc na mój pierścionek zaręczynowy.
Razem z Niall'em spojrzeliśmy na siebie z uśmiechami.
- Zack, nie widzisz ich spojrzenia ? Poza tym to jest pierścionek zaręczynowy - powiedział Conor klepiąc swojego chłopaka po ramieniu.
- No wiem idioto! Tylko chciałem od nich się tego dowiedzieć - powiedział zachwycony Brytyjczyk - tak się cieszę! Jesteście sobie pisani! Gratulacje - doskoczył do nas i przytulił.
Na reakcje swojego przyjaciela zareagowałam głośnym, radosnym śmiechem. Niall otrzymując gratulacje od Zack'a i Conor'a nie wiedział co ma zrobić, a ja stałam obok i się śmiałam jak głupia.
W takich dobrych humorach spędziliśmy cały wieczór w swoim towarzystwie.
Kiedy szliśmy do hotelu - w którym jak się okazało zatrzymali się też chłopcy cały czas rozmawialiśmy na różne tematy.
- To co ? Teraz jedynie planować dzieci i będziecie szczęśliwą rodzinką - powiedział uśmiechnięty Conor.
- Jasne, ale najpierw to zajmiemy się pracą. Nie jestem jeszcze gotowy na bycie ojcem - Niall odpowiedział spokojnie, przytulając mnie do siebie i całując w czoło.
- No tak, ale to twoje zdanie... a jakie jest zdanie Alicji ? - powiedział - poważny - tym razem Zack.
- Och, nie myślę o tym na razie - wzruszyłam ramionami, mówiąc wymijająco.
- No chyba, że tak - mruknął Zack przyglądając mi się uważnie.
Tak naprawdę chciałam zostać mamą, może nie teraz ale w najbliższym czasie. Uwielbiam dzieci, zwłaszcza takie małe słodkie dzidziusie. Na samą myśl o takim bobasku czuje ciepło.
- To co zgadzasz się ? - zapytał Horan przerywając moje rozmyślania.
- emm co ? - zapytałam nie wiedząc o co chodzi.
- Pytamy się ciebie czy idziesz z nami do baru na dole ? Chyba że wolisz iść już do pokoju ?
- Jestem trochę zmęczona, więc wy idźcie do tego baru a ja pójdę już do pokoju - uśmiechnęłam się do chłopaków, po czym żegnając się z nimi poszłam w stronę windy.
Tak naprawdę nie byłam zmęczona, tylko straciłam trochę humor. Idiotka, przecież było wiadome, że nie będzie jeszcze chciał dziecka -mówił mój głosik gdzieś z tyłu głowy. Nie słuchając swojego "drugiego ja" ruszyłam do walizki, skąd zabrałam jakieś sportowe ciuchy, po czym przebrałam się i pisząc wiadomość sms Irlandczykowi wyszłam z hotelu i biegnąc ruszyłam przed siebie.
Kiedy wróciłam było już bardzo późno, a w barze który mijałam nie było żadnej duszy, dlatego też wiedziałam że spotkam chłopaka już w apartamencie. Cała mokra i zmęczona wjechałam na nasze piętro i cicho, aby nie zbudzić piosenkarza weszłam do apartamentu, w którym od razu ruszyłam do łazienki, gdzie wzięłam kąpiel.
Kilka minut później, odświeżona położyłam się na łóżku przytulając się do nagiego torsu swojego narzeczonego.







______________________________________________________
Podoba się ?
Mam nadzieję, że tak bo się starałam :)
Obiecałam dodać jeszcze w tym miesiącu i PROSZĘ BARDZO :)

Liczę na jakieś komentarze czy coś :)
Również, jeżeli macie jakieś ciekawe blogui możecie wysłać mi link czy coś , chętnie poczytam lecz nie obiecuje, że skomentuje bo komentować nie lubię :))))

Każdy komentarz motywuje mnie do szybszego pisania oraz do zmieniania błędów, które wykonuję :)
Kocham was x
GK x

poniedziałek, 22 lipca 2013

32. Elba Carlota

CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM.
PRZEPRASZAM, ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZONY..... jak zwykle ;)
_____________________________________________________________________________________________

Kiedy wróciliśmy do hotelu było już grubo po północy. Do naszego apartamentu weszliśmy mocno trzymając się za ręce i uśmiechając się jak dwa idioci. Byłam zmęczona, ale o niczym innym nie myślałam tylko o kolacji, na której Niall poprosił mnie o rękę.
Z lekkim uśmiechem na ustach zabrałam swoją piżamę i ruszyłam do łazienki, gdzie wzięłam prysznic i po związaniu włosów w kucyka wyszłam z łazienki i położyłam się w łóżku. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Następnego dnia z samego rana wyszłam z apartamentu zostawiając śpiącego chłopaka, i z wielkim uśmiechem na ustach stanęłam przed hotelem i czekałam na taksówkę.
Zaraz obok mnie pojawiły się fanki Niall'a, które pytały czy to prawda, że chłopcy są w tym hotelu. Z trudem odpowiadałam, że nie. Chciałam żeby Horan miał chociaż chwilę spokoju, ponieważ już za miesiąc wracają do studia nagrywać kolejną płytę i znowu zacznie się trasa koncertowa i na pewno te fanki ich spotkają. Kiedy podjechała zamówiona przeze mnie taksówka wsiadłam do samochodu uprzednio żegnając się z dziewczynami i poprosiłam o podwózkę do studia nagraniowego, gdzie czekał na mnie właściciel, który poprosił mnie o spotkanie.
Po piętnastu minutach siedziałam już w gabinecie Jack'a .
- Alice, wiem że cały czas powtarzasz że skończyłaś swoją karierę muzyczną po pierwszej płycie...
- ale ? - zapytałam patrząc na Amerykanina z uśmiechem.
- Ale potrzebujemy osób na płytę, która ma wspomóc ludzi walczących z rakiem i różnymi tego typu nowotworami.
- Dobrze, ale nie będzie po angielsku - powiedziałam spokojnie.
- Zgadzasz się ? - zapytał zszokowany.
- Tak i mam nawet już piosenkę, ale jest ona po polsku i ma zostać w oryginale. Napisałam ją dwa lata temu po tym jak wróciłam ze szpitala.
- Dobrze . A kiedy mogłabyś ją nagrać ?
- To nie zależy ode mnie. Po jutrze mam lot do Londynu razem z Niall'em i resztą chłopaków i mam w planach razem z nim jechać gdzieś na wakacje - powiedziałam patrząc uważnie na Jack'a.
- Dobrze, kiedy będziesz miała tekst ?
- Z tego co wiem chłopaki dzisiaj przyjeżdżają tutaj do studia, więc mogę mieć nawet zaraz - powiedziałam.
- Okey, to możemy już dzisiaj nagrać demo.
- Ok. To na napiszę do Niall'a.

Godzinę później siedziałam w jednym ze studiów nagraniowych i nagrywałam piosenkę. Z uśmiechem na ustach, ponieważ piosenkę jak na razie rozumiałam tylko ja i nikt więcej.

Dwa dni później :
Ciągnąc walizkę po holu w hotelu szłam w stronę wyjścia. Po dłuugich dwóch dniach razem z chłopakami wracałam do Wielkiej Brytanii. Ja z Niall'em postanowiliśmy na parę dni lecieć do Irlandii, gdzie za kilka dni ma pojawić się na świecie syn Denise i Greg'a. Stawiając walizkę przy hotelowym fotelu siadłam na siedzeniu i zamknęłam oczy. Byłam zmęczona. Przez te ostatnie dni tutaj jak na wariackich papierach kończyliśmy "moją" piosenkę na płytę. Chciało mi się spać, a teraz czekał mnie kilkunastu godzinny lot.
- Alicja ... Musimy już wychodzić - nawet nie wiem kiedy obok mnie zmaterializował się Harry który wyrwał mnie ze swoich rozmyślań.
- emm, jasne jasne. Już idę. Gdzie Niall ? - zapytałam wstając z fotela.
- Alicja gdzie ty żyjesz ? Niall wczoraj wieczorem poleciał kiedy byłaś w studio. Denise urodziła synka i wyleciał wcześniej. Zostawił Ci kartkę w pokoju - powiedział lokers patrząc na mnie z uśmiechem.
- Na prawdę ?
- Tak, Alicja ? Co Ci się dzieje ? Jesteś jakaś zamroczona i myślami odbiegasz gdzie indziej - Brytyjczyk spojrzał na mnie uważnie.
- Nic mi nie jest Hazza. Jestem po prostu zmęczona. Wyśpię się podczas lotu - poklepałam przyjaciela po ramieniu i zabierając walizkę ruszyłam w stronę drzwi.
Na dworze jak zawsze było mnóstwo fanów. Od kąt dwa dni temu dowiedziały się, że cały zespół zawitał do NY od samego rana do nocy siedzą przed hotelem. Przez to wczoraj o mało co nie spóźniłam się do studia.
Po godzinie razem z chłopakami żegnałam się na lotnisku i ruszyłam w stronę swojego samolotu który wyląduje za kilka godzin w Dublinie.

Godzina 9.00 Dublin. Irlandia

Stanęłam na hali przylotów wyczerpana. Cały lot przespałam, ale dalej byłam zmęczona. Ciągnąc za sobą walizkę ruszyłam na postój walizek i poprosiłam o dojazd do Mullingar. Wiedziałam, że zapłacę fortunę ale z mojej rozmowy z Niall'em wynikło że nikt po mnie nie przyjedzie. Dlatego też już po godzinie płaciłam taksówkarzowi dość pokaźną sumkę za dowiezienie mnie pod dom państwa Horan. Jakie było moje zdziwienie, kiedy nie zastałam nikogo w domu. Lekko zła na Horan'a usiadłam na ławeczce stojącej przy drzwiach i wybrałam numer do chłopaka.
- Słucham ? Coś się stało ?
- Tak Niall. Czekam pod waszym domem ... - chciałam coś powiedzieć, lecz chłopak mi przerwał.
- Jak to pod naszym domem ?!
- Niall nie graj głupiego. Przyleciałam tak jak się umawialiśmy - powiedziałam spokojnie.
- Alice, skarbie moi rodzice całymi dniami i nocami są w domu i Denise i Greg'a, ja też będę dopiero wieczorem w domu. Mogłabyś poczekać czy coś ? - zapytał słodko.
- Niall - jęknęłam - ale ja jestem zmęczona
- Alice ja na prawdę Cię przepraszam. Nie mam jak wrócić - mruknął skruszony.
- Dobra. Spotkamy się w domu. Cześć - powiedziałam po czym nie czekając na to co powie blondyn rozłączyłam się. Zabrałam walizkę i ruszyłam w stronę centrum miasta, gdzie stały taksówki. Kiedy tylko złapałam jakąś wolną taksówkę, poprosiłam o podwiezienie mnie na lotnisku. Byłam zmęczona, głodna i zła. Jedyne co potrzebowałam w tej chwili to długi prysznic i sen. Nic więcej. Po następnej godzinie znalazłam się na lotnisku, gdzie dziękując sobie w duchu za moje szczęście zakupiłam bilet do Londynu, który startuje za trzydzieści minut. Z wielkim, zmęczonym uśmiechem na ustach ruszyłam na odprawę i do samolotu.
Godzinę później wylądowałam w Londynie. Nie idąc na taksówkę ruszyłam na parking skąd wyjechałam swoim samochodem do swojego mieszkania w centrum. Nie miałam ochoty jechać do domu Niall'a. Jego dom był strasznie duży jak dla mnie samej, wolałam swoją małą, osobistą przestrzeń.
Kiedy wieczorem siedziałam w wannie z kieliszkiem wina w ręce nareszcie poczułam że jestem w domu.

***

Następnego dnia obudziłam się po południu. Nie przebierając się ze swoich szarych dresów poszłam do kuchni, gdzie zrobiłam sobie śniadanie i sennie ruszyłam do salonu, gdzie włączyłam wiadomości.
Akurat trafiłam na zdjęcia swoje i Niall'a. Z ciekawości zostawiłam.
- Sławna para Alice Przybysz i Niall Horan w ostatnich dniach narobili szumu między swoimi osobami. Jednego dnia się kłócili, a zaś dwa dni później piosenkarz leciał do swojej dziewczyny razem z przyjaciółmi do Nowego Yorku, gdzie podobno spędzili romantyczną kolację we dwoje. Niestety czy czasem nie robili tego na ustawkę ? Za dwa tygodnie wychodzi płyta fundacji charytatywnej, na której jest nowa piosenka Alicji, a chłopcy za miesiąc wpuszczają do kin swój film This Is Us. Z naszych informacji wynika, że wczoraj młoda Polka przyleciała do swojego chłopaka do Irlandii, lecz po niecałych dwóch godzinach wyleciała do Londynu i zaszyła się w swoim mieszkaniu. Czy młoda para znowu się pokłóciła ? Czy może chcą wzbudzić szum między swoimi osobami ? Niestety nic więcej nie wiemy, lecz na pewno będziemy was informować o nowych wydarzeniach tego związku - młoda dziennikarka z uśmiechem trajkotała w telewizji a ja ze śmiechem słuchałam tych rzeczy.
Z jednej strony mieli rację. Mimo, że w Nowym Yorku było dobrze. Pogodziliśmy się , BA! Niall mi się oświadczył i spędziliśmy kilka wspaniałych nocy znowu coś się stało. Nie oczekiwałam od niego teraz dużego zaangażowania, w końcu został wujkiem i chce się tym nacieszyć, ale mógł chociaż podjechać pod swój dom i wpuścić mnie do domu.
Westchnęłam cicho.
Resztę dnia przesiedziałam jedząc lody na kanapie.
O godzinie dwudziestej drugiej zasnęłam w swoim ciepłym łóżku.

Z samego rana obudziło mnie smyranie po policzku. Mruknęłam coś niezrozumiałego i kręcąc nosem przewróciłam się na drugą stronę. Dopiero cichy chichot gdzieś nad uchem mnie obudził, otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam wprost w błękitne tęczówki Irlandczyka.
- Niall ? - zapytałam zaspana siadając.
- Alice, ja Cię bardzo przepraszam. Powinienem po ciebie wyjechać na lotnisko chociaż a nie zostawić Cię na pastwę losu czy coś. Miałem wczoraj przylecieć ale nie było samolotu. Przepraszam
- Ok. Nic się nie stało, na prawdę - uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Serio ? Nie jesteś zła ?
- Niall. oczywiście że nie jestem zła. Co prawda byłam strasznie wkurzona wczoraj i przed wczoraj na ciebie, ale chyba mi już przeszło. Poza tym doszłam do wniosku, że mogłam od razu przylecieć do Londynu zamiast do jechać do Mullingar, ponieważ to wydarzenie jest bardziej rodzinne i to rodzina powinna w tym czasie ze sobą przebywać - powiedziałam wstając z łóżka i zabierając naszykowane rzeczy na dzisiejszy dzień
- Alicja od kąt powiedziałaś tak na moje pytanie również jesteś w pewien sposób z nami rodziną.
- Kochanie jeszcze rodziną nie jesteśmy- powiedziałam wchodząc do łazienki. Zamykając drzwi udało mi się jeszcze zobaczyć lekko smutny wzrok chłopaka.
Godzinę później ubrana weszłam do pokoju, gdzie zastałam blondyna pakującego moją walizkę.
- Niall, co ty robisz ? - zapytałam zdziwiona.
- Jak to co ? Zabieram Cię na obiecane wakacje. Obiecałem i słowa dotrzymuje - powiedział zapinając walizkę. Z lekkim uśmiechem na twarzy zabrałam dokumenty do torebki i trzymając się za ręce wyszliśmy z mojego mieszkania.

- a gdzie dokładnie lecimy ? - zapytałam wsiadając do samolotu.
- Lecimy do Hiszpanii.
- Hiszpania ?
- Tak. Elba Carlota - powiedział łapiąc mnie za rękę.
- A na ile tam jedziemy ?
- A na ile chcesz ? Apartament mamy zamówiony na trzy tygodnie, a później myślałem, żeby polecieć od razu do Irlandii na tydzień, hę ? Co o tym myślisz ?
- może być . Dziękuję - pocałowałam chłopaka w policzek.
- Nie ma za co skarbie.
 Podczas lotu Horan spał, a ja siedziałam i z "głową w chmurach" przyglądałam się swojemu pierścionkowi zaręczynowi. Przylatując do Anglii nie myślałam, że pięc lat później będę narzeczoną jednego z najsławniejszych chłopaków na świecie, a na swoim koncie będę miała solową płytę i poważny wypadek. Dopiero moje przemyślenia przerwała starsza kobieta siedząca obok mnie.
- piękny pierścionek - powiedziała uśmiechając się do mnie ciepło.
- dziękuję- posłałam kobiecie uśmiech.
- Taki chłopak to skarb, trzymaj się go najdłużej jak się da. To on pomoże Ci jeszcze w wielu ważnych sprawach, kochana. Uwierz mi wiem co mówię - kobieta poklepała mnie po ramieniu, po czym wzięła do ręki gazetę i zaczęła ją czytać. Spojrzałam na nią zdziwiona.Po czterech godzinach wylądowaliśmy na miejscu.
Taksówką podjechaliśmy pod pięciogwiazdkowy hotel, gdzie przy recepcji odebraliśmy kartkę do pokoju.



Piszę, piszę i napisać nie mogę.
Przepraszam, że tak późno, ale nie miałam weny.
Przepraszam też za ten rozdział, bo nie wyszedł mi jakoś specjalnie fajny. Jest wręcz N-U-D-N-Y
Ciężki dzień. Zepsuty humor, więc nie mają nic innego do roboty napisałam.
Dodałabym go wcześniej, ale w sobotę wróciłam z Zakopanego :)
TO NIE JEST OSTATNI ROZDZIAŁ

GK xx

środa, 26 czerwca 2013

31. - Oczywiście!

Weszłam rozbawiona do domu z listem w ręce.
- Niall ! Nie zgadniesz co dostałam haha - zaśmiałam się idąc w stronę chłopakaka, który patrzył na mnie wyczekująco.
- Jak mi powiesz to sie dowiem - odpowiedział po chwili.
- Odebrałam przed chwilą list, w którym był pierścionek zaręczynowy i karta napisana komputerowo z zapytaniem "czy zostaniesz moją żoną ? - przeczytałam rozbawiona.
Chłopak przez chwilę nie wiedział co odpowiedzieć, lecz po pary sekundach nerwowo się zaśmiał.
- ciekawe kto mi wysłał coś takiego, przecież jestem z Tobą - mruknęłam kładąc kopertę na stole i zabrałam leżące tam jabłko.

Od tamtego czasu coś się zmieniło. Niall cały czas chodzi skrępowany, czasami są takie momenty, że nie zwraca na mnie uwagi. Nie wiem co się dzieje.
Ostatnio wcześniej wróciłam ze studia. Po cichu wkroczyłam do mieszkania i ruszyłam do pokoju, w którym znajdował się Horan.
- niee, to się nie uda. Przecież sam wiesz jak zareagowała po tym liście - usłyszałam zdenerwowany głos blondyna.
- ...
- Zayn, nie ! jak mam jej to powiedzieć, no słuchaj ta koperta z pierścionkiem i oświadczynami była ode mnie ? Przecież się wygłupie jeszcze bardziej - chłopak zaczął coś tłumaczyć, lecz umilkł kiedy tylko zobaczył mnie w drzwiach.
Nie wiedziałam co robię w danym momencie. Rzucając wszystkie rzeczy na podłogę z kluczykami w ręku ruszyłam biegiem w stronę samochodu nie zaważając na błagalne prośby Irlandczyka na zostanie i wysłuchanie tego co ma do powiedzenia. Nie chciałam nic. Jedyne co mogłam teraz zrobić to wsiąść do samochodu i pojechać do byłej dziewczyny Liam'a, Danielle.
Nie wiem którą drogą jechałam, ważne że po około trzydziestu minutach stałam pod mieszkaniem tancerki.
Zapukałam i po chwili przede mną pojawiła się dziewczyna.
- Alicja ? Co ty tutaj robisz ? - zapytała lekko zdziwiona moim widokiem.
- Mogę do ciebie wejść ?
- Jasne, tylko o co chodzi ? - zapytała już siadając obok mnie na swojej czarnej, skórzanej kanapie.
Spojrzałam na dziewczynę i zaczęłam opowiadać zaczynając od momentu, kiedy to weszłam do domu z owym listem.
- Szczerze powiedziawszy to myślałam, że Niall inaczej to zrobi - westchnęła angielka, a ja spojrzałam na nią zdziwiona - no co ? w końcu to ja mu pomagałam wybierać ten pierścionek - westchnęła.
-wiedzieliście? Przecież... grr a ja się śmiałem że kto tak bezsensu się komuś oświadcza - zrezygnowana  złapałam się za głowę
- nie przejmuj się  Danielle poklepała pocieszająco po plecach. Spojrzałam na nią ze łzami w oczach. To dlatego Niall od jakiegoś czasu tak dziwnie się zachowywał.
- Dan ja muszę do niego jechać i to wszystko wytłumaczyć- powiedziałam wstając, lecz Brytyjka mnie powstrzymała.
- nie idź do niego na razie. Przed chwilą dostałam wiadomość od Zayn'a , że Niall jest u niego. Może posiedzimy u mnie w salonie obejrzymy jakiś film i dopiero później pojedziesz do domu- kiwnęłam potwierdzająco głową i ruszyłam za dziewczyną . 


***


Weszłam po cichu do domu zdejmując wysokie szpilki z nóg. Zayn napisał do Danielle godzinę temu że Nialler wyjechał do domu, więc zabrałam swoje tzw. cztery litery i pojechałam do mieszkania. W całym domu było ciemno, więc ruszyłam do sypialni, gdzie znalazłam Irlandczyka śpiącego w samych bokserkach na łóżku. Zdjęłam spodnie i koszulkę , po czym w samej bieliźnie położyłam się obok chłopaka. Po chwili poczułam jak blondyn przytula mnie do siebie i przytuleni w siebie zasnęliśmy .
 Z samego rana wstałam wcześniej od Horan'a i zakładając jedynie męską białą koszulę poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Ciesząc się w duchu, wyjęłam potrzebne produkty i zaczęłam 'gotowanie'. Kiedy skończyłam szykować cały talerz kanapek odwróciłam się w stronę stołu aby położyć talerz, zauważyłam Niall'a stojącego w samych bokserkach w wejściu do kuchni.
- cześć Niall- powiedziałam powracając się w stronę blatu na którym znajdowały się dwa kubki z kakaem . 
- dzień dobry- mruknął chłopak posiadając przy stole. Usiadłam na wprost chłopaka i w ciszy skonsultowaliśmy śniadanie.
- Niall ...- przerwałam panującą ciszę spoglądając na piosenkarza.
- hym?
 -  czy możesz na mnie spojrzeć?! Czemu tamtego czasu całkowicie mnie ignorujesz? 
Ja wiem, że źle się zachowałam, ale skąd miałam wiedzieć że ta koperta  jest od ciebie . Kocham cię i wiem, że gdybyś inaczej to zrobił zgodziliśmy się na miejscu.
- Aha. Czyli teraz to moja wina, że pomysł moich oświadczyn był zły- krzyknął blondyn
- oczywiście że nie.. po prostu ... nie spodziewałam się tego co zrobiłeś- szepnęłam że łzami w oczach.  
 - nie Alicja . Mnie naprawdę dotknęło to co powiedziałaś - zdenerwowany ostawił talerz do zlewu i wyszedł. A ja stałam tam nie wiedząc co zrobić. Po piętnastu minutach chłopak już ubrany wyszedł z domu trzaskając drzwiami.  Sama też ubrałam się w lekką sukienkę i balerinki . Chciałam już zabrać swoją torebkę i wyjść na miasto, lecz przerwało mi pukanie do drzwi. Westchnęłam i poszłam otworzyć , w drzwiach zauważyłam stojących rodziców piosenkarza.
-Alicja ! Już myśleliśmy że nikogo nie zastaniemy , samochodu nie ma i myśleliśmy że gdzieś pojechaliście- odezwała się Maura 
- Nialler gdzieś pojechał z rana. Wchodźcie do środka- przepuściłam ich w drzwiach i w trójkę ruszyliśmy do salonu, gdzie w telewizji leciały wiadomości.
- wczoraj wieczorem z wspólnego mieszkania jednego z członków boybandu One Direction wybiegła Alicja. Dzisiaj z samego rana zdenerwowany piosenkarz wyszedł z domu i odjechał z piskiem opon. Czyżby jakieś problemu w związku? Czy mamy szykować chusteczki na łzy o wiadomości końca związku?- powiedział dziennikarz w tv , a rodzice Horana spojrzeli na mnie zaskoczeni.
- coś się stało?
 -nic się nie stało- westchnęłam- po prostu ostatnio dostałam list z pierścionkiem i pytaniem czy za kogoś wyjdę , zaśmiałam się i zapytałam Nialla kto teraz tak się oświadcza. Wczoraj dowiedziałam się, że to był Niall i pojechałam do Danielle . A dzisiaj rano on nawet nie chciał mnie wysłuchać 
- co my z nim mamy- kobieta złapała się za głowę siadając obok mnie- przecież to nie jest twoja wina kochanie. Sama bym tak postąpiła. W końcu to nawet nie były dobre oświadczyny . 
- to nawet już o to nie chodzi, bo jeżeli o mnie chodzi to mógłby nawet w domu w dresie mi się oświadczyć po prostu ... na tej kartce nie było żadnego podpisu nic.
- to nie jest twoja wina słonko. To że mój syn nie wie jak się powinno prosić o rękę swoją wybrankę to nie twoja wina.
- pozwolicie że wyjdę na parę godzin? 
- jasne. Posiedzimy tu i poczekamy na naszego syna - kobieta uśmiechnęła się do mnie promiennie .
Ubrałam na gołe ramiona swoją jeansową kurtkę i z torbą w ręce ruszyłam do garażu, gdzie stało zaparkowane moje auto.
Nie wiem gdzie mogłabym pojechać  W czasie drogi do centrum zadzwoniłam do Niall'a... odezwała się poczta głosowa.
- Niall wiem, że nie chcesz ze mną rozmawiać  ale w domu czekają na ciebie rodzice.  Ja musiałam jechać załatwić parę spraw i nie wiem kiedy wrócę - powiedziałam podjeżdżając pod Starbucks, gdzie kupiłam latte i z kubkiem, tym razem na nogach ruszyłam do biura, w którym za chwilę miałam spotkać się ze swoim szefem.

- Witaj Alice . Szef czeka na ciebie w biurze - jego sekretarka jak zwykle powitała mnie z ciepłym uśmiechem. 
Weszłam do biura Connor'a który powitał mnie ciepłym i zmęczonym uśmiechem.
- Cześć  Słuchaj wiem, że miałaś mieć teraz trochę wolnego, ale jedna modelka z Nowego Yorku nawaliła i nie mamy kogo tam wysłać, zostałaś mi tylko ty - powiedział na wstępie.
- Ehh.. Dobrze, kiedy miałabym lot - z westchnięciem zapytałam swojego szefa.
- W sumie ? To musiałabyś już iść się spakować i wylecieć dzisiaj wieczorem.
- Dobrze, za trzy godziny tutaj przyjadę z walizko - powiedziałam cicho i nie patrząc na to co mówi Connor wyszłam z jego gabinetu, potem z biurowca i wsiadając do samochodu westchnęłam głośno. Nie chciałam teraz wyjeżdżać, ale jak mus to mus. Może to i lepiej ?
Teraz i tak wszystkie plany na spędzenie miło wolnego z Niall'em przepadło, bo jest wielce wściekły.

* Dwadzieścia minut później **

Zajechałam pod nasz dom i nie parkując w garażu jak to zawsze robię ruszyłam do wcześniej wspomnianego garażu skąd zabrałam swoje dwie średniej wielkości walizki i ruszyłam w stronę domu, gdzie zastałam blondyna siedzącego na kanapie w salonie.
- Alicje ? Gdzie się wybierasz ?  - zapytał zdezorientowany skacząc na równe nogi.
- Dzwonili do mnie z pracy. Mam nagły wyjazd na jakąś sesję zdjęciową do Nowego Yorku na parę dni - mruknęłam wchodząc po schodach do naszej sypialni.
- Ale jak to ? Przecież miałaś mieć wolne. Mieliśmy odpocząć - powiedział lekko zdruzgotany.
- Niall ... jak chcesz spędzić ze mną ten czas nie odzywając się do mnie ani słowem ? Chciałam Cię rano przeprosić  Chciałam Ci wszystko wytłumaczyć a ty nie dałeś dojść mi do słowa i wyszedłeś.
- To nie tak ... Musiałem wszystko przemyśleć  Ale nie uciekaj. Zawsze uciekasz kiedy pojawia się jakiś problem - powiedział stając w drzwiach pokoju.
- Czy ja uciekam ? Czy ja teraz uciekam ?! Nie! Muszę wyjechać do pracy, bo jakaś modelka nawaliła ! Przepraszam, okey !? Przepraszam, że zniszczyłam nasze plany ! Przepraszam, że śmiałam się z tego listu ! Przepraszam za wszystko, ale jestem człowiekiem i jak każdy popełniam błędy ! Nie prosiłam się o bycie modelką! To oni do mnie zadzwonili z propozycją modelingu i z tego co pamiętam to sam mnie do tego namawiałeś razem z chłopakami ! Więc teraz nie rób dramy !  - krzyczałam .
- Proszę cię nie płacz. Ja też popełniam błędy, jak każdy - chłopak podszedł do mnie i przytulił.
Po dziesięciu minutach razem z Irlandczykiem zaczęłam się pakować. 


***
Wieczór
***


 



@AliceOfficial New York .... I'm back ; )













Siedziałam w samolocie i czytałam książkę. Na lotnisko ku mojemu zdziwieniu przywiózł mnie Horan i czekał dopóki nie wsiądę na pokład przepraszając co pięć minut za swoje zachowanie. Z uśmiechem mówiłam mu, że nic się nie stało, na potwierdzenie swoich słów co chwilę obdarowywałam go słodkimi pocałunkami.
Było mi źle, że jeszcze wszystkiego nie omówiliśmy z chłopakiem, a ja już musiałam wyjeżdżać. 
Nie wiem kiedy zasnęłam.


Prosto po przylocie do Nowego Jorku zostałam przewieziona do hotelu, gdzie czekały na mnie stylistki i makijażystki, które zaczęły przygotowywać mnie do wyjścia na czerwony dywan na Fashion Festival. Po dwóch godzinach upiększania mnie i wybierania dobrego stroju Patrick zaciągnął mnie do samochodu czekającego pod hotelem, który zawiózł mnie na miejsce. 
Ukrywając zmęczenie pozowałam do zdjęć co jakiś czas śmiejąc się z żartów Patrick'a stojącego nieopodal mnie.
- Chodź, chcą zadać Ci parę pytań - mężczyzna pociągnął mnie w stronę dziennikarzy.
- Witam . Jestem dziennikarką gazety Fashion&me mogę zadać Ci kilka pytań ?
- Jasne, zamieniam się w słuch.

- Okey.  Co sądzisz o nowej kolekcji David'a Jones ?
-  Cóż jak zwykle wszystkie jego kolekcje zapierają dech w piersiach. Muszę przyznac, że sama mam w domu po kilkanaście torebek i walizek z jego kolekcji.

- Czy możemy się spodziewać twojej osoby na kolejnych wybiegach między innymi dla Armani'ego, H&M czy Pull&Bear ?
- Jak na razie razem ze swoimi koleżankami z branży skończyłyśmy promowanie bielizny od Victoria Secrets. Może jeszcze w tym roku zacznę pracę z Armanim, ale nie mogę nic powiedzieć - odpowiedziałam z uśmiechem.

- Czy wrócisz znowu do muzyki ?
- Nie. 

- Dlaczego ?
- To nie dla mnie. Teraz na pierwszym miejscu stawiam pracę i związek.

- Czyli nie masz żadnych planów związanych ze śpiewem ?
- Nie. Jak na razie starczy muzyków w jednym domu - zaśmiałam się i dziękując za wywiad ruszyłam do środka. 

Po krótkim wywiadzie, poszłam do garderoby gdzie czekał na mnie Patrick. Będąc już u progu drzwi zapytałam :
- Coś się stało? 
- Nie - uśmiechnął się szeroko mężczyzna - dziewczyny Cię za chwilkę ubiorą oraz ślicznie pomalują.
- Dobrze - nie zdziwił mnie ten fakt,ponieważ często zdarzało się ,że gdy miałam juz wychodzić z pracy okazywało się że Patrick ma jeszcze w planach jakąś sesję.
- Dobra dziewczynki do roboty ,moje kocice - Patrick mówiąc to pomachał rękoma tak,aby kobiety zabrały się do pracy. Nikomu to nie przeszkadzało,ani nikt się nie śmiał z tego gdy mężczyzna robił różne gesty tego typu,ponieważ jest fotografem oraz każdy tutaj wie ,że jest gejem.
Gdy dwie blondynki skończyły ostatnie poprawki w makijażu,ochroniarz zawiadomił mnie,że taksówka na mnie czeka.
- O co chodzi? Wiecie coś o tym?-spytałam zdziwiona. 
- Nie mamy pojęcia,może spytaj Patricka - odpowiedziały uroczę blondynki w jednej chwili.
Szybkim ruchem zeskoczyłam z fotela na którym siedziałam,ruszyłam w stronę biura Patricka. Suknia którą miałam na sobie była dość długa więc, złapałam ją w dłoniach i szybkim krokiem weszłam do środka.
- Możesz wyjaśnić mi gdzie jadę?- zapytałam wkurzona.
- Jak to gdzie?- spytał jakby nigdy nic.
- No gdzie?
- Do hotelu ,moja piękności. Koteczku taksówkarz się już nie cierpliwi no szybciutko ,szybciutko biegnij.- Pomachał dłońmi ,aby mnie wygonić z środka.
Zabrałam swoją torebkę ze garderoby i wyszłam na zewnątrz. Faktycznie taksówka już czekała,więc wsiadłam do niej i bez żadnego zastanowienia powiedziałam tylko ''dobry wieczór''.
Po jakieś godzinie coś mi nie pasowała,wcale nie jechałam do mojego hotelu tylko na jakieś odludzie.
- Przepraszam,gdzie my jedziemy?- spytał zdezorientowana.
- Do restauracji. - powiedział spokojnym tonem siwy mężczyzna za kierownicą. 
- Tak. Uprzedzono mnie ,że panienka nic nie będzie wiedziała oraz to że mam nic nie mówić,ponieważ to tajemnica. - w lusterku zauważyłam ,że starszy mężczyzna się uśmiecha.
Pierwsza myśl,przyszła mi przez głowę ,że ktoś mnie chcę porwać,a ten siwy facio chce mnie uprowadzić,nie wiedziałam co robić,ale po chwili zaparkowaliśmy przed jakąś restauracją. Przyglądałam się jej,wyglądała na ekskluzywną i bardzo drogą,kierowca wysiadł ze samochodu i otworzył mi drzwi,mówiąc '' proszę '' odpowiedziałam szybko ''dziękuje '' oraz uśmiechnęłam się przyjaźnie. 
Weszłam do środka restauracji, na moje zdziwienie nikogo nie było ,rozejrzałam się wszędzie były płatki róż oraz świece, nie co dalej był tylko jeden stolik i bar.
Weszłam wgłąb sali ,zaczęłam się rozglądać,gdy naglę usłyszałam lekkie kaszlenie ,spojrzałam się w stronę baru i zobaczyłam uroczego Niallera,który był czarnym smokingu poszedł do mnie ,złapał mnie za dłoń i pocałował. 
- Nialler.. - zaczęłam ,ale nie pozwolił skończyć,wbił mi się usta ,po chwili usłyszałam romantyczną muzykę i zaczęliśmy się lekko kręcić. 
Nic nie mówiliśmy,było uroczo ,ja w tulona w niego z myślą o tym,że chciałabym aby już zawsze tak było,wiem że to ten jedyny. 
Nagle szepnął mi do ucha '' Kocham Cię - poczułam jak moje serce zaczyna przyśpieszać,naglę chłopak zaczął się ode mnie oddalać,podszedł do stolika który się znajdował na sali ,zabrał coś z niego i po krótkiej chwili był znów przy mnie.
Irlandczyk uklęknął przy mnie na jedno kolana 


- Alice..-zaczął ,złapał mnie za lewą* dłoń - wiesz jak Cię bardzo kocham,dużo już ze sobą przeżyliśmy,chciałbym abyś została moją żoną, abyśmy mieli dzieci i byli szczęśliwi. Alice Przybysz zostaniesz moją żoną? - zauważyłam na twarzy chłopaka mała obawę,jakby bał się odrzucenia,ja znów cieszyłam się jak małe dziecko które chce zasmakować pierwszy raz w życiu czegoś nowego.

- Oczywiście! - krzyknęłam - Tak! - chłopak założył mi brylant na palec,wstał i podniósł mnie w tym samym czasie całując mnie w usta i kręcąc naokoło swojej osi.




__


* - w Irlandii pierścionek nosi się na lewej dłoni : ) < Thanks Misia >

Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba :)
Dziękuję Misi że pomogła mi dokończyć ten rozdział : )
Zbliżamy się do końca, so ....


Z kim chcecie następny blog z opowiadaniem :
1). Zayn

2). Liam
3). Louis 

++ Liczę na wasze opinie o rozdziale : )

środa, 5 czerwca 2013

30. - Kto dzwonił ?

 Przepraszam.
KLIK  KLIK KLIK KLIK


_______________________________________________________________________

Dwa Lata później:

- Przez ostatnie dwa i pół roku od kąt wyszłaś ze szpitala po wypadku samochodowym i na nowo związałaś się ze swoim obecnym chłopakiem Niall'em Horan'em nigdy podczas wywiadów nie odpowiadałaś na pytania dotyczące waszego prywatnego życia, czy coś się zmieniło ? - zapytał jeden z dziennikarzy siedzących na wprost mnie.
- Nie nic się nie zmieniło, tak jak pan powiedział przed chwilą nie muszę odpowiadać na pytania dotyczące naszego związku - odpowiedziałam pochylając się nad mikrofonem. Właśnie odbywała się konferencja prasowa w Los Angeles, gdzie już za dwie godziny zacznie się premiera perfum, których zostałam twarzą.
Siedzieliśmy na jednej z większych hali i odpowiadałam na pytania dziennikarzy.
- Jak twoje zdrowie? Przez ostatnie dwa lata często słyszeliśmy różne plotki o tym, że odwiedzasz szpital i robisz jakieś badania ?
- Wszystko dobrze. To były jedynie rutynowe badania czy nic się nie zmieniło lub pogorszyło po wypadku.
- A Twoja płyta ? Przecież masz na koncie solową płytę
- Płyta jak płyta. Wszystkie pieniądze, które dostałam ze sprzedaży płyt i biletów na koncerty oddałam na cele charytatywne na rzecz dzieci chorych na raka. To był impuls. Chciałam spróbować coś nowego, lecz teraz wiem że już nigdy nie nagram drugiej płyty, to nie dla mnie.
- Rozumiem, jeszcze jakieś pytania ? Nie ? To dobrze, dziękujemy i zapraszamy na czerwony dywan - powiedział mężczyzna siedzący obok mnie. Kiwnęłam lekko głową, po czym wstałam z krzesła i z podniesioną głową do góry ruszyłam w stronę wyjścia.
Czy coś się zmieniło w ciągu tych dwóch lat ? Oczywiście i to dużo. Razem z Niall'em nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. Wszystko o sobie wiemy i jesteśmy w sobie jeszcze bardziej zakochani niż na początku.Aktualnie chłopcy znajdują się w swojej trzeciej światowej trasie koncertowej, a ja jeżdżę po krajach i zajmuję się promocja perfum. Ostatni raz z chłopakami widziałam się dwa miesiące temu. Co u chłopaków ? Zayn nadal jest z Perrie, Louis z Eleanor, a Liam z Danielle,  mimo iż mieli kilka większych kłótni jak to w związku.
Również dużo zmieniło się między mną a moim Ojcem, który dalej mieszka w Barcelonie. Ostatni raz rozmawialiśmy rok temu podczas mojego przyjęcia urodzinowego, kiedy to przyjechał do mnie i wygarnął mi wszystko co leży mu na sercu . Oczywiście ja nie byłam mu dłużna, wypomniałam mu wszystkie błędy które popełnił. Od tamtej pory nie odzywamy się do siebie.
Wchodząc do małego pomieszczenia wzięłam do ręki telefon i napisałam na twitter'ze :

@AliceOfficial Zaraz wychodzimy. Nie mogę się doczekać <3

Poperfumowałam się przed wyjściem perfumami i chowając telefon do kieszeni ruszyłam w stronę samochodu czekającego na moją osobę.
Po piętnastu minutach wysiadłam na miejscu. Od razu moje oczy poraził blask fleszy. Stanęłam na czarnym krzyżyku i zaczęłam pozować do zdjęć .

Cała impreza polegała na tym, że siedziałam na fotelu i oglądałam pokaz nowych rzeczy od Victoria Secrets. Pierwszy raz od paru miesięcy siedziałam na widowni zamiast chodzić po wybiegu.
Po dwóch godzinach z uśmiechem na ustach wróciłam do hotelu. Jak narazie mam wolne, więc wracam do Anglii, gdzie spędzę najbliższe dwa miesiące.


**godzina 2:00 **
Szłam przez puste lotnisko na obrzeżach Los Angeles. Nie byłam w LAX, ponieważ wiedziałam że będąc tam zrobi się wielki szum moją osobą. Wolałam spokojnie poczekać na swój samolot w cichym spokojnym miejscu. Kupiłam zwykły bilet na lot, nie lubiłam siedzieć w VIP'owskich salkach gdzie ludzie którzy tam przebywają to biznesmeni nic innego nie robiący jak sprawdzanie ważnych spraw na swoich komputerach.
Założyłam swoje czarne słuchawki na uszy i zamykając oczy i mażąc o dziwnych i śmiesznych rzeczach.
Równo o godzinie trzeciej samolot wystartował.


Po dwunastu godzinach wylądowałam na Heathrow w Londynie. Oczywiście przywitali mnie panowie z aparatami zmęczona posłałam im słaby uśmiech i ciągnąc za sobą walizki ruszyłam w stronę wyjścia,. po czym wsiadłam do swojego samochodu czekającego na parkingu i ruszyłam w stronę domu blondyna, gdzie były moje rzeczy.
Zmęczona złapałam za rączki swoich walizek i weszłam do pustego domu. Zostawiając wszystko z boku pod ścianą zdjęłam swoje wysokie buty i zmęczona opadłam na łóżko w naszej sypialni i zasnęłam.


Obudziłam się pod wieczór. Nie zmieniając ciuchów zeszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapki, po czym ruszyłam w stronę salonu. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zastałam na kanapie śpiącego Irlandczyka.
Chłopak spał w butach i bluzie cicho pochrapując.
Usiadłam z talerzem kanapek obok na czarnym fotelu i patrzyłam na swojego chłopaka zastanawiając się co tutaj robi. Przecież jak przyjechałam do domu nikogo w nim nie było. Czyli piosenkarz przyjechał w czasie kiedy spałam. Z uśmiechem rozejrzałam się po salonie i w rogu dostrzegłam trzy walizki blondyna.
Po kilkunastu minutach siedzenie w ciszy znudziłam się. Jako że spałam kilka godzin, byłam teraz wyspana i wypoczęta więc poszłam do kuchni, gdzie zabrałam się za mycie naczyń.
Kiedy kładłam do suszarki ostatnie talerze do kuchni wszedł zaspany Niall, chłopak kiedy tylko mnie zobaczył stanął zdezorientowany i patrzył w moją stronę.
- Hej - uśmiechnęłam się do Irlandczyka.
- Cześc. Myślałem, że jeszcze śpisz - mruknął, masując kark.
- Wstałam jakieś pół godziny temu, nie wiedziałam że dzisiaj przyjeżdżacie - mruknęłam odwracając się tyłem do chłopaka.
- Chciałem zrobic Ci niespodziankę - wzruszył ramionami podchodząc do mnie i przytulając się do moich pleców. Mruknął całując mnie w szyje, a po moich plecach przebiegł dreszcz.
- Stęskniłam się za Tobą - powiedziałam wkłądając ostatni mokry talerz.
- Ja za Tobą też, nie wiedziałem że tak długa rozłąka spowoduje taki smutek u mnie w sercu - wyszeptał patrząc mi w oczy.
- Niall - mruknęłam rozbawiona jego wyznaniem.
- No co ? Próbuje byc romantyczny - zaśmiał się chłopak.
- Dobrze wiesz, że dla mnie taki romantyczny byc nie musisz. Kocham Cię takiego jaki jesteś, więc się nie wygłupiaj - uderzyłam go lekko w ramię na co oboje się roześmialiśmy.
- A tak na serio to bardzo za Tobą tęskniłam - powiedziałam tuląc się do chłopaka.
Wieczorem w telewizji był emitowany mecz, więc zgodnie z chłopakiem stwierdziliśmy, że wieczór spędzimy na oglądaniu meczu. Z lodówki wyjęłam dwa piwa [ hjahahaha ] i siadając obok chłopaka zaczęliśmy oglądac mecz.
- Zawsze marzyłem o dziewczynie, która razem ze mną po męczącym dniu usiądzie na kanapie i obejrzy mecz - Horan powiedział w trakcie przerwy między połowami meczu.
- I widzisz, masz - zaśmiałam się.
Oglądanie telewiozra przerwał nam dźwięk mojego telefonu. Westchnęłam cicho i odebrałam połączenie.
- Słucham ?
- Cześc Alice. Z tej strony Taylor, przed chwilą wysłałem Ci zdjęcia z naszej ostatniej sesji zdjęciowej.
- O to super, zaraz sprawdzę pocztę .
- Ok. Dobra nie przeszkadzam.
- Ok, cześc.
- Cześc Alice.
Odłożyłam zadowolona telefon na ławę i oparłam się o ramię Niall'a.
- Kto dzwonił ? - chłopak objął mnie ramieniem przyciągając moje ciało jeszcze bliżej.
- Taylor, ten fotograf co ostatnio robił mi zdjęcia. Chciał jedynie przekazać, że zdjęcia są już na mojej poczcie - odpowiedziała patrząc na telewizor.
- Aha, to może zaraz je obejrzymy, co ?
- Jasne, tylko jak skończy się mecz.



Kilka minut później:
- To zdjęcie najbardziej mi się podoba- chłopak wskazał na zdjęcie, gdzie była tylko moja twarz.
- Niall, ale zobacz jakie jest wyretuszowane - jęknęłam machając ręką.
- No i co ? Ale jest ładne, ma w sobie to coś. Dalej jesteś tą samą słodką dziewczyną co tutaj - blondyn pstryknął palcem w mój nos, a ja lekko zachichotałam.
Horan zaczął dalej przeglądac zdjęcia, a ja zamiast patrzec w ekran komputera spoglądałam na niego. Jego długie już farbowane blond włosy lekko opadały mu na czoło, zasłaniając już powoli chłopakowi widocznośc. Co jakiś czas przerywał przeglądanie zdjęc, aby móc poprawic grzywkę. Przyglądając się irlandczykowi stwierdziłam, że kiedy teraz obetnie włosy nie będzie miał już blond pasemek.
Kiedy chłopak skończył oglądac zdjęcia, tego nie wiem, ponieważ przyglądając się Niall'owi zamyśliłam się. Dopiero kiedy chłopak pocałował mnie w policzek wróciłam do rzeczywistości. Spojrzałam na niego uśmiechnięta.
- I jak podobało się ?
- Oczywiście, wszystkie zdjęcia na których jesteś ty są przepiękne.
- jasne, jasne - zaśmiałam się.
Po kilku minutach przekomarzania się z chłopakiem przytuleni położyliśmy się w łóżku.
Nawet nie wiem kiedy przytuleni do siebie zasnęliśmy.

 ***

Następnego dnia .
Wstałam o godzinie dziesiątek. Obok mnie leżał Horan, który z uśmiechem przyglądał się mojej osobie.
- emm., hej długo nie śpisz ? - zapytałam przeciągając się
- jakieś dwadzieścia minut, uwielbiam patrzeć kiedy śpisz -  chłopak zaśmiał się.
- jasne, jasne. A teraz wybacz ale idę się wykapać - stwierdziłam wstając z łóżka.
- wiesz co ? Idę z Tobą - Niall złapał mnie za rękę i ze śmiechem poszliśmy razem pod prysznic.


** ** ** ** ** ** ** ________ ** ** *** ** ** ** ** ** ___ ** ** ** ** **

Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba.
Coś jeszcze długo zabawię na tym blogu, bo zabrakło mi pomysłów na zakończenie,
więc ... jeszcze się ze mną pomęczycie.
Pozdrawiam
Gabi x DD